Wszystko

Wielbiciele Wenus?

Pod koniec XIX wieku w carskiej Odessie istniał pewien…sławny dom. Był to tzw. dom uciech. Prowadziła go póżniejsza Helena Wolodkiewiczowa, wielka dama, żona najbogatszego człowieka w Odessie. Sława tego domu uciech sięgała daleko poza granice Odessy. Bogaci letnicy przyjeżdżali do Odessy z Moskwy i chętnie odwiedzali ten dom uciech. Właścicielka bardzo dbała o renomę swojego interesu. Mówiło się, że w jej domu uciech toczy się życie kulturalne Odessy. Było to w czasach, kiedy prostytucja była przestępstwem. Policja robiła naloty na prostytutki. Kobiety raz złapane na uprawianiu nierządu miały na zawsze zepsutą reputację, były rejestrowane na policji i musiały się regularnie zgłaszać na badania lekarskie. Najstarszy zawód świata był w pogardzie społecznej. Kobieta zarejestrowana na policji jako prostytutka nie miała szansy na wyjście za mąż i zostanie szanowanym członkiem społeczeństwa. Pozostawała jej tylko ulica. Te które pracowały w legalnych domach uciech wygrały los na loterii. Miały stałą pensję i opiekę medyczną. A jak jest dzisiaj? Czy podejście do prostytutek jest dziś lepsze?

Po II Wojnie Światowej w Polsce Ludowej zwyciężyła koncepcja odpenalizowania prostytucji. Prostytucja w nowym kodeksie karnym z 1969r. nie była już przestępstwem. Przestępstwem tylko było tzw. sutenerstwo czyli nakłanianie do nierządu i czerpanie zysków z cudzego nierządu. W socjalistycznej Polsce karniści przeciwni penalizacji prostytucji twierdzili, że ona nic nie da. Problemu prostytucji to nie zlikwiduje, a tylko narazi państwo na koszty związane z rejestrowaniem prostytutek, ich badaniem i…utrzymywaniem legalnych domów uciech. Sedno sprawy zasadza się w tym, by…nie karać wielbicielek Wenus, a nawracać  je na dobrą drogę. Jak było z tą ideą?

To nawracanie raczej nie wyszło. W tej sprawie nie robiło nic ani socjalistyczne państwo ani kościół. Zrodziła się nawet pewna paranoja. Tak zwane ” dewizowe prostytutki” pracujące w hotelach Victoria i Forum w Warszawie były…obiektem zazdrości społeczeństwa. Dewizowa prostytutka miała wszystko: zachodni samochód, chodziła w futrze , szpilkach i kapeluszu i…nie wiedziała co to kolejki. gdy tymczasem uczciwa kobieta była wożona przez męża maluchem albo syrenką i codziennie balowała w kolejkach po baleron i szynkę.  Zmieniły się czasy, zmieniła się obyczajowość. Czy zmieniło się podejście społeczeństwa do najstarszego zawodu świata?

W demokratycznej Polsce kodeks karny z 1998r  tylko czynił pozory, że jest nowy. Zmieniono tylko część szczególną, dodano nowe przestępstwa. Część ogólna pozostała prawie bez zmian. Zasady pozostały te same co w kodeksie z 1969r. Nie zmieniło się także podejście ustawodawcy do prostytutek. Prostytucja nadal nie jest przestępstwem. Ba, kiedy tylko w Polsce zapanował wolny rynek i konkurencja szybko odkryto nowy sposób na dorobienie się. Tzw. agencje towarzyskie zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. Płatny seks zaczął nam się nachalnie wdzierać w życie. Zaczęły się tworzyć sex shopy. Do kiosków trafił Playboy i co gorsza Hustler i podobne mu pornograficzne wydawnictwa. W gazetach, a póżniej w internecie zaczęła bić ludzi po oczach reklama agencji towarzyskich. I choć z punktu widzenia prawa agencje towarzyskie są u nas nielegalne, bo czerpanie zysków z cudzego nierządu jest przestępstwem to nic się w tym kierunku nie robi. Na sygnały ludzi, że w bloku jest agencja towarzyska policja przymyka oko. Często policja wie, gdzie taki przybytek jest, ale nie reaguje, bo to jej skrzynka informacyjna o przestępczym światku miasta. Zdarza się, że agencje towarzyskie są utrzymywane przez policję. A obyczajowość?

Wiek XXI określa się jako wiek kryzysu wartości. Społeczeństwo nie ma autorytetów. Media promują tzw. celebrytki, które nie zyskują rozgłosu z powodu swojej wiedzy czy innych zalet, a kiedy…wyjdą na scenę bez majtek. Niestety, autorytetem nie jest też kościół, a obecne wyjście spod ziemi afer pedofilskich i homoseksualnych pośród kleru dobitnie nie sprzyja odbudowywaniu autorytetu moralnego kościoła. Dziś prostytucja przestała być wstydliwa, a stała się pośród młodzieży zarówno męskiej jak i żeńskiej sposobem na życie. Pośród studentek kwitnie tzw. sponsoring. Ba, sponsoring już uprawiają trzynastoletnie gimnazjalistki. W polskim słowniku pojawiło się słowo: galerianka – małolata uprawiająca ” sponsoring” w galerii handlowej, by kupić sobie sweterek. Jeden ksiądz – idealista postanowił nawracać zagubione dusze na drogę cnoty. Kiedy na akademickiej katechezie miał wykład o prostytucji i jako przykład podał sponsoring, większość studentek powiedziała mu / sic!/ ” Proszę księdza, sponsoring to nie prostytucja! Zepsucie obyczajów postępuje, a tzw. lobbowanie lewackich organizacji za legalizacją narkotyków miękkich, związków nieformalnych, pornografii, szerzenie tzw. filozofii gender dobitnie nie prowadzi do poprawy moralności społeczeństwa. A przy obecnie wszechwładnym zepsuciu moralnym obserwuje się kryzys instytucji rodziny. Dokąd zmierzamy?

Wenus albo starogrecka Afrodyta to była bogini miłości. Być wielbicielem Wenus to być wielbicielem miłości, a być wielbicielem miłości to piękna rzecz. Ale nie płatnej miłości! Miłość jest piękna, kiedy dwoje ludzi się kocha i zakłada rodzinę, dla własnego szczęścia, dla pożytku społeczeństwa. Seks uświęcony miłością jest piękny i daje szczęście. Seks dla zarobku rodzi frustrację. Nigdy nie było i nie ma szczęśliwej i spełnionej prostytutki. Same pieniądze zdobyte z wydarciem sobie duszy szczęścia nie dają. A tzw. tirówki w lesie na trasie z Janek pod Warszawą to nawet pieniędzy dla siebie nie mają…Ale może ja jestem moher i mam zmurszałe poglądy? No cóż, przestaję ględzić…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s