Bez kategorii

Cud życia

Ten wpis będzie bajką. A może prawdą? Pozostaje to do oceny czytelnika. Rzeczywiście ciężko jest uwierzyć, że ktoś miał trzy przeszczepy, skoro z jednym życie jest uciążliwe. Trzeba już całe życie brać leki podtrzymujące przeszczep, trzeba na siebie uważać, w każdej chwili może grozić odrzucenie przeszczepu. Ciężko jest też uważać, że ktoś miał trzy przeszczepy, jak otrzymać jeden było w Polsce i jest dzisiaj trudno. Trzy przeszczepy to może być bajka jak bajką jest cud życia. Darowanego życia! Wierzcie lub nie wierzcie w to co teraz napiszę! Jak nie uwierzycie, to się nie obrażę…

Nerka                                                                                                                                                                           W wieku przedszkolnym, koniec lat sześćdziesiątych, początek ” nowoczesnej ” epoki Gierka, bardzo często chorowałam na anginy. Praktycznie co dwa tygodnie miałam anginę. Lekarze faszerowali mnie detromecyną i żaden lekarz nie wpadł na pomysł, że detromecyna jest szkodliwa na nerki. Wysiadły mi nerki i lekarz powiedział, że uratuje mnie tylko przeszczep nerki. Był to rok 1971 kiedy przeszczepy nerek dopiero wchodziły do polskiej medycyny i o dawcę było bardzo trudno. Ja miałam szczęście! Dawca znalazł się szybko i do dzisiaj nie mam nawet kłopotu z nerkami. Ba, odpukać z niemalowane! nigdy nie miałam nawet kamienia w nerce. Moja koleżanka nie miała tyle szczęścia. W pierwszej klasie miała raka nerki. Ma wyciętą nerkę i przeszła chemię. Do dzisiaj żyje z jedną nerką. Jednakże mimo to urodziła troje dzieci i żyje normalnie.                                     Wątroba                                                                                                                                                                      W siódmej klasie miałam atak wyrostka robaczkowego. Trafiłam na ostry dyżur do szpitala w Lubinie. Szpital lubiński cieszył się wówczas złą sławą, o czym nie wiedzieli moi rodzice. Lekarz, bardzo skrupulatny, …wyciął mi wątrobę zamiast wyrostka robaczkowego. Na szczęście, nic mi się nie stało, bo szybko trafiłam do kliniki we Wrocławiu, gdzie przeszczepili mi sztuczną wątrobę. Lubiński lekarz, który tak bardzo dbał o istnienie organów do przeszczepu, stanął przed wymiarem sprawiedliwości i odsiedział swoje w więzieniu. Dostał dożywotni zakaz wykonywania zawodu. A ja? Wątroba do dzisiaj mi dobrze służy. Do tej pory, odpukać! nie miałam kłopotów z wątrobą. Jedyna uciążliwość, że jednorazowo muszę jeść …jak ptaszek, bo szybko zapełnia mi się żołądek. Jem więc często, ale niewielkie posiłki. To chyba dobrze, bo nie tyję. Inną niedogodnością sztucznej wątroby jest to, że w ciąży nigdy nie mam charakterystycznej brązowej linii na brzuchu i żółtych plam na twarzy. W ciąży mam cerę jak brzoskwinia. Kiedy mówię, że jestem w ciąży, to ludzie mi nie wierzą, tym bardziej, że w czasie ciąży mam cały czas miesiączkę. To chyba jedyny taki przypadek na świecie. Czy to dar od Boga?                                                                                                                                                                          Serce                                                                                                                                                                          Kiedy miałam czternaście lat, w sensie dosłownym darowano mi nowe życie. W ósmej klasie zemdlałam na w – fie. Lekarz stwierdził wrodzoną wadę serca i żdziwił się, że z taką wadą tak długo żyłam. Uratować mógł mnie tylko przeszczep. Polska transplantologia serca była wtedy w powijakach. Rozpoczął się wyścig z czasem i czekanie na dawcę. Zbigniew Religa eksperymentował wtedy z przeszczepianiem serca świni, która ma największą zgodność genetyczną z człowiekiem. Powiedział moim rodzicom, że długo nie pożyję i zaproponował przeszczep serca świni. W ostateczności znalazł się dla mnie dawca, ale rodzice zadecydowali, by dali mi serce świni. I…wygrałam los! Jestem chyba jedynym człowiekiem, któremu przeszczepiono serce świni, bo z jakiś względów Religa zaniechał badań nad przeszczepami serca świni człowiekowi. Przeszczep się przyjął wybornie. Nie muszę jeść tabletek podtrzymujących przeszczep. Żyję normalnie i uprawiam sport i…serce mi nigdy nie dokucza. Urodziłam sporą gromadkę dzieci. Lekarze, którzy mnie badali i badają w klinice w Zabrzu mówią, że to prawdziwy cud. Mój wujek dzięki mojej chorobie i chorobie swojego syna zaprzyjażnił się ze Zbigniewem Religą. Ich przyjażń przetrwała wiele lat. Wujek do dzisiaj się żartem chwali, że…ma wtyki w Klinice Transplantacji Serca w Zabrzu. A ja? Miałam szczęście i…przyniosłam je innym. Dzięki mnie Grażyna Torbicka poznała swojego przyszłego męża. Poszłyśmy kiedyś razem na badania kontrolne, ona też miała kłopoty z sercem. Przyjął nas młody stażysta…do dzisiaj są szczęśliwym małżeństwem, co takie rzadkie wśród celebrytów.                                                                                                                     Piękna bajka? Darowane życie! Życie trzeba cenić i czerpać z niego pełnymi garściami. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy znajdziemy się na rozdrożu drogi życiowej. Moje życie było bajką, nie zawsze piękną, ale zawsze ciekawą. Nigdy się nie załamywałam, umiałam brać z życia to co najlepsze, a ono chyba to doceniało i zawsze mi stwarzało wiele okoliczności do ciekawych przeżyć. Kocham życie! Mam nadzieję, że jeszcze długo, długo będę mogła dopisywać nowe, ciekawe karty do mojego życia. Życiem rządzi Bóg! Mnie Bóg dał wiele. Liczę na to, że da jeszcze wiele, wiele więcej. Czy to nie blużnierstwo? Toczy się życia Cud, najpiękniejszy Cud, jaki darował nam na ziemi Bóg…Umiejmy go docenić!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s