Wszystko

Ważne to jest, co jest moje.

Niegdyś w czasach komunizmu istniało prawo lokalowe i ochrona lokatora. Komunistyczne prawo lokalowe zawierało takie pojęcia, jak lokal zamienny i lokal zastępczy. Lokal zamienny to lokal o takim samym standardzie jak lokal mieszkalny, który obywatel posiada. Przyznawało się go np. w przypadku wywłaszczenia lokatora, jeśli budynek, w którym znajdował się lokal był w planie zagospodarowania przestrzennego miasta przeznaczony na inne cele. Lokal zastępczy to lokal zawierający minimum powierzchni na jednego mieszkańca / obecnie wynosi ono 1, 2 m2 na osobę / i tylko dostęp do bieżącej wody i sanitariatów. W praktyce może to być lokal mieszkalny, który ma pompę na podwórku i sławojkę na podwórku. Lokal zastępczy przyznawało się najczęściej, jeśli lokator został wykwaterowany karnie, np. w wypadku eksmisji. Transformacja ustrojowa w latach dziewięćdziesiątych wprowadziła szereg zmian w prawie lokalowym. Prawo lokalowe zliberalizowano. Zlikwidowano mieszkania zamienne. Obecnie prawo lokalowe zawiera tylko mieszkania zastępcze. Wprowadzono eksmisję na bruk. To ostatnie znacznie złagodzono. Obecnie istnieje okres ochronny, nie można eksmitować na bruk w okresie między 1 listopada a 31 marca i nie można eksmitować na bruk kobiet z małymi dziećmi. Obecnie eksmisje są bardzo utrudnione, w praktyce w okresie tzw. ochronnym nie można się pozbyć lokatorów zalegających z opłatami, bo polskie miasta nie budują w ogóle lokali socjalnych. A budownictwo komunalne zdechło w latach dziewięćdziesiątych.  W tamtych bowiem czasach miasta pozbywały się zasobów komunalnych sprzedając lokatorom mieszkania, które wynajmowali po preferencyjnych cenach. Właściciel to właściciel! Prawo własności jest święte i niezbywalne! Czy właściciele domów i mieszkań mogą w każdym wypadku czuć się bezpiecznie i urzędom powiedzieć: wolnoć Tomku w swoim domku! ?

Prawo własności jest święte i jedyne przypadki, kiedy można właściciela z pozbawić mieszkania to eksmisja sądowa, jeśli właściciel mieszkania obciążył mieszkanie hipoteką i zalega ze spłatami albo jest zadłużony w opłatach za dostarczanie mediów. Inny przypadek to wywłaszczenie na drodze decyzji administracyjnej, ale tylko w wypadku, jeśli w planie zagospodarowania przestrzennego budynek , w którym znajduje się mieszkanie został przeznaczony do rozbiórki, czy to ze względu na stan techniczny budynku czy to z racji przeznaczenia terenu, na którym znajduje się budynek na inne cele. W takim jednak wypadku wywłaszczanemu właścicielowi mieszkania należy się odszkodowanie. Odszkodowanie wynosi realną wartość rynkową mieszkania. Za odszkodowanie wywłaszczony właściciel, jeśli mu pieniędzy z odszkodowania starczy, może sobie kupić jakie chce mieszkanie lub wybudować dom. Na czas poszukiwania nowego mieszkania wywłaszczonemu należy się od miasta mieszkanie, ale tylko…zastępcze. Oczywiście, jeżeli miasto będzie miało dobrą wolę, może wywłaszczonemu przyznać mieszkanie na własność o takim samym standardzie, jakie miał albo lepsze. Może też na własny koszt zlecić developperowi wybudowanie mieszkań i sprzedać wywłaszczonym za odszkodowanie po preferencyjnych cenach. To jest jednak w Polsce…nierealne. Polskie miasta i to prawie wszystkie nie posiadają mieszkań komunalnych. Kasy miejskie robią bokami i są zadłużone, więc miast nie stać na budowanie mieszkań.  Czy w Polsce kapitalistycznej, gdzie prawo własności podobno jest święte właściciel może czuć się bezpiecznie?

Prawo własności jest święte i nienaruszalne. Prawda! Nie można właściciela pozbawić jego własności bez należytego odszkodowania. W niektórych krajach istnieje biznes polegający na skupowaniu mieszkań, które w planie zagospodarowania przestrzennego mają być przeznaczone do wywłaszczenia. Wiele osób na takiej spekulacji dorobiło się majątków na odszkodowaniach. Co ma jednak robić drobny ciułacz, dla którego mieszkanie w starym po gomułkowskim budynku to cały majątek?

Kiedy miasto mami nas obietnicami przyznania wspaniałych mieszkań za wywłaszczenie naszego m3 lub Bóg wie, jakiego odszkodowania za mieszkanie w budynku z czasów Gomułki, pamiętajmy, że to…obietnica gruszek na wierzbie! Miejmy więc na uwadze, że nasze prawo własności jest święte i niezbywalne. Możemy śmiało zacytować miastu starą piosenkę Kazimierza Grześkowiaka z kabaretu: ” Nie jest ważne, co jest czyje, ważne to jest, co jest moje!!!”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s