Uncategorized

The apples in the way.

Lubin woj. dolnośląskim to górnicze miasto, stolica Polskiej Miedzi i tradycję górniczą ma na trwałe wpisaną w swoją historię. Tradycja górnicza to górnicze święto – Barbórka i imprezy z nią związane. To karczmy piwne, combry babskie, biegi górnicze, skok przez skórę, czyli przyjęcie adeptów górniczych do braci górniczej. W Lubinie imprezy barbórkowe zaczynają się już od najbliższego tygodnia. Jednak tradycja górnicza w Lubinie to nie tylko wesołe igrce, ale także smutek i zaduma, zaduma nad tymi, co odeszli w tragicznych wypadkach wykonując swoją pracę pod ziemią. Ale to też … zaduma nad tymi, którzy życie poświęcili, by górnictwo w Lubinie miało wielką historię. To tragedia strajku górniczego w kopalni Sieroszowice w 1986r, kiedy to górnicy domagali się od komunistycznego rządu wolności. Rząd Mieczysława Rakowskiego miał dobrą wolę rozmowy z górnikami, przysłał na rozmowy swojego przedstawiciela, wice ministra Szlachcica. Jednak Służba Bezpieczeństwa poza plecami rządu realizowała swoje cele. ZOMO w dniu 3 maja 1986r spacyfikowało kopalnię Sieroszowice. Zginęło pięciu górników, w tym przedstawiciel rządu. Niech tegoroczna Barbórka przypomni sobie o tragiżmie ludzi w kopalni Sieroszowice, niech nutką pamięci uczci tych, co oddali życie za wielkość Lubina. Ta notka wpisuje się w barbórkowe medaliony…

Opowieść o osobie bardzo mi drogiej, jednej z córek marszałka Piłsudskiego Wandzie. Siłą rzeczy poznałam ją już, gdy była leciwa w latach, bo w czasach Gierka, kiedy ja byłam w podstawówce. Nazywałam ją swoją drugą babcią. Po II Wojnie Światowej i ciężkich przeżyciach w kazamatach UB osiadła na Ziemiach odzyskanych w pegeerowskiej wsi Krzydłowice koło Głogowa. Polskę zbyt kochała, by ją opuścić, ukryła się więc na Ziemiach Odzyskanych zmieniając nazwisko, imię i tożsamość, dlatego jej siostra Wanda nigdy nie mogła jej odnależć i uznała za zmarłą. W latach siedemdziesiątych była już na rencie, miała niską rentę i dorabiała sobie sprzedając ze swojego ogrodu jabłka na targu w Lubinie. Wyjazdy na targ z jabłkami do Lubina były jej tradycją, starzy ludzie do tej pory wspominają kramik z jabłkami na lubińskim targowisku sympatycznej, starszej pani. Ja często jeżdziłam z nią na targ. Odwiedzałam ją, pokazywała mi zdjęcia marszałka Piłsudskiego z rodziną, miała ich niewiele, ale bardzo unikatowe. Opowiadała bardzo ciekawie o swoim ojcu. Kiedy ujrzałam Aleksandra Kwaśniewskiego, uderzyło mnie jego podobieństwo do Józefa Piłsudskiego, rozpoznałam, że to jego wnuk i syn mojej drugiej ” babci”. W sierpniu 1980r powstała Solidarność, rok 1981 to rok odwilży, ludzie uwierzyli, że rodzi się demokracja, to rąk łączenia się rodzin, które rożdzieliła wojna domowa w latach czterdziestych. I Aleksander Kwaśniewski odnalazł swoją matkę… W 1981r był u matki i był na słynnych dla mnie andrzejkach w Muzie w Lubinie. Byli na nich oprócz Aleksandra Kwaśniewskiego, Piotr Fronczewski, który wtedy występował w lubińskim domu kultury, mój Mirek, moje nauczycielki z ogólniaka: wychowawczyni – nauczycielka Maria Słowikowska, chemiczka – prof. Poniecka i polonistka Irena Horoszczak. Dorośli byli w dechę i zabawa niezapomniana, do tej pory ją pamiętam. Pamiętam też… mój moment wejścia w dorosłość. Być może mój Mirek był zazdrosny o Olka i… zapomniał się. Ale była to moja pierwsza rozkosz, po raz pierwszy znalazłam się w Niebie. Póżniej był Stan Wojenny i powrót starego i… rozwiane nadzieje. Aleksander Kwaśniewski przyjażnił się wtedy z Lechem Wałęsą. W sierpniu 1981r obaj zostawili swoje córki, Wałęsa ukochaną Agnieszkę, Olek jedynaczkę Jolę u matki Kwaśniewskiego. W dniu 30 sierpnia 1982r cała trójka jak zawsze pojechała na targ z jabłkami do Lubina. Trafiły na akcję ZOMO. Wszystkie trzy zginęły. Jabłka rozsypały się po ulicy… Na nagrobku na cmentarzu w Lubinie, który skrywa zastrzelonych w Lubinie w dniu 30 sierpnia 1982r umieściłam zdjęcie Joli Kwaśniewskiej w komunijnej sukience. Wałęsa długo miał żal do Kwaśniewskiego, obwiniał go o śmierć córki. Pogodzili się niedawno… SB na celownik wzięła i Wałęsę i Kwaśniewskiego. Wałęsę chcieli skompromitować i spreparowali mu teczkę, Olek gęsto się tłumaczył przed SB, że jego podobieństwo do Józefa Piłsudskiego jest przypadkowe. Dom w Krzydłowicach po jego matce otrzymali rodzice moje koleżanki z Głogowa. Dziś ona pracuje w sądzie… A ja ile razy wspominam jego matkę i córkę marszałka Piłsudskiego to widzę te jabłka na śniegu i… myślę o dzisiejszym Lubinie i o tym , jakie by było nasze życie gdyby nie było dnia 30 sierpnia 1982r w Lubinie.

Tymczasem człowiek bez wspomnień jest jak uschnięte drzewo bez wody. Ja mam to szczęście, że mam wiele pięknych wspomnień, które ubogacają moje życie. Mam też i przykre wspomnienia , ale ich nie wypieram. Moja terapia w chorobie na tyle odniosła skutki, że mam dystans do siebie. Potrafię mówić i o przyjemnych wspomnieniach, choć o tych znacznie przyjemniej i o tych przykrych. Jeśli tu nie opisuję przykrych, to dlatego, że nie chcę skrzywdzić ludzi , będących moimi przykrymi bohaterami, a którzy jak u każdego człowieka też przewinęli się przez moje życie. Pamiętajmy tylko tych, którym zawdzięczamy swoją wielkość! Wielu ludzi jednak mocno wyparło przykre wspomnienia ze swojego życia, a to wyparcie rodzi kompleksy, a w skrajnych przypadkach choroby psychiczne. Chorzy psychicznie są najeżeni kompleksami jak jeż kolcami. Wyjście z choroby psychicznej, najczęściej schizofrenii, to uświadomienie sobie swoich kompleksów i podjęcie walki z nimi, to spowodowanie, by z głębi podświadomości wypłynęły do naszego ego przykre czasami traumatyczne wspomnienia i rozprawienie się z nimi. Pisanie pamiętnika to dobra metoda. A zatem nie uniemożliwiajmy ludziom chorym na schizofrenię pisania bloga, choć może ta pisanina nie jest wysokich lotów i się jeży od błędów ortograficznych. Ja pomagam takim ludziom zakładać blogi! A przy tym na wieczną pamiątkę, do czasu kiedy nie zamkną portalu, a nawet dłużej, bo niedawno wydali mi książkę w oparciu o moje wspomnienia na portalu blogowym Polskie Centrum Blogowe. Rządzący PiS , choć go nie popieram i zawsze krytykuję, wpisał ją nawet na listę lektur szkolnych. Piszę więc moje wspomnienia dla uwiecznienia wspaniałych ludzi, z którymi się w życiu spotykałam i… swojego zdrowia psychicznego. Niech apples in way nie przeminą z wiatrem…IMG_20181108_160201

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s