Uncategorized

Build Your Church of God!!!

Zbliża się dzień 13 grudnia. W Polsce to bardzo ważna data, to rocznica ogłoszenia Stanu Wojennego w dniu 13 grudnia 1981r. Ważna data – nie znaczy to, że Stan Wojenny był dla Polaków tak ważny i wyczekiwany. To rocznica symbolicznie upamiętniająca tych wszystkich, co zginęli w wyniku nadużyć władzy w Stanie Wojennym i upamiętniająca tych wszystkich, co po ogłoszeniu Stanu Wojennego nie uciekli na Zachód, nie siedzieli cicho, tylko ryzykowali życie, abyśmy my już nigdy nie mieli stanu wojennego, abyśmy żyli w demokracji i mieli pełne swobody obywatelskie. Stan Wojenny był sprawdzianem dla Narodu. Pokazał różne postawy obywatelskie, piękne, bohaterskie, ale i tchórzowskie i jak to się dzisiaj mówi, targowickie – ludzi, którzy zdradzili swój naród. Dziś osąd jest ciężki. Takim ludziom funduje się ostracyzm i potępienie społeczne, często spotykają ich wyzwiska i obelgi. Taki los spotkał dziś w Polsce Lecha Wałęsę. Ujawniono bowiem tzw. teczkę Kiszczaka, ludzie mówią, że była to zemsta gen. Kiszczaka zza grobu, w której są dowody rzekomej współpracy Lecha Wałęsy z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa, donosy i pokwitowania za nie. Lech Wałęsa nie zaprzecza, podpisał lojalkę, ale zrobił to w 1970r podczas Wydarzeń Gdańskich i SB groziła reperkusjami wobec jego rodziny. Lech Wałęsa mówi, że … podpisałby pakt z diabłem, gdyby musiał ratować rodzinę. Nigdy jednak czynnej współpracy z SB nie podjął, a jak napisał parę donosów, to były to wiadomości niegrożne, które nie zrobiły nikomu krzywdy albo donosy… na samego siebie. SB preparowała Wałęsie teczkę, kiedy się okazało, że w Zbrodni Lubińskiej zginęła jego córka Agnieszka, nie bez wpływu było też, że dostał Nagrodę Nobla. Chodziło o skompromitowanie Wałęsy. Czy im się to udało? Dzisiejsza władza Prawa i Sprawiedliwości nie wiadomo z jakich przyczyn lansuje ten pogląd byłej peerelowskiej bezpieki, a teczki Kiszczaka uznaje za autentyczne. Jak ludzie w Polsce budowali idealne życie?

Kiedy 13 grudnia 1981r ogłoszono Stan Wojenny zawieszono w Polsce wszystkie gazety i publikacje. Wychodziły tylko Trybuna Ludu – organ PZPR i Żołnierz Polski. W Lubinie zawieszono też najlepszą lokalną gazetę, której redaktorem naczelnym był mój wujek i obecny mąż, Mirek, Nową Miedż. Już na drugi dzień zaczęłam wydawać Nową Miedż w podziemiu, a powielacz otrzymałam w darze od moich kolegów z New York Timsa. Do Polski zaś przywiózł do Aleksander Kwaśniewski, który wtedy pracował w polskim konsulacie w New Yorku, miał dyplomatyczny paszport i nie kontrolowano go na lotnisku. Z bibułą w Lubinie wybuchła cała afera. Ja i moje koleżanki z klasy nosiłyśmy bibułę. Żeby ją było łatwiej ukryć wprowadziłam modę na noszenie książek do szkoły w koszykach: na wierzchu książki i zeszyty , pod spodem bibuła. Żaden zomowiec się nie przyczepił, choć w pierwszych dniach Stanu Wojennego patrolowali lubiński rynek. W okresie międzyświątecznym, po Bożym Narodzeniu, ferie były tego roku przedłużone do Nowego Roku z takim koszykiem wparadowałam do Domu Kultury, gdzie mój wujek pełnił obowiązki po dyrektora. Chciałam mu powiedzieć, że w Andrzejki podczas naszej intymnej i wspaniałej nocy zmajstrowaliśmy baby. Nie uwierzył mi, bo … mi okres się nie zatrzymał. Mówił, że mam urojenia. Pokłóciliśmy się. Siedziałam na parapecie otwartego okna, zawsze kiedy do niego przyszłam lubiłam tak siadać. Zakręciło mi się w głowie i wypadłam z okna. To był przypadek! Wujek zapomniał o tym, że jest w pracy i w panice wyleciał na dwór. W jego gabinecie został mój koszyk. Pracownicy go rozbebeszyli i… światło dzienne ujrzała bibuła. Trzeba było widać, jak się pracownicy zlatywali do gabinetu. Błyskawicznie się rozeszła! Ale po wujka przyszło do domu Zomo. Został internowany. Ja nie zaniechałam wydawania gazety, po powrocie do zdrowia i do szkoły, dalej z koleżankami nosiłyśmy bibułę. Zdekonspirowano nas dopiero… rok póżniej.  Ktoś do naszej redakcji przyprowadził, oficjalnie to był klub młodzieżowy, znanego w kręgach lubińskich ” dziennikarza”. Nie trzeba było długo czekać… Pracowaliśmy z moim kuzynem Marcinem nad kolejnym numerem w nocy, kiedy do drzwi kamienicy załomotała milicja. Zostawiliśmy wszystko i uciekaliśmy przez piwnice i po dachach, jak w wojennym filmie ” Polskie drogi”. Udało nam się, nikt nas nie skojarzył ze zdekonspirowaną redakcją. Marcin wrócił do domu nad ranem cały brudny. Trzeba było wiedzieć, co go czekało w domu, kiedy uparcie milczał, gdy go pytano, gdzie był. Powielacz, który przejęła policja był tak dobry, że jeszcze do niedawna wykorzystywała go jedna drukarnia w Lubinie do drukowania zleconej gazety. Gazeta była wspaniała i merytorycznie i technicznie!!! Przesłuchanie przez milicję też przeżyłam. Podczas akcji Zomo w Lubinie w dniu 30 sierpnia 1982r. robiłam zdjęcia, ryzykowałam, ale … miałam więcej szczęścia niż inni dziennikarze w Lubinie, którzy robili zdjęcia i kręcili filmy nielegalnie. Zostali zastrzeleni, a ich materiały wpadły w ręce Zomo. Ja na robienie zdjęć miałam oficjalną zgodę komendanta milicji w Lubinie. Te zdjęcia co zrobiłam dla milicji: jakiś spalony kiosk, wybitą szybę w sklepie… oddałam milicji. SB było tak zadowolone, że… zostałam wysłana na szkolenie do Moskwy. Moje władze w Solidarności wykorzystały ten fakt i kazały mi nawiązać kontakt z opozycją w KGB. Zdjęcia ze Zbrodni Lubińskiej trafiły do Ameryki. Miałam jednak jeszcze drugi film, na nim sześć zdjęć. Zapomniałam o nim, na tej kliszy robiłam zdjęcia z zabawy półmetkowej w szkole i… zaniosłam go do fotografa, by wywołał. Nie trzeba było długo czekać! Siedzieliśmy z koleżankami i kuzynem u mnie w domu, kiedy wpadła milicja. Zrobiła w moim pokoju kipisz, a nas zgarnęła. Na półce stało w ramce zdjęcie Joli Kwaśniewskiej, która zginęła w dniu 30 sierpnia 1982r, zabrali to zdjęcie. Zgarniali wszystkich uczestników półmetka, moje koleżanki z klasy i kolegów z technikum górniczego, których zaprosiłyśmy na zabawę , bo byłyśmy żeńską klasą. Ostro nas przesłuchiwali!  Wybito nam zęby. Sadzano na nodze od krzesła. Zagoniono pod prysznic z zimna wodą. Zrobiono nawet żywy obraz w postaci męczeństwa chrześcijan z Qvo vadis z udziałem dwóch grożnych dogów. Kiedy pokazywano zdjęcia i pytano, co to jest, ludzie się śmiali i zgodnie mówili: Nie widać? Dyskoteka!. Tylko jedna koleżanka z klasy, Ewa podpisała lojalkę, choć nawet zomo nie zrobiło jej krzywdy, pokazali jej tylko jak traktują innych. Zresztą, ona póżniej gorliwie pisała donosy na koleżanki z klasy i na mnie. Na szczęście, nie zrobiła nam krzywdy, bo… nic nie wiedziała. Myśmy tworzyły swój wizerunek na użytek publiczny. Jedyne co Ewa wiedziała to, to, że Małgosia przyszła do szkoły w nowym sweterku, że Agata zmieniła chłopaka, a ja… spóżniłam się na język polski. Dziś nie nienawidzę jej, żal mi jej, bo nie zdobyła nic w życiu. Nie skończyła studiów, nie pracuje, nie ma rodziny. Choruje tylko na schizofrenię paranoidalną i to tak ostrą, że nie może mieszkać sama, bo jej trzeba było odłączyć gaz i prąd. Pomagam jej, załatwiłam jej miejsce w ośrodku. Wyprocesowałam jej też rentę rodzinną po ojcu, ma dość wysoką / musiała udowodnić, że niezdolność do pracy powstała podczas nauki przez ukończeniem 25 lat/ Czy choroba jest karą, za to co robiła w Stanie Wojennym? Myślę, że nie. Jezus Chrystus jest bowiem miłosierny i każdemu daje drugą szansę. Chrystus przebacza, gorzej ludzie… A ideałem, do którego dążymy jest, byśmy wszyscy bili Chrystusami. Uda nam się? Jak na razie rozliczamy ludzi z tego, jak się zachowywali w Stanie Wojennym…

Kolejna rocznica ogłoszenia Stanu Wojennego… Kolejne przypominanie bohaterstwa i hekatomby Stanu Wojennego… Kiedyś Władysław Broniewski napisał: ” Są w ojczyżnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt, wysączymy ją z piersi i z pieśni.” Dziś Polska nie potrzebuje naszej krwi. Potrzebuje naszej pracy na jej potęgę w świecie. Potrzebuje naszej zgody. Czy tegoroczna rocznica ogłoszenia Stanu Wojennego będzie przyczynkiem do tej zgody czy kolejną rocznicą do wymawiania sobie naszych żalów, naszych krzywd? Ciężko jest przebaczyć, kiedy kogoś ciężko doświadczono, kiedy nie ma już bliskiej osoby. Ja odzyskałam ukradzioną przez milicję fotografię Joli Kwaśniewskiej i kiedy na nią patrzę, myślę, że… chciałabym mieć choć fotografię Agnieszki Wałęsówny. Kiedy myślę, że Agnieszki Wałęsówny już nigdy w tym życiu nie zobaczę, to myślę sobie, czy… Lechowi Wałęsie dany będzie odzyskać spokój. Na razie peerelowska bezpieka się mści… I jak tu odkreślić grubą krechą historię i tworzyć świetlaną przyszłość?
IMG_20181204_120825

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s