Bez kategorii

W rytmie karnawału.

Karnawał to od zarania chrześcijaństwa radosny okres zabaw od Bożego Narodzenia do Wielkiego Postu – okresu oczyszczenia przed świętem Wielkiej Nocy. Tradycyjnie karnawał zaczyna się huczną zabawą na Sylwestra a kończy Śledzikiem poprzedzającym Środę Popielcową. Przed II Wojną Światową bale karnawałowe w high life to było wielkie wydarzenie towarzyskie. Najbardziej popularne były bale przebierańców i bale maskowe. Ileż radości było, kiedy młody człowiek tańczył z piękną nieznajomą, a o północy wszyscy ściągali maseczki! Zdarzały się także rozczarowania. W powieści biograficznej słynnej węgierskiej pisarki, autorki słynnej powieści dla dziewcząt ” Abigel”, Magdy Szabo pt. ” Staroświecka historia” pewien podpity młodzieniec z towarzystwa zdjąwszy maseczkę swojej partnerce krzyknął: ” Margot, dlaczego na co dzień nie chodzi pani w masce?” W czasach belle epoque karnawał to było wielkie wydarzenie towarzyskie. Ziemianki z prowincji zjeżdżały na karnawał razem ze swoimi córkami, by te miały okazję znależć sobie męża. Dla panienki z prowincji karnawał w stolicy to czasami była jedyna okazja znalezienia dobrego męża. Jak dowcipnie pisała o tych czasach Magdalena Samozwaniec panienki na cały miesiąc karnawału przywoziły ze sobą jedną suknię balową. Po co nocnych balach piękna suknia nie była już piękna, tylko przyszarzała od brudu, bo higiena w tamtych czasach nie była najmocniejszą stroną dam, a falbany u dołu sukni były naderwane, bo dżentelmeni proszący panienki do tańca nie zawsze popisywali się zgrabnością. Dziś nie ma już dam i dżentelmenów, wielkie karnawałowe bale przeminęły z wiatrem, ale ćwierć wieku demokracji w Polsce i kapitalizmu stworzyły nową elitę, opartą na czczeniu pieniądza i karnawały są co roku. Ludzie dalej się bawią w karnawale i to zarówno elity jak i średniacy, Jak wygląda dzisiejszy …czar karnawału?
Przetańczyć całą noc!
W tym roku Sylwester upłynął mi i mężowi na hucznej zabawie. Byliśmy na zabawie po raz pierwszy od wielu lat. Do tej pory przez kilka lat chodziliśmy na domówkę. W Święta Bożego Narodzenia urządzaliśmy bowiem chrzciny naszych dzieci. W pierwszy więc dzień świąt zapraszaliśmy do siebie grono przyjaciół i rodzinę. Przychodził też poseł Ryszard Zbrzyzny, który przyjażni się z moim mężem. Zadowolony z towarzystwa pan poseł zapraszał wszystkich obecnych do siebie na Sylwestra. Tak więc mieliśmy zagwarantowaną domówkę. Obecnie Ryszard Zbrzyzny już nie jest posłem, choć nadal wiele znaczy w lubińskim klubie lewicy, bo lewica sromotnie przerżnęła wybory i nie wprowadziła ani jednego posła czy senatora do parlamentu i domówki już nie urządzał. Trafiła więc nam się okazja pójść na bal sylwestrowy. Wstęp kosztował 350 zł od pary, ale my mieliśmy darmowe zaproszenie, bo pomagaliśmy przy jego organizowaniu. Bal był dla…klasy średniej. Ale dobrze! Nie lubię balów dla elity finansowej, bo są sztywne i czuć je snobizmem. My na balu czuliśmy się swojsko. Towarzystwo było wesołe i dobre, a muzyka grała dobrze. Było i disco polo i ambitniejsza muzyka dla koneserów. Grała miejscowa orkiestra i przekonałam się, że na prowincji też są dobre zespoły muzyczne. Nie zagarnęła wszystkiego Warszawka. Ja byłam na Sylwestra cztery dni po wycięciu woreczka żółciowego, więc nie mogłam zbyt szaleć na parkiecie. Szybkie tańce były dla mnie wykluczone. Tańczyłam tylko wolne, ale i tak się wybawiłam. Nogi mnie bolały, naruszony operacją kręgosłup też. Mój Mirek patrzył na mnie jak tańczyłam i…był szalenie zazdrosny, bo…nie wszyscy panowie umieją zachować w tańcu dystans. O północy wypiliśmy zwyczajowego szampana, a o drugiej poszliśmy do domu. Zabawy nam było dość, a po północy i tak już wszyscy zazwyczaj są pijani. No ale to Sylwester, człowiek jest rozgrzeszony! Janusz Rewiński w Kabarecie Olgi Lipińskiej mówił, że człowiek ma prawo raz jeden uwalić się bez grzechu. W Sylwestra! Ja poza zwyczajową lampką szampana nie piłam nic…
Ja zwykłam mówić: alkohol jest dla ludzi, ale jak wszystko we właściwych proporcjach. Niestety, są ludzie co tracą kontrolę. Alkohol się staje dla nich sensem życia. Alkoholicy. Alkoholik nie pije już dla przyjemności, nie pije dlatego, że jest zabawniejszy, że się dobrze bawi, jest duszą towarzystwa, pije dlatego, że musi. W tegorocznym karnawale niejeden balowicz się przekonał, że ma z tym problem. Wprawdzie alkoholik nie zdaje sobie sprawy, że ma problem, że musi pić, zauważa to dopiero jego rodzina. I najbardziej przy chorobie alkoholowej cierpi rodzina alkoholika. Znam przypadek, że młody , przystojny chłopak nie ma dziewczyny i nie chce założyć rodziny, bo przez całe dzieciństwo napatrzył się na matkę alkoholiczkę i ma uraz do kobiet, boi się związać, by nie okazała się alkoholiczką. Przy chorobie alkoholowej terapii wymaga alkoholik i…jego rodzina. Uświadomienie sobie, że się ma problem alkoholowy to nie tylko początek leczenia, to gwarancja sukcesu. Wszystkim ludziom, którzy mają jakikolwiek problem ze swoim ego z okazji Nowego Roku, życzę, by dobrze bawili się w karnawale i by nie przekroczyli granicy, kiedy zabawa staje się koszmarem. Dla siebie i bliskich! Karnawał jeszcze trwa! Do poradni zdrowia psychicznego już trudno zaklepać sobie termin na luty. Pomóżmy sobie sami! Może dla niektórych ten karnawał jest koszmarem, niech przyszły stanie się pięknym wspomnieniem! Można się dobrze bawić w Sylwestra wznosząc toast szampanem bezalkoholowym…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s