Wszystko

Powróćmy do…pochodów pierwszomajowych!

Wolność zgromadzeń to niezbywalna zdobycz demokracji. Pełna wolność zgromadzeń została wprowadzona w Polsce po przemianach ustrojowych 4 czerwca 1989r przez pierwszy niekomunistyczny rząd pod premierem Tadeuszem Mazowieckim. Niestety, rychło się okazało, że wolność zgromadzeń i wolność wyrażania swoich opinii, swoisty Hyde Park, jak w Londynie, jest…solą w oku wielu polityków, prawdziwy dopust boży to jest dla polityków rządzących. Rządzący chcieli by widzieć cały naród zgodnie manifestujący w podniosłej atmosferze swoje zadowolenie z rządu i radość z programu gospodarczego rządu. Tymczasem naród jest pluralistyczny i ten pluralizm z każdym odchodzącym rokiem się pogłębia. A rządzącym marzą się dawne pochody pierwszomajowe…

Komuna w Polsce dbała o pozory. Pozornie za Komuny istniała wolność zgromadzeń pod warunkiem, że…były to zgromadzenia akceptowane przez władzę. Władza oczywiście tylko te, które chwaliły władzę i ukazywały, że Polska rośnie w siłę, a ludziom się żyje dostatniej i pokazywały, że Polska śmiało dąży ku komunizmowi, czyli ustrojowi wiecznej szczęśliwości, w którym będzie Eldorado różnych dóbr. Zgromadzenia krytykujące władzę i wyrażające niezadowolenie z władzy były tępione. W latach sześćdziesiątych Władysław Gomułka utworzył ZOMO – Zmilitaryzowane Jednostki Milicji Obywatelskiej. Na początku ZOMO cieszyło się sympatią społeczeństwa. Niestety, z czasem szybko tę sympatię traciło, by w Stanie Wojennym w 1982r. stać się wrogiem numer jeden obywateli polskich.  Skąd taka zmiana nastrojów narodu?

Władza wykorzystywała ZOMO do tłumienia przejawów niezadowolenia klasy robotniczej. Słynne się stały tzw. ” ścieżki zdrowia” ćwiczone przez Zomowców na robotnikach aresztowanych podczas strajków w Radomiu i Ursusie w 1976r. ZOMO zajmowało się rozpędzaniem nielegalnych manifestacji z lubością przy tym pałując ludzi. Wszyscy dobrze pamiętają jak tragicznie zakończyły się manifestacje przejawiające niezadowolenie społeczeństwa z rządu w Poznaniu 1956r i w Gdańsku 1970r. Stan Wojenny wprowadzony 13 grudnia 1981r przyniósł formalny zakaz organizowania zgromadzeń mających na celu obalenie ustroju socjalistycznego, z tymże to obalenie ustroju socjalistycznego rozumiano bardzo szeroko. ZOMO miało w tamtym czasie wyrażne zezwolenie prawne na rozpędzanie manifestacji , w ruch szły pały, armatki wodne. Ustawodawstwo szczególne Stanu Wojennego zezwalało na używanie do rozpędzania nielegalnych manifestacji broni palnej. Doszło wtedy do wielu nadużyć i spowodowało wiele tragedii Czy były za komuny manifestacje, które władza popierała?

Oczywiście!!!  Święto pierwszomajowe – święto robotnicze było szczególnie honorowane za komunistów i uznawane za szczególny atut propagandowy, by pokazać, jakie jest zadowolenie klasy robotniczej z władzy. Wzorem Związku Radzieckiego wizerunkiem zadowolenia klasy robotniczej w dniu 1 maja stały się pochody pierwszomajowe, jedyne manifestacje społeczeństwa, na które komunistyczna władza pozwalała. Pochody pierwszomajowe w socjalistycznej Polsce to było…targowisko próżności i wyraz bufonicznego zadowolenia władzy z rządzenia. Na pochód musieli iść wszyscy pracownicy zakładów pracy, urzędów, uczniowie szkół i studenci. Różne podstawowe organizacje partyjne prześcigały się w upiększaniu manifestacji pierwszomajowych. W pochodach górowały hasła: naród z partią, partia z narodem, by Polska rosła w siłę, a ludziom się żyło dostatniej. Po oczach biły niesione przez przodowników pracy portrety ” Pierwszych”. Partia próbowała promować w pochodach pierwszomajowych niesienie flag czerwonych, także zalecano wywieszanie flag czerwonych. To się jednak nie przyjęło, ludzie nieśli flagi biało – czerwone. Także wywieszano na pierwszego maja flagi biało – czerwone. W czasach gierkowskich chodziłam na pochody pierwszomajowe jako uczeń podstawówki. pamiętam jednego roku dyrektorka wymyśliła, byśmy w ręku mieli kolorowe wianki. W pochodzie zauważyła, że inna szkoła miała wiatraczki i że one się bardzo spowodowały sekretarzowi miejskiemu. W następnym roku i nasza szkoła miała wiatraczki. I tak ten wielotysięczny tłum, w kolorowych barwach szedł przez miasto i z przyklejonym uśmiechem na ustach machał siedzącym na trybunie notablom partyjnym. Pochód był masowy, wielotysięczny, kolorowy, nierzadko udziwniany. Czy rzeczywiście wyrażał radość społeczeństwa z władzy? Czy może prawdą o tych masowych manifestacjach były jadące na platformach sine z zimna siatkarki w krótkich strojach sportowych?

Dziś w dobie demokracji i wolności zgromadzeń nie ma już masowych pochodów wyrażających zadowolenie z władzy. Ludzie gromadzą się raczej na ulicach, by zamanifestować swoje niezadowolenie z władzy. Nic dziwnego, że władzy to się nie podoba. W demokracji normalnym zjawiskiem jest, że z manifestacjami związane są ekscesy chuligańskie ludzi, którzy idą na manifestacje, by się wyżyć i szukać okazji do zadymy. Po niesławnych manifestacjach narodowców z okazji Święta Niepodległości w dniu 11 listopada rząd Platformy Obywatelskiej ograniczył prawo do zgromadzeń przez między innymi wprowadzenie wydawania zakazu wydawania zgody jeżeli manifestacje naruszają porządek publiczny lub wzywają do nienawiści rasowej lub politycznej albo w razie wystąpienia takich przypadków cofnięcia zgody. Wprowadzono także zakaz wydawania zgody na organizowanie co najmniej dwóch manifestacji w tym samym miejscu. Opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość krzyczało wtedy, że rząd robi zamach na demokrację i wolność zgromadzeń. Dziś kiedy PiS rządzi, a opozycja organizuje potężne manifestacje przeciwko polityce rządu / najczęściej jest to wielki spęd ludzi z całego kraju do Warszawy, by pokazać propagandową wymowę, jak wielka liczba ludzi jest przeciwko polityce rządu/ sami nie są zadowoleni z…prawa ludzi do wolności zgromadzeń. Na szczęście, na razie boją się je ograniczać prawnie, z manifestacjami opozycji walczą więc za pomocą ośmieszania jej przywódców. Nie tak dawno prezes PiSu I niekoronowany władca kraju Jarosław Kaczyński uwagę Billa Clintona, byłego prezydenta USA, że Polska idzie w złym kierunku skomentował zdaniem, że ktoś kto uważa, że w Polsce nie ma demokracji powinien się leczyć psychiatrycznie. W pisowskim zaś tygodniku Do Rzeczy jest…wywiad z lekarzem psychiatrą, który mówi, że Polacy biorą masowo udział w manifestacjach opozycji, bo są zmanipulowani przez Gazetę Wyborczą i mają zaburzenia psychiczne. Do czego to prowadzi?

A no to nie pis wymyślił, że władza nie lubi opozycji. To prawda stara od czasów, kiedy istnieje demokracja i pluralizm politycznym. Cechą ludzką w tym także władzy jest umiłowanie siebie. Nie mile się patrzy, gdy ktoś nas krytykuje. Drażni nasze ego, kiedy ktoś jest przeciw nam. Władzy to też dotyczy. Władza to ludzie…Dokąd więc Polska dąży! Czy antidotum na chaos politycznych będzie jeden , wielki pochód ludzi manifestujących zadowolenie z władzy. Powróćmy …do pochodów pierwszomajowych! Demokracja jest bardzo niedoskonałym ustrojem, ale jak mawiali wielcy tego świata, nikt nie wymyślił lepszego. Znam bolączki demokracji, ale…nie chciałabym doczekać powrotu do jedynego, słusznego pochodu. Komunistycznego pochodu pierwszomajowego!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s