Uncategorized

Come into my spirit!

Co jest czysta dusza? Czysta dusza jest jak krystaliczna fontanna, bije, lśni, razi nas w oczy swoją nieskazitelnością. Kto ma czystą duszę? Na pewno czystą duszę ma dziecko , które się rodzi. jego dusza jest jak niewinna, biała karta, którą dopiero życie zapisuje. A zapisy na duszy są różne. Mogą być przyjemne, które z przyjemnością pamiętamy i które chcielibyśmy pamiętać, to zdrowe zapisy. Ale nasza dusza rejestruje także niemiłe wydarzenia z naszego życia, wręcz wprost stresogenne. Takich stresogennych wydarzeń nie chcemy dopuszczać do naszej świadomości, spychamy je w głąb podświadomości. Są one uśpione, ale są i dają o sobie znać w koszmarnych snach, a czasami w urojeniach. I tak zepchnięte w głąb podświadomości traumatyczne wydarzenia dają znać o sobie w chorobach psychicznych, z których najgorsze są psychozy: schizofrenia, choroba dwubiegunowa, bo zaburzają naszą osobowość, naszą świadomość, jesteśmy kimś innym. Chorzy na schizofrenię podczas terapii w gabinecie psychologicznym często mówią, że nie chcą się wyleczyć, ich świat jest przyjemny, są kimś, gdy tymczasem ich realny świat to marazm, bez kariery zawodowej, bez rodziny, bez marzeń, świat na rencie. Niestety, jest to chory świat! Aby się wyleczyć, aby na nowo zobaczyć swoje życie w kolorowych barwach i zacząć działać, by zmienić swój marazm życia, trzeba wejrzeć w głąb swojej duszy. Przejrzeć ją na wylot, zobaczyć, co w jej wnętrzu jest śmieciem i usunąć go. Psychoanaliza…

Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych miałam nawrót choroby dwubiegunowej, mój psychiatra powiedział / nie wiedząc jeszcze jaka jest diagnoza/, że dobrze rokuję i że nadaję się na terapię grupową. Dał mi skierowanie do dziennego ośrodka terapii psychicznej w Legnicy, powstałego przy szpitalu psychiatrycznym w Złotoryji. Poszłam i… dowiedziałam się, że psycholodzy udają, że nas lecza, a my chorzy udajemy, że się leczymy i… wszyscy są zadowoleni. Terapia grupowa jest dobra w leczeniu uzależnień, ale przy chorobach psychicznych jest psu na buty. Przebywając na sesji grupowej szybko się zorientowałam, że chorzy nie mówią prawdy o sobie, że zmyślają, by przedstawić się w lepszym świetle. Na studiach psychologicznych nauczyłam się / dziś jestem po specjalizacji w psychoanalizie/, że podstawą każdej psychoanalizy jest uświadomienie sobie zahamowań seksualnych. Aby ośmielić chorych z grupy opowiedziałam o swoich doświadczeniach seksualnych. Nie podjęli tematu, a wręcz przeciwnie zaczęli na mnie patrzeć jak na wariata. Psycholog prowadzący tylko zrozumiał moje intencje i zaczął nawet kierować rozmowę w tym kierunku, ale chorzy dokumentnie się zamknęli. Efekt tej rozmowy był taki, że jeden chory zaczął wobec mnie uprawiać stalking. Kiedy się zapytałam jego lekarza, co mam z tym zrobić, odpowiedział, że ci chorzy nie są grożni. Sprawa rozwiązała się tak, że porwał mnie i uwięził na działkach, a potem wyznał miłość i powiedział, że jak go nie zechcę, to spali altankę z sobą i ze mną. Udało mi się jednak go przekonać, by mnie puścił i zadzwoniłam po pogotowie. Tym razem trafił do Lubiąża, szpitala, który jest filią Kliniki Psychiatrycznej we Wrocławiu i dopiero tam zdiagnozowano u niego schizofrenię. Terapia grupowa kończyła się każdego tygodnia wizytą każdego pacjenta u lekarza psychiatry, który diagnozował, czy dalej ma się leczyć. Kiedy się zapytałam lekarza, co mi jest, a on powiedział, że … jeszcze nie wie, powiedziałam, że mam swojego lekarza i przestałam chodzić na te wizyty.  Byłam trochę jak… Judasz w grupie! Namawiałam do złego… Zaproponowałam bowiem kilku osobom, czy byśmy nie poszli po zajęciach do kawiarni na lampkę wina / więcej nie, przynajmniej przy mnie/. Zgodzili się. Dowiedziałam się, że ci chorzy są spragnieni takich towarzyskich spotkań jak… beduin na pustyni wody. Moja ”  terapia” trwała dwa miesiące. Był rok 1998r, zrezygnowałam z niej, kiedy doszłam do wniosku, że jestem w ciąży. Na terapii były zajęcia sportowe, a na tych zajęciach chorzy grali w siatkówkę.  Doszłam do wniosku, po co mam tam chodzić, kiedy bym i tak całe zajęcia siedziała. Z choroby dwubiegunowej wyleczył mnie mój profesor, który prowadzi praktykę w Klinice Psychiatrycznej we Wrocławiu. Wyleczył mnie hipnozą. Jest to wciąż eksperymentalna metoda, ale w moim przypadku bardzo skuteczna. Jeszcze od czasu do czasu mam seanse i przypominam sobie coraz to nowe zdarzenia. Lekarstwa jednak muszę cały czas zażywać, bo choroba afektywna tym różni się od schizofrenii, że nie ma remisji, jak się przestaje zażywać leki, stan manii wraca. Dzięki pomocy moich dwóch bardzo dobrych lekarzy prof. Lwa Starowicza i lubińskiego psychiatry Piotra Znamirowskiego – jego ucznia dziś funkcjonuję normalnie, mogę realizować swoje zawodowe marzenia i… być dobrą mamą dla mojej króliczej czeredki.

Zdrowy chce być każdy chory psychicznie.  Nawet w fazie wytwórczej, kiedy żyje w świecie urojeń schizofrenii czy w świecie manii choroby afektywnej, podświadomie pragnie być normalny i się wyleczyć. Trzeba więc umiejętnie z nim postępować, by te zdrowe pragnienia przebiły się przez ciężkie chmury psychozy. To cecha każdego dobrego terapeuty! Uświadomienie choremu, że chce się leczyć, to pierwszy etat do wyleczenia choroby psychicznej. Zdrowe psychicznie społeczeństwo to pożądane społeczeństwo. Dlatego leczenie psychiatryczne jest bezpłatne, a do psychiatry można iść bez skierowania od lekarza rodzinnego. W terapii psychiatrycznej jest także zachowywana tajemnica leczenia. W gabinecie mojego lekarza nawet pacjenci w poczekalni się nie stykają, bo wizyty są tak ustawiane, by w poczekalni czekał tylko jeden pacjent. Moim zdaniem to trochę przesada. Odchodzi się już także od rozpowszechnionego dawniej zwyczaju, że wraz z chorym do gabinetu wchodzi członek jego rodziny. Teraz nawet nieletnich przyjmuje się w gabinecie samych. Czy to słuszne zważywszy na to, że chory czy to nie z własnej woli czy świadomie, kłamie w sprawie wydarzeń ze swojego życia? Podstawą zaś leczenia, by lekarz poznał to co nas w duszy boli. Co roku walczę, by przy sporządzaniu listy leków refundowanych leki psychotyczne coraz to nowszej generacji były tanie.  Come into my spririt! Podstawa wyleczenia, podstawa zdrowego społeczeństwa. Czy rządzącym zależy na zdrowym psychicznie społeczeństwie! Wszak wiadomo naiwność i bezkrytycyzm to cecha schizofrenii. A naiwny i bezkrytyczny elektorat to dobry elektorat!!!IMG_20180506_162559_BURST001_COVER

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s