Bez kategorii

” Kobiety… kobiety…”

Dzisiaj Dzień Nauczyciela- Święto najbardziej sfeminizowanego zawodu w Polsce, jest to w rzeczywistości święto pracujących kobiet. Różnie przedstawia się kobietę – nauczycielkę. Niegdyś bardzo popularna karykatura to stara panna w okularach w grubej oprawie, z grubą księgą pod pachą i przygarbiona. Nauczycielki uważano za wredne, które swoje frustracje za życiowe niepowodzenia odreagowywały na dzieciach. Dziś po tej wizji nie pozostało już ani śladu. Współczesna przeciętna nauczycielka to młoda kobieta w mini i szpilkach na nogach. Gdy ją się ujrzy na szkolnym korytarzu w czasie przerwy, to trudno ją odróżnić od uczennicy. Czy jest to jednak portret pochlebny dla nauczycielki? Czy ta kobieta jest zadowolona z wyboru zawodu – posłania, który wybrała?

Rzut oka wstecz!

W XIX wieku kobiety pracowały, kiedy zmusiła je do tego sytuacja. Praca wśród kobiet nie była popularna i te pracujące z zamiłowania, najczęściej literatki i dziennikarki, można było na palcach policzyć. Dziewiętnastowieczne feministki w książkach opiewały ciężką dolę kobiet, najczęściej tych samotnych. Najbardziej znaną feministyczną powieścią była ” Marta” Elizy Orzeszkowej. Autorka opisywała życie kobiety wychowanej w celu bycia ” przy mężu”, której rola oraniczała się do ogrzewania ogniska domowego. Gdy zabrakło męża, Marta w jednej chwili spadła pod margines życia. Nie miała nic. Nie miała wykształcenia. Nie miała pracy. Nie miała zabezpieczenia po mężu. Miała tylko dzieci. Bohaterka powieści skończyła tragicznie. Ze strachu przed ostateczną nędzą i stoczeniem się popełniła samobójstwo.

To była wizja literacka, ale niestety, prawdziwa. Wiele kobiet tak wtedy kończyło. Jedynym zawodem dostępnym wtedy dla kobiet, prócz artystycznych, było nauczycielstwo. Jeżeli znała trochę literaturę, umiała liczyć, grać na fortepianie, zostawała guwernantką w prywatnych domach. Kobiety pracowały zazwyczaj do wyjścia za mąż. Jeśli któraś nie znalazła męża, zostawała nauczycielką do starości. Społeczeństwo nazywało ją starą panną i kwitowało uśmieszkiem ironii.

Taka była dola nauczycielki w dawnych czasach!

Powrót do dzisiejszych czasów!

Zawód to trudny i niewdzięczny, ale… wymarzony dla kobiety. Dwa miesiące wakacji, dwa tygodnie ferii zimowych i co najważniejsze, nie wyrzucają, gdy kobieta wraca do pracy po urlopie macierzyńskim.

Ciężka dola kobiet na rynku pracy!

Co z równouprawnieniem? Kobieta w dzisiejszej Polsce nie jest szanowanym pracownikiem. Niektórzy pracodawcy przyjmując kobietę do pracy, każą jej podpisać zobowiązanie, że nie zajdzie w ciążę. Takie zobowiązanie nie ma mocy prawnej. Niewiele to jednak pomaga kobiecie. Gdy ta wraca do pracy po urlopie macierzyńskim, na biurku już czeka na nią wypowiedzenie. W czasie jej urlopu pracodawca przyjął na jej miejsce nową bardziej kreatywną pracownicę, która zwykle nie ma dzieci i poświęca się karierze. Pracodawca nie chce już pracownicy obarczonej małym dzieckiem i obowiązkami domowymi.

W Polsce wymiar urlopu macierzyńskiego wynosi 18 miesięcy. Przez osiemnaście miesięcy etat jest zawieszony w próżni!

Niegdyś feministki walczyły o pracę dla kobiet. Dzisiaj w Polsce stawia się na politykę prorodzinną. W sejmie leży ustawa zwiększająca wymiar urlopu macierzyńskiego do dwudziestu czterech miesięcy. Rząd także zamierza wprowadzić kary nakładane na pracodawców, którzy będą zwalniać kobiety wracające do pracy po urlopie macierzyńskim. Idea piękna! Czy jednak zmieni to mentalność pracodawców? Obawiam się, że znajdą sposób na obejście prawa.

Co kobiety mogłyby zrobić dla poprawy swojej doli?

Ano dużo! Przede wszystkim powinny przestać traktować pracę jako zło konieczne. Przeciętna kobieta w ciąży czy jest potrzeba czy nie bierze zwolnienia lekarskie i udaje ciężko chorą/ aż dziw, że lekarze tak lekką ręką dają ciężarnym zwolnienia/. Gdy urodzi się dziecko, szybko idzie na macierzyński. Czy tak postępuje ktoś, komu naprawdę zależy na pracy. Dla kobiet chcących pracować jest wiele udogodnień: są przerwy na karmienie, są żłobki, nianie. Polityka prorodzinna tak, ale trzeba też wczuć się w rolę pracodawcy. W końcu zakład pracy to nie instytucja charytatywna.

Trzeba wreszcie skończyć z alternatywą, że kobieta ma wybór: albo rodzina albo kariera zawodowa. Ideą fix jest możliwość samorealizacji kobiety w pracy zawodowej z rodziną.

Możliwości takie daje praca w szkole. To i niskie zarobki są przyczyną, że w polskiej szkole pracują prawie same kobiety.

Oddajmy więc im hołd! Należy im się! Kobietom, które potrafią dzielić pracę zawodową z rodziną. Kobiety, które wychowują własne dzieci i umieją to przełożyć na cudze. Dzielą się z nami swoją wiedzą pedagogiczną. Odciążają nas od trudu wychowania naszych latorośli.

Może to dziś zdanie niepopularne, ale szkoła nie tylko uczy, ale i … wychowuje.

Szczęść Boże!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s