Uncategorized

Day of Saint Valentin!!!

Zwykło się mówić, że człowiek, który w życiu nigdy nie zaznał miłości jest uschniętym drzewem. O miłość trzeba jednak dbać jak o młode, zielone, wiosenne drzewko. Trzeba ją podlewać, nawozić, a wtedy rozkwitnie i wyda piękne owoce. Nie można usiąść i czekać na miłość jak królewna na narzeczonego. Drogie panie, miłość  sama do nas nie przyjdzie. Trzeba wziąć to życie jak byka za rogi i wyjść miłości na przeciw. A jak się tę miłość już zdobędzie, to nie usiąść i spocząć na laurach, ale każdego dnia ją pielęgnować, robić coś co każdego następnego dnia naszego ukochanego zaskoczy. Są ludzie, z którymi życie się bardzo przykro obeszło. Nigdy nie zdobyli swojej drugiej połówki i nigdy nie dane im było poznać, co to jest smak miłości. To ludzie chorzy psychicznie. Wprawdzie jest sporo ludzi chorych na schizofrenię, którzy mają męża czy żonę i dzieci, ale nie da się ukryć, że większość to osoby, które zachorowały jeszcze jako nastolatki i nigdy nie spełniły się ich marzenia. Nie skończyli studiów, nie mają pracy, a choroba nie pozwoliła im zdobyć sympatii. Poniższa notka jest pokrzepieniem serc dla tych osób…

Ja prawdziwą miłość znalazłam dopiero przy moim obecnym mężu, Mirku. To znaczy sygnały, że to jest ta jedyna miłość na całe życie miałam już wcześniej. Już kiedy po Andrzejkach w 1981r mając niespełna 15 lat oddałam mu swoje dziewictwo, podświadomie już wiedziałam, że to jest prawdziwa miłość. Potem jednak okoliczności sprawiły, Mirek miał żonę, a Marcin był jeszcze mały, więc nie chciałam pozbawiać go rodziny, w poszukiwaniu miłości rzucałam się w ramiona coraz to innego męża. Kiedy w 1990r wyszłam za Marka Siudyma, myślałam, że to jest miłość na całe życie. Trzy lata po ślubie przekonałam się, że to co czuję do Marka to głęboka przyjażń i przekonałam się, że warto walczyć o prawdziwą miłość, czyli Mirka. Mimo to do naszego rozwodu w 1999r urodziłam Markowi troje dzieci i seks mi dawał wiele satysfakcji.  Moje marzenia spełniły się w lipcu 1999r i zostałam żoną Mirka, a w maju 2000 roku urodziły się nasze bliżniaki, Stanisław i Angelika. Dowodem na to jak głęboka jest moja miłość do Mirka, jak go pragnę i jak mnie seks z nim kręci jest to, że nigdy się nie zabezpieczałam. Już miesiąc po urodzeniu bliżniaków byłam w ciąży z Henryką / imię otrzymała po moim tacie/, a potem rodziłam i zaraz byłam w ciąży i trwało to aż do mojego klimakterium. Ostatnia córka urodziła się maju cztery lata temu i… mąż wyniósł warsztat na strych, bo lekarz stwierdził, że… po tylu cesarkach mam bardzo zbliznowaconą macicę i z kolejnym dzieckiem muszę poczekać pięć lat, bo kolejna ciąża i poród grożą mi pęknięciem macicy, a to jest zagrożeniem życia mojego i ewentualnego dziecka. Poza tym usunięto mi wtedy guza jelita, brałam chemię i ciąża była niedopuszczalna, choć chemia była najnowszej generacji, mało inwazyjna i nawet nie straciłam włosów. Ale nie samym seksem i byciem chętną na każdą wolę seksu męża karmi się miłość. Miłość trzeba pielęgnować każdego dnia. Małe działania są może na co dzień niezauważalne, ale procentują i mąż je dostrzega. Kiedy w latach 2000 – 2010r mieszkałam w Górze i Mirek codziennie do mnie dojeżdżał. Ja kiedy byliśmy sami przygotowałam dla niego wykwintną kolację. Robiłam smaczną potrawę, stawiałam wino. Był bardzo zadowolony, a wieczór kończył się upojną nocą i zrobieniem kolejnego dziecka. Mówi się, że Walentynki to święto małolatów. Mój mąż jest z innego pokolenia, tego, kiedy świętowało się w Polsce Dzień Kobiet i wydawać, by się mogło, że jest już za stary na Walentynki. Ja go jednak nauczyłam obchodzić Walentynki. Jest już u nas tradycją, że w Day of Saint Valentin Mirek zaprasza mnie do najbardziej luksusowej restauracji w Lubinie na kolację, a potem do domowej samotni i lądujemy w namiętnym ciało – ciało. W naszym domu jest sporo dzieci, pies i kot, seks jest niemożliwy nawet w nocy, bo nie wiadomo, kiedy przedszkolak wpadnie do sypialni rodziców na pieszczoszki. Mąż przychodzi do mojego domu, gdzie mieszkam z mamą i tu w nocy mamy upojne w czasy. Wolę po ciemku, bo nie lubię się przed mamą ujawniać, że w nocy w sąsiednim pokoju mam upojne chwile z mężem. Mirek ma jeszcze kawalerkę. Jak mamy czas, a oboje jesteśmy bardzo zapracowani i spotykamy się z wieloma ludżmi, którzy chcą by im coś załatwić, to Mirek zaprasza mnie do niej. Stawia dobre wino, a potem przeżywamy upojne chwile. Imieniny Mirosława są 26 lutego. Kiedy jeszcze przed naszym małżeństwem dałam mu prezent na imieniny, zaczerwienił się i bardzo speszony powiedział, że on tego nie obchodzi, ale się ucieszył.  W Polsce za komuny była moda na imieniny – wesele w zakładach pracy. Trwało to jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Potem imieniny wyszły z mody. Jak na zachodzie zaczęto obchodzić urodziny. W pracy już tej tradycji nie ma, bo prywatny pracodawca żle patrzy na wszystko, co się robi w zakładzie pracy, a co nie jest pracą. Teraz powstała ” nowa świecka tradycja”! Ten co ma urodziny zaprasza po pracy szefa i współpracowników do lokalu. Można się bawić i pić do woli. Trzeba jednak uważać za brudzia z szefem. Szefostwo z nami chętnie pije, ale skrupulatnie notuje każde nasze zachowanie i może to póżniej wykorzystać przeciwko nam. Mój Mirek ma własną firmę , renowacja obrazów, malowanie obrazów na zlecenie, więc nie urządza urodzin w pracy. Na imieniny 26 lutego ja w tajemnicy urządzam mu w domu przyjęcie i zapraszam jego kolegów. On się peszy i mówi, że imienin nie obchodzi, ale bardzo się cieszy, a koledzy siedzą u nas do trzeciej w nocy, dopóki się alkohol nie skończy. Póżniej Mirek dziękuje mi najpiękniej jak potrafi, miłością, namiętnością i upojnym świtem w łóżku. Day of Saint Valentin to symbol miłości, ale jak pięknie, gdy trwa co dnia i… co noc!!!

Już niedługo kolejny Day of Saint Valentin. Kolejny dzień, kiedy małolaty będą sobie wręczać czerwone serduszka, kolejny dzień, kiedy ludzie w różnym wieku wyznawać sobie będą miłość. Ostatnimi czasy Hollywood dało nam – kobietom na Walentynki piękny prezent, pięknie i artystycznie zrobiony film erotyczny o miłości, film o miłości Christiana Greya i Anastasii Steel. Kobiety tłumnie szły na ten film, bo kobiety są spragnione miłości. Filmów erotycznych , ale artystycznych powinno być więcej, bo sukces Greya pokazał, że jest na nie zapotrzebowanie. Artystyczny erotyzm tak, ale nie obrzydliwa pornografia, jakiej jest pełno w internecie. Uwielbiam nasze z mężem igraszki w łóżku, lubię patrzeć na męża, kiedy jest apetyczny i podniecony, ale kiedy z ciekawości zajrzałam w internecie na stronę pornograficzną, wytrzymałam tylko 3 minuty i wyszłam ze strony, bo myślałam, że zwymiotuję. Seks jest tylko piękny z ukochaną osobą. Pornografia kręci tylko wypaczone umysły. Choć niektóre kobiety chore na schizofrenię mają okazję poznać miłość tylko z pornografii w internecie… One zwykle mają zaburzone libido i wulgarne podejście do seksu, oglądane sceny pornograficzne wcale ich nie lecza. Henryk Sienkiewicz w ” Qvo vadis” powiedział ustami arbitra elegancji: ” Dziesięć rozebranych dziewic robi mniejsze wrażenie niż jedna.” I to drogie panie miejcie na uwadze zanim wejdziecie na stronę pornograficzną w internecie…img_20190113_125549_burst002

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s