Bez kategorii

Marzenia, a…lądowanie na Ziemi!

Kiedy dziecko wchodzi w wiek dorosły ma głowę pełną marzeń. Kim by nie chciało być! Potem przychodzi zderzenie z życiem i…co zostaje z naszych marzeń? Zwykle rodzice ściągają swoje dziecko na ziemię. Zostaw nierealne mrzonki! idż na dobre studia i zdobądż dobry fach! i…zwykle dziecko słucha rodziców. A póżniej? Siedzi znudzone w biurze i narzeka na zmarnowane życie i…ma pretensje do rodziców, że za niego wybrali drogę życiową. Nierzadko kończy to się nerwicą a w skrajnych wypadkach chorobą psychiczną. Czy tego chcemy dla swoich dzieci?

Ja muszę się pochwalić, że byłam w komfortowej sytuacji, bo rodzice nie ściągali mnie na ziemię. Już w podstawówce marzyłam o zostaniu dziennikarzem. Owszem patrzyli na te moje marzenia z lekką ironią i żartowali: A co to za kariera? Ojciec będąc prawnikiem marzył, bym poszła w jego ślady. Nic mi jednak nie narzucał. Czekał aż sama wybiorę swoją drogę życiową. Rodzice się chwalili moimi pierwszymi próbami dziennikarskimi. I wybrałam. Jestem dobrym prawnikiem, ale też realizuję się w dziennikarstwie…                                                                                       Jakie były początki?                                                                                                           ” Karierę’ dziennikarską zaczynałam w miejscowej lubińskiej lokalnej gazecie ” Nowej Miedzi”, w której mój wujek był naczelnym redaktorem. Pierwsze teksty zaczęłam mu podrzucać w szóstej klasie szkoły podstawowej. W rok póżniej zaczął mnie szanować jako dziennikarza i publikować drobne notatki. Miałam nawet własną rubrykę w gazecie. Pisałam o okolicznych dworkach i pałacach, a tych w okolicy Lubina jest wiele i do dziś są w opłakanym stanie, dziś zresztą gorszym niż wtedy w latach siedemdziesiątych.                                                                                                 Sukces…                                                                                                                            Pocztą pantoflową dowiedziałam się, że pod lubińskim przedsiębiorstwem ELPO znajduje się …jakaś manufaktura. Odkryłam ją. W byłym poniemieckim schronie znajdowała się szwalnia, w której zatrudniano więżniarki. Dostałam się do środka, ale musiałam trochę poszyć, bo nie chcieli mnie wypuścić. Tam poznałam Olę i razem uciekłyśmy. Potem razem z koleżanką Anetą napisałyśmy tekst o tym…przedsiębiorstwie i w języku rosyjskim wysłałyśmy do New York Timesa.             Sukces!!!                                                                                                                           Dostałyśmy Pulitzera! W wakacje 1980r. wybraliśmy się z ojcem do New Yorku po…odbiór nagrody. W New Yorku spełnił się mój amerykański sen- od pucybuta do milionera. Harowaliśmy ciężko, ale mieliśmy szczęście. Moja nagroda otworzyła nam drzwi do pracy intelektualnej. Nie musieliśmy sprzątać u nowobogackich Żydówek. A ludzie opowiadali, że Żydówki bardzo żle traktowały polskie służące i strasznie nimi pomiatały. Ojciec pracował jako adwokat, ja zarabiałam pisaniem. Pisałam opowiadania do Harlequina i…pracowałam jako goniec w redakcji New York Timesa podrzucając im drobne notatki. Zrobiłam wywiad z politykiem i…jakie było zaskoczenie redaktorów- przyszło zaproszenie na bankiet do Białego Domu. Trzeba zaś przyznać, że zdobyć zaproszenie na bankiet do Białego Domu nie było gazecie tak łatwo. I…konsternacja! Dlaczego to zaproszenie przyszło na gońca? Tak zaczął się mój amerykański sen- od gońca do…naczelnej New York Timesa!                           Kariera w kraju….                                                                                                              W 1981r. byłam w pierwszej klasie Ogólniaka. Był to czas marzeń o demokratyzacji kraju i zluzowaniu cenzury. Na ” opozycyjną” gazetę wyszła wtedy Polityka, kierowana przez Mieczysława Rakowskiego jako naczelnego i Jerzego Urbana jako jego zastępcę. Polityka mnie szybko doceniła. Razem z moją kuzynką Martą jeżdziłyśmy co sobotę do Warszawy i zawoziły teksty do Polityki. Utkwił mi w pamięci jeden: ” Stąd do…Obory.” – tekst o sytuacji robotników rolnych w pewnym wegetującym PGR na wschodzie Polski. Tak, w komunistycznej Polsce, gdzie nauka była bezpłatna i każde dziecko miało prawo się rozwijać wedle swoich uzdolnień były PGRy, w ktorych kariera dziecka wiodła do…obory.                                                         Stan Wojenny!                                                                                                                   W Stanie Wojennym działały tylko dwie gazety: Trybuna Ludu i Żołnierz Polski i obie były bojkotowane przez znanych i cenionych dziennikarzy. Mnie sytuacja rodzinna zmusiła do podjęcia współpracy z Żołnierzem Polskim. Ale…wymyśliłam rubrykę o obyczajowych skandalach komunistycznej elity, I …wypadek przy pracy! Moje felietony odniosły sukces!!! Na studiach najpierw prawniczych, a póżniej psychologicznych dorabiałam pisząc teksty do wrocławskich gazet.                              Spełnienie marzenia o własnej gazecie…                                                                         1990r to złote czasy dla prasy…zniesienie cenzury. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać prywatne gazety, prywatyzowano znane państwowe tytuły. W Zielonej Górze był początkujący biznesmen, Polański, reprezentowałam jego firmę jako prawnik. To ja namówiłam go, by spróbował swoich sił jako…magnat prasowy i założył gazetę. Powstała Zielonogórska Gazeta Nowa. Tak zaraz po studiach zostałam Naczelną. Muszę przyznać, że w powstaniu tej gazety miałam swój własny , prywatny cel. Zaraz po powstaniu gazety powstał oddział w Lubinie, dla mojego wujka, który wtenczas był bezrobotny, bo jako ” niesłuszny” został zwolniony z posady dyrektora Domu Kultury przez ówczesne styropianowe władze Lubina. Gazecie Nowej szefowałam do jej końca…do bankructwa w 1990r. Tak Polański zaprzepaścił swój sen o zostaniu magnatem prasowym – obywatelem Kanem w regionie.                                                                                                                             Mój sen dziennikarski spełniał się dalej. Zrobiłam zaocznie wymarzone studia dziennikarskie w Warszawie. Finansował je mój wujek, który miał własną gazetę i pieniądze wydawane na moje studia odliczał od podatku.                                               Dziś jestem spełniona w zawodzie dziennikarskim. Uzyskałam wszystko, o czym młody dziennikarz może sobie w tym zawodzie zamarzyć. Czy coś mnie jeszcze czeka jako dziennikarza? Czy mogę spocząć na laurach? Nie, to nie leży w mojej naturze…                                                                                                                            ” Więc nie wbijaj w głowę, żeś przeżył połowę, ale że dopiero pół…”                              Różnie nam się życie toczy. Ale czy trzeba do końca zadręczać się, że…życie nie wyszło?                                                                                                                              Może warto wykrzesać z siebie energię, energia jest w każdym zdrowym człowieku i wziąć sprawy w swoje ręce?                                                                                            Do tych czterdziestolatków, którzy do tej pory realizowali marzenia rodziców nie swoje; Pamiętajcie, że Jean Jacques Rousseau nauczył się pisać, kiedy miał czterdzieści lat…                                                                                                               Niech mój przykład świadczy, że to jak potoczy się nasze życie zależy od nas i rodzice mogą mieć co do nas marzenia, mogą nas ukierunkować, ale za nas życia nie przeżyją…                                                                                                                    I o tym trzeba pamiętać, jeśli chce się dążyć do szczęścia!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s