Uncategorized

Żegnajcie Polskie Drogi – Do widzenia wam canto cantare

W polskiej telewizji publicznej jest codziennie od dziewiątej rano taki program śniadaniowy: Pytanie na śniadanie. W programie pokazywane są ciekawostki z życia celebrytów i problemy, które dotyczą polskich kobiet. Z przykrością obserwuję, że obecnie więcej jest ciekawostek i program ewaluuje w kierunku programu plotkarskiego niż porad. A szkoda! Ale do czego zmierzam. Mamy pierwszy września, od poniedziałku w Polsce zaczyna się szkoła i… przedszkole. Bardzo wielu trzylatków pójdzie w poniedziałek po raz pierwszy do przedszkola. To dla trzylatka bardzo wielkie przeżycie. Wychuchany, wypieszczony i uważany do tej pory bobas po raz pierwszy pójdzie do społeczeństwa, znajdzie się w gromadzie, będzie się musiał nauczyć żyć razem z innymi dziećmi. Do tej pory w jego życiu była tylko mama i tata, ewentualnie dająca mu ptasie mleko babcia, w przedszkolu pożegna mamę i znajdzie się sam na przeciwko gromadzie dzieci. Będzie musiał się nauczyć żyć… bez mamy. Dla wielu trzylatków zostawienie ich po raz pierwszy w przedszkolu to wielka trauma. Wiele dzieci reaguje płaczem, ucieka w kąt i nie bawi się z innymi dziećmi i nierzadko zdarza się, że kończy się kariera w przedszkolu na jednym tygodniu i rodzice więcej nie posyłają swoich dzieci do przedszkola. Czy robią dobrze? Uważam, że to wielki problem dla rodziców pierwsze dni ich dziecka w przedszkolu i tym problemem powinno się zając Pytanie na śniadanie w polskiej telewizji publicznej. Powinno się powiedzieć rodzicom, jak mają przygotować swoje dziecko do pójścia pierwszy raz do przedszkola, by zmniejszyć jego stres związany ze znalezieniem się po raz pierwszy w gromadzie. Powinno powiedzieć rodzicom, że ulitowanie się nad dzieckiem i wycofaniem z przedszkola to nie jest dobre wyjście. Dziecko ma się uczyć pokonywać stres, a nie zmiatać go z jego drogi.   Tylko to doprowadzi do tego, że nasze dziecko w przyszłości będzie zdrowe psychicznie, a sprawianie by w jego życiu stresu nie było, sprawi, że w dorosłym życiu nie będzie umiało sobie z nim radzić. Pierwszy stres – załamanie i… choroba psychiczna. W swoim życiu wysłałam sporą gromadkę dzieci do przedszkola…

W tym roku w poniedziałek moje bliżniaki pójdą w Ogólniaku do klasy maturalnej. Nie mam już z nimi kłopotu. Wyszły już z durnego okresu dojrzewania, kiedy hormony szalały. Zauważyłam, że nawet trzpiotowaty Staś dojrzał, wie już czego chce i do szkoły nie podchodzi już z dziecięcym sprzeciwem: na złość mamie odmrożę sobie uszy. W te wakacje mniej już czasu spędzał na grach komputerowych, a zaczął czytać. W dał się nawet ze mną w dyskusję na temat… Transatlantyku Witolda Gombrowicza i muszę przyznać, że mnie szczęka opadła, bo dla mnie literatura polska skończyła się na Henryku Sienkiewiczu, a z literatury współczesnej uznaję tylko… ” Sto lat samotności” Marqueza. Staś już wie, że matura to przepustka do spełnienia jego marzeń. Następne córki, Henryka i Józefina są w drugiej i pierwszej ogólniaka, dwóch synów, mój ukochany Gabryś i Walter oraz Diana w gimnazjum, pozostałe dzieci już będą się edukowały w ośmioletniej podstawówce. Mam też sporą gromadkę dzieci w przedszkolu i… warsztat wynieśliśmy z mężem na strych, bo najmłodsza gromadka idzie w poniedziałek po raz pierwszy do przedszkola, a więcej dzieci już nie planujemy. Ja zresztą in vitro nie planuję, a naturalnie mój zapas komórek jajowych już się wyczerpał. W Polsce jest takie prawo, że jak ktoś ma więcej niż troje dzieci w jednym państwowym przedszkolu to ma przedszkole za darmo. My na brak pieniędzy nie narzekamy, mąż ma prywatną firmę: renowacja obrazów i agencja reklamowa, ja jako prokurator w prokuraturze krajowej i dyplomowany psychoanalityk, chyba jedyny w Polsce / specjalizację robiłam w New Yorku/ zarabiam bardzo dobrze, a mamy jeszcze fuchy dziennikarskie, literackie i aktorskie. Jednakże przy tylu dzieciach 500 plus i darmowe przedszkole bardzo łata nasz domowy budżet. Nie jesteśmy zwolennikami pisu i rządzącą w Polsce partię krytykujemy, zwłaszcza ja, bo mi jako prawnikowi otwiera się scyzoryk w kieszeni, kiedy widzę, że co ich reforma to knot prawny, ale nie wstydzimy się korzystać z pomocy państwa. Jesteśmy obywatelami tego kraju, płacimy uczciwie podatki i świadczenia od państwa nam się należą niezależnie od tego, która partia rządzi. Moje trzylatki pójdą w poniedziałek po raz pierwszy do przedszkola. Ja jako matka bardzo to przeżywam, ale myślę, że dadzą sobie radę. Starałam się ich nie chować w cieplarnianym beciku. I choć, jak mawiał mój świętej pamięci tato, moje dzieci trzymają się mojej spódnicy, to jednak wiedzą, co to znaczy zostać tylko z nianią. Na placu zabaw umieją się bawić i radzić sobie z rówieśnikami. Kiedy zaś się pokłócą z rówieśnikami o wiaderko, to nie cieszę się, że przylatują do mnie z płaczem, tylko każę im swoje spory załatwiać samemu. Oczywiście, nie mówię im, by biły się z dziećmi i nie pochwalam załatwiania sporu przez bicie przeciwnika łopatką po głowie. W takim wypadku reaguję szybko i karcę, najczęściej to się kończy karnym opuszczeniem placu zabaw. Jednakże popieram pokojowe rozwiązaniu sporu o wiaderko. Dzieci małe nie są mściwe i konflikt się wkrótce kończy tym, że biegnie do mnie po cukierki i dzieli się z jeszcze niedawnym swoim przeciwnikiem.  Myślę, że moje maluchy odnajdą się w przedszkolu. Ba, córka już się nie może doczekać i codziennie się pyta, kiedy pójdzie do przedszkola. Żadne moje dziecko nie robiło awantury, kiedy zostawiałam je w przedszkolu krzycząc z płaczem: Mama, ja nie chcę do peczkola! I nie płakało w przedszkolu. Czy moje dzieci były wyjątkami? Czy jestem jedną z nielicznych mam, które mają dobrze ułożone dzieci? A może to dlatego, że jestem przeciwniczką cieplarnianego chowu dzieci? Choć mój mąż mówi, że jestem jak kwoka: Niech tylko ktoś próbuje coś złego powiedzieć o moich dzieciach! I o moim mężu…

W polskim filmie wg. powieści Kornela Makuszyńskiego ” Szatan z siódmej klasy” była piosenka, która zresztą stała się przebojem: Lato, lato, lato czeka.  Były tam słowa: Profesorowie do widzenia wam canto cantare. Teraz skończyły się wakacje i można śpiewać odwrotnie: Do widzenia Polskie Drogi, do widzenia góry, lasy, do widzenia pałac w Moszne, do widzenia wam canto cantare. Uczniowie począwszy od klas maturalnych do frejblówki wracają z wakacji. Kończy się swoboda. Zaczyna się praca i stres  związany z nauką. Chodzi o to, by im jak najbardziej zminimalizować ten stres. Niech z nauką mają przyjemne wspomnienia! To w końcu ich dzieciństwo i niech mają to dzieciństwo! Beztroskie dzieciństwo to dobry start w dorosłe życie. Czy zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków uratowało dzieciństwo naszych dzieci? Co naprawdę czyni dobre dzieciństwo? To pytanie, na które mają szukać odpowiedzi wszyscy rodzice. A jak znajdą, to ich dzieci będą miały dzieciństwo, o którym będą do starości z nostalgią wspominać. A nie jak najszybciej o nim zapomnieć…

DSCN0166

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s