Bez kategorii

Moje postanowienie na 2010r.

Organizacja Opus Dei jest najliczniejszą organizacją katolicką na świecie. Liczy sobie kilka milinów członków i ma stałe przedstawicielstwo a Watykanie. Ustanowił je Jan Paweł II – sympatyk Opus Dei. Jej sympatykiem jest też obecny papież. Organizacja jest organizacją świecką i skupia ludzi wybitnie inteligentnych. W Polsce organizacja nie ma swojego przedstawicielstwa, a ludzie mają niewielką o niej wiedzę. Znają ją przez pryzmat książek Dana Browna. Wokół Opus Dei narosło wiele legend. We Francji jest ksiądz, który zajmuje się tropieniem sekt. Uznaje Opus dei za sektę i uważa, że organizacja stosuje metody sekt do zdobywania członków. Ludzie wierzą, że Opus dei to mafia, która stoi na straży tajemnic kościoła katolickiego i do ich strzeżenia stosuje metody mafijne.
Jaka na prawdę jest Opus Dei?
Moje spotkanie ze Świętym.
Założycielem Opus dei był hiszpański ksiądz czasów hiszpańskiej wojny domowej, Escriva de Balanquer.
Dziś już niewiele pamiętam. Przypominam sobie tylko urywki.Były to lata siedemdziesiąte dwudziestego wieku. Miałam wtedy około 10 – 11 lat. Pojechałam do Watykanu i poszłam na audiencję z papieżem. Na korytarzu spotkałam starszego księdza. Był to Escriva de Balanquer. Dotykałam nawet jego ręki. Ten ksiądz bardzo inteligentny, potrafiący być dobroduszny jak chciał, ale w rzeczywistości raptus i narwaniec, wyzywający od  najgorszych swoich współpracowników, kiedy mu podpadli, to przyszły święty. Wtedy nie wiedziałam, że on będzie święty. Kanonizował go Jan Paweł II.
Moje spotkania z religią…
W podstawówce nie zaliczałam się do osób religijnych. Na religię zaczęłam chodzić w siódmej klasie i to dlatego, że mnie namówiła moja koleżanka. Do Pierwszej Komunii poszłam dzień przed Bierzmowaniem i to dzięki temu, że miałam znajomego księdza. Na msze niedzielne i do spowiedzi nie chciało mi się chodzić, a kiedy był taki obowiązek to podrabiałam kontrolki. Na studiach śmiałam się z duszpasterstwa akademickiego nazywając go towarzystwem wzajemnej adoracji.
Sytuacja zmieniła się na czwartym roku studiów…
Razem z koleżanką otrzymaliśmy roczne stypendium na studia prawnicze w Oxfordzie. Na miejscu nie mogliśmy znależć internatu, bo nie było miejsc.Na prywatną stancję nie było nas stać, bo nasze stypendia były za niskie. Wtedy trafiliśmy do bursy należącej do Opus Dei. Były akurat dwa miejsca.
Po raz pierwszy usłyszałam o Opus Dei!!!
I…zafascynowałam się. Uderzyła mnie religijność mieszkańców tej bursy. Praktycznie nie mieli czasu na nudzenie się. Rano uczelnia, póżniej praca w bursie, wieczorem modlitwa. Mieszkający tam ludzie i zakonnice nią zarządzające były bardzo życzliwe. Żadnego…nachalnego wciągania członków. Mogli nas odwiedzać nawet chłopcy.
Po kilku latach wstąpiłam do Opus dei i nie wydaje mi się bym była indoktrynowana.
Moje życie zmieniło się…
Czy uważacie mnie za moherowy beret?
Należymy razem z mężem od dawna do tej organizacji, choć…on publicznie udaje niewierzącego.
Postanowienia na rok 2010r.
Moim marzeniem jest, by katolicy dowiedzieli się, kim na prawdę był Chrystus, że miał żonę, rodzeństwo, że żył po Zmartwychwstaniu i…że kościół nie strzeże zazdrośnie tych tajemnic.
Kościół wcale nie chce, by jego owieczki były ciemne, bo takimi łatwiej rządzić.
Opus Dei stawia na ludzi oświeconych!!!
Chcę doprowadzić, by w Polsce powstało przedstawicielstwo Opus Dei!
Wszystkie katolickie państwa ją mają…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s