Bez kategorii

Primum inter pares…

Być pierwszym między równymi to nie czcza maksyma, a głęboka prawda. Wiele osób marzy, by z grona zwykłych ludzi wyróżnić się czy to wiedzą czy to na polu zawodowym czy rodzinnym. Dużo ludzi w czymś się wyróżnia, ale najważniejsze, by pośród tych równych być najlepszym…primum inter pares. Ta rywalizacja zaczyna się już w dzieciństwie, w szkole. Marzenie, by być lepszą od koleżanek, zaimponować im, a jednocześnie być równą kumpelą, mieć ich szacunek. Primum inter pares…Mnie się to udało!

Olimpiada z języka polskiego…w podstawówce.                                                                     Na Centralną Olimpiadę z Języka Polskiego do Warszawy pojechałam przez przypadek. W siódmej klasie w szkole odbywała się olimpiada z języka polskiego. Wychowawczyni wybrała najlepsze uczennice. Mnie na olimpiadzie nie zależało, nawet się do niej nie przygotowywałam. Wygrałam ją…dzięki temu, że podpadł mi temat pracy pisemnej. Były to ” Dalsze losy ulubionego bohatera z lektury”. Stworzyłam dalsze losy Tomka Wilmowskiego – bohatera cyklu powieściowego Alfreda Szklarskiego. Jako jedyna dostałam się na olimpiadę centralną. Wychowawczyni powiedziała, że to olimpiada dla uczniów szkół średnich i że nie dam sobie rady i powinnam zrezygnować. Nic nie powiedziałam , tylko poszłam na korepetycje z literatury do pani Ireny Horoszczak – mojej póżniejszej nauczycielki języka polskiego w Ogólniaku. Specjalnie na potrzeby centralnej olimpiady przeczytałam ” Doktora Żywago” – wtedy w czasach Gierka była to powieść zakazana i ” Lolitę” – tę drugą czytałam w nocy pod kołdrą i z latarką, bo nie miałam jeszcze wtedy piętnastu lat i rodzice mi zakazywali takich lektur. Dzięki jednak temu, że te dwie książki przeczytałam, zatriumfowałam na olimpiadzie. Zostałam pierwszą laureatką Centralnej Olimpiady z Języka Polskiego, wygryzłam dumnych ze swojej wiedzy i napuszonych uczniów ogólniaków. W nagrodę otrzymałam Dzieła Zebrane Henryka Worcella. Kiedy złożyłam podanie o przyjęcie do lubińskiego ogólniaka – szkoły o bardzo wysokim poziomie, zrzeszonej w UNESCO, bardzo chętnie mnie tam widzieli…                  Olimpiada z historii – Ogólniak                                                                                                  Na punkcie historii miałam istnego hopla. Już od kiedy poznałam już pierwszy raz , w piątej klasie szkoły podstawowej, zakochałam się w niej. Kiedy więc w trzeciej klasie Ogólniaka ogłoszono, że w szkole są eliminacje do Centralnej Olimpiady z Historii szybko się zgłosiłam. Początki nie były…budujące. Nauczycielka historii odpowiedzialna za przygotowanie do olimpiady, mająca opinię najlepszej nauczycielki z historii w szkole i nauczycielki, która pierwsza w Lubinie, jeszcze w czasach Gierka, zaczęła uczyć o Katyniu, sprawdziła nasze prace i powiedziała: Wy cioty zmierzłe jak z taką wiedzą pchacie się na olimpiadę. Ja się z werdyktem nie pogodziłam, do wiedzy historycznej tej nauczycielki miałam już wątpliwości od czasu kiedy zaczęłam naukę w ogólniaku, choć ona mnie nie uczyła. Poszłam do nauczycielki, która mnie uczyła historii i do której wielkiej wiedzy miałam zaufanie, pani Krystyny Szumilas i poprosiłam, by jeszcze raz sprawdziła nasze prace. Okazało się, że moja praca jest wyjątkowa i zakwalifikowałam się na Centralną Olimpiadę z Historii w Warszawie. Z Warszawy przywiozłam pierwsze miejsce na Centralnej Olimpiadzie z Historii, medal i książkę Karola Estreichera ” Dzieje sztuki w zarysie”. Zaszczytu pojawienia się na tablicy olimpijczyków na szkolnym korytarzu nigdy z jakiś przyczyn nie dostąpiłam. To mi jednak nigdy nie przeszkadzało. Ważne było dla mnie, że mam szacunek koleżanek, a i…nauczyciele od czasu mojego sukcesu jakoś inaczej na mnie patrzyli.                                                                                                             Sukcesy moich koleżanek – Bożena                                                                                        Nie tylko ja odnosiłam sukcesy w szkole. Rywalizacja na polu nauki to był mój żywioł, ale grałam zawsze zasadami fair play. Zawiść mi zawsze była obca. Zresztą, zdrowa rywalizacja rozwija człowieka, zawiść go niszczy. Drogie więc mi były sukcesy koleżanek. Bożena w ogólniaku przywiozła z Centralnej Olimpiady z Języka Francuskiego w Warszawie pierwszą nagrodę. Pięknie wywiązała się z tematu / po francusku/ ” Jean Valjean bohater Nędzników Wiktora Hugo był bohaterem pozytywnym czy negatywnym. W związku z tą olimpiadą zrobiłyśmy z panią dyrektor Zofią Pieńkowską małą mistyfikację. Bożena była osobą bardzo skromną , nieśmiałą i nie lubiła rozgłosu. Po jej powrocie z Warszawy rozgłosiłyśmy więc, że pierwsze miejsce na olimpiadzie zajęła inna nasza koleżanka, która również na tej olimpiadzie była, Ewa. Ewa do dziś figuruje jako laureatka Centralnej Olimpiady z Języka Francuskiego na tablicy olimpijczyków na szkolnym korytarzu. I w związku z tym …mam dziś wielkie wyrzuty sumienia. Nie spodziewałam się, że Ewa w tę mistyfikację uwierzy. Uwierzyła. Startowała nawet na romanistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nie utrzymała się jednak na studiach. Studiowała tylko trzy lata, w tym dwa na drugim roku. Zresztą niemożliwym jest, by studia z filologii romańskiej skończył ktoś, kto francuski znał tylko w postaci wykucia na pamięć całego słownika polsko – francuskiego i nie przeczytał ani jednej książki z literatury francuskiej. Olimpiada była tu realnym sprawdzianem wiedzy. Ona klęskę na studiach tak ciężko przeżyła, że wpadła w macki schizofrenii paranoidalnej. Do dziś jej leczenie nie odnosi skutku, a ona mówi, że za wysoko oceniła swoje siły, bo na studia się nie nadawała. Mówi: ” po co mi była ta olimpiada!”. Bożena skończyła romanistykę na Jagiellonce, była na stypendium na Sorbonie, a dziś ma szczęśliwą rodzinę i pracuje na misji ONZ – etowskiej w Afryce.           Ania                                                                                                                                             Ania jest medalistką Centralnej Olimpiady z Wiedzy o Sztuce. To jej sukces tym większy, że była w klasie biologiczno – chemicznej nie humanistycznej i swoją wiedzę do olimpiady zdobywała zupełnie sama. Kierował nią nauczyciel wychowania plastycznego w Ogólniaku. Chodziły pośród uczennic o nim słuchy, że to erotoman, który molestuje uczennice, choć oficjalnie nikt skargi nie zgłosił. Ania żartowała, że kiedy jechała do Warszawy na Centralną Olimpiadę o Sztuce, znalazła się, ze swoim opiekunem w jednej kuszetce. – I nawet mnie nie zgwałcił, tylko całą noc spał. Czy jestem tak nieatrakcyjna? – Śmiała się. Z Warszawy przywiozła medal i książkę ” Historia Sztuki” Białostockiego. Do dzisiaj figuruje na tablicy olimpijczyków na szkolnym korytarzu. Studiowała historię sztuki we Wrocławiu. Kierunek typowy dla własnej satysfakcji. Kiedy skończyła, a było to po wejściu systemu kapitalistycznego do Polski, dla wielu już pracy nie było, a tym bardziej dla absolwenta historii sztuki. Poświęciła się więc rodzinie, ale niczego nie żałuje. Dziś jest dumna z córki, która jest na stypendium w Paryżu.                                                          Sukces jest nieodrodnym bratem człowieka. Każdy człowiek już od najmłodszych lat łaknie sukcesu jak powietrza. Sukces jest potrzebny człowiekowi dla zdrowia psychicznego. Sukces uderza do głowy jak szampan na Sylwestra. I najważniejsze, by ten zawrót głowy z sukcesu był pozytywny nie destrukcyjny. By sukces nie zmienił nas w osoby niesympatyczne, zadufane w sobie. Moim zdaniem prawdziwy sukces nie zmienia człowieka w podłą istotę. Człowiek, który naprawdę osiągnął sukces, pozostaje zwykle skromny i nie lubi się chwalić swoimi sukcesami, trzeba je z niego wyciągać siłą. Tylko nieudacznicy, którzy najczęściej przypisują sobie sukcesy innych i…chwalą się na potęgę są ludżmi podłymi, bo w rzeczywistości przenoszą swoją frustrację i zawiść na innych. Mnie i moim koleżankom udało się osiągnąć sukces i…zachować człowieczeństwo.

2 thoughts on “Primum inter pares…”

  1. Witam)
    oferty pracy nauczycieli francuski w Wrocławiu
    W Preply zawsze znajdzie się miejsce dla dobrych nauczycieli francuskiego w Wrocławiu . Preply oferuje godziwą płacę i ustalany przez Ciebie grafik. Oferty pracy dla korepetytorów zostawiają sami uczniowie. Skontaktuj się z nami, aby przekazali Ci więcej informacji. oferty pracy nauczycieli francuski w Wrocławiu
    http://preply.com/pl/wroclaw/oferty-pracy-dla-nauczycieli-języka-francuskiego
    Doradzam)

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s