Bez kategorii

Postanowienia Noworoczne

Mieszkam w czteropiętrowym blokowcu. Kiedyś mieszkali tam sami starsi ludzie. Obecnie wprowadziło się dużo małżeństw a małymi dziećmi. A wokół bloku nie ma placu zabaw dla dzieci. Moim postanowieniem jest to, że wreszcie doprowadzę do założenia ogródka jordanowskiego przy moim bloku.

Co robić z dziećmi, gdy jest ciepło?

Doktor Jordan żył pod koniec XIX wieku. Był pediatrą. Wpadł na pomysł by zakładać w parkach dla dzieci place zabaw. Były tam huśtawki, karuzele i inne atrakcje. Od jego nazwiska zostały nazwane ogródkami jordanowskimi.

Jako to bywa w rzeczywistości?

Za Komuny, kiedy oboje rodzice pracowali do godziny trzeciej, a instytucja nianii nie istniała, dzieciom wieszało się klucz na szyi i po przyjściu ze szkoły biegały po powórku. Widok dziecka z kluczem na szyi obrósł legendą i niejako stał się wizytówką tamtych czasów. Za Komuny budowało się dużo. Powstawały całe osiedla. Były to blokowiska z żelbetonowych płyt. Niestety w erze żelbetonu zapominano często o najmłodszych mieszkańcach tych cudów architektury. Osiedla stawiano często przy ruchliwych ulicach. Dzieci grały w piłkę na ulicy, jeżdziły rowerami po chodnikach. O wypadek nie było trudno.

Moje wspomnienia!

Mój dom znajduje się niedaleko lasu. W czasach gierkowskich na polanie leśnej wybudowano ogródek jordanowski. Nikt się jednak o niego nie troszczył. Huśtawki psuto, drabinki rdzewiały. Karuzelę po kawałku rozbierali złomiarze, by żelazne rury sprzedać do skupu złomu. Niedawno był głośny wypadek, że zardzewiała huśtawka zabiła dziewczynkę. Władze mojego miasta poszły po rozum do głowy…zdemontowały zardzewiały ogródek jordanowski. O dzieciach jednak nie pomyślano. Na jego miejscu urządzono dla młodzieży kącik do nauki przyrody. Skutek jest taki, że zbiera się tam młodzież w celach bynajmniej nie naukowych. Piją alkohol i ćpają. A matki a małymi dziećmi … boją się chodzić na spacer do lasu. Młodzież na haju robi się ” odważna” i staje się agresywna.

A co z placem zabaw przy blokowiskach?

Przy moim bloku był ogródek jordanowski, ale… ” złota” młodzież z niego korzystała i go zepsuła. Teraz trwa walka z wiatrakami. Podniosłam ten problem na Zebraniu Wspólnoty Mieszkańców. Wyjaśniono, że w najbliższym czasie placu zabaw się nie planuje, bo… miasto nie ma pieniędzy. Może w przyszłym roku, jak będą uchwalać budżet. Od tego czasu upłynęło już trzy lata i… o placu zabaw ani widu ani słychu. Tymczasem w budżecie są pieniądze na nowe supermarkety, które wyrastają jak grzyby po deszczu. Buduje się parkingi. Przy moim bloku już trzeci. Ulica się robi coraz niebezpieczniejsza, a … dzieci się na niej bawią. Kiedyś przy blokach szkoła miała boisko i dzieci tam chodziły grać w piłkę. Dziś boisko zlikwidowano jako niepotrzebne. Mają przecież salę gimnastyczną. Młodzież gra w piłkę na ulicy. Czy … dojść musi do tragedii, by Magistrat się ocknął?

A może panowie rajcy trzymają stronę lokatorów, którym dzieci przeszkadzają i którzy nie chcą placów zabaw pod swoimi oknami?

Ja nie należę do tej grupy mieszkańców. Będę się cieszyła z tego, że dzieci będą się miały, gdzie bawić. Cieszę się, że obraz szkraba z kluczem na szyi odszedł już do przeszłości.

Takie jest moje postanowienie noworoczne. Co z niego będzie? Czas pokaże?

Oby w tym roku się udało. Tego wszystkim życzy Bon Chien!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s