Uncategorized

For Hope, it is worth to life!

Rząd Prawa i Sprawiedliwości ubolewał nad tym, że w Polsce spada dzietność Polaków. Z tej to przyczyny uchwalił zaraz po dojściu do władzy program rodzina 500 plus, czyli pięćset zł miesięcznie dla rodzin na drugie i trzecie i kolejne dziecko, a dla rodzin o bardzo niskich dochodach nawet na pierwsze. Abstrahując od konieczności tych świadczeń, bo po uchwaleniu , by mógł ten program funkcjonować, tak w Polsce wzrosły podatki i opłaty, a co za tym idzie ceny, że dziś to 500 zł miesięcznie ma wartość dawnego 200 zł. A co z tymi, co nie wychowują dzieci? Rencistom i emerytom wzrosły koszty utrzymania, a żadnej rekompensaty nie utrzymali. Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości mówią: to róbcie dzieci, nikt wam nie broni! Tylko np. osoba na rencie z tytułu schizofrenii nie ma rodziny i dzieci nie dlatego, że to jej wybór. Choroba powoduje, że nie ma możliwości znalezienia partnera koniecznego do robienia dzieci. A te osoby zwykle też nie zdobyły doświadczenia i nie mają pracy. Jedyny ich dochód to najniższa renta, 900 zł i pieniądze, które im w banku odłożyli rodzice jako zabezpieczenie na starość. Pewien poseł partii rządzącej zaproponował, że trzeba 500 zł na dzieci podwyższyć do tysiąca, bo zżera je inflacja. Tylko… inflacja dalej będzie zżerać, bo żeby wypłacalność zabezpieczyć trzeba będzie znowu podnieść podatki i opłaty. I co na to rząd, kiedy 200 tys zł, które rodzice odłożyli na starość dla swoich chorych psychicznie dzieci, starczy im… obiad w taniej restauracji? Nigdy już sytuacji jaka była w czasach Jaruzelskiego , kiedy to w sklepach operowano milionami, a wypłatę nosiło się w walizkach!  Rząd i Prawa i sprawiedliwości różnymi sposobami promował dzietność dla Polaków. Słynna i kontrowersyjna  była reklama z królikami: żyjemy zdrowo i często i dużo się rozmnażamy! Innym zwierzęciem, który jest symbolem dzietności jest kura.  Kwoka, która opiekuje się swoimi kurczętami to symbol dobrej matki. Kobiety, bądżmy dla swoich dzieci kwokami! Ciąża to najpiękniejszy okres w życiu kobiety. Nie utraćmy jej, kiedy życie nam daje taką możliwość!

Pamiętam, że kiedy w 1999r dowiedziałam się, że jestem w ciąży z moim obecnym mężem i pochwaliłam się koleżance, Ania powiedziała: Jak pamiętam, ty zawsze byłaś w ciąży! Te słowa to nie miała być drwina z tego, że ja nigdy nie byłam w ciąży, bo nie miałam z kim i co jakiś czas cierpiałam na ciążę urojoną. To była pochwała, bo ja od kiedy skończyłam 17 lat prawie co roku byłam w ciąży. Po raz pierwszy byłam w ciąży, która zakończyła się urodzeniem zdrowego syna, razem z moim pierwszym mężem. Adamem. Kiedy Adam zginął podczas Zbrodni Lubińskiej 30 sierpnia 1982r nie wiedziałam jeszcze, że byłam w ciąży. Dowiedziałam się dopiero pod koniec września. Pamiętam miałam bardzo ochotę na śledzia, a to Komuna, Stan Wojenny. Cały Lubin zleciałam za śledziami. W końcu kupiłam w occie, okropnie kwaśne i niedobre, ale pochłonęłam cały słoik. Feliks urodził się w lutym 1983 jako wcześniak w siódmym miesiącu przez cesarskie cięcie. Stało się to… w dniu wybuchu gazu w Rotundzie PKO w Warszawie. Wyszłam szczęśliwie z Rotundy i… wpadłam pod jadący z okropną prędkością samochód. Ale  mój syn miał olbrzymią wolę życia, Bóg pomógł i urodził się zdrowy. Potem w 1984r urodziłam córkę. Na studiach koleżanki się dziwiły, bo na przemian to bardzo chudłam, to znów byłam w ciąży Każdy mój mąż ma dziecko. Do końca studiów urodziłam dwanaścioro dzieci. W 1990r wyszłam za Marka Siudyma. Nasza pierworodna córka, Maria urodziła się w lutym 1991r. W tamtym czasie byłam świadkiem na ślubie mojej koleżanki Danusi. Goście weselni się śmiali, że i panna młoda i jej świadkowa mają takie same sukienki:  Danka w barwach jesieni, ja wiosennych i że… obie jesteśmy w widocznej ciąży. Danka w marcu 1991r urodziła syna. W 1995r urodziłam  Markowi upragnionego syna, a w 1998r drugą córkę. Wtedy już byłam z Mirkiem i długo miałam wątpliwości, czyja to córka. Po rozwodzie z Markiem zabrałam ją więc do Lubina i dałam pod opiekę Mirka. Gdy córka zaczęła się robić podobna do Marka, wiedziałam, że jej ojcem jest Marek i mu ją oddałam. Ale dzięki tej niepewności… wygrałam Mirka. Bo jego żona widziała, jak on był za Julką i dała mu rozwód. Nasze pierworodne bliżniaki, Stasia i Angelikę poczęliśmy na… brudnej podłodze w redakcji. Któregoś dnia powiedziałam mu, że… nie mogę zajrzeć do lodówki, bo mnie zbiera na wymioty. Oj, jak się ucieszył!  Od ślubu upłynął miesiąc i po tylu nieudanych próbach wreszcie gol. A jak się ucieszył, gdy na usg zobaczył bliżniaki! Powiedział: Jestem szczęściarzem, dwa gole za jednym razem! Staś i Angelika są bliżniakami dwujajowymi. Ja zawsze w ciąży miałam mdłości i rzygałam jak kot, z bliżniakami to nawet nie tylko rano, ale przez cały dzień. Pamiętam, obżerałam się chipsami, bo miałam na nie ochotę. Przez nie do dzisiaj walczę z nadwagą, którą wtedy zdobyłam. Miesiąc po porodzie poczęła się nasza kolejna córka, a potem w odstępach nawet częstszych niż 9 miesięcy nasze kolejne dzieci. Nie zabezpieczaliśmy się. Mój mąż uwielbia dzieci i kolejne dziecko to nie był dla niego problem. Dziś mamy gromadkę czterdziestu dzieci i wszystkie mąż uwielbia. Mamy nianię i pomaga nam moja mama. Ja jestem trochę taka dziwna. Wybryk natury czy wybrana przez Boga, jak uważają niektórzy ludzie? Przez całą ciążę miałam miesiączkę, chyba jedyny przypadek na świecie. Przez to, że jestem w ciąży dowiadywałam się dopiero, gdy dopadły mnie mdłości. Robiłam test zanim poszłam do lekarza. Po urodzeniu dziesiątego dziecka rodziłam już tylko przez cesarkę, bo dzieci były nieprawidłowo ułożone. W tym też czasie moje ciąże trwały już tylko… sześć albo pięć miesięcy i nie rodziły się wcale wcześniaki, a dobrze rozwinięte noworodki, które otrzymywały maksymalną ilość punktów / 10/. To moja druga anomalia. Niektórzy ludzie mówią, że to cud! Ostatnie dziecko córkę urodziłam w maju trzy lata temu i lekarz powiedział, że kolejna cesarka może być zagrożeniem dla mojego życia, grozi pęknięciem macicy. Muszę sobie zrobić przerwę wrodzeniu pięć lat. Wtedy też wykryto u mnie raka jelita grubego, wycięto mi podczas cesarki. Miałam najnowszej generacji chemię, nawet nie straciłam włosów. Dla mojego męża jestem najdroższym skarbem, bał się mnie stracić i… wyniósł warsztat na strych. Już więcej dzieci nie mogę mieć, bo już jestem w okresie menopauzy. Z seksu już mamy z mężem czystą przyjemność i… eksperymentujemy. Udała nam się nawet pozycja na jeżdżca. Bardzo mi się podoba, a i Mirkowi chyba też, bo … każe mi stale próbować. Okres menopauzy to ciężki okres w psychice kobiety i niektóre muszą nawet szukać porady psychiatry, bo czują się kobietami gorszego gatunku i rodzi się stres. Ja jestem spełniona i cieszę się moją miłością z mężem. Nie zauważam w sobie objawów depresji menopauzalnej. Najlepsze lekarstwo na menopauzę to kochający mąż i miłość w związku!  Moje najmłodsze dzieci mają już trzy lata, a najstarsze bliżniaki osiemnaście. Trochę żałuję, że już nigdy nie doznam mdłości ciążowych, że nie mam mdłości na zapachy i urojonych zapachów, ale się cieszę, że nigdy nie straciłam okazji na bycie w ciąży, bo myślałam, że to nie czas na dzieci. Jestem i kura i królica…

Program Rodzina 500 plus ma duże znaczenie społeczne, bo zmniejszył ubóstwo pośród ludzi, w tym roku znowu więcej dzieci wyjechało na wakacje. Niestety , nie spełnił tej roli, dla której go uchwalono. Nie zwiększył dzietności Polaków. Młode Polki nie chcą rodzić dzieci. Są samodzielne i wyemancypowane. Chcą robić karierę zawodową. Do macierzyństwa kobietę stworzyła natura. Przychodzi więc czas, że każda kobieta chce mieć dziecko i… wtedy okazuje się, że za póżno. Zegar biologiczny tyka. Wtedy wizyty po lekarzach od leczenia niepłodności, zabieg in vitro, a czasami zostaje nawet modlitwa. Kobietę natura stworzyła do macierzyństwa, nie da się więc ukryć, że daje o sobie znać, często chorobami psychicznymi. Ciąża urojona u kobiet, co nigdy nie rodziły, a bardzo chcą mieć dziecko to nie tak rzadki przypadek.  Wiele samotnych kobiet, które nie urodziły dziecka z żalem zagląda do każdego dziecięcego wózka. W skrajnych wypadkach pojawiają się nawet porwania dzieci.  O mnie i i mężu nieprzychylni ludzie mówią, że ciemnota, kocili się jak króliki i nie wiedzieli co to preservatywa. Myślę, że wielu tych nieżyczliwych to po prostu zazdrośnicy.  Mój mąż mówi, że najlepszy sposób na zwiększenie dzietności, to program rodzina 500 plus na pierwsze dziecko, bo wtedy kobiety będą się decydowały na dziecko i to szybciej. To ile ludzie chcą mieć dzieci zostawmy do ich wyłącznej decyzji! Ja mam takie samo zdanie jak mój mąż? Jestem kurą domową?

IMG_20181026_152915_BURST001_COVER

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s