Bez kategorii

Naga prawda…

Jest niezaprzeczone, że najwybitniejszym prezesem telewizji był Maciej Szczepański. Zrobił z małego, zapyziałego ośrodka jakim była telewizja polska za Gomółki wielki ośrodek. W latach siedemdziesiątych w telewizji liczył się przepych, postawiono na bogate dekoracje, uruchomiono drugi program. Wrogowie Szczepańskiego, co uwidoczniło się zwłaszcza na kanwie demokratyzacji w 1981r. wylali na gierkowskiego prezesa telewizji kubły pomyj. Zarzucano mu, że traktował telewizję jak swój prywatny folwark, że brał od pracowników telewizji bogate prezenty za pieniądze firmy. Usiłowano mu nawet zrobić proces o sprzeniewierzenie państwowych pieniędzy. Ale ucichło…Dziś o Macieju Szczepańskim nie mówi się w ogóle. Dlaczego? Czy w ciągu dwudziestu kilku lat demokratycznej Telewizji Publicznej był prezes, który dorównał Maciejowi Szczepańskiemu?
Spikerki…
Wizerunkiem telewizji publicznej są niewątpliwie jej spikerki. Za Macieja Szczepańskiego zrobiły kariery i stały się prawdziwymi osobowościami: Edyta Wojtczak, Krystyna Loska, Bogumiła Wander. Mimo wielu prób zdegradowania ich, co było cechą ” wybitnych” pracowników, którzy dorwali się do telewizji publicznej po 4 czerwca 1989r, nie udało im się to. Edyta Wojtczak, Krystyna Loska i Bogumiła Wander pozostały wybitnymi osobowościami telewizyjnymi o wielkiej charyżmie i kulturze tak obcej współczesnym twarzom z okienka do dzisiaj.
Stan Wojenny.
Na początku napiszę, co wydaje mi się ważne, że Grażyna Torbicka debiutowała dopiero po zakończonym bojkocie telewizji. Stan Wojenny przyniósł bojkot telewizji i opustoszenie jej studiów. Łatwo można było wtedy zadebiutować w telewizji. W Stanie Wojennym ja debiutowałam. Pamiętam to czytanie ” reżimowej szczekaczki” jak nazywali Dziennik Telewizyjny ludzie w mundurach wojskowych. Praca w telewizji była dla mnie koniecznością. W styczniu 1982r. mój wujek został internowany. Jego rodzinie było wtedy bardzo ciężko. Radziłyśmy sobie jak mogłyśmy. Pracowałam w telewizji. Pisałam felietony do Żołnierza Polskiego. Cała gazeta była do mojej dyspozycji, bo nie było chętnych by w niej pisać. To ja wymyśliłam rubrykę o seksualnych perwersjach …klasy rządzącej. Posyłałam regularne felietony o seksualnych wybrykach. Trzeba wiedzieć, ile doznałam przykrości ze strony kolegów dziennikarzy z powodu mojego…łamistrajkostwa. Był nawet okres, że traktowano mnie z ostracyzmem.
” Naga prawda”
Niedługo pracowałam w telewizji w Stanie Wojennym Jednego razu w studiu Dziennika Telewizyjnego była impreza. Ja nie piłam, ale…Z oszczędności spiker był ubrany w mundur tylko od góry. Od pasa w dół miałam bieliznę. Pijanemu kamerzyście zeszła kamera i…ukazał to co było na dole. Co tu kryć…program leciał na żywo. Afera była straszna. zastosowano odpowiedzialność zbiorową. Wszystkich zwolniono. Ja dostałam czasowy zakaz pracy w telewizji. Tak z konieczności dołączyłam do bojkotu! Pieniędzy nadal potrzebowałyśmy. Zatrudniłam się w teatrze w Legnicy, ale…to materiał na osobny felieton.
Koniec Stanu Wojennego i nadzieja, że będzie reforma…
Stan Wojenny się skończył. Bojkot też. Wróciłam do telewizji. W telewizji pojawiły się nowe twarze – bardzo zdolne. Zadebiutowały Grażyna Torbicka i Jolanta Fajkowska. Pamiętam tworzyłyśmy razem dobraną paczkę przyjaciółek, choć one są o kilka lat starsze ode mnie.
Komuna się skończyła…
I zupełnie inna telewizja – Telewizja Publiczna. Wiele osób zwolniono z racji niesłusznych poglądów. Niektóre póżniej wróciły, kiedy nowa władza się ocknęła i poszła po rozum do głowy: bezmyślna walka z komuną prowadzi donikąd! Nasza trójka została. Do telewizji publicznej przyszło wiele nowych twarzy. Debiutowała moja koleżanka z Lubina Marta Grzywacz – bardzo zdolna osoba.
Czasy się zmieniają…
Czasy się zmieniają. Zmieniają się wyznawane wartości. Inni są dziennikarze. Dziś ze świecą szukać dziennikarzy z charyzmą i wielką kulturą osobistą, jakimi byli dziennikarze za Komuny. Dziś w dziennikarstwie liczy się sensacja. Pogoń za sensacją przesłania wszystko. Popularna nazwa współczesnych dziennikarzy to hieny…
Czy są dzisiaj dziennikarze, tacy jak ci, którzy w dniu 31 sierpnia 1982r w Lubinie wyszli razem z ludżmi na ulice Lubina, by filmować bestialstwo ZOMOwców i…oddali życie dla próby ukazania prawdy?
Czy są dzisiaj dziennikarze, którzy jak Waldemar Milewicz gotowi są oddać życie dla ukazania bestialstwa wojny, a nie taniej sensacji?
Czy znajdzie się odważny dziennikarz, który na konferencji prasowej prezydenta Lubina zada Robertowi Raczyńskiemu pytanie: Dlaczego płynąca przez Lubin rzeczka śmierdzi i czy musi śmierdzieć?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s