Bez kategorii

Być wielkim…jak przodkowie.

Pierwsza kasacja to jak pierwsze : kocham cię dla pensjonarki; jak jak pierwszy zarost dla gołowąsa, jak pierwsza pachnąca farbą drukarską książka dla początkującego literata, a w końcu jak pierwszy egzamin dla studenta, który się dostał na wymarzone studia. W Polsce za Komuny kasację wyroku do sądu najwyższego jako tryb nadzwyczajny wzruszenia prawomocnego wyroku zniesiono i zastąpiono rewizją nadzwyczajną. Rewizja nadzwyczajna funkcjonowała do początków demokracji w Polsce. W latach dziewięćdziesiątych przywrócono kasację. Kasację w odróżnieniu od rewizji nadzwyczajnej, którą składały tylko uprawnione organy, może złożyć do Sądu Najwyższego każdy obywatel. Warunkiem jest, że wniosek kasacyjny musi zawierać określone ustawą wymogi formalne. Brak jakiegokolwiek wymogu formalnego skutkuje odrzuceniem kasacji bez badania jej zasadności merytorycznej. Kasację więc w imieniu strony procesu składa zawsze adwokat. Dużo więc zależy, czy…adwokat zna się na swoim fachu.                                                                                                                             Powróćmy wspomnieniami… Na studiach miałam praktykę administracyjną w ZG Lubin u mojego taty w zespole radców prawnych. W czasie mojej praktyki tata usunął się, poszedł na urlop i przekazał mnie z moją koleżanką pod opiekę innego radcy prawnego pani Krystyny Jóżwiak – równie dobrej prawniczki, ale specjalizującej się w prawie pracy. Dyrekcja ZG Lubin tak była zadowolona z mojej pracy na praktyce, że sama zaproponowała mi stypendium fundowane. W latach dziewięćdziesiątych pracowałam jeszcze w ZG Lubin na pół etatu, bo musiałam odpracować pobierane stypendium. W 1998r byłam już po aplikacji radcowskiej. W latach dziewięćdziesiątych mój tata przyjął do siebie na aplikacyjny staż Grzesia Tokarskiego. Zaopiekował się nim i wiele go nauczył. Grzesiu zdał egzamin radcowski celująco. W 1998r. również był początkującym radcą prawnym. Było to krótko po wprowadzeniu skargi kasacyjnej. ZG Lubin miało pierwszą kasację do Sądu Najwyższego i była ona merytorycznie zasadna. Niestety, mój tata miał udar i leżał w szpitalu. Bardzo żałował, że nie mógł napisać tej kasacji i zdał wszystko na swoich młodszych kolegów. Puszczeni po raz pierwszy na szerokie wody bardzo się przejęliśmy. Długo się biedziliśmy, ale dumni napisaliśmy naszą pierwszą skargę kasacyjną i z dumą ją podpisaliśmy. Ale pierwsze koty za płoty…Sąd Najwyższy skargę kasacyjną odrzucił z powodu uchybień formalnych…Dziś nie robimy już błędów. I mnie i Grzesiowi, choć mamy konkurencyjne firmy, pisanie kasacji idzie całkiem sprawnie.
Także adwokaci z dużą praktyką potknęli się na skardze kasacyjnej…
Mój Mirek w latach dziewięćdziesiątych miał po rozwodzie z pierwszą żoną sprawę o podział majątku wspólnego. Sprawa o tyle ciekawa, że w skład majątku wspólnego wchodziły akcje KGHM, a te w tamtym okresie stały wysoko. Papiery wartościowe przy podziale majątku to było novum w procesie sądowym w tamtym okresie. Sędzia długo myślał, czytał fachową literaturę, konsultował się i przyznał mojemu Mirkowi akcje…po cenie nominalnej. Sąd apelacyjny wyrok utrzymał w mocy. Do Sądu Najwyższego wpłynęła więc kasacja. Skargę Kasacyjną, to były również pionierskie czasy funkcjonowania kasacji – 1998r., pisał jeden z najbardziej znanych adwokatów w Lubinie i…Sąd Najwyższy ją również odrzucił z powodu braków formalnych.
Mojego Taty już nie ma i czasami zastanawiam się nad …dziwną przekorą losu. U mnie wykryto złośliwego raka jelita grubego, tacie powiedziano, że rak nerki jest niegrożny i wycięcie nerki spowoduje, że będzie zdrowy. Tymczasem dzisiaj ja jestem zdrowa, tatę zabił rak nerki, który jak się okazało po wycięciu był bardzo złośliwy. W obliczu nieszczęścia utraty najbliższej osoby człowiek szuka pocieszenia u Boga. Może to naiwne i…schizofreniczne, ale ja wolę myśleć, że tata zawarł pakt z Bogiem: Odda mu swoje życie w zamian za uratowanie mnie. Ja żyję i nigdy taty nie zapomnę!!! Inteligencję dziedziczymy po przodkach i jest to dar od Boga. Ja myślę, że mój tata umierał spełniony. Jest ktoś komu przekazał swoją wielką inteligencję i wiedzę i wie, że ten ktoś tego daru nie zmarnuje. Znajduje się teraz u boku Chrystusa, patrzy na nas z góry i wierzy, że mimo wszystko nie zostawił niedokończonych spraw. Ta wiara krzepi ból na – bliskich pozostałych na ziemi…Tato, nie zmarnujemy tego, co nam dałeś na ziemi ! I daru życia, który mi oddałeś też!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s