Bez kategorii

Sylwki, Sylwki fajne bibki!

Dziś w dobie totalnej krytyki młodzieży: a że młodzież jest rozwydrzona! A że nie ma żadnych hamulców moralnych! A że czasy są takie, ze zbliża się armagedon! coraz częściej pojawia się kwestia stosunku nauczycieli do młodzieży. Czy dzisiejszy nauczyciel ma środki, by ukrócić rozwydrzenie młodzieży? Czy dzisiejszy nauczyciel ma być w stosunku do młodzieży partnerem czy Cerberem? Czy w dzisiejszych czasach partnerstwo nauczyciela do ucznia ma sens? I…jak daleko ma ono sięgać? Podczas dyskusji nad szukaniem odpowiedzi na te pytania pojawia się twierdzenie nostalgiczne: kiedyś to były czasy i już nigdy nie wrócą! Zbliża się Sylwester i koniec roku- czas podsumowań! Powróćmy wspomnieniami w lata osiemdziesiąte i we wspomnieniach poszukajmy odpowiedzi na dziś nurtujące nas pytania…

Moje Sylwki                                                                                                                       Sylwestry zaczęłam obchodzić z koleżankami, nie w domu, z dala od nadzoru rodziców, kiedy skończyłam czternaście lat, w pierwszej klasie Ogólniaka, tj. w roku 1980r. Nasza pani dyrektor pani prof. Zofia Pieńkowska wprost przepadała za młodzieżą, dla młodzieży dałaby się zabić i pomagała młodzieży. To poświęcenie dla młodzieży stało się póżniej przyczyną tego, że miejski komitet PZPR pozbył jej się ze szkoły. Jednocześnie pani dyrektor będąc partnerką młodzieży szkolnej nigdy nie przekroczyła granicy: Wyznaczała nam granice co wolno i co nie i…biada uczniowi, który je przekroczył. Rygorystycznie np. przestrzegała noszenia mundurków i tarczy szkolnej. Pamiętam kiedyś pani dyrektor osobiście stała przy wejściu i pilnowała, czy młodzież ma mundurki. Zostałam…odesłana do pegeeru, bo przyszłam do szkoły w białej sukience, Czy są dzisiaj tacy dyrektorzy szkół?                                                     W 1980r organizowałam dla naszej klasy Sylwestra / pierwsza klasa Ogólniaka/. Ponieważ moja klasa była żeńska, zaprosiłyśmy zaprzyjażnionych chłopców z Technikum. Pani dyrektor miała obiekcje, czy piętnastolatki  nie są za młode na imprezę Sylwestrową, ale w końcu się zgodziła, byśmy tego Sylwestra urządziły w szkolnym klubie. Był to pierwszy i…ostatni Sylwester w szkolnym klubie. Dlaczego? Zaraz do tego dojdę. Był to rok 1980, czas po Porozumieniach Sierpniowych – okres, w którym wszystko znikało z półek sklepowych. Także szampan! W tamtych czasach w Polsce niepomiernie królował radziecki szampan – słynne radzieckoje igristnoje, de facto bardzo dobry. W 1980r przed Sylwestrem trzeba już było radzieckoje igrostnoje wystać w bolszoj kolejce. Na naszego pierwszego Sylwestra po raz pierwszy mieliśmy szampan i było go bardzo dużo, bo każdy przyniósł butelkę. Innego alkoholu nie było. Na tę imprezę zaprosiłam moją koleżankę Martę z klasy wyżej, matematyczno- fizycznej. To był błąd! Bawiła się jednak dobrze i…niech jej będzie na zdrowie. Mój pierwszy Sylwester był udaną zabawą. Uczestnicy mocno popili tego szampana, ale było grzecznie i kulturalnie, nikt nie rozrabiał. Ja, pamiętam, po imprezie sprzątałam klub. Jak dotarłam do domu? Już nie pamiętam! Żaden z rodziców jednak nie miał pretensji, że młodzież wróciła z Sylwestra wstawiona. Jeśli miał, to…poza ściany mieszkania nie wyszło. Tylko rodzice Marty…Ojciec Marty był dziennikarzem w miejscowej gazecie, Nowej Miedzi. Kiedy córka wróciła ze szkolnego Sylwestra i…poetycznie się obsunęła przy ścianie wieżowca, wpadł w szał. Zrobił w szkole piekielną awanturę, ale…oprócz tego uznał fakt, że na Sylwestra w szkole był alkohol, za możliwość wybicia się jako dziennikarz. Napisał artykuł do Nowej Miedzi o tym, jakie imprezy są w Ogólniaku i oskarżył dyrektor szkoły, że zgodziła się na wniesienie alkoholu do szkoły. Rozpętało się piekło! Komitet Miejski PZPR szalał. Nasza pani dyrektor miała nieprzyjemności. Był to pierwszy i ostatni Sylwester w szkole. A Marta…? W szkole nie miała życia. Uczniowie się do niej nie odzywali. W szkole spotkał ją ostracyzm. Kiedy nadarzyła się okazja, po lubińskim sierpniu 1982r jej rodzina przeniosła się do Warszawy, rzekomo z powodu, bo jej ojciec nie mógł w Lubinie zrobić kariery dziennikarskiej – twierdził, że naczelny Nowej Miedzi podcina mu skrzydła.                                                                                             Sylwester z łezką w oku…                                                                                                Sylwester z łezką w oku miał miejsce 31 grudnia 1981r. Był Stan Wojenny, wszystkie imprezy zostały odwołane, panowała godzina milicyjna. Mimo jednak tych obostrzeń, tych ciemnych dni, jak niektórzy opozycjoniści dzisiaj nazywają Stan Wojenny i udowodniają nam, że w tym czasie panował smutek, marazm i zamordyzm, ludzie potrafili się bawić i chcieli się śmiać. Sylwestry roku 1981 odbywały się po domach, nikt nie przejmował się godziną milicyjną i dla wielu…były to najfajniejsze Sylwestry w życiu. Tak było dla mnie. Zorganizowaliśmy Sylwestra klasowego u koleżanki. I choć alkoholu nie było, bo rodzice koleżanki byli w domu było bardzo fajnie. A kiedyśmy całą gromadą nad ranem wracały do domów, to ryczałyśmy na cały głos pieśni patriotyczne, by celowo sprowokować patrolującą ulice miasta milicję. Niestety, milicja nie reagowała. Patrol zareagował dopiero, kiedy na cały głos ryknęłam Hymn Narodowy. Pewnie i milicjanci byli patriotami, bo nie mogli znieść takiego fałszu? Nowy Rok spędziłyśmy na Komendzie. Rodzice załagodzili sprawę i skończyło się na pouczeniu. Milicja nie kierowała wniosku o ukaranie do Kolegium d/s wykroczeń. A wyrok nie byłby łagodny, bo w tym zakresie panowało ustawodawstwo Stanu Wojennego.                                                                                                                       Miałam jeszcze wiele fajnych Sylwestrów, ale te mimo afer z nimi związanych wspominam z łezką w oku. Być może dla tego, że wszystko z sielsko- anielskiego dzieciństwa wspomina się z łezką w oku?                                                                       I dziś mam udane i godne wspomnień Sylwestry. W ostatnich latach tradycją się stało, że naszą gromadkę przyjaciół zaprasza do siebie na Sylwestra poseł lewicy z naszego regionu pan Ryszard Zbrzyzny. I w poniedziałek idziemy z mężem do niego. Czy będzie to kolejny Sylwester godny wspominania…?

Dziś inne czasy! Inna młodzież! Dziś alkohol na Sylwestra u młodzieży ze szkoły średniej to normalność. Ale niech tam! Jeśli bawią się dobrze i…dopóki nie przekraczają granic. A jakich dzisiaj mamy nauczycieli? Oto jest pytanie! Odpowiedzcie sobie na nie sami i bawcie się dobrze na swoim Sylwestrze w tym roku.                                                                                                                                   Ich pierwszy bal….                                                                                                             “Bal z łezką, bal z myszką, bal za mgłą i walczyki, co jeszcze się śnią…”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s