Uncategorized

My little flower – my baby

Mój świętej pamięci tato zwykł mawiać, że demokracja to jest najbardziej korupcjogenny system. To system najmniej doskonały, ale…nikt do tej pory nie wynalazł lepszego. Polska demokracja trwa już od ćwierć wieku i z powijaków weszła w stan dojrzałego systemu. Niestety, dzisiejsi rządzący w Polsce usiłują podważać trwałe bastiony demokracji w Polsce. A pretekst do tego jest: Rozbuchana do monstrualnych rozmiarów korupcja, a jej początek datuje się na rok 1991 …początek wolności polskiej. Póżniej już było coraz gorzej… To nie znaczy, że za Komuny nie było korupcji. Była! Ale czego mógł żądać za Komuny urzędnik państwowy? Talonu na malucha czy przydziału na kawalerkę? Dziś kwoty łapówek są horrendalne, a łapówkobiorcy robią się bezczelni. Rekordzistą we wzięciu łapówki jest pewien senator, który za wprowadzanie stosownych zmian do ustawy o przyznawaniu nieruchomościom statusu zabytku, zażądał … 1000000 zł.  Za komuny lekarzom za przyjęcie do szpitala czy pielęgniarkom za pomoc dawało się koniak, kawę, czekoladki. Dzisiaj, kiedy moja znajoma chciała dać pielęgniarce w szpitalu kawę, usłyszała… my nie żebraczki. Znajomy pewnemu znanemu kardiologowi dziękował za udaną operację i dał mu obraz. Lekarz powiedział żartem: Oj, dobrze, że to nie czekoladki, bo mi się już cofają! Kiedyś w polskim telewizyjnym Kabarecie Olgi Lipińskiej artyści śpiewali: ” Ten rząd już się nakradł teraz nasza kolej.” I to jest niestety prawda! Teraz nie ma już w polityce ludzi idei, idą do niej nieudacznicy i cwaniacy, którzy bez nakładów ze swojej strony chcą sobie szybko napchać kabzę na koszt społeczeństwa. I tak jest nie tylko w Polsce, z przykrością obserwuję, że na całym świecie. Czy zobaczę jeszcze czasy, kiedy wszyscy, od rządzących po wyborcę ze slumsów zaczną żyć zgodnie z Dekalogiem? Mrzonka niepoprawnego idealisty? Indywiduum, które dzisiaj jest rzadkością..

Wydaje mi się, że należę do grona wybranych. Spełniły mi się marzenia zarówno w gestii zawodowej jak i rodzinnej. Zdobyłam wreszcie najbardziej od zawsze / dzieciństwa/ kochanego mężczyznę i ziściły mi się marzenia w zakresie posiadania dużej rodziny. Mam pięćdziesiąt pięć dzieci, piętnaście już dorosłych i czterdzieści do osiemnastu lat z moim obecnym ukochanym mężem. A przecież mogłam nie mieć w ogóle dzieci po tym co przeszłam. Bóg jednak mnie nie przekreślił. Czym sobie zasłużyłam na jego łaskę?    Po raz pierwszy zaszłam w ciążę, gdy miałam szesnaście lat / biologicznie czternaście/ To był mój pierwszy raz, oddałam się wtedy mojemu ukochanemu Mirkowi, dzisiejszemu mężowi. Byliśmy tacy namiętni, że nie pomyśleliśmy o zabezpieczeniu, nawet Mirek, który był dojrzałym i obeznanym w ars amandi mężczyzną. Na skutek… nie trzeba było długo czekać: zaszłam w ciążę. Mirek nie bardzo mi chciał wierzyć, okazało się bowiem, że ja…jestem taki dziwny twór, przez cały okres ciąży mam miesiączkę. To chyba jedyny taki przypadek na świecie! Siedziałam wtedy na oknie w jego dyrektorskim gabinecie, zakręciło mi się w głowie i wyleciałam przez okno. Miałam kręgosłup pęknięty w trzech miejscach, ale co najgorsze… straciłam nasze dziecko. Na moją prośbę lekarz oddał mi mój ” groszek” w probówce. Pochowałam go na działce i…zasadziłam groszki. Mój Mirek bardzo lubi dzieci i bardzo przeżył moje poronienie i mój wypadek, kiedy to warzyło się moje życie. Tak rozpaczał, że jego poprzednia żona, która już nie mogła dać mu dzieci, obiecała sobie, że się usunie i pozwoli, by założył drugą rodzinę ze mną i miał tyle dzieci, ile zamarzy. Czekała tylko aż Marcin będzie dorosły i samodzielny. Moje Na spełnienie się marzenia zostania żoną Mirka czekałam jeszcze do 1999r.  Dwa lata póżniej również pozwoliliśmy sobie na czas pełen namiętności i…również Bóg pobłogosławił, ale dziecka nam nie dał. Na religii ksiądz wyświetlał film o aborcji ” Niemy krzyk”. Był bardzo drastyczny i wyszłam z salki. Salka była położona na wieży, wieża wysoka, gotycka, prowadziły do niej kręte, bardzo niebezpieczne schody. Zakręciło mi się w głowie i spadłam. Znowu poroniłam i… znowu Mirek rozpaczał. Na trzecim roku studiów w 1987r oddałam się Markowi, mojemu następnemu mężowi, wtedy jeszcze bez ślubu, miałam innego męża, z którym mi się nie układało. Dziecka również nie dane mi było donosić. Na schodach przed salą wykładową na uniwersytecie leżała skórka od banana, nie zauważyłam jej i…poślizgnęłam się i spadłam. To poronienie przypłaciłam zdrowiem. Chorobą afektywną dwubiegunową. Wtedy jednak fazy depresyjnej nie skojarzyłam z chorobą i do szpitala trafiłam z rozpoznaniem schizofrenii. Również kiedy w 1983 roku miałam nawrót choroby nie skojarzyłam jej z wcześniejszą depresją poporodową i znowu zdiagnozowano schizofrenię. Dzięki jednak temu mam rentę. Rentę za chorobę afektywną dwubiegunową zaczęto praktycznie dawać dopiero trzy lata temu, tzn nie chwaląc się od kiedy ja jestem orzecznikiem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Legnicy.  Przy schizofrenii i chorobie afektywnej orzeka się całkowitą niezdolność do pracy, z zasady czasową, ale można sobie wywalczyć stałą. Przy całkowitej niezdolności do pracy renta jest wyższa niż przy częściowej, a jeśli orzeknie się tzw. dawniej pierwszą grupę inwalidzką, czyli całkowita niezdolność do pracy wymagającą opieki osoby trzeciej przyznaje się jeszcze zasiłek opiekuńczy. W Polsce obecnie trwają dyskusje na temat ustawy o zeznaniach majątkowych i ich publikowaniu w internecie osób na stanowiskach państwowych. Kiedy zapytałam koleżanki Ani, co o tym sądzi, powiedziała, że nie ma nic do ukrycia i jest za. Ja jej odpowiedziałam, że jestem wolnym obywatelem w wolnym kraju i nie życzę sobie, by państwo sprawdzało, co mam w domu. Orzecznicy ZUSu powiedzieli, że jak ta ustawa wejdzie w życie, to rzucą pracę. Ujawnienie w internecie majątków ludzi to informacja dla złodziei…  W 1990r wyszłam za mąż za Marka. Urodziłam mu troje dzieci. Kiedy w 1996r urodziłam syna, miałam operację usunięcia raka szyjki macicy. Kilka dni po zabiegu… zapomniałam, że byłam szyta i znowu zapomniałam się z Mirkiem. Było jak w książce … ” Zazdrość i medycyna”. Ciążę poza maciczną usunięto mi laparoskopowo w ostatniej chwili, kiedy byłam w czwartym miesiącu i groziło pękniecie jajowodu. Znowu na diagnozie zaważył fakt, że podczas ciąży miałam miesiączkę, a do tego jak się lekarze dowiadywali, że leczę się na schizofrenię, to stwierdzali, że…mam ciążę urojoną. Zaskoczył dopiero… mój psychiatra, gdy mu powiedziałam, że mam urojone zapachy, a test ciążowy zawsze wychodzi pozytywny. Myślę, że to wtedy Mirek się zdecydował, że chce ze mną założyć drugą rodzinę? Kolejne ciążę już u mnie kończyły się szczęśliwym rozwiązaniem. Raz jeden najadłam się strachu. Kiedy w 2002r byłam w ciąży z córką, w drugim miesiącu obudził mnie w nocy straszliwy ból, jakby rozłamywano mi kręgosłup na pół. Ze strachem patrzyłam, czy nie krwawię. Na szczęście nie, a ból przeszedł. Jednakże kiedy mąż do mnie przyjechał i się dowiedział, a jest panikarz, zawiózł mnie do szpitala. To nie było poronienie, ale szyjka macicy zaczęła się rozwierać. Założono mi szew na szyjkę macicy i dalej ciąża przebiegała podręcznikowo, a ja mogłam prowadzić normalne życie i pracować. Moja córka Józefina urodziła się 31 marca 2002r. Dziś ma szesnaście lat, w tym roku będzie wybierała liceum i nawet pojęcia nie ma, że był czas kiedy jej mogło nie być. Ja też nie wyobrażam sobie, by jej nie było… Jednak od tamtej pory we wszystkich moich ciążach zakładano mi taki szew na szyjkę macicy. Szyjka była już niewydolna. Nie spowodowało to jednak, że lekarz zabronił mi rodzić dzieci, a i ja sama nie chciałam zrezygnować z ofiarowania Mirkowi więcej dzieci.

W Polsce obowiązuje ustawa o zakazie przerywania ciąży. Dopuszczalne jest tylko w trzech wyjątkowych przypadkach, tzn. jeżeli ciąża pochodzi z gwałtu, jeżeli jest zagrożone życie i zdrowie kobiety i w przypadku trwałych i ciężkich wad płodu. Wyjątki te jako…wyjątki powinny być stosowane w wykładni zawężającej. Niestety, wielu lekarzy stosuje je rozszerzające. Stąd podnoszenie przez obrońców życia poczętego, że u nas usuwa się dzieci z zespołem Downa i domaganie się zakazu aborcji ze względu na trwałe i ciężkie wady płodu. I nie piszą ” obrońcy” co się stanie jak zaczną się rodzić dzieci – rośliny, bez mózgu czy mózgoczaszki czy bez jakiegoś organu wewnętrznego i krótko po urodzeniu będą umierały w straszliwym cierpieniu. To podnoszą organizacje feministyczne, które protestują za aborcją. Jeśli chodzi o mnie to nie lubię oszołomstwa ani z jednej ani z drugiej strony. Mierzi mnie, kiedy feministki domagają się wolności skrobania się kiedy się chce i jak chce i uważania aborcji za środek antykoncepcyjny. Jednak nie toleruję takim pomysłów jak… ściganie kobiety za usunięcie ciąży poza macicznej bo to aborcja. I uważanie, że trzeba zakazać aborcji z powodu zagrożenia życia i zdrowia kobiety, bo takiego zagrożenia we współczesnej medycynie nie ma, a życie płodu jest cenniejsze niż życie kobiety, bo jak Bóg pozwoli, to…uratuje i dziecko i matkę. Myślicie, że piszę bzdury? Nie, to są autentyczne poglądy wzięte z portalu pro life. Macierzyństwo i ojcostwo jest dla dorosłych i rozumnych ludzi. Powinno być dojrzałe i świadome, by nigdy nie było problemu niechcianych dzieci. Ja jako szczęśliwa matka chciałabym, by dla każdej kobiety macierzyństwo było największym szczęściem, a utrata dziecka w czasie ciąży to tragedia. Przeżyłam kilka razy utratę swojego ” groszku” i wiem, co to za ból. Czy poronienia były spowodowane moim gapiostwem czy może Bóg miał inne plany wobec mnie i nie chciał bym miała nieślubne dzieci? ” Oto ja Służebnica pańska”! Blużnię? A może te słowa odnoszą się do każdej kobiety?

IMG_20180214_123849_BURST001_COVER

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s