Uncategorized

Golden little fish!!!

Jest taka bardzo piękna baśń rosyjska, ” O rybaku i złotej rybce”. Opowiada o tym, że biedny rybak złowił złotą rybkę, a ta w zamian za wypuszczenie obiecała mu, że spełni jego trzy życzenia. I spełniała do czasu, kiedy jego żonie woda sodowa nie uderzyła do głowy. Zażądała, że chce być… wszechwładną w morzu cesarzowa, a złota rybka, żeby jej służyła. Biedny rybak wrócił do domu i zobaczył wszystko po staremu: uboga lepianka, na progu jego żona w łachmanach, a przed nią… rozbite koryto. Morałem baśni jest, że we wszystkim trzeba mieć umiar, bo można przecwanić i zamiast splendorów władzy wrócić z powrotem do czworaków. Los nagradza dobro, każe złych, chciwych i żądnych władzy. Uważajcie! Na początku lat dziewięćdziesiątych w bardzo popularnym telewizyjnym kabarecie purnonsensowym pt. ” Kabaret Olgi Lipińskiej” była następująca piosenka: ” Odkąd na nas szczęście spadło, kraj się dziwnie miota, bo trafiła nam się rybka w stu procentach złota… ” Spełnianie marzeń ludzi to sprawa naszego dobrego serca. Po to żyjemy, po to wierzymy w Boga, by jak Bóg nam dał trochę talentu, pracy i władzy więcej niż innym, by pomagać innym ludziom. Pomaganie innym ludziom to dowód naszego człowieczeństwa. Pięknie jest pomagać, choć może się zdarzyć, że nie wszyscy  to docenią, ba wypną się na nas. … ” A nam głupim myśl po głowie łazi: Rybka psuje się od głowy, a głowa od władzy.” Odpłacajmy niewdzięcznikom pięknym za nadobne!!!

Mój dziadek ze strony mamy pochodził ze starego rodu i znanej i zasłużonej w kraju rodziny szlacheckiej. Przed wojną był dziedzicem w rodowym pałacu w Kunowie w woj, świętokrzyskim. Ale nie o dziadku ten wpis. Bohaterką jego jest moja babcia. Moja babcia miała gołębie serce. Mawiała zawsze: Że lepiej dać pieniądze trzem oszustom niż skrzywdzić jednego ubogiego. Jej życie to była służba ubogim. Przed wojną w majątku założyła jadłodajnię dla nędzarzy i żywiła ich. Pomagała im także, kiedy byli chorzy, wzywała lekarza, załatwiała przyjęcie do szpitala, bo ci ludzie nie mieli ubezpieczenia. Jedna taka rodzina z czworaków nędzy w Kunowie odpłaciła się za serce mojej rodzinie. Doniosła na dziadka do UB, że był Armii Krajowej. Przez całą komunę regularnie donosili na dziadka i całą naszą rodzinę.  Po ogłoszeniu Stanu Wojennego Służba Bezpieczeństwa miała w Lubinie listę mieszkańców, których trzeba fizycznie wyeliminować. Moja rodzina była na liście. Mój obecny mąż i wujek Mirek też. Mirek od lat siedemdziesiątych miał najbardziej poczytną i znaną w Lubinie gazetę, Nową Miedż. Jako redaktor naczelny i jednocześnie sekretarz komitetu miejskiego w Lubinie miał wiele możliwości i pomagał ludziom. Wielu ludziom pomógł. Moja koleżanka Iwona mówiła, że… Mirek nigdy nie pomagał bezinteresownie. To była ohydna potwarz! Iwona należy do rodzinki, bardzo znanej w Lubinie i to tą nie najlepszą sławą, która zawsze nienawidziła mojego wujka i jak mogła ryła pod nim. Jej wujek Andrzej był pierwszym mężem byłej żony Mirka. Bił ją i siedział nawet w więzieniu. Nie rozstali się w zgodzie. Ten człowiek nigdy nie wybaczył Mirkowi, że zabrał mu żonę. Zawsze szukał okazji do zemsty. A kiedy w 1993r Wierchuszka z Warszawy postanowiła wykończyć swoich przeciwników za pomocą plotki, znalazł dobrą okazję, by się zemścić na Mirku. Jego rodzina była wtedy u władzy w mieście. Zemsta za pomocą plotki nie wypaliła, prowodyrzy akcji się ukryli. Akcja ta jednak odniosła jeden skutek: rozproszeni do tej pory po różnych partiach byli komuniści zaczęli się skupiać w jednej partii. I niestety, tą partią jest Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego. Wypadek przy pracy? Akcja za pomocą plotki przyniosła jednak pozytywny skutek: ludzie zaczęli do nas przychodzić i prosić o pomoc. Mirek zawsze pomagał ludziom i pomaga bezinteresownie. Od kiedy jestem jego żoną to mnie nawet denerwuje, bo ludzie wykorzystują jego dobre serce.  To raczej ja, oddając sprawiedliwość mojej koleżance Iwonie, biorę wynagrodzenie za pomoc. Nie robię jednak nic niezgodnego z prawem. łapówkami się brzydzę. Ludzie sami mi dają coś w podzięce, a dają niewielkie rzeczy, rzeczy, które dla mnie mają wielkość wielką, a dla nich niewiele znaczą. Dają mi pamiątki rodzinne, stare zdjęcia, zaśniedziałe łyżki z inicjałami, które u nich walały się po strychu nikomu niepotrzebne. Dają stare, zniszczone obrazy, ikony, rzeżby. Jeden pan obiecał mi… zjedzony przez korniki drewniany konfesjonał. Jednego razu otrzymałam starą, zasikaną poduszkę z molami. Wzięłam i ją, bo nie odmawiam, jak ludzie dają ze szczerego serca, bo chcą się odwdzięczyć za pomoc. Dla nich taka zasikana poduszka z molami wiele znaczy, cieszą się, że mogą się odwdzięczyć. Pomagamy z Mirkiem każdemu kto do nas przyjdzie. Ileż to dzięki mnie młodych ludzi zostało radcami prawnymi, sędziami, prokuratorami. To ja ich tak przygotowałam, że zdali egzaminy. Pomagamy ludziom zrobić karierę polityczną. Kiedy ktoś potrzebuje pilnej operacji, też przychodzi do nas. Przychodzą do nas rodzice chorych psychicznych z prośbą, aby załatwić im terapię, by wyszli z choroby jak ja wyszłam. Ci chorzy są mi szczególnie bliscy. Wielu, którzy przychodzą do mnie na terapię leczę za darmo. Jako radca prawny pomagam ludziom i też bardzo często nie biorę pieniędzy. Ludzie chcą się odwdzięczać. Za punkt honoru sobie stawiają, aby czymś się odwdzięczyć. Ja chętnie wezmę… Chochle do zupy z tombaku, na których żydowski baron wygrawerował inicjały swoich synów… Jednak najważniejszą nagrodą za pomoc ludziom jest uśmiech, jakim obdarzy nas Chrystus. Ta nagroda jest najcenniejsza dla mojego Mirka. To moja babcia nauczyła go, że życie to służba ludziom. Pomagajmy i…

Jest takie powiedzenie: kto ma miękkie serce, musi mieć twardą d… Mnie znajomi nazywają twardogłowa. Ale człowieka o miękkim, litościwym sercu jest łatwo zranić. A rana zrobiona przez człowieka, któremu pomagamy boli. A najbardziej boli rana zadana przez przyjaciela. Ileż to jest przypadków, że przyjaciele nas zawiedli! Ludzie są różni. Nie wszyscy umieją docenić dobre serce. Jest sporo ludzi, którzy uważają, że trzeba im pomagać, że trzeba im dawać, bo im się to należy. Czasy Komuny i walki o byt mamy już dawno za sobą. Już ćwierć wieku mamy czasy konsumpcji i… społeczeństwo konsumpcyjne. Społeczeństwo konsumpcyjne to takie, które ma roszczeniowy stosunek do życia. Konsumpcjonista nic nie daje, tylko bierze, ba, uważa, że mu się wszystko należy. Konsumpcjonizm jednak nie jest wizją zdrowego społeczeństwa. Przeciwnie, z roku na rok wzrasta liczba chorych psychicznie. Ludzie nastawieni, że im się wszystko należy, rozczarowują się do życia, kiedy się okazuje, że… życie mówi: Nic ci się nie należy, zapracuj sobie! Konsumpcjonista to w rzeczywistości słaby psychicznie człowiek, bo o nic w życiu nie musiał walczyć. Rozczarowanie i … choroba psychiczna! ” Rybka nas po ryju tłucze od zmierzchu do świtu, te życzenia są w porządku, wyście są do kitu…”  A My po chrześcijańsku nadstawmy drugi policzek i pomóżmy! ” Kto na Ziemi nie miał ściennego zegara, ten go nigdy nie będzie miał Niebie…”
IMG_20190120_115751_BURST001_COVER

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s