Bez kategorii

“Post mortem”…tropić będziemy sami siebie?

Dzisiaj media obiegł news, że prof. Romaszewski wygrał w sądzie sprawę o odszkodowanie za prześladowanie przez milicję, sądy i prokuraturę w czasach Komuny, ze szczególnym uwzględnieniem Stanu Wojennego, kiedy to za opozycyjną działalność polityczną obowiązywało szczególne ustawodawstwo i bardzo łatwo można było się dostać do więzienia, czy na początku Stanu Wojennego zostać internowanym. W tamtych zaś czasach było sporo prokuratorów i sędziów nadgorliwych, szczególnie przejętych skazywaniem za przestępstwa przeciwko Dekretowi o Stanie Wojennym. Dzisiejszy wyrok sądu rozpoczął dyskusję o zasadności roszczeń o odszkodowania za prześladowania przez wymiar sprawiedliwości w Stanie Wojennym Sceptycy twierdzą, że…takie roszczenia o zadośćuczynienie są jak najbardziej zasadne, tylko dlaczego milionowe odszkodowania mamy płacić my-społeczeństwo. Niech im Komuna płaci! Dzisiejszy wyrok to precedens, niewątpliwie teraz posypie się lawina pozwów.  Czy istnieje odszkodowanie, które może uczynić zadość ludziom prześladowanym przez ZOMO, prokuraturę i sądy w Stanie Wojennym?                                                                        Powróćmy wspomnieniami w czas…pogardy!!!                                                              Jak wiadomo w dniach 30 – 31 sierpnia 1982 r / Stan Wojenny, obowiązywało szczególne ustawodawstwo, szczególnie zakazujące zgromadzeń do tego stopnia, że milicja mogła użyć broni w celu ich rozpędzenia/ w Lubinie / dzisiejsze woj. Dolnośląskie – miasto do tej pory znane wyłącznie jako Stolica Polskiej Miedzi, a potem…?/ miały miejsce słynne Wydarzenia Lubińskie, w czasie których ZOMO bardzo gorliwie skorzystało z uprawnień, jakie mu dało szczególne ustawodawstwo Stanu Wojennego. W trakcie głównych wydarzeń mających miejsce w dniu 30 sierpnia 1982r. robiłam zdjęcia, dzięki temu Amerykanie mają pełną dokumentację zbrodni jakiej dopuściło się ZOMO w Lubinie w dniu 30 sierpnia 1982r. Fotografować i filmować nie było łatwo. Kilku znanych dziennikarzy próbowało…znależli się w niebie obok Chrystusa. Ja na robienie zdjęć miałam zgodę komendanta milicji w Lubinie, który był mężem mojej chrzestnej. Oficjalnie fotografowałam wydarzenia dla milicji i muszę przyznać, że milicja była zadowolona z mojej pracy.                                          Post mortem…                                                                                                                  Tych nielegalnych zdjęć miałam dwa filmy. Na drugim zrobiłam tylko sześć zdjęć, odłożyłam więc aparat na półkę i zapomniałam o nich. A po 1 września 1982r. milicja w Lubinie szalała robiąc łapanki na uczestników wydarzeń. I mnie to się przytrafiło…Byłam w trzeciej klasie Ogólniaka. W listopadzie 1982r. miały miejsce nasze połowinki. urządziłyśmy imprezę w szkolnym klubie. Jako że moja klasa była żeńska zaprosiłyśmy chłopców z zaprzyjażnionej klasy Technikum Górniczego. Ja jako świeża wdowa i to…po bohaterze nie mogłam tańczyć, poszłam jednak na połowinki, by robić zdjęcia. Wzięłam aparat z filmem, na którym było te zapomniane sześć zdjęć z Wydarzeń Lubińskich. Potem…zdjęcia z dyskoteki zaniosłam do wywołania do fotografa. I….Fotograf powiedział, że zdjęcia nie wyszły.                           A….                                                                                                                                    W kilka dni póżniej koleżanka przyszła do szkoły z…dziurą po zębie. Pamiętam, jak żeśmy się z niej śmiały. Żartowałyśmy: ” Aldona, uśmiechnij się!”                                  Nie śmiej się dziadku z cudzego przypadku!                                                                   W kolejnych dniach coraz więcej koleżanek przychodziło z uzębieniem mogącym służyć za kasownik do robienia dziurek w biletach autobusowych. Milicja brała na wg. ustalonego klucza. Na badanie załapali się wszyscy bywalcy sławetnych połowinek. Dorwali i mnie…                                                                                                               Rodzice byli w pracy, siedzieliśmy, ja mój mały kuzyn Marcin i kilku przyjaciół u mnie w domu i słuchaliśmy muzyki z radia Luksemburg gdy załomotanowo drzwi. Do domu wpadła milicja. Zrobili bałagan, zabrali wiele moich pamiątek, w tym zdjęcie Joli Kwaśniewskiej, które stało w ramce na półce. Jedyne zdjęcie, które mi po ukochanej dziewczynce pozostało. Zdjęcie to piętnaście lat temu odzyskałam w cudowny sposób: ktoś podrzucił je na ulicy, którą przechodziłam. Zgarnęli nas do suki i zawieżli na komendę. Nikt nic nie powiedział. Kiedy pokazywano zdjęcia z wydarzeń lubińskich i połowinek i pytano; Co to jest? Wszyscy rżnęli głupa i odpowiadali: Nie widać? Dyskoteka! Tak…dorobiłam się pięknych państwowych zębów. I dzisiaj z dumą podnoszę do góry głowę, kiedy ludzie mi mówią, jakie mam piękne zęby. Od ” przesłuchań na komendzie nie uwolniło mnie nawet to, że komendant był mężem mojej chrzestnej. Milicja nic się nie dowiedziała, ale…chyba miała szósty zmysł? Mnie i mojego kuzyna wysłali na dalsze przesłuchania do Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych we Wrocławiu. Do procesu i skazania, zapewne na podstawie sfingowanych dowodów, nie doszło, bośmy po drodze uciekli, kiedy wioząca nas suka zatrzymała się w lesie, by pozwolić nam zrobić siusiu.                                         Tak rodzą się bohaterowie….                                                                                             Nigdy człowiek nie jest siebie pewny i nigdy nie wie, ile będzie miał siły i jak zachowa się w sytuacjach ekstremalnych. Tylko jedna koleżanka się załamała i podpisała deklarację współpracy. Czy bito ją ? Nie! Nie pokazano jej nawet bicia, ale powiedziano jej, że…nie dostanie się na studia. Donosy na swoje szkolne koleżanki pisała bardzo gorliwie. Na szczęście, poza tym że chodzimy do szkoły, że jesteśmy w klasie żeńskiej i w związku z tym pewnie nawet nie mamy chłopaka, nic o nas nie wiedziała. Takie to były czasy, że tworzyło się swój obraz na użytek donosicieli. I dziś nie da się ukryć, w ubeckich teczkach najwięcej jej śmieci, z których może najważniejsze to to, że ktoś tam przyszedł na zajęcie na uniwersytecie w futrze z norek i nie wiadomo, skąd miał na nie pieniądze. Dlatego należy ostrożnie podchodzić do ” rewelacji” w ubeckich teczek, bo wielu podejrzanym i znaczącym coś w opozycji i o niepewnym życiorysie SB po prostu preparowała teczki.                  Co mam zostało z tamtych lat? Co nam się za nie należy?                                            Po dzisiejszym precedensowym wyroku znany działacz KORu i komunistycznej opozycji Lityński powiedział bardzo znamienne słowa: Są w Polsce Ludzie, którzy walczyli z Komuną, ta walka wypełniała im treść życia i nic innego nie potrafią robić. Dziś żyją na głodowych rentach, często chorzy psychicznie, bo kapitalistyczne państwo ich przerosło, a władza o nich zapomniała. Im jak najbardziej należą się odszkodowania za cierpienia zadane przez komunistyczne sądy, prokuraturę i milicję.                                                                                                                              Ja roszczeń przeciwko Narodowi Polskiemu nie mam! I z dzisiejszego precedensu nie skorzystam!                                                                                                               I do moich kolegów z czasów konspiracji mam pytanie: Czy żądanie odszkodowania za coś co robili z własnych przekonań i dla idei od państwa, które dziś je zapłaci z pieniędzy społeczeństwa, za które oddawali życie, jest moralne?                                 Materiał do przemyślenia…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s