Wszystko

Ach życie, kocham Cię nad życie!

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych furorę robił przebój Edyty Geppert ” Ach życie, kocham Cię nad życie!”  ” Uparcie i skrycie, ach życie kocham Cię nad życie.” To były czasy Jaruzelskiego, marazm w życiu społecznym, kryzys, wydawać , by się mogło, że w Polsce nie ma się czym cieszyć, a jednak Edyta Geppert śpiewała: ” Ach życie kocham Cię nad życie” i…piosenka się podobała.  Statystyka w psychiatrii wskazuje, że w latach osiemdziesiątych wzrosła liczba samobójstw w Polsce. Czy to jednak miało coś wspólnego z kryzysem? Pod koniec lat siedemdziesiątych głośny był przypadek samobójstwa, kiedy człowiek dokonał publicznego samospalenia na Stadionie Narodowym w ramach protestu przeciwko istnieniu więżniów politycznych w Polsce. Czy ten człowiek był bohaterem czy tylko…wariatem?

Nie da się ukryć, że samobójstwa związane są z chorobami psychicznymi, najwięcej z depresją i schizofrenią. Z zasady człowiek, który targa się na swoje życie jest niezadowolony ze swojego życia, czego innego od życia oczekiwał niż ono mu dało. Dotyczy to najczęściej chorych psychicznie, bo zazwyczaj ci ludzie mieli wiele planów na swoje życie, a choroba spowodowała, że plany legły w gruzy. Ci ludzie z zasady nie dają sobie rady w pracy, ich życie w chorobie to bezczynność na rencie i zaklinanie rzeczywistości: marzenie, że są wielkimi ludżmi. Niestety, kiedy przychodzi sobie uświadomienie, że… prawda o ich życiu jest okrutna, nadchodzi świadomość beznadziei życia i kończy się to samobójstwem. Czy trudno jest pogodzić się z życiem?

Magda S. była wesołą nastolatką, pełną życia, lubianą w towarzystwie, dobrze się uczyła. Na schizofrenię zachorowała w trzeciej klasie ogólniaka. Zaczęło się od konfliktu z nauczycielką geografii. Nauczycielka geografii była niesympatyczna, dużo wymagała, krzyczała na uczniów. Nie to, że kogoś specjalnie gnębiła, raczej do wszystkich odnosiła się tak samo niesympatycznie. Jednakże choroba Magdy S. ujawniła się tym, że wmówiła sobie, że nauczycielka geografii się na nią uwzięła. Póżniej zaczęła się dziwnie zachowywać na lekcjach. Smaczku dodaje fakt, że kiedy znalazła się w szpitalu psychiatrycznym, położono ją na jednej sali z tą nauczycielką geografii, która akurat też przechodziła załamanie nerwowy. U Magdy S. stwierdzono schizofrenię. Do matury nie podeszła, ale zdała ją na drugi rok. Niestety, marzenia o wyższych studiach spełzły na niczym. Kiedy kilka lat temu byłam na zjeżdzie absolwentów LO, kolega o Magdzie S. powiedział, że jej życie to marazm na rencie, toczy się od remisji do remisji. Kilka lat temu Magda S. popełniła samobójstwo. I wszyscy byli zdziwieni. Poddano ją nowej terapii, było lepiej, wychodziła z choroby. Skąd więc to samobójstwo? Kto popełnił błąd?

Niestety, prawdą jest, że w schizofrenii chory nie popełnia samobójstwa w fazie ostrej choroby, a właśnie wtedy kiedy wychodzi z choroby. W fazie ostrej kiedy jest w szponach manii, urojeń i omamów jest zwykle zadowolony z życia. Manie , urojenia są dla schizofrenika przyjemnie. Jest kimś innym, zwykle tym, kim sobie wymarzył. Tragedią jest zderzenie wyobrażeń w schizofrenii z rzeczywistością, a to zwykle następuje, kiedy chory wychodzi z choroby. Objawia mu się wówczas twarda rzeczywistość, zdaje sobie sprawę, że choroba spowodowała, że nic w życiu nie osiągnął. widzi, że jego znajomi mają rodzinę, karierę w pracy, a on jest sam i do końca życia czeka go wegetacja na rencie. Pojawia się tzw. okres przejściowy w chorobie – kiedy już nie ma manii i urojeń, a jeszcze nie zdołał sobie ułożyć realnego życia.  I wtedy pojawiają się myśli samobójcze. Samobójstwo. Niestety, u 80% schizofreników skuteczne! Mimo tego, że każda próba samobójcza schizofrenika jest wołaniem: Pomóżcie mi! Co społeczeństwo robi żle, że tego wołania nie słyszy?

Świat po chorobie psychicznej jest bardzo ciężko odbudować i…rodzi się błędne koło, do odbudowania świata po chorobie psychicznej potrzebna jest…siła psychiczna. Chory na schizofrenię w fazie ostrej z zasady traci przyjaciół, nawet nie dlatego, że ciężko jest być przyjacielem chorego psychicznie, ale dlatego , że w chorobie sam się wycofuje z życia i izoluje od ludzi. A życie trwa, ludzie nawiązują przyjażnie, ciężko jest w nie się póżniej wbić. Chory na schizofrenię wychodzący z choroby powinien mieć dobrego terapeutę, który mu wskaże, że nawet bez pracy na rencie i bez rodziny można znależć cel w życiu. Ma się czas. Można więc jeżdzić na wycieczki, poznawać kraj , zawierać nowe przyjażnie. Jest internet, w internecie może pisać każdy na temat, co mu w duszy gra. Można więc realizować swoje marzenia i…poznawać nowych ludzi. Przy wychodzeniu z choroby psychicznej podstawowa zasada: wyjście do ludzi!

” Ach życie, kocham Cię nad życie!” Czy trudno jest na nowo pokochać życie!

Religia chrześcijańska nakazuje szanować życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Samobójstwo zgodnie z wiarą to grzech. Były czasy, że nawet grzech śmiertelny. Niegdyś ksiądz samobójcy nie chciał pochować na cmentarzu, a odratowanemu samobójcy nie dawał rozgrzeszenia. Dziś księża katoliccy wobec samobójców i niedoszłych samobójców tacy ortodoksyjni nie są. Zrozumieli, że samobójca to chory człowiek, a świat chorego psychicznie człowieka to inny świat niż nasz. Ciężko go zrozumieć. Zrozumieć jednak trzeba. Wiara chrześcijańska mówi: Podaj dłoń bliżniemu! I podajmy! Wiara to antidotum na marazm życiowy! Wiara nadaje sens życiu! Nie śmiejmy się więc ze schizofrenika, kiedy wierzy, nawet jeśli ta jego wiara z naszego punktu widzenia jest dziwna!  No bo jeśli wiara pozwoli mu powiedzieć; Ach życie, kocham Cię nad życie!, to ma sens. Kochajmy życie i…zrozummy je!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s