Wszystko

Funkcjonować normalnie pośród ludzi.

Są ludzie, których my jako społeczeństwo postrzegamy jako margines. Izolujemy ich. Boimy się ich. To chorzy psychicznie, a w szczególności chorzy na różne odmiany psychoz. Tymczasem oni chcą żyć normalnie, mieć przyjaciół, rodzinę, być pożytecznym członkiem społeczeństwa. Tymczasem znaczna większość z nich wycofuje się ze świata i zmuszona jest wegetować na rencie z tytułu niezdolności do pracy. Czy jest szansa na normalne życie dla tych ludzi?

Ewa D. była niegdyś normalną nastolatką, miała marzenia, chciała mieć rodzinę, pracę, która będzie dawała jej satysfakcję. Tymczasem cały jej świat się zawalił. W wieku dwudziestu kilku lat zachorowała na schizofrenię paranoidalną i to wyłączyło ją z życia do dnia obecnego, czyli do wieku pięćdziesięciu lat, a nawet dalsze rokowania co do jej choroby nie są pozytywne. Studiów nie skończyła, nigdy nie była w stanie iść do pracy, nie ma rodziny, jest samotna. Żyje na rencie socjalnej z tytułu niepełnosprawności. Obecnie zmarli jej rodzice, otrzymała dość wysoką rentę rodzinną po ojcu, ale to wcale nie wpłynęło na komfort jej życia. Dalej całe dnie spędza w domu wpatrzona w jeden punkt na suficie albo chodzi po mieście i opowiada o sobie niestworzone rzeczy. I nie znaczy to, że celowo zmyśla, by być kimś innym niż jest, ale wierzy w to co mówi. A wyobrażnię o sobie ma! Twierdzi, że ma męża, który ją ubóstwia, że wychowała dzieci na pożytecznych członków społeczeństwa, że ma pracę, w której się realizuje. Opowiada, że jest wziętym psychologiem, ba, że nawet zrobiła doktorat. Całe miasto już ją zna i nikt jej nie wierzy. Małoduszni ludzie się z niej śmieją, życzliwi jej współczują. Stare przysłowie mówi: nie śmiej się dziadku z cudzego przypadku, dziadek się śmiał to samo miał. A schizofrenii takiej, jaką ma Ewa D. nie życzę największemu wrogowi. To nie tylko wielka trauma dla chorego, ale i duże obciążenie psychiczne dla otaczających go ludzi. Czy chorzy na schizofrenię mają odbierać od nas zdrowych tylko współczucie?

Do chorób psychicznych zaliczamy depresję kliniczną i psychozy. Z rodziny psychoz współczesna psychiatria wyróżnia dwie podstawowe. To schizofrenia i choroba afektywna dwubiegunowa, zwana także inaczej psychozą maniakalno – depresyjną / starsza nazwa/ . Schizofrenia to psychoza, która w najkrótszej definicji charakteryzuje się zmianami nastroju i myślenia. Współczesna psychiatria ciągle jeszcze wyróżnia cztery rodzaje schizofrenii, tj. schizofrenię prostą, hebefroniczną, katatoniczną i paranoidalną. Najcięższą ze schizofrenii jest schizofrenia paranoidalna, najbardziej zagrażającą życiu jest katatoniczna / ze względu na stan zwany stuporem albo katatonią. Chorego w katatonii nie można ruszać, bo można mu złamać kręgosłup. W przeszłości były przypadki, że chorych w stanie katalepsji uznawano za zmarłych/ .  Schizofrenia to psychoza, która charakteryzuje się zmianami nastroju i myślenia. Podstawowymi objawami wytwórczymi schizofrenii są urojenia i omamy, najczęściej słuchowe. Schizofrenia przebiega w dwóch fazach, faza ostra z objawami wytwórczymi i remisje, podczas których chory funkcjonuje normalnie lub prawie normalnie. Schizofrenia jest nieuleczalna, choć przy dobrym leczeniu remisja może trwać nawet pięćdziesiąt lat. Choroba dwubiegunowa składa się z dwóch faz, fazy depresji i fazy manii. W fazie manii przypomina schizofrenię, ma takie same objawy wytwórcze, tj. omamy i urojenia, chory jest sztucznie pobudzony, wesołkowaty, ma pozytywne nastawienie do życia, ma pełno energii i może góry przenosić, choć z racji urojeń te poczynania są nieracjonalne. Dość długo nie rozróżniano choroby dwubiegunowej, wszystkie psychozy to były schizofrenie. I dziś nawet najlepsi psychiatrzy mylą się w diagnozie. Cechą podstawową ujemną schizofrenii jest depresja. Zdarza się, że i w schizofrenii chory jest sztucznie pobudzony, wesołkowaty. Kiedy chory trafi do lekarza w fazie manii, a nie powie, że wcześniej miał stany depresyjne, lekarz może stwierdzić schizofrenię. Podstawowa różnicą między schizofrenią a chorobą dwubiegunową jest  to, że w chorobie afektywnej przy regularnym zażywaniu leków nawroty nie następują. W schizofrenii pomimo zażywania regularnego leków następuje nawrót choroby, a każdy kolejny nawrót jest silniejszy od poprzedniego. Jak zatem ma funkcjonować chory na psychozę? Czy w swojej chorobie może normalnie funkcjonować?

Niestety, nie. Chorzy na schizofrenię często wegetują na rentach socjalnych z tytułu niepełnosprawności, bo nigdy nie pracowali i nie należy im się renta zusowska. Tymczasem nawet przebywanie na rencie nie musi się wiązać z samotnością i marazmem. Można realizować swoje marzenia. Ma się dużo czasu. Można jeżdzić na wycieczki poznawać świat i przyjaciół. Można chodzić na basen i do fitness clubu. Ja nawet im trochę tego czasu zazdroszczę, bo jestem zabiegana, gonię z jednej pracy w drugą. Lubię wprawdzie swoją pracę i swoje zabieganie, ale czasami się marzy błogie lenistwo. Nie jest też prawdą, że chorzy psychicznie nie nadają się do pracy. Wielu chorych na schizofrenię pracuje, ba, robią nawet kariery naukowe. Jednakże większość chorych zamyka się w domu, leży na kanapie z oczami utkwionymi w sufit. I to nawet nie z faktu, że nikt ich nie chce zatrudnić, to choroba skazuje ich na ten marazm. Człowiek chory na schizofrenię zamyka się w sobie, nic mu się nie chce, życie traci sens. Dlatego jest tak wiele samobójstw? Czy tak musi być?

Nie powinno być! Chorzy na schizofrenię wołają: chcemy funkcjonować normalnie! Tym wołaniem o pomoc jest fakt, że często nie akceptują swojej choroby, wypierają ją, wstydzą się powiedzieć ludziom, że chorują psychicznie. Znana mi chora wprost obsesyjnie twierdziła, że schizofrenia i choroba dwubiegunowa są tak różne, że nawet dziecko je rozróżnia. Na dziecko kładła specjalny nacisk, kiedy jest tłumaczyłam istoty tych dwóch chorób. Dla chorych łatwiej jest zaakceptować, że choroba afektywna to inny rodzaj choroby. Pośród ludzi lepiej brzmi, kiedy się mówi, że…choruje się na jakiś rodzaj nerwicy, a nie na chorobę psychiczną. Pozwólmy im na to niewinne wyparcie! Wystarczy tylko podać pomocną dłoń. Ja wiem, że przyjąć do swojego grona chorego na schizofrenię to ciężka praca nad sobą. Chory na schizofrenię może być trudny w pożyciu. Może mieć dziwne pomysły. Będzie wymagał od nas ciągłej odpowiedzialności za niego. Ale warto! Bóg tego od nas wymaga! Podanie pomocnej dłoni choremu na schizofrenię to mnie samobójstw, a to jest miłe Bogu. Każde życie człowieka jest na wagę złota! Pomóżmy choremu na schizofrenię uwierzyć, że i jego życie jest na wagę złota! Homo homini lupus. ” To nieprawda!” – Krzyczę. Czy jestem chora psychicznie? A może to i dobrze? Choroba daje mi wrażliwość na innych chorych na schizofrenię. A to najważniejsze! Funkcjonować normalnie pośród ludzi… Idea fixe?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s