Bez kategorii

” En atendant…Godot.”

Ten felieton, wbrew temu co sugeruje tytuł, nie będzie o teatrze. Będzie o…polskim procesie cywilnym. Sztuka ta i polski proces cywilny mają wiele wspólnego. Polski proces cywilny toczy się …w żółwim tempie, a gdy sędzia prowadzący sprawę odejdzie do innego miasta, może…nie skończyć się nigdy. Polska procedura cywilna mówi, że strawę do końca ma prowadzić ten sam sędzia, a w tej kwestii prezesi sądu jak nigdy…przestrzegają przepisów.

Kodeks Napoleona.

Polski proces cywilny miał wszelkie szanse, by stać się wzorcowym. Oparty jest bowiem na najlepszym prawie, Kodeksie Napoleona. Kiedy w roku 1964 uchwalano kodeks postępowania cywilnego, wiele rozwiązań, oprócz tych stalinowskich / dzisiaj za demokracji na skutek zmian rozwiązań stalinowskich już prawie nie ma/, zostało  przejęte z kodeksu Napoleona. Kodeks Cywilny Napoleona został uchwalony na początku dziewiętnastego wieku. Obowiązuje we Francji do dzisiaj i przez tak długi okres był tylko kilka razy nowelizowany. Francuzi są bardzo dumni ze swojego kodeksu. Jest bardzo dobry nie tylko dla Francuzów, ale i w skali światowej. W nowo powstajacych obecnie państwach wykorzystywane są pomysły z kodeksu Napoleona i ich nowych ustawodawstach cywilnych i procedurze cywilnej. Nas interesuje ta ostatnia!

Kodeks Napoleona a procedura polska

Polski proces cywilny przejął wiele rozwiązań francuskich np. kontradyktoryjność. Niestety, czerpał także pełnymi garściami ze wzorów radzieckich. Wprowadzono więc zasadę, że proces prowadzi są z urzędu, choć zrobiono tu wyłom na rzecz kontradyktoryjności. Sąd powołuje dowody na wniosek stron. Praktyka…doprowadziła do powstania swoistego procesu polskiego, charakteryzującego się przewlekłością postępowania, ciągnącymi się w nieskończoność procesami i pieniactwem stron.

Trochę przykładów:

Sądy polskie czasów demokracji wzorują się bezkrytycznie na postępowaniu amerykańskim, które jest w pełni kontradyktoryjne. Sędzia powołuje wszystkie dowody, jakie wnioskuje strona, nie oceniając ich ważności i nie zwracając uwagi, że strona niejednokrotnie pieniaczy się złośliwie.

Do legendy charakteryzującej się długością rozpatrywanych spraw przeszły sprawy spadkowe i o odszkodowanie.

Na początku lat dziewiędziesiątych miałam sprawę o dział spadku. Ciągnęła się trzy lata, choć jest to postępowanie nieprocesowe. Uczestnik postępowania / mój przeciwnik/ był niezadowolony z testamentu i złośliwie wnioskował coraz to nowe dowody. Była opinia biegłego, to zakwestionował jej treść i sąd powołał drugiego biegłego / wycena nieruchomości/. kwestionował poczytalność testatora i zawnioskował powołanie biegłego psychiatry. Sąd zapominając, że to postępowanie nieprocesowe i sąd działa z urzędu, powoływał wszystkie dowody. Do tego rozprawy wyznaczał w odstępach miesięcznych, nie licząc przerwy wakacyjnej i na okres Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocnych.

Trzy lata to jednak nie rekord długości trwania spraw cywilnych. Sprawy o naprawienie szkody trwają pięć lat. Znam zaś sprawę, która trwała dziesięć lat.

Art. 415kc głosi: ” Kto z winy swojej wyrządzi drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.” Niby proste, a jednak ” bardzo skomplikowane”. Jest tu dużo do udowadniania. Trzeba udowodnić powstałą szkodę. Minimum trzy lata. Póżniej zaś wysokość poniesionej szkody. Dalsze dwa lata. Na końcu należy ustalić wysokość odszkodowania. Też sąd ma kłopoty! Idzie na to dwa lata. Czy zmieściłam się w pięcioletnim okresie rozpatrywania spraw przez sąd?

A sprawy rodzinne?

Niby taka prosta sprawa o powierzenie opieki nad dzieckiem jednemu z rodziców potrzebuje na załatwienie około trzech lat. Nasze sądy, które mimo demokratycznych zmian w procedurze, wciąż mają cały pakiet środków działania z urzędu i nakazowego, nie potrafią sobie poradzić ze złośliwą stroną. Na złośliwość jednego rodzica ” nie ma mocnych…” Nawet jeśli sąd ukarze grzywną za niewykonywanie poleceń sądu, a póżniej zamieni ją na areszt, to strona może to olać… Nie ma bowiem środków przymusu, które by wyegzekwowały stawienie się opieszałą stronę do wykonia kary aresztu. Policja nie jest władna działać w sprawach cywilnych.

Dużo jeszcze wody upłynie, by nasz proces cywilny działał sprawnie!

Przede wszystki potrzebna jest zmiana procedury cywilnej. Jednak nie cząstkowa polegająca na dorażnym ” łataniu dziury”, która raz po raz wypływa przy stosowaniu prawa i którą ustawodawca się zajmuje w zależności jaką siłę przebicia w rządzie ma dany sędzia. Powoduje to tylko zament w przepisach, a kodeks puchnie i …staje się coraz mniej zrozumiały dla adeptów sędziowskich.

Może nadejdą czasy, że dostaniemy kodeks na miarę kodeksu Napoleona, bądż amerykańskiego/ nie mam na myśli okupacji francuskiej i amerykańskie/. Może nadejdą czasy, że będziemy mieli mądrych sędziów, którzy będą sądzić nie tylko na podstawie wykutych na pamięć przepisów, ale przede wszystkim na podstawie swojego doświadczenia życiowego i ogólnej wiedzy. Może…może…

Czy to idea fixe?

Czas pokaże!

Ja jednak wierzę o polską naukę i jej siłę przebicia u ustawodawcy!

Samuel Becket dostał Nobla.

Napoleon za swój kodeks tylko dlatego nie dostał Nobla, bo jeszcze wtedy nie było tej Nagrody.

Mam nadzieję, że Polacy stworzą sobie procedurę cywilną na miarę Nobla i…nie będzie to ” En atendant Godot.”!!!

1 thought on “” En atendant…Godot.””

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s