Bez kategorii

Czy to warto przemilczeć?

Kampania prezydencka nabiera rozpędu. Znów na tapetę wraca problem, czy nasi politycy za Komuny nie byli…przypadkiem związani z PRLowską bezpieką. Szczególnie to teraz jest ważne, kiedy przywódca Rosji, mający świadomość , że Rosja jeśli nie gospodarczym to nuklearnym jest na pewno i państwa zachodnie za bardzo podskoczyć Rosji nie mogą, cynicznie wykorzystuje tę swoją przewagę, kpi sobie w żywe oczy z państw zachodnich i brutalnie realizuje swoją politykę względem Ukrainy. Stanowisko Rosji na arenie międzynarodowej dla państw byłego bloku radzieckiego jest tym bardziej nienawistne, jeżeli się skojarzy poczynania polityczne prezydenta Rosji z jego pracą w czasach Związku Radzieckiego, a dla większości zwykłych ludzi to była praca w znienawidzonej agencji wywiadu Związku Radzieckiego. Ludzie kojarzą te fakty i łączą bezwzględne stanowisko tego przywódcy i cyniczne zachowanie z faktem, że prezentuje dawny aparat represji Związku Radzieckiego i w polityce stosuje jego metody. Dziś walczący o prezydenturę w Polsce, zwłaszcza prawicowi kandydaci grają tym pionkiem na uczuciach narodu i zarzucają obecnym władzom Polski, że są zbyt spolegliwe i…boją się kagiebowskiego przywódcy Rosji. Kim tak naprawdę był i jest dzisiejszy prezydent Rosji, który wywołuje tak skrajne uczucia, a który jest na tyle osobowością, że obojętnie przejść wokół jego osoby nie sposób? Powróćmy na…dziecięce podwórko                                                                                        Jest rok 1982r. Lato. I choć Stan Wojenny w rozkwicie to jednak dla nas, nastoletniej młodzieży, której przyszło żyć w nieciekawych czasach jednak beztroskie. Ta beztroska miał się wkrótce skończyć i podzielić nasze życie na dwie części: przed 30 sierpnia 1982 i po 1 września 1982r. Lubin. Co Służba Bezpieczeństwa zaplanowała na dzień obchodów  drugiej rocznicy powstania Solidarności, czyli na dzień 30 sierpnia 1982r w Lubinie nasza podziemna organizacja wiedziała już dużo wcześniej. Mieliśmy nawet listę mieszkańców Lubina, których esbecja zamierzała przy okazji pacyfikacji manifestacji zlikwidować. Kilka dni przed 30 sierpnia 1982r. harcerze chodzili po domach i ostrzegali ludzi. Niestety, ludzie nam nie uwierzyli i w dniu 30 sierpnia 1982r w Lubinie manifestacja z petycją pod Komitet Miejski PZPR odbyła się. Sygnałem do pacyfikacji było rzucenie przez prowokatora butelki z benzyną pod drzwi Komitetu. Rozpoczęło się polowanie na ludzi i…zakończyło się tragicznie.                                                                                                                                                                   Kiedy przed 30 sierpnia 1982r dowiedziałam się, że milicja ma zamiar fotografować zajścia, postanowiłam zapobiec temu, by SB miała materiał, który by mogła wykorzystać do szkalowania ludzi przed wymiarem sprawiedliwości. Znałam komendanta milicji w Lubinie, tak więc bez trudu uzyskałam od niego zgodę na fotografowanie akcji. Byłam jedynym dziennikarzem, który zdobył zdjęcia z ” nagonki” SB na ludzi w dniu 30 sierpnia 1982r. Inni , zresztą znani i lubiani przeze mnie dziennikarze, usiłowali robić zdjęcia i filmować zajścia, ale zostali  zabici przez ZOMO, a ich materiały wpadły w ręce SB. Cześć ich pamięci! Moje zdjęcia szczęśliwie trafiły do Stanów Zjednoczonych i świat się dowiedział, co zaszło w Lubinie w dniu 30 sierpnia 1982r., choć w Polsce te wydarzenia do tej pory są wypierane ze świadomości Polaków, a władze w Lubinie jako święto Solidarności obchodzą rocznicę esbeckiej prowokacji, podczas której zginęły trzy przypadkowe osoby, w dniu 31 sierpnia 1982r. Czy i dzisiaj są ludzie, dla których wygodne jest wypieranie lubińskiej zbrodni w dniu 30 sierpnia 1982r? Esbecja także była zadowolona z moich zdjęć. Dla milicji sfotografowałam między innymi jakiś podpalony kiosk i chuliganów wybijających szyby w wystawie sklepowej. W nagrodę otrzymałam wyjazd na…szkolenie do Moskwy.                                                                                           Kiedy moje szefostwo w wywiadzie nielegalnej Solidarności dowiedziało się, że jadę do Moskwy, dostałam od nich ważne zadanie: Nawiązać kontakt z tzw. ” ekstremą” radzieckiej KGB. To dzięki przyjaciołom z KGB uzyskaliśmy plany agresji Armii Wojsk Układu Warszawskiego do Polski w roku 1981r. , przed wprowadzeniem przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego Stanu Wojennego, które póżniej płk Kukliński wywiózł do Stanów Zjednoczonych.                                                                                                                         Po powrocie z Moskwy nie byłam już zwykłym TW. Zatrudniono mnie jako urzędniczkę w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych we Wrocławiu. Zajmowałam się czytaniem donosów i szeregowaniem ich do właściwych teczek. Dzięki temu wiedziałam, kto na kogo donosił, co donosił i kto z racji pochodzenia, niewłaściwego nazwiska lub działalności politycznej był tak ważny, że SB preparowała mu donosy. Wkrótce z racji studiów, na prawo dostałam się normalnie, zdałam egzamin jako jedna z najlepszych, a o mojej pracy egzaminacyjnej , w której udowodniłam, jak ważny był dla Polski Józef Piłsudski i Zamach Majowy, długo na Uczelni się mówiło.                                                      Casus Magdaleny Samozwaniec…                                                                                            Magdalena Samozwaniec czyli Magdalena z Kossaków Starzewska przed II Wojną Światową miała w swoim życiu epizod dyplomatyczny. Będąc tym, co przed wojną nazywało się ” przy mężu” znalazła się w Ambasadzie Polskiej w Rumunii. Ja w drugiej połowie lat osiemdziesiątej miałam…analogiczne przeżycia i naśladowałam naszą najlepszą satyryczkę. Z moim ówczesnym mężem związała mnie wspólna idea i praca…w KGB w Moskwie. Nazywałam go pieszczotliwie…Wołodia, co go bardzo śmieszyło. Był wtedy niższym radcą Ambasady Radzieckiej w Warszawie. Miał ze mną krzyż pański! Ówczesny ambasador radziecki był wyjątkową mendą i…wyjątkowym snobem na wszystko co arystokratyczne. Ja miałam opinię, że pochodziłam z artystycznej rodziny, więc snobistyczny ambasador szybko zapałał do mnie nienawiścią. Awersja była wzajemna. Znając jego snobowanie się na arystokrację z wyjątkową satysfakcją cytowałam mu słowa z Wesela Wyspiańskiego: ” Człek człekowi nie dorówna, Nie polezie orzeł w gówna.”, szczególny nacisk kładąc na to ostatnie słówko na ” g”. W tamtych czasach triumfy święcił australijski serial ” Powrót do Edenu” i kreował modę. Na rauty w Ambasadzie Radzieckiej ambasador wymagał, by żony pracowników nosiły subtelną , złotą biżuterię jak rasowe arystokratki z Francji. Ja naśladowałam Sarę Harper i na przyjęcia w Ambasadzie Radzieckiej wkładałam wielkie plastikowe klipsy i korale niczym Maruśka z kołchozu. Kiedy na przyjęciu w Ambasadzie Radzieckiej był ambasador angielski ostentacyjnie…jadłam rybę nożem i widelcem. Wściekły ambasador naciskał na mojego męża, by poskromił mnie. A Wołodia się śmiał! Ale moje wyskoki jako żony radzieckiego dyplomaty na tym się nie skończyły…                                                        Z łezką w oku…o komunistycznej turystyce                                                                              Lata osiemdziesiąte to okres złagodzenia obowiązku paszportowego. Na tzw. ” Demoludy” można było mieć paszport w domu. W Polsce więc pojawiło się zjawisko turystyki handlowej. Zwłaszcza studenci masowo jeżdzili na handel do Czechosłowacji, NRD i ZSRR. Po Polsce chodził nawet dowcip: Rzecze radziecki celnik: Dwie są rzeczy w świecie niezwyciężone, Armia Czerwona i…polski turysta. Rzeczywiście w tamtych czasach na polskiego turystę nie było mocnych. Ja…byłam zmorą radzieckich celników, bo jako żona Wołodii często kursowałam na tamtej trasie. Żeby zaś było śmieszniej , zawsze miałam coś, czego nie wolno było przewozić. Kończyło się to zatrzymaniem na posterunku, z czego zwalniał mnie odpowiedni telefon z Ambasady Radzieckiej w Warszawie. Celnicy tak się do mnie przyzwyczaili, że jak mnie tylko widzieli na granicy, to od razu pytali: Co dzisiaj przemycamy? Małżeństwo z Wołodią było krótkie, ale do tej pory, mimo wszystko, łączy nas przyjażń i…syn, Borys.                                                                   Niedawno przeczytałam wspomnienia marcowych emigrantów z 1968 spisane przez Teresę Torańską w książce ” Jesteśmy”. Każdemu ją polecam, bo dzięki tej książce można lepiej zrozumieć czasy, jakie nam zostały darowane 4 czerwca 1989r. Otóż czasy ostatniego ćwierćwiecza to czasy rządów towarzystwa wzajemnej adoracji. Z książki Torańskiej dowiedziałam się, że polskie towarzystwo rządowo – biznesowe to różnie powiązani ludzie z emigracji 1968 i ci co wybrali kraj. Jednakże jak pokazuje polityka naszych czasów ich interesy są zbieżne. Trudno więc potępiać ludzi, którzy za całe zło winią Żydów. Żydzi bowiem mają żal  do nas za tę bezmyślną nagonkę w 1968r, jednocześnie jakoś nie zauważają, że sami mają sporo za uszami. Opluwając Polaków na scenie międzynarodowej nawet nie zamierzają się przyznać, że nie byłoby nagonki w 1968r. gdyby oni jako komuniści tak gorliwie nie budowali tego ustroju, a co ważniejsze jak członkowie UB tak gorliwie nie prześladowali Polaków w czasach Stalinizmu. Moim zdaniem z Polsce jest zapotrzebowanie społeczne na przywódcę Polaka z krwi i kości, który ceni polską historię i pokaże nam , jak wygląda polski patriotyzm. Na takich przywódców kreuje się Prawo i Sprawiedliwość. Niestety, Jarosław Kaczyński zaprzepaścił swoje szanse na wygranie wyborów przez idiotyczną politykę i otoczenie się niewłaściwymi ludżmi. A może jest głębszy sens w tym , co robi Jarosław Kaczyński? Niestety, zwykły wyborca nie widzi głębi tylko pozory…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s