Bez kategorii

Polskie drogi…

” Jesteśmy w pół drogi, droga biegnie z nami bez wytchnienia, chciałabym i nasz ślad na tych drogach ocalić od zapomnienia.” – Tak zaraz po wojnie, kiedy ludzie cieszyli się z odzyskanej wolności, kiedy wreszcie nastały w Polsce czasy, że ludzie umierali we własnych łóżkach, w swoich pięknych ” Pieśniach” pisał poeta Konstanty Ildefons Gałczyński. Wtedy jeszcze nie było różnic w poglądach politycznych, ludzie nie żarli się tak jak dzisiaj, kiedy punktem zapalnym, by wybuchnąć stekiem wulgaryzmów na sąsiada jest fakt, że sąsiad jest zwolennikiem Platformy Obywatelskiej, a my…uwielbiamy Prawo i Sprawiedliwość. Wtedy naprawdę ludzie cieszyli się, że mają wolny kraj i przynajmniej przez pewien czas wierzyli, że rząd zapewni im…Arkadię w tym kraju. Różne były drogi do wolności naszego kraju, ludzie je różnie wydeptywali. Były i tragiczne. Najpiękniej opisuje je piękny polski serial ” Polskie drogi”. A i w historii powojennej Polski niejednemu mojemu rodakowi dane było…wydeptywać ślad na Polskich Drogach.   Mój ślad na Polskich Drogach…
Był Stan Wojenny, rok 1982r. Wszystkie gazety zostały zawieszone, wychodziła tylko Trybuna Ludu i Żołnierz Polski. Ludzie bojkotowali Trybunę Ludu i prowokacyjnie…używali do zawijania kaszanki. Czytano tylko Żołnierza Polskiego, bo wojsko w Polsce zawsze cieszyło się szacunkiem i sympatią, a i wojsko nań zasłużyło, bo nigdy nie wystąpiło przeciw narodowi. W krwawym tłumieniu zamieszek brały tylko udział zmilitaryzowane jednostki milicje albo jak w Gdańsku 1970r i we Wrocławiu w styczniu 1982r jednostki radzieckie. W Lubinie wychodząca bardzo dobra gazeta Nowa Miedż i bardzo ceniona przez mieszkańców też została w dniu ogłoszenia Stanu Wojennego zawieszona. Jednakże działała dalej…w podziemiu. Miałam nowoczesny powielacz, który podarowali nam przyjaciele z redakcji New York Timsa w Stanach Zjednoczonych, a redakcja mieściła się w lokalu, w którym…oficjalnie funkcjonował klub młodzieżowy. Sam prezydent Ryszard Maraszek przyznał nam lokal, bo powiedział, że klub młodzieżowy to bardzo cenna inicjatywa. Moją nielegalną Nową Miedż wydawałam do początku 1983r, czyli przez ponad rok. Wiosną 1983r ktoś się wygadał przed pewnym …” bardzo znanym lubińskim adeptem dziennikarstwa” i zaproponował mu współpracę. Na skutek nie trzeba było długo czekać. Znajdowałam się z Marcinem w naszej redakcji o czwartej nad ranem i przygotowywaliśmy nowy numer do rozrzucenia, kiedy do budynku, w którym znajdowała się redakcja wtargnęła milicja. Zostawiliśmy wszystko w nieładzie, rozbebeszone, na wpół przygotowany numer i materiały do niego i uciekliśmy. Uciekaliśmy jak…w serialu Polskie drogi, po dachach kamienic. Na szczęście, nikt nas nie zauważył, bo było jeszcze ciemno. Potwornie zmęczeni i mocno przestraszeni dotarliśmy do swoich domów. Pominę huragan jaki rozpętał się w naszych domach, kiedy wróciliśmy nad ranem zziajani i brudni! Ale huragan w domu to mały pikuś w porównaniu z adrenaliną, którą wytworzyła w nas wizja, że mogliśmy wpaść na gorącym uczynku w ręce milicji i…być sądzeni o zdradę państwa. Marcin miał wtedy dziesięć lat. Harcerze w jego wieku, czyli między innymi Marcin i moja siostra Maja brali udział w tak zwanym ” małym sabotażu’. Wypisywali po nocach dowcipne hasła na murach, a władza rano latała i zamalowywała. zabawa była przednia. Oczywiście nie chodzi o rymy do biskupa i określenia na…krzywą po niemiecku. Marcin już jednak wtedy miał zacięcie dziennikarskie, dziennikarstwo i fotografia to były jego pasja, a pomoc w drukowaniu bibuły, był mi bardzo pomocny, bardzo wpływała na fakt nabierania przez niego praktyki.
To były czasy!
Nasze ślady na Polskich Drogach….Dzisiaj tych śladów jest wiele. Trudno poznać, które są właściwe. Wiele z nich jest zadeptywanych. Zadeptują się wzajemnie. Prawdziwe się mylą z uzurpatorami. Tak zwana Bohaterka Polska z czasów Komuny czeka na swojego odkrywcę! Bohaterowie kryją się w cieniu, a na świecznik pchają się i co gorsza są odznaczani uzurpatorzy. W naszej polskiej rzeczywistości jak ulał zasadne jest stare hasło: Bohaterowie są zmęczeni! Tak, bohaterowie są zmęczeni…Czy doczekają się na swój czas? Dziś niejeden bohater Stanu Wojennego wegetuje na głodowej rencie, a ten co mu wybijał zęby ma emeryturę należącą do najwyższych emerytur w kraju . Ci zaś z komunistycznych oprawców, co już trafili na Sąd Boży mają…pogrzeby z honorami, bo jak tłumaczą władze: każdy może mieć pogrzeb z honorami, kto za niego zapłaci. W kapitaliżmie wszystko ma swoją cenę. Czy bohaterstwo też można kupić? Prezydent Duda obiecał należyte miejsce w historii polskim bohaterom. Związek Kombatantów wystąpił do prezydenta z inicjatywą ustawodawczą, by ujawniać dane ludzi, którzy współpracowali z komunistyczną bezpieką i przez to skrzywdzili wielu ludzi. Jak się zachowa prezydent? Czy taka ustawa to nie…obrócenie się przeciwko własnym pisowskim wyborcom? Kiedyś w Kabarecie Olgi Lipińskiej padło zdanie: ” Wszyscy jesteśmy ubekami, tylko jeszcze o tym nie wiemy”! Trzeba pamiętać, że…nie każdy co podpisał lojalkę, to współpracował. Ocalajmy nasz ślad na Polskich Drogach, by przyszłe pokolenia wiedziały, kto ten ślad zostawił! Prawdziwy ślad! Ja ze swojej rodziny i swojego najbliższego mężczyzny jestem dumna. Śmiało mogę powiedzieć, że nas nigdy nie dzieliło i nie dzieli to, co za Komuny adwokaci rozwodowi nazywali ” różnicą poglądów politycznych”…Cześć mojemu Mirkowi!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s