Uncategorized

The friendship and the love, what have price?

Co to jest przyjażń? Przyjażń to najwspanialsze uczucie. To uczucie, kiedy wiesz , że zawsze na drugiego człowieka możesz liczyć i że nigdy cię nie zawiedzie. Co to jest miłość? Miłość to Raj! Kiedy wiesz, że to nie przyjażń, a miłość? Wtedy kiedy odkrywasz, że wiesz, iż twój partner poprowadzi cię do Raju, kiedy twoje serce przy nim łomocze niespokojnie, a ty byś chciała, by on zawsze znajdował się przy tobie i twoje serce w całości należało do niego. Kiedy kochasz i jesteś kochana!!! Nie zawsze jest nam dane odkryć przyjażń. Często  daną osobę mamy zawsze blisko siebie, a jednak nie wiemy, że to nasza przyjaciółka, często szukamy przyjażni tam, gdzie jej nigdy nie znajdziemy. Błądzimy. A prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie!!! Często także nie potrafimy odkryć prawdziwej miłości. Mamy koło siebie bliską osobę, uważamy ją za dobrego przyjaciela, za kumpla, któremu możemy powierzyć każdą tajemnicę, a tymczasem uczucia lokujemy gdzie indziej, często w niewłaściwej osobie. Ileż bólu nas spotyka, kiedy się przekonujemy, że obiekt naszych uczuć na nie nie zasługuje. I co? Rozwód? A jak jesteśmy praktykującymi katoliczkami? Ileż nas kosztuje przekonanie, że ten, którego żeśmy uważały za starego przyjaciela, to naprawdę mężczyzna, któremu chcemy z ufnością powierzyć swoje życie. To miłość? Życzę Wam moje przyjaciółki , byście nie przegapiły prawdziwej miłości.

Przez moje życie przewinęło się wiele przyjaciółek. Zawsze łatwo nawiązywałam znajomości, a koleżanki lgnęły do mnie. Miałam ulubione koleżanki w podstawówce, w ogólniaku, na studiach, mam i teraz. Miałam i mam też kolegów. To czyste przyjażnie bez podtekstów seksualnych. Obecnie od dziewiętnastu lat jedynym mężczyzną, który wywołuje u mnie pragnienia seksualne jest mój mąż, Mirek. Z dużej liczby koleżanek, wiele moich przyjażni przetrwało do dziś, najlepsze koleżanki to Ania, Sabina i Beata. Anię i Sabinę poznałam w drugiej klasie podstawówki, kiedy przyszły do mojej klasy z innej szkoły. Sabina wtedy była po operacji wycięcia nerki, bo chorowała na raka, miała chemię i straciła włosy. Chodziła wtedy w peruce. Włosy odrosły jej jeszcze piękniejsze. Jej długie warkocze zawsze podziwiałam. Z Anią połączyły nas wspólne przeżycia. W drugiej klasie bawiłyśmy się w parku z dwoma kolegami z klasy Krzyśkiem i Markiem. Odkryliśmy dziurę w ziemi i postanowiliśmy sprawdzić co w środku. Zasypało nas. Trzy dni o głodzie błądziliśmy w ciemności w podziemiach pod Lubinem. Krzysiek skręcił nogę, Ania zjadła jakieś trujące jagody. Wyszliśmy przez bunkier na cmentarzu. Zapamiętałam, że na cmentarzu była nauczycielka z naszej szkoły pani Skórska. Zobaczyła Marka – syn dyrektora szkoły i podbiegła do niego krzycząc: Jak Mareczek blado wygląda! Tymczasem Mareczek wyglądał z nas najlepiej. Krzysiek niósł nieprzytomną Anię. Na szczęście, na cmentarzu był także mój wujek Mirek / jakaś dziwna siła przyprowadziła go tego dnia w to miejsce, nie wiedział, że tu wyjdziemy z podziemi. Ba, w ogóle nikt nie wiedział, że pod Lubinem są podziemia/ Ja wyszłam i… zemdlałam. Kiedy odzyskałam przytomność na kolanach wujka, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to… widok nauczycielki załamującej ręce nad Mareczkiem. Bez namysłu wzięłam kamień i… cisnęłam w nauczycielkę. Jednak zakolegowałam się z Anią dopiero w piątej klasie. Obie zafascynowane byłyśmy mitologią grecką. Przeczytałyśmy wszystkie mity. Zrobiłyśmy sobie lalki i bawiłyśmy się w bogów greckich. W ósmej klasie Ania mnie zdradziła, a ja nie lubię zdrad jak jej cioteczna babka Maria z Kossaków Pawlikowska Jasnorzewska. Ania zaczęła się przyjażnić z Marzeną, bo jej imponowała, że jest najlepszą uczennicą i ma sprecyzowany już cel w życiu, chce iść na medycynę. Myśmy z Renatą były dla Ani za dziecinne.  Ale nie żałuję, bo Ania na własnej skórze przekonała się, ile warta jest przyjażń Marzeny. Gdy one we dwie w ósmej klasie studiowały program z chemii na klasę biologiczno – chemiczną w ogólniaku ny z Renatą robiłyśmy kawały nauczycielkom. Na wakacjach po drugiej klasie ogólniaka, ja już świeżo upieczona żona Adama Fierli, pojechaliśmy na obóz żeglarski. Ja z koleżanką z klasy byłyśmy w innej grupie, Ania z Marzeną w żeglarskiej. Był jeszcze brat Ani. Kiedy brat Ani zachorował na zapalenie płuc i zabrano go do szpitala, Marzena się spakowała i jak nigdy nic sama wyjechała. Zostawiła Anię samą z pakowaniem rzeczy swoich i brata. To ja jej wtedy pomogłam. Od tej pory doceniła moją przyjażń, a ja jej w… 1993r. Wtedy to pewnym gremium politycznym, które chciały wykończyć ludzi rządzących w Polsce od 4 czerwca 1989r i … podłożyłam im świnię. Chcieli wygrać władzę za… pomocą plotki. Sama jako najbardziej rozpoznawalna osoba w Polsce się podłożyłam. Usłużni dziennikarze jeżdzili i zbierali o mnie informacje. Biedacy do tej pory nie wiedzą, że zdobyli tylko to, co ja im podsunęłam. Wielu tzw. przyjaciół się wtedy ode mnie odsunęło. Ania z Piotrem pozostali mi wierni. Jeżdzili po kraju i naprawiali to co ci usłużni dziennikarze o mnie mówili. Ja uważam, że Ania i Piotr to prawdziwi przyjaciele, bo pomimo, że wtedy trwała kłótnia w rodzinie, pozostali mi wierni. Doceniam to! Z Sabiną zaprzyjażniłam się bardziej w ósmej klasie. Sabina była bardzo wierząca. Bardzo się przejęła tym, że ja razem z klasą w siódmej klasie nie mogłam iść do bierzmowania. To Sabina załatwiła mi z naszym księdzem Bylicą bierzmowanie w ósmej klasie. Ona została moją matką od bierzmowania. Razem byłyśmy na słynnych Andrzejkach w 1981r i obie zakochałyśmy się pierwszą trochę dziecinną miłością w naszych wujkach, ja w Mirku, ona w Tadeuszu. Obie po tych Andrzejkach przeżyłyśmy swój wspaniały pierwszy raz i oby nam Bóg pobłogosławił. Tylko że ja miałam wypadek, wypadłam z okna w domu kultury i poroniłam, ona urodziła syna. Ona czekała na swoją miłość i się nie doczekała. Wyszła za mąż za innego. Dziś ma troje dzieci i… jest już babcią. Ja po czternastu małżeńskich pomyłkach przekonałam się, że jedyną moją prawdziwą miłością jest Mirek i już od dziewiętnastu lat jestem bezwstydnie szczęśliwa mężatką. Mój poprzedni mąż Marek jest moim najdroższym przyjacielem. Na studiach miałyśmy paczkę doborowych przyjaciółek. Byłyśmy ja, Gosia, Beata i Sylwia. Sylwia jest sędzią sądu apelacyjnego we Wrocławiu i ma szanse zostać sędzią Sądu Najwyższego. Zawsze była niebywale ambitna. Nauka przede wszystkim. Pamiętam w 1990r ” na śmierć” pokłóciły się z Beatą, bo zamiast przyjechać na zjazd absolwentek prawa naszej trójki wybrała uczenie się do koloqwium na aplikacji sędziowskiej. Ja, Beata i Gosia jesteśmy prokuratorami. Ja najwyżej, bo w Prokuraturze Krajowej we Wrocławiu, one w Okręgowej we Wrocławiu, ale ja bardzo chętnie pomogę im awansować, bo tak dobrych prokuratorów jak one to ze świecą szukać. Dziś mam nową koleżankę, na razie to koleżanka nie przyjaciółka, ale może się coś rozwinie. To Beata. Jest analitykiem medycznym w Stacji Krwiodawstwa w szpitalu w Lubinie i tam się poznałyśmy. Ja w szpitalu jestem szpitalnym psychologiem. Kiedy się nudziłam, szłam do stacji krwiodawstwa i opowiadałam o wycieczkach z PTTK. I zaraziłam Beatę wycieczkami. Zapisała się do PTTK i teraz razem jeżdzimy na wycieczki. Teraz będzie z nią jeżdził jej mąż. Jest fajny, ale trochę mi smutno, bo pewnie nie będziemy już razem w pokoju. Wspólne wycieczki zbliżają ludzi. Czar gór przyciąga ludzi Znających Józefa. Pewnie jeszcze wiele przyjażni przede mną? Ale ja cenię te co już mam… No  i my dear love…

Czy przyjażń jest ciężko zdobyć? Nie , łatwo pod warunkiem, że bierzemy przyjażń, ale i dajemy siebie. Nigdy nie zdobędziemy przyjażni, jeśli jesteśmy nastawieni tylko na branie, a nic nie dajemy z siebie. Ludzie to wyczuwają i nie lubią sobków. Nie znajdzie się także przyjażni, jeśli będziemy siedzieć jak królewna nastawieni na to, że ludzie do nas przyjdą. I tu rodzi się problem z chorymi psychicznie, szczególnie schizofrenikami, bo to choroba która chorego zamyka we własnym ja. Nikt nie jest tak samotny jak schizofrenik. Ci chorzy siedzą samotnie w domu wpatrzeni w sufit, nie wyjdą nawet do kina, ale samotność jest dla nich ciężarem. Marzą o tym, by gdzieś wyjechać, by znależć przyjaciela, ale ich wewnętrzne demony nie pozwalają im wyjść do ludzi. Nie odsuwajmy jednak tych ludzi od siebie! Zróbmy do nich pierwszy krok! Ja wiem, że trudno jest znależć wspólny język ze schizofrenikiem, ale przełammy! Ci ludzie naprawdę są wartościowi i potrafią oddać serce komuś kto wyciągnie do nich rękę. Pamiętajcie karma zawsze wraca! Grosz dany w potrzebie złotem wróci do ciebie! Inwestujmy w serce, a będzie się lepiej żyło nam i… naszym przyjaciołom. ” Niechaj żyją przyjacioły! Oni czynią Raj na ziemi. Bez nich te płaczu padoły byłyby piekłu równemi.”IMG_20181005_161939_BURST001_COVER

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s