Bez kategorii

Każda przyjażń jest piękna, ale…

240px-Wroclaw_Swidnicka_2005_1Przyjażń to najwspanialsza rzecz na świecie. Przyjażń warto pielęgnować, przez lata, do końca życia. prawdziwa przyjażń jest bezinteresowna, daje wiele, a nie żąda nic w zamian. Giorgio Vasari w swoich słynnych ” Żywotach sławnych malarzy, rzeżbiarzy i architektów” opisywał też życie Michała Anioła Bounarroti. Michał Anioł był jego mistrzem i przyjacielem, i Giorgio Vasari dał w życiorysie Michała Anioła opis prawdziwej przyjażni. W jego życiorysie Michała Anioła nie ma ani słowa krytyki mistrza, są same zachwyty i aplauz na temat dzieł Michała Anioła, jego zachowania, jego, a nawet jego wyglądu. Czy nas stać na takie opisy swoich przyjaciół, jaki zrobił Giorgio Vasari w opisie życia i dzieł swojego przyjaciela?                                       Przez moje życie, nie takie długie, bo jestem dopiero w pół drogi, a psychicznie czuję się jakbym miała stale dwadzieścia lat i była w boskim okresie mojego życia czyli na studiach, przewinęło się wiele przyjaciółek. Moimi przyjaciółkami od serca, czyli jak mawiała Ania z Zielonego Wzgórza pokrewnymi duszami lub jak mawiała pani Kornelia Elliot: tymi co należały do ludzi znających Józefa były: Aneta, Ania, Sabina, Renata, Ewa, Bożena, Monika, Grażyna, Danusia, Beata, Małgosia, Sylwia i Elwira. Wszystkie były mi jednakowo bliskie, wszystkie na swój sposób wpłynęły na moje życie, wszystkie zasługują na opisanie. Wiem, że pominięcie którejś mogłoby ją urazić. Jednakże opisanie wszystkich wymagałoby pisania bloga w odcinkach. Przedstawię więc te, które szczególnie wpłynęły na moje życie i mój image. Resztę serdecznie przepraszam i zapewniam, że mają szczególne miejsce w moim sercu.                                                                                        Aneta                                                                                                                                        Z Anetą znamy się od przedszkola. Byłyśmy i jesteśmy sąsiadkami z jednego komunistycznego bloku. Bardzo wcześnie połączyła nas ta niewidzialna nić sympatii, która sprawiła, że stałyśmy się nierozłączne. Kiedy miałyśmy po sześć lat, obiecałyśmy sobie, że będziemy druhnami na naszym ślubie. I Aneta była druhną na moim ślubie z Adamem w 1982r. Do pierwszej klasy poszłyśmy razem i do jednej klasy. Niestety, tak rozmawiałyśmy na lekcji i urządzały różne psoty, że wychowawczyni nie potrafiła sobie dać z nami rady. Mnie przeflancowano do klasy B. Byłam tak zła, że mnie rozdzielono z Anetą, że przez miesiąc odmawiałam nauczycielce odpowiedzi jak mnie pytała. Póżniej tak zżyłam się z klasą B, że nie pozwoliłam się przenieść do innej. W trzeciej klasie miałam przygodę jak…Ania z Zielonego Wzgórza. Zaprosiłam Anetę na swoje urodziny. Poczęstowałam ją…sokiem porzeczkowym, który robiła moja babcia. Moja babcia robiła najlepszy sok porzeczkowy na świecie. Ja go nie piłam, bo soku porzeczkowego nie lubiła, gdyż dla mnie był za cierpki. Aneta wypiła pół butelki, a to…nie był sok tylko wino porzeczkowe. Jej mama się domyśliła, bo Aneta wróciła do domu i …zamknęła się w skrzyni od wersalki. Była zła i powiedziała, że celowo spiłam Anetę i zabroniła się jej ze mną bawić. Nie dała sobie wytłumaczyć, że to była fatalna pomyłka. Po jakimś czasie jednak jej przeszło i zrezygnowała z kary. Przyjażnimy się do dziś…                                    Renata                                                                                                                                      Z Renatą chodziłam od pierwszej klasy do klasy B. Szczególnie zwróciłyśmy na siebie uwagę w szóstej klasie i zaczęłyśmy się przyjażnić. Ileśmy razem wymyśliły psot! Renat bowiem miała podejście do życia podobne do mnie, czyli rozrywkowe. To nas połączyło. Renata miała jedną wadę. Nie miała wyobrażni i kiedy nauczycielka z polskiego zadała wypracowanie na tzw. wolny temat, nie potrafiła sobie poradzić. Ale od czego ma się przyjaciółkę! Pisałam za Renatę opowiadania, a nauczycielka była zachwycona wróżąc jej karierę pisarską. Renata pisarzem nie została…Nasza przyjażń nie skończyła się na ósmej klasie szkoły podstawowej. Trwała dalej i trwałaby do tej pory gdyby…                       Ania                                                                                                                                           Z Anią połączyło mnie wszystko. Miałyśmy podobne charaktery, podobne zainteresowania, podobne temperamenty. Ania przyszła do naszej klasy w drugiej klasie z innej szkoły, bo nauczycielka też nie potrafiła sobie dać z nią rady. Kiedyśmy zaginęły w lubińskich podziemiach na wakacjach po drugiej klasie, wina za chęć zwiedzania podziemi musi być podzielona na nas dwie. Obie bowiem gdy odkryłyśmy dziurę w Parku Wrocławskim wpadłyśmy na pomysł, by zobaczyć dokąd prowadzi. Wspólna błądzenie w ciemnościach labiryntu podziemi o głodzie nas połączyła na zawsze. Stałyśmy się nierozłącznymi przyjaciółkami. W siódmej klasie miałyśmy kryzys przyjażni i na kilka lat to nas rozdzieliło. Ani zaimponowała Marzena, wzorowa uczennica, która mimo swoich trzynastu lat miała wytyczony już cel w życiu. Chciała iść na medycynę. Ania uznała, że my z Renatą jesteśmy bardzo dziecinne. Choć ja podejrzewam, że…była zazdrosna o moją przyjażń z Renatą. Na wakacjach po drugiej klasie Ogólniaka obie pojechałyśmy na obóz żeglarski, osobno: ona z bratem i Marzeną a ja ze swoją koleżanką z klasy. Brat Ani zachorował na zapalenie płuc i został zabrany do szpitala. Okazało się, że na Marzenę nie może liczyć. Zostałam jej ja. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie! I ona to zrozumiała. Potem byłyśmy już zawsze razem. Na studiach mieszkałyśmy razem na stancji. Ona studiowała historię sztuki. Ja skojarzyłam jej małżeństwo z moim kuzynem i…miałam szczęśliwą rękę, bo niedługo będą obchodzić srebrne wesele. Ja także przekonałam się, co wart jest prawdziwy przyjaciel. A stało się to w kryzysowym okresie mojego życia, kiedy pewni politycy chcieli zniszczyć opozycję za pomocą plotki, a ze mnie zrobili kozła ofiarnego. Był rok 1993r. Wiele ” przyjaciół” się wtedy ode mnie odwróciło. Ania przy mnie stała. Kiedy zbierano plotki na mój temat, ona nie udzielała żadnych wywiadów. Przeciwnie była inicjatorką kontrakcji przeciwko moim wrogom. To łączy i nic mnie nie zrazi do niej do końca życia. Nasza przyjażń nie jest jednak łatwa. Mamy takie same usposobienia i często się kłócimy. A do kłótni skłania nas polityka…Ania jest zwolenniczką Kaczyńskiego i to…wojującą zwolenniczką. Czyż jednak drobne kłótnie bardziej nie cementują przyjażni. Ja z utęsknieniem czekam moich wizyt w jej wiejskim, sielankowym domu, gdzie obie rozmawiamy na różne tematy. Czy ona też na nie nie może się doczekać?                         Elwira                                                                                                                                        Z Elwirą połączyło mnie…szaleństwo czasu Stanu Wojennego. Elwira chodziła wtedy do Liceum Urszulanek we Wrocławiu i była w okresie buntu przeciwko rygorystycznej szkole prowadzonej przez zakonnice i przeciwko rodzicom, którzy ją tam umieścili. W Liceum Urszulanek we Wrocławiu na ” zesłaniu” była też Monika Jaruzelska, ale ona była o dwa lata starsza od nas. Spotkałyśmy się zimą 1982r na imprezach w kawiarni Hortexu przy ulicy Świdnickiej we Wrocławiu, blisko gmachu sądu, prokuratury i…Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych czyli SB. W tej kawiarni, w której jedynej w zimie Stanu Wojennego było zimne piwo spotykali się znani wrocławscy prawnicy, dziennikarze i aktorzy, a pośród nich…nasza trójka zbuntowanych dziewczyn. Oj, jakie były zabawy! Jakie pomysły! Wrocław do dzisiaj wspomina te nasze zabawy jako przejaw bojkotu przeciwko godzinie milicyjnej w Stanie Wojennym. Potem spotkałyśmy się z Elwirą na studiach prawniczych we Wrocławiu. Byłyśmy nie tylko na tym samym roku, ale w tej samej grupie. Na trzecim roku postanowiłyśmy ” liznąć” trochę praktyki i zatrudnić się w kancelarii adwokackiej. Zgłosiłyśmy się do Zespołu Adwokackiego we Wrocławiu. Szef zespołu powiedział, że nie może nas obu zatrudnić i że możemy przez miesiąc pracować za darmo, a po miesiącu wybierze lepszą. Ruszyła konkurencja…Po miesiącu szef Zespołu powiedział, że…nie ma etatu i dziękuje nam obu. Wtedy…myśmy powiedziały, że wytoczymy mu sprawę o odszkodowanie i jeszcze zawiadomimy Państwową Inspekcję Pracy, bo naruszył przepisy Kodeksu Pracy. Zatrudnił nas obie na 3/4 etatu. Elwira potem robiła aplikację w tym Zespole Adwokackim. Dziś jest współwłaścicielką znanej kancelarii adwokackiej we Wrocławiu. Moje drogi zawodowe poszły w innym kierunku…                     Prawdziwa przyjażń jest święta i zdarza się rzadko. Mnie się trafiło to szczęście, że ile razy trafiłam na koleżankę to zawsze ta znajomość stała się przyjażnią. To pewnie dlatego, że jestem otwarta, niefałszywa i mam łatwość nawiązywania kontaktów z ludżmi. Czasami może jestem zbyt szczera i wywalę prawdę prosto w oczy. Moja mama mówi, że ludzie nie lubią szczerych ludzi i tacy tracą przyjażni. Mnie nigdy, na szczęście, nie trafiło się, bym straciła przyjaciółkę po…” wywaleniu” jej prawdy prosto w oczy. Ale może dlatego że trafiam na wartościowe przyjaciółki, które cenią mówienie prawdy prosto w oczy od dwulicowego obgadywania za plecami. To też jest cecha prawdziwej przyjażni! Dziś w dobie gender słyszy się głosy, że nie ma przyjażni między kobietami bez podtekstu seksualnego. Jestem tolerancyjna jeśli chodzi o jakąkolwiek odmienność. Ale , u licha! nie jestem do tego stopnia gender, by sądzić, że w świecie nie ma przyjaciółek są tylko lesbijki. Są prawdziwe przyjażnie między kobietami bez podtekstu seksualnego! Są i już!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s