Bez kategorii

Współpracować ze…szwagrem

Pod koniec Komuny nakręcono bardzo dobrą komedię pt. ” Sztuka Kochania” . W filmie bohater, znany i bardzo mądry seksuolog okazuje się, że sam ma kłopoty z erotyczną stroną życia. Mówi o sobie: Jestem impotentem!  By póżniej dojść do wniosku, że mając obok młodą i piękną, zakochaną w nim dziewczynę ugania się za złudzeniami o miłości. Otóż mój profesor, znany psychiatra i seksuolog tego dylematu nie miał. Może jednak ze zbliżeń z nim nie byłam do końca zadowolona, bo…był czuły i delikatny w stosunku do mnie, a mnie kręci ostrzejszy seks. Jednakże wiele mu zawdzięczam i na polu zdrowotnym i jako psycholog.                                                                                                   Jak dosięgła mnie…zmora współczesności?                                                                           Kiedy mając piętnaście lat w 1981r wypadłam z okna, uderzyłam się w głowę. Upadek nie spowodował żadnych klinicznych objawów w moim mózgu. Jednakże straciłam pamięć. To skutkowało powstaniem w mojej podświadomości zbyt wielu sprzecznych bodżców i…kiedy zaszły sprzyjające okoliczności, tzn. kiedy na studiach poroniłam, ujawniło się schizofrenią. Zdiagnozowano u mnie schizofrenię paranoidalną, choć lekarze sami orzekli, że jest to paranoja bardzo nie typowa. Wyleczono u mnie objawy wytwórcze i mogłam dalej studiować, robić karierę naukową i normalnie żyć. Jednakże pamięć mi nie wróciła.   Jak choroba zazębia się z życiem prywatnym?                                                                       Na studiach psychologicznych miałam zajęcia na akademii medycznej. Między innymi miałam wykłady z moim profesorem, znanym psychiatrą i seksuologiem. Tam poznałam Piotra i zauroczyłam się nim. Piotr był ambitnym i zdolnym studentem medycyny o sprecyzowanych planach zostania psychiatrą. Był pod urokiem wiedzy mojego profesora. Nie przeszkadzało mu, że zostałam jego żoną prosto…z ramion profesora. Małżeństwo było krótkie, jak wszystkie moje małżeństwa z czasów studiów skończyło się wraz ze zniknięciem zauroczenia danym mężczyzną. Było jednak owocne. Mamy córkę, Basię, która właśnie skończyła medycynę i chce iść w ślady ojca. Dziś Piotr jest znanym psychiatrą nie tylko w Polsce, ale i za granica. Czy to bardzo niestosowne, że rodzice pragną pomoc swoim dzieciom w realizacji marzeń? Choć moja córka wcale tego nie chce… Dziś Piotr jest moim lekarzem i…moim szefem. To może trochę nieetyczne, bo etyka zawodu nie pozwala lekarzowi łączyć fakt małżeństwa z leczeniem współmałżonka czy byłego współmałżonka. Jednakże nasze relacje nie wpływają na fakt mojego leczenia, a my jesteśmy już tylko przyjaciółmi i to…Piotr jest bardziej przyjacielem mojego obecnego męża Mirka niż moim.                                                                                              Czy choroba uniemożliwiła realizację moich marzeń zawodowych?                                      Nie. Realizuję się, ale…nie było mi łatwo. W 1993r. miałam nawrót choroby i to było właśnie krótko po skończeniu psychologii. Mój lekarz powiedział mi wtedy, że nie podpisze mi zgody na podjęcie stażu psychologicznego, jeżeli sama nie uporam się z moimi demonami. I to mnie zobligowało do leczenia. Na początku lat dziewięćdziesiątych eksperymentowano z leczeniem schizofrenii hipnozą. Mój profesor się zajmował tą eksperymentalną metodą. Uznał, że mój przypadek nadaje się na królika eksperymentalnego. Leczył mnie…dziesięć lat. Stopniowo sobie przypominałam zdarzenia ze swojej przeszłości, aż wreszcie mój profesor uznał, że jestem całkowicie wyleczona. Powiedział, że teraz mogę chodzić na wizyty kontrolne w swoim mieście i mój lekarz może mi przepisywać leki. Piotr robił staż u mojego profesora i wiele mu przekazał ze swojej wiedzy. Ja dzisiaj pamiętam już wszystko z przeszłości. Aktualnie jestem na etapie przypominania sobie zdarzeń z lat dziewięćdziesiątych. Jest jedna rzecz w moim przypadku, która dziwi wszystkich moich lekarzy. Ja pamiętam, co wydarzyło się w moim życiu kiedyś, a nie pamiętam, co wydarzyło się dwie godziny wcześniej. Ludzie często uważają mnie za zarozumiałą, bo mi się kłaniają, a ja im nie odpowiadam, bo ich nie poznaję. Czasami odpowiadam, ale dla przyzwoitości, bo żebym ich pamiętała, nie wiem. Jednakże mój profesor powiedział, że to musi być powikłaniem po uderzeniu w głowę i… że z tym już muszę żyć. Moja choroba nie przeszkadza mi realizować się w życiu osobistym i zawodowym i…to jest najważniejsze. A dla moich wrogów…ja tak całkowitej sklerozy nie mam. I niech uważają, bo jako pisarza i poeta mam bujną wyobrażnię i…czasami zmyślam. Kiedy? Nie powiem im. Niech sami rozróżnią!                                      Wiele ludzi choruje na schizofrenię i chorobę afektywną – dwubiegunową. Można powiedzieć, że dziś choroby psychiczne to choroby społeczne dwudziestego pierwszego wieku. Choroba psychiczna w rodzinie to nie wstyd! To taka sama choroba jak każda inna. Można z nią żyć, choć jest to ciężkie. Każdy schizofrenik ma marzenia, chce się realizować. Mnie się udało. Jednakże to jest bardzo trudno. Schizofrenik pragnąć się realizować w życiu spotyka dwie bariery nie do pokonaniu. Pierwsza to zewnętrzna, społeczeństwo nie chce chorego psychicznie w pracy. W warunkach kapitalistycznym dla zdrowego nie ma pracy, a co dopiero dla chorego psychicznie. Druga to wewnętrzna, jego własna chora psychika, która wycofuje go ze społeczeństwa, każe zamykać się w czterech ścianach, utrudnia kontakty z ludżmi. Dziś typowy schizofrenik to wegetujący na głodowej rencie, czyli tej najniższej w kwocie 600 zł miesięcznie, bo niewypracowanej. Zamknięty w czterech ścianach domu, odizolowany od ludzi i wylewający swoje żale do ludzi w internecie. Czy powinno się potępiać tych ludzi?  Społeczeństwo powinno być zdrowe. Każdy obywatel powinien być wartościowym członkiem społeczeństwa. A tymczasem coraz bardziej uszczupla się ilość leków na schizofrenie, które są w całości refundowane. A tymczasem czy wydać na leki 600 zł czy 10 to dla chorego na schizofrenię na rencie…możliwość normalnego życia. Mamy czas wyborów. Może znajdzie się kandydat, który pomyśli o ludziach chorych psychicznie? Kochani politycy, z chorobą psychiczną można żyć i realizować marzenia. Umożliwmy im to!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s