Bez kategorii

Czego Jaś się nie nauczy…

Wrocławskie uczelnie: medyczna i prawnicza wypuszczają co roku po 200 absolwentów, z czego tylko 30% znajdzie pracę jako lekarze i w zawodach prawniczych.

Czy to jest prawidłowa sytuacja?

Absolwent prawa czy medycyny to jeszcze ani lekarz, ani prawnik. To dopiero początek kariery. Żeby zostać lekarzem i ” prawnikiem całą gębą” potrzebna jest specjalizacja, czyli oprócz wiedzy teoretycznej nabytej na studiach trzeba nabyć praktyki. Do tego służy staż w zawodzie medycznym i aplikacje w prawniczych.

Jak zostać lekarzem?

Żeby zostać lekarzem specjalistą potrzebny jest staż w publicznym zakładzie zdrowotnym. I tu się rodzi problem! W publicznych zakładach służby zdrowia nie ma etatów, bo … zawód przechodzi z ojca na syna. Dochodzi do tego, że młody, zdolny absolwent medycyny ma zablokowany start do kariery. rejestruje się jako bezrobotny, a po bezowocnych próbach zatrudnienia się w szpitalu , jedzie do Irlandii na… zmywak. Tylko nieliczni zostają lekarzami za granicą.

Zostawny jednak lekarzy!!!

Jestem prawnikiem i kariera w tych zawodach interesuje mnie najbardziej!

Mój ojciec jest radcą prawnym, mój wujek też, ale mogę rzec śmiele patrząc sobie w lustro, że karierę w zawodzie prawniczym zawdzięczam tylko sobie samej.

Prześledzę start w zawodzie młodych prawników na swoim przykładzie!

Skonczyłam studia w 1990r. z oceną bardzo dobrą i propozycją mojego promotora od pracy magisterskiej zostania na uczelni. Zatrudniłam się na pół etatu w firmie budowlanej jako referent prawny. Na aplikację radcowską starałam się do Wrocławia / w Wałbrzychu był mój ojciec/. Mój szef podpisał mi zgodę na aplikację, dał rekomendację i napisał opinię. Poszłam na egzamin wstępny. Po jego napisaniu spanikowałam, że się nie dostałam i odebrałam dokumenty. Z wrocławskiej korporacji zadzwoniono do ojca z zapytaniem: ” dlaczego zrezygnowałam? Przecież napisałam test na piątkę.” Egzamin radcowski zdałam na czwórkę/ wtedy najwyższą oceną była piątka/.

Dwa lata póżniej zdecydowałam się zdawać na aplikację prokuratorską. Praca w prokuraturze była zawsze moim marzeniem. No, może nie do końca! pragnęłam być sędzia śledczym i czekałam aż ustawodawca zreformuje postępowanie karne. niestety, instytucji sędziego śledczego nie wprowadzono, choć było sporo na ten temat dyskusji. Wiele obiecywano i mówiono publicznie, że jest potrzeba jej utworzenia. Wiele mówiono na temat nadzoru sądowego nad postępowaniem karnym. Rozeszło się po kościach!

Egzamin na aplikację prokuratorską składał się z dwóch części: pisemnego testu i ustnej. Na egzaminie ustnym komisja powiedziała mi, że zdobyłam tylko 50 punktów. Potem zapytano mnie: kto stosuje areszt tymczasowy. Odpowiedziałam, że sąd. Członek komisji powiedział z powagą:

– Jest jeden przypadek, że stosuje go prokurator. Jaki to przypadek? – Padło pytanie.

Gdy to usłyszałam, zrozumiałam, że nie ma z kim rozmawiać.

Na korytarzu prokuratury złapała mnie jedna pani prokurator. Poinformowała mnie, że komisja się pomyliła i żebym złożyła odwołanie. Okazało się, że w teście pisemnym na 100 pkt. możliwych miałam 98. Przyjęto mnie na aplikację pozaetatową, bo na etat miejsca już były zajęte. Egzamin prokuratorski zdałam na piątkę/ najwyższą oceną jest szóstka/. Nie miałam problemu z dostaniem się na etat prokuratora.

Szkolenie prawników a polityka!

Dzisiaj modne jest krytykowanie korporacji prawniczych. Główny zarzut to to, że nie dopuszczają świeżej krwi do zawodu. Bracia Kaczyńscy uchwalili nową ustawę, która praktycznie zlikwidowała aplikacje radcowskie i adwokackie. Zgodnie z nią do tych zawodów dostawał się absolwent prawa, który zdał egzamin państwowy. Ustawę zakwestionował Trybunał Konstytucyjny jako niezgodną z Konstytucją. Ustawa braci Kaczyńskich zrezygnowała z odbycia praktyki przez kandydatów na radców prawnych i adwokatów. To zaś bardzo poważny błąd. Praktyka w tych zawodach to bardzo ważna sprawa. Nie może być dobrym prawnikiem ktoś, kto na oczy nie widział sądu. Znam przypadek, kiedy młody adwokat nie wstał, gdy…sąd odczytywał wyrok. Rozglądał się z niepokojem po sali. Dopiero na wyrażną uwagę zwróconą przez sąd wprost do niego, wstał. Co to za adwokat, który nie umie napisać pozwu, że nie wspomnę o kasacji?

Podsumowanie!

Moim zdaniem, jeśli mogę takie mieć, nie ważnym jest, kto prowadzi nabór na aplikacje prawnicze: korporacje czy niezależna instytucja państwowa / w praktyce uczelnia/. Ważnym jest, by przy naborze nie było kumoterstwa inepotyzmu. Nie każdy syn adwokata jest idiotą i czasami sam zdaje egzamin. Zlikwidować też trzeba wizerunek adwokata, bardzo popularny wśród maluczkich, który będąc zapijaczonym alkoholikiem bierze łapówkę za przyjęcie aplikanta na praktykę, by potem się nim wysługiwać.

Takie praktyki psują wizję całego zawodu.

A przecież jak wszędzie powinni się dostawać najlepsi!

Czy to utopia?

Niech próby naprawy zawodów prawniczych trwają nadal! System amerykański może być bardzo pomocny! On właśnie łączy teoretyczną bazę z praktyczną nadbudową! Tam także zawód prawniczy dziedziczy się z ojca na syna.

Czy to jednak żle, gdy nie ma nepotyzmu?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s