Bez kategorii

Con amore…

Kiedyś w czasach Gierka nakręcono w Polsce bardzo piękny film o miłości pt. ” Con amore”. Była to polska odpowiedż na amerykańskie ” Love story” i…to odpowiedż udana. Opowieść o miłości obiecującego młodego pianisty, który dla miłości do chorej na raka mózgu dziewczyny poświęcił swoją karierę wzruszała w tamtym czasie młodzież tamtych lat. Historia ” Con amore” zakończyła się szczęśliwie. Główną rolę grała w tym filmie młoda, zdolna aktorka. Była to jej jedyna rola w Polsce. Ponoć wyjechała robić karierę w Hollywood…Czy jej historia również zakończyła się happy endem? Niejedna dziewczyna w realu ma swoje con amore. I niejednej dziewczynie con amore kończy się happy endem. Ślubem i wybuchem uczuć podczas podróży podróżnej. I ja miałam swoje happy endy w miłości…

Siermieżne czasy Komuny.                                                                                                     Mój pierwszy ślub odbył się w Stanie Wojennym w 1982. Byłam wtedy w Ogólniaku i na moim hucznym weselu bawiły się wszystkie koleżanki z klasy. A podróż poślubna? No cóż, o spędzeniu jej za granicą nie było wtedy nawet mowy i to wcale nie z powodu braku pieniędzy. Ale mieliśmy z Adamem podróż poślubna. Mój ojciec załatwił nam tygodniowe  wczasy nad jeziorem. Było wspaniale i wtedy począł się nasz syn. Po powrocie z podróży poślubnej dopadła nas twarda rzeczywistość. Tragiczne wydarzenia dnia 30 sierpnia 1982r w Lubinie i …strata marzeń o szczęściu. Przeminęło z wiatrem…Marzenia o szczęściu jednak wróciły do mnie i w przyszłości spełniły się nie raz.                               Zwycięstwo demokracji                                                                                                           Zwycięstwo demokracji powitałam kolejnym małżeństwem i wydawało mi się wtedy, że to jest ten jedyny, którego naprawdę kocham i z którym chcę być już do końca życia. Szybko się jednak okazało, że pomyliłam przyjażń z miłością. Ślub z Markiem wzięlam w 1990r. Rok póżniej w lutym 1991r urodziła się nasza pierworodna córka, Maria / imię otrzymała po babci Marka/. Ślub braliśmy na Ukrainie, w cerkwi, bo bardzo mi się podobała prawosławna ceremonia ślubna i też chciałam mieć taki ślub. Koleżanka ze swoim narzeczonym, którzy byli świadkami, ucieszyli się z faktu, że…będą trzymać nad nami korony. I…pewnie klęli podczas ceremonii, bo prawosławna ceremonia ślubna trwa długo, a im ręce mdlały od trzymania w górze z koronami. Jako podróż poślubną mieliśmy objazd po ” polskiej” Ukrainie. Zwiedziliśmy Lwów i Sewastopol na Krymie, gdzie pochowany został mój pradziadek hrabia Kisielewicz, który zmarł na Krymie podczas rewolucji na grużlicę. Był to nostalgiczny etap naszej podróży poślubnej i przyniósł mi wiele wzruszeń. Grób pradziadka na polskim cmentarzu w Sewastopolu istnieje, choć jak cały cmentarz był bardzo zdewastowany.                                                                               Ten jedyny, najdroższy, wytęskniony i na zawsze.                                                                  Że naprawdę kocham tylko mojego Mirka przekonałam się jeszcze w trakcie małżeństwa z Markiem. Mojego Mirka długo zdobywałam i pewnie on jako mężczyzna i zdobywca nawet nie zdaje sobie sprawy, że został przeze mnie zdobyty, że osiągnęłam to co sobie zaplanowałam. Moje starania zostały uwiecznione w lipcu 1999r. Wzięliśmy ślub. I…udało mi się to co nie udało się jego pierwszej żonie. Mirek był zadeklarowanym ateistą i nawet nie chciał słyszeć o ślubie kościelnym. Dla mnie…się nawrócił i zgodził się na ślub kościelny. I chyba nie żałuje? Ślub wyznaniowy był możliwy. On miał z poprzednią żoną ślub tylko cywilny i rozwód cywilny, ja miałam rozwód kościelny. Był bardzo wzruszony, kiedy zobaczył mnie w białej sukni i welonie i miał łzy w oczach podczas ceremonii. Kiedy składałam przysięgę małżeńską, pewnie też myślał, że już mu się nie wymknę. W podróż poślubną pojechaliśmy do Egiptu. Moi rodzice w prezencie ślubnym wykupili nam wycieczkę. I choć w pokoju hotelowym wysiadła klimatyzacja i było zimni jak na Antarktydzie, nam było gorąco. Rozgrzała nas nasza namiętność. Nie byliśmy zwolennikami abstynencji seksualnej przed ślubem i wcześniej kochaliśmy się nie raz, jednakże nasza noc poślubna w zimnym pokoju hotelowym w Egipcie była bardzo namiętna. Mirek nie potrafił się mną nasycić. A ja…Czułam się jakby to był pierwszy mój raz. Rozkosz ponad miarę.W Egipcie była też wycieczka na wielbłądach przez pustynię do Doliny królów. Och, jak utrząsł mnie i opluł wielbłąd. Taka wycieczka była bardzo droga, ale mój świeżo upieczony mąż spełniał każdą moją zachciankę.  W 2000 roku urodziły się nasze bliżniaki. Potem były kolejne dzieci, a nasze noce są do tej pory namiętne. Ciągle nie mogę się nim nasyć. Łączy nas wszystko: namiętność, wspólność zainteresowań, poglądów. Wiem, że mimo , iż całe życie był obok mnie, to naprawdę czekałam tylko na niego i chcę być z nim już do końca życia.                                                                             Love story i Con amore wzruszają. Piękne są melodramaty o miłości. Jednakże prawdziwe życie jest najpiękniejsze, kiedy kończy się happy endem. Ja znalazłam swój happy end. Jestem bezwstydnie szczęśliwie. I…odpukać w niemalowane, żeby nie zapeszyć. I pragnę, by inni ludzie także znależli  swoje ” Con amore”.  Kariera jest ważna i piękna. Czy jednak nie jest najpiękniejszą rzeczą w życiu kochać i być kochanym? Kochanym ponad miarę! Tak jak u mnie…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s