Uncategorized

The dust in ways of glory!!!

Góra ma szczyt, a na szczyt trzeba się wdrapać. Wdrapywanie się na szczyt jest nierzadko mozolne i wymaga dobrej kondycji i odwagi, ale jaka frajda, kiedy się tam dotrze. Czasami warto nawet zaryzykować życie, by cieszyć się ze zwycięstwa nad sobą dotarcia na szczyt. Górski szczyt to także symbol zwycięstwa nad sobą, zdobycia swoich marzeń, osiągnięcia szczytów w swoimi życiu, w swoim zawodzie, w swojej pasji. Dotrzeć na szczyty i zdobyć chwałę chce każdy. Jednak droga na szczyt jest trudna i nierzadko kończy się zawiedzionymi marzeniami. A co potem kiedy stracimy złudzenia? Niejednemu kończy to się… chorobą psychiczną. A zatem jak chcesz dotrzeć na szczyt i nie poznać goryczy porażki… mierz siły na zamiary i… nie rzucaj się z motyką na słońce. I śmiało dąż do celu!

Moim hobby jest pisanie i to nie tylko dziennikarskie, ale bardziej przeze mnie wielbione literackie. Na polu literackim osiągnęłam szczyty i to bardzo wcześnie. Pierwszy raz w w Stanie Wojennym w 1983r w wieku siedemnastu lat za… Folwark Zwierzęcy dostałam Nobla. Drugi raz dostałam Nobla już po upadku Komuny w 1995r kiedy w Polsce nie było cenzury i polskie gremium zgłosiło mnie do nagrody. Za , jak to zakwalifikował Komitet Noblowski w uzasadnieniu poetycką powieść o czasach belle epoque na Ziemiach Polskich i w carskiej Rosji ” Czar Baśni”. Nieżyczliwi mi mówią, że mój Nobel był decyzją polityczną: upadł komunizm i było zapotrzebowanie na laureata z byłego bloku wschodniego. Podobne poglądy chodziły o decyzji przyznania tytuł Miss Word w 1989r Anecie Kręglickiej.  O moim Noblu mówiono też, że to dlatego, że wprowadziłam do powieści… bohatera Wybranego Narodu. Pierwsze próby literackie przeszłam w podstawówce. Pisałam wtedy opowiadania jak nauczycielka dała tzw. wolny temat. Czytałam je na głos, a koledzy i koleżanki słuchały z otwartą buzią. Dostawałam piątki i… dobrze , że nauczycielka nie brała zeszytu do sprawdzenia, bo moja ortografia pozostawiała wtedy bardzo wiele do życzenia. Miałam ulubioną koleżankę, Renaty, bardzo fajna dziewczyna, ileśmy razem figli zrobiły nauczycielkom! ale nie miała wyobrażni. Pisałam za nią wypracowania na wolny temat i… jaka byłam dumna, kiedy zyskiwała w klasie aplauz. W piątej klasie przeczytałam ” Anię z Zielonego Wzgórza” i wzorem Ani założyłyśmy z koleżankami klub powieściowy. Obowiązkiem było napisanie jednego opowiadania na tydzień. Jak rosłam z dumy kiedy czytałam te pierwsze swoje próby literackie o bardzo dziwnej stylistyce koleżankom, a one rozpływały się w zachwytach. W ósmej klasie, kiedy nudziliśmy się na lekcji, bo było ” okienko” i nie było nauczycielki, napisaliśmy razem z moim ulubionym kolegą Markiem Barnasiem wiersz z rymami częstochowskimi zaczynający się od słów ” Sabineczka cna dziewica…” o naszej koleżance z klasy. Przeczytaliśmy wiersz na głos, klasie się bardzo podobał, a nauczycielka pochwaliła. No to ja doszłam do wniosku, że… jak taki dobry to go trzeba opublikować. Zaniosłam go do lubińskiej gazety Nowej Miedzi. Naczelnego, mojego dzisiejszego męża Mirka nie było, bo gdzieś wyjechał.  On miał marzenia, by gazeta była poważnym pismem i drukowała tylko dobre dziennikarskie teksty, poetyckich wprawek siódmoklasistów by nigdy nie opublikował. Jego zastępca jednak uznał, że to dobry żart i zamieścił wiersz na pierwszej stronie. I… stał się cud! Wiersz zrobił furorę, a numer zniknął z kiosków w jeden dzień. Od tej pory mój Mirek zadecydował, że gazeta będzie drukowała wiersze lubińskich poetów. W Lubinie w tym czasie był… jeden sławny talent poetycki. Profesor Ludwik Gadzicki. Gadzicki był nauczycielem języka polskiego w Technikum Górniczym. Był nauczycielem z zamiłowania. Nigdy się nie ożenił, bo swoje życie poświęcił młodzieży. Był też wielkim miłośnikiem teatru. Z jego inicjatywy w lubińskim domu kultury ” Muza” zorganizowano dla młodzieży miejski konkurs recytatorski. To w tym konkursie w 1978r zdobyłam pierwsze miejsce. W jury był prof. Ludwik Gadzicki i moja póżniejsza nauczycielka języka polskiego w Ogólniaku prof. Irena Horoszczak. To dzięki jej korepetycjom w siódmej klasie zdobyłam pierwsze miejsce w Centralnej Olimpiadzie z Języka Polskiego w Warszawie. Dostałam w nagrodę dwutomowe wydanie opowiadań Henryka Worcella. Prof. Gadzicki publikował swoje wiersze w Nowej Miedzi. Ponieważ słynął jak dobry nauczyciel polskiego i bardzo lubił młodzież, uczniowie zanosili mu swoje próby do oceny literackiej. Także mój Mirek zaniósł mu do redakcji swoją powieść. Ja zaniosłam mu tylko raz w ósmej klasie i… zraziłam się, bo mimo nagadywania nie miał czasu, by je przeczytać. Profesor był bardzo zajęty. Książeczkę o zwierzątkach dałam do oceny pani Horoszczak i to ona powiedziała mi, że mi tego nikt w Polsce nie wyda i poradziła, abym wysłała do Stanów Zjednoczonych. póżniej zarzucałam ją swoimi wypocinami i jak Roger Vadim stworzył kobietę, ona stworzyła ze mnie dojrzałą pisarkę. Droga do sławy jest ciężka, usiana wzlotami i upadkami, ale warto ją przejść. Jak ktoś jest silny, nie załamie się złym słowem, to wygra. Na szczycie czeka Nobel. A potem… pracować dalej, by stworzyć jeszcze lepsze dzieło. Ostatnia moja powieść to… ” Stanisław Wokulski. Dalsze dzieje ” Lalki”  Bolesława Prusa . Trafiła nawet na listę lektur szkolnych. Czy ludzie z utęsknieniem czekają na moje kolejne jeszcze lepsze dzieło?

Nie da się ukryć, że schizofrenia, ta podstępna choroba mózgu atakuje humanistów. To choroba ludzi o dużej wyobrażni. Pojawia się wtedy, kiedy wyobrażnia płata figle, gubimy się w świecie, który stworzyła nasza wyobrażnia i mylimy go z realnym światem, w którym żyjemy. Na schizofrenię chorowało wiele genialnych umysłów pisarskich. Chorowała Zelda, żona amerykańskiego pisarza ery swingu Francisa Scotta Fitzgeralda i sama pisarka. Chorowała angielska pisarka Wirginia Woolf i amerykańska pisarka lat sześćdziesiątych Sylvia Plath. Schizofrenikiem był też nasz polski genialny umysł, wybitnie uzdolniony pisarz i malarz Witkacy, czyli Stanisław Ignacy Witkiewicz. Niektórzy historycy literatury są też zdania, że na schizofrenię chorował także inny słynny polski pisarz awangardowy, Witold Gombrowicz. Czy Ferdydurke nie jest znakomitym studium paranoi psychotycznych? A może Gombrowicz tylko genialnie udawał? Statystyki mówią, że schizofrenia to choroba ludzi inteligentnych. Pośród schizofreników jest wielu utalentowanych literacko. Niestety, niewielu jest z siłą przebicia. Nieliczni mają szczęście, jeśli ich wiersz czy opowiadanie dostrzeże lekarz – terapeuta i zostanie ono opublikowane w Pitavalu wydawanym przez Stowarzyszenie Chorób Psychicznych. Droga do wyżyn literackich jest trudna. Dziś jest internet. Nie zamykajmy naszym chorym psychicznie drogi do wykazania się literacko. Niech publikuje, przynajmniej w internecie. Kilka osób na pewno wejdzie na jego bloga!  Realizowanie się na drodze artystycznej to też forma terapii . I tylko by się nie rozczarował. The dust is in ways of glory! Ale warto je ścierać swoimi śladami. To takie cudowne zobaczyć swoje nazwisko wydrukowane w gazecie lub powąchać swoją pierwszą wydrukowaną książkę. Ja swoje odczucia określę tak jak Magdalena Samozwaniec po dostaniu opublikowanej swojej pierwszej książki ” Na ustach grzechu” ” To było takie jak mój pierwszy poród, tylko, że poród książki mniej bolał. Ja czułam tak samo i Wam też tego życzę!!!

DSCN0073

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s