Bez kategorii

Gdy zostają tylko wspomnienia…

Wierzący mówią: wiara czyni cuda. I pięknie jest, gdy człowiek wierzy. Być może ten cud się zdarzy. Ale…bardzo trudno jest wierzyć w cud, kiedy twój najbliższy powoli gaśnie, widzisz  to i nie możesz nic zrobić. Wtedy pozostaje tylko wiara w cud. Czy twój najbliższy okaże się wybranym przez Boga i upragniony cud się zdarzy? Jak pięknie jest w to wierzyć. Mój tata miał krwotok z płuc.  I to nie był, niestety, ostatni. A lekarz nie pozostawił nadziei…drugiego krwotoku już nie przeżyje. A jednak…czekamy cudu! Tymczasem mój malutki cud to…wspomnienia związane z ojcem. A wspomnienia mam piękne. I widzę go , kiedy był wspaniałym, mądrym prawnikiem, widzę,kiedy miał sukcesy w pracy, widzę o szczęśliwego. Życie miał spełnione. Zamykam oczy na jego dzisiejszą niemoc i…widzę wspaniałego tatę.                                                                                           Powróćmy jak za dawnych lat!                                                                                                 Na początku lat dziewięćdziesiątych tata szybko zaaklimatyzował się w warunki kapitalizmu i konkurencji. Założył własną firmę prawniczą, a mnie zatrudnił jako…aplikantkę. Aplikację radcowską robiłam nie w firmie ojca, ale tam gdzie na stałe pracowałam. Finansował ją Progolub. Tata miał renomę, był szanowany jako prawnik i ceniony za wiedzę i uczciwość zawodową. Nic dziwnego, że jego firma na brak klientów nie narzekała. W 1994r Wrocławskie Przedsiębiorstwo Budowlane sprzedawało cegielnię w Środzie Śląskiej. Było to krótko po wejściu ustawy o zamówieniach publicznych i przetargi były bardzo modne. Wrocławskie przedsiębiorstwo zorganizowało we Wrocławiu przetarg na sprzedaż tej cegielni, a organizację i przeprowadzenie przetargu powierzono mojemu ojcu. W kuluarach chodziły słuchy, że jedynym chętnym, który chce kupić tę cegielnię jest pan Jopek. Jopek był znanym biznesmenem budowlanym w Środzie Śląskim. Swoją działalność biznesową zaczął jeszcze w latach osiemdziesiątych , kiedy Wojciech Jaruzelski zapalił zielone światło dla prywatnego biznesu. Od tamtej pory prężnie się rozwijał, ale…miał konflikt z Solidarnością. Przedstawiciel Związku Zawodowego Solidarność, który mając takie uprawnienie przewidziane w ustawie, przybył na nasz przetarg, powiedział nam, że Jopek chce zmonopolizować przemysł budowlany w Środzie Śląskiej i działa nieczysto, więc zgodzą się na każdego nabywcę byle nie na Jopka. Przetarg się zaczął i…nikt się nie stawił. Ja pisałam protokół. Zapisałam, że przetarg został unieważniony, bo nie stawiła się żadna osoba, która złożyła dokumenty, że przystępuje do przetargu. Tę cegielnię w Środzie Śląskiej sprzedano póżniej Jopkowi. I żadnego przetargu nie było…                                                                                                   Przetargi od momentu swojego powstania aż do dzisiaj budziły i budzą wiele kontrowersji. A świadomość, że większość z nich jest nieuczciwa, zwłaszcza te na wielkie inwestycje miejskie i rządowe, jest taka, że w społeczeństwie utarło się powiedzenie: Przetarg przetargiem, a my wiemy, to ma go wygrać. W tym wszystkim duże znaczenie ma ten, co prowadzi przetarg. A jeżeli jest to firma prawnicza? No cóż, o uczciwego prawnika dziś trudno. Mówi się, że adwokat broniąc bandytów z samej definicji nie może być uczciwy. Ale…Jeżeli adwokat broni mafioza, to nie znaczy, że musi być na utrzymaniu mafii. A obecnie, niestety, to norma. Firma prawniczej prowadzącej przetarg na kluczowe inwestycje społeczeństwo szczególnie patrzy na ręce. Czy jeżeli firma prowadząca przetarg sprzyja jednemu klientowi to oznacza , że jest skorumpowana? Trudno się oprzeć wrażeniu, że tak! Mój ojciec był do bólu uczciwy! Dziś odchodzi w przeświadczeniu, że…nikt przez niego nie płakał. Jak ciężko, kiedy po kimś kochanym zostają tylko wspomnienia i tylko fotografie. Ale jaki to balsam dla duszy , jeżeli te wspomnienia są piękne.                                                                                                            Siedzę przy stole, wieczorem i patrzę na fotografię ojca w radcowskiej todze. Widzę, że jest spełniony. I jest mi ciężko, a jednocześnie lekko na duszy… Czy to możliwe?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s