Bez kategorii

Memento dla tych, co mnie ukształtowali!!!

Muszę się półgębkiem przyznać, że i jak mam pewien grzeszek na sumieniu z czasów Komuny. Otóż i ja na pewnym etapie swojego życia…sfałszowałam ankietę personalną. Byłam wtedy w pierwszej klasie Ogólniaka. Był wrzesień, początki nauki w szkole średniej. Wychowawczyni dała nam do wypełnienia ankietę personalną. W rubryce: Pochodzenie napisałam: chłopskie. Zrobiłam to w pewnym sensie z dobrej woli, bo myślałam wtedy, że chodzi o pochodzenie przodków, czyli dziadka i pradziadka. Jaki wtedy w klasie rozszedł się śmiech, kiedy nauczycielka ujawniła moją ankietę na forum klasy. Wszystkie moje koleżanki bowiem wiedziały, że mój ojciec jest radcą prawnym. Długo nie zapomniały tego mojego ” potknięcia”. Kiedy po ” Wydarzeniach Lubińskich” w dniach 30 – 31 sierpnia 1982r rozpoczęły się we wrześniu lekcje, śpiewały mi…piosenkę Kazimierza Grześkowiaka ” Chłop żywemu nie przepuści. Gdy się żywe napatoczy, nie pomoże nic, a juści.” Takie to były wesołe czasy, dla mnie wesołe. Jednakże po zmianach ustrojowych 1945r i bezpardonowym prześladowaniu…ziemiańsko – burżyazyjnych pomiotów wielu ludzi wyrzekło się swoich przodków, swojego nazwiska, swoich korzeni i zbudowało w nowych czasach swoją nową tożsamość, by spokojnie żyć w Polsce w nowych czasach i przystosować się do nich. Czy rzeczywiście wszystkim dane było żyć spokojnie z nowym nazwiskiem i nową robotniczą lub chłopską tożsamością?

Mój dziadek ponad wszystko kochał swoje nazwisko…                                                                                                                Mój dziadek był dla mnie wzorem i bohaterem. W czasie okupacji niemieckiej należał do Armii Krajowej. Był dyrektorem fabryki zbrojeniowej w Skarżysku Kamiennej i z zakładu, za okupacji niemieckiego, wynosił broń dla partyzantów Armii Krajowej, którzy ukrywali się w świętokrzyskich lasach. Był dowódcą jednego oddziału partyzanckiego. Kiedy planowano Powstanie Warszawskie dowództwo Armii Krajowej miało koncepcje, że oddziały Armii Krajowej uderzą na Niemców od środka i rozbroją Niemców. Zaś Warszawa zostanie zdobyta przez okrążenie z dwóch stron. Oddziały ze Świętokrzyskiego uderzą od zachody, a od wchodu stolicę zajmą Rosjanie. Powstanie wybuchło 1 sierpnia 1944r o godzinie siedemnastej, Godzina “W”. Co wyszło z planów? Wiadomo! Jak zachowała się Armia Czerwona na rozkaz Stalina? Wszyscy wiedzą. Partyzanci nie przedarli się do Warszawy. A powstańcy w mieście, którzy mieli tylko rozbroić Niemców, dzielnie bronili się 63 dni i walczyli o każdy dom. Mój dziadek ze swoim oddziałem jako jedyny przedarł się do Warszawy i walczył w Powstaniu. Babcia też brała udział w Powstaniu. Była łączniczką. Jej pseudonim powstańczy to Sarna.                                                                    Tułacze dzieci Ojczyzny…                                                                                                        Jako żołnierz Armii Krajowej i wybitnie niesłusznego pochodzenia w dobie rewolucji 1944 – 1945, czyli dziedzic majątku w Świętokrzyskiem w okolicy Kunowa musiał uciekać przed Rosjanami. Ponieważ jednak dla dziadka nie do pomyślenia byłaby emigracja z kraju, dziadek mówił: jesteśmy Polakami i tu jest nasze prawo bytu, przez zasiedzenie. Przez zasiedzenie, pamiętajcie, takie jest prawo w polskim prawie! Ukrył się na Ziemiach Odzyskanych. Babcia z dziećmi odnalazła go w małym miasteczku Gorau czyli po polsku Góra Śląska w woj. Dolnośląskim. W tym miasteczku osiedli, w tym miasteczku dziadek działał dla dobra mieszkańców i to miasteczko ukochali jako swoje nowe gniazdo rodowe. Dziadek nigdy nie zmienił nazwiska. Dumny był ze swojego historycznego, szlacheckiego nazwiska Gołębiowski, którego przodkowie nie raz wsławili się w historii Polski. Ukrył tylko swoje pochodzenie. Mówił tylko, że jego ojciec był szewcem z Kunowa, a on wprawdzie pracował w fabryce zbrojeniowej w Skarżysku Kamiennej, ale był tylko majstrem. Raz jeden tylko dziadek przyznał się do szlacheckiego pochodzenia. Powiedział mi, że pochodzi z…zaściankowej szlachty, w Kunowie mieszkała sama zaściankowa szlachta i wszyscy byli sobie krewni, jak w Panu Tadeuszu.                                                                   Co z Kunowem?
Dziadek całe życie tęsknił do swojego rodowego gniazda. Opowiadał o przedwojennym Kunowie. Podczas odwilży w 1981r zaświeciło mu zielone światło. Planował odwiedzić Kunów i sprawdzić, co zostało z jego majątku. Ale…Nastał Stan Wojenny i powrót do polityki ścigania ” zaplutego karła reakcji”. Dziadek nie zdążył się przyznać do tego, że był dziedzicem z Kunowa. Zamilkł na zawsze. Zmarł w 1988r i pochowany został w Górze. Sam wybrał to miejsce na swój ostatni spoczynek. Nie doczekał Polski, o której marzył i o którą walkę wspierał bojowników walki z Komuną. Był duchowym przywódcą Solidarności…                                                                                                                                                             Nastały lepsze czasy?                                                                                                              Był jeszcze jeden bohater w mojej rodzinie. Dziś może zapomniany. Tzw. młody gniewny, chłopiec z pokolenia Kolumbów. to Żdzisław Radziwił, dowódca oddziału Armii Krajowej w Powstaniu Warszawskim o pseudonimie Miotła. Po wojnie jego rodzina ukryła się pod nazwiskiem wziętym z przytułku dla ubogich.  Miotła nie złożył broni podczas amnestii. Komuniści dopadli go w 1956r, kiedy, o ironio! było już czuć zapach odwilży. W sfingowanym procesie został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano przez…powieszenie.  Obaj bracia nie żyją. Dziś żyje tylko ich siostra, Barbara. Kiedy w Polsce zwyciężyła demokracja, pierwsze co zrobiła rodzina, to…wniosła do Sądu Najwyższego w Warszawie sprawę o rehabilitację Żdzicha. Proces toczył się długo i…w 1993r Zdzisław został oczyszczony z zarzutów i uniewinniony. Sprawa budziła wielkie zainteresowanie ludzi. Na rozprawy przychodziły tłumy. Trzeba było widzieć, jak wyrok uniewinniający Zdzicha rozwścieczył tzw. ” patriotów”. Wyrok ten zbiegł się z klęską lustracji w wykonaniu Antoniego Macierewicza i upadkiem rządu Olszewskiego. Do tej pory historycy spierają się, czy tzw. ” afera plotkowa”, czyli usiłowanie wykończenia ” wrogów państwa” za pomocą plotki wynikła na skutek wyroku uniewinniającego Miotły czy z powodu unicestwienia lustracji w wykonaniu Antoniego Macierewicza. Bohaterowi przywrócono dobre imię, ale dziś….bohaterowie są zmęczeni….

Zaraz po zmianach gospodarczych w demokratycznej Polsce spełniłam marzenie dziadka. Odkupiłam od Skarbu Państwa, wchodzący za Komuny w skład PGR rodowy majątek pod Kunowem. Rodowe gniazdo wiele przeszło, tyle co nasza rodzina, ale wróciło do rodziny. Urządziłam w nim muzeum ziemiańskiej przeszłości, chwali wielkość szlachty polskiej, jej piękne chwile. Pokazuje warstwę społeczną, która już nigdy nie wróci. Przeminęło z wiatrem, ale zostały pamiątki…I wspaniała pamięć o czynach przodków, którzy pokazali jak wielka powinna być Polska. I pokazali nam jak żyć. Podumajmy o naszych przodkach w dniu pamięci o dzielnym zrywie Ludu Warszawy! Na pewno są tego warci? A może w naszym niepozornym dziadku, przez czterdzieści pięć lat prostym, nieraz niepiśmiennym chłopie odkryjemy przeszłość, której się w ogóle nie spodziewaliśmy…Warto walczyć o przywrócenie dobrego imienia naszym przodkom! I prawdziwej historii rodziny!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s