Uncategorized

Lovely cars and my dear lovely love!

Jestem psychologiem i w swoim życiu napompowałam się mądrością z wielu psychologicznych, w tym czytałam też Teorię Snów Zygmunta Freuda, daleka więc jestem od przypisywania snom tajemniczych mocy i wizjonerskich widzeń. Wiem jednak, że są ludzie, którzy wierzą, że są ludzie o nadprzyrodzonych zdolnościach, którzy przewidują przyszłość. Wierzą, że taki dar mieli zarówno słynni w historii wróżbici jak Nostradamus czy Sybilla, jak i święci Kościoła Katolickiego jak dzieci z Fatimy, siostra Faustyna czy ojciec PIO. Takich świętych wizjonerów jest sporo, bo oprócz katolików mają ich także wyznawcy Prawosławia, a także Muzułmanie wierzą, że ich święci prorocy mieli wizje prorocze. Szczególnie popularne wizje to te dotyczące Końca Świata, bo Biblia mówi o nim enigmatycznie i nie podaje terminu, a ludzie, choć się boją, chcą go znać, stąd pojawiające się wizje przybliżające różnych mistyków. Szczególnie popularne są  co jakiś czas dochodzące do głosu, a obecnie znowu popularne wizje… dotyczące trzeciej wojny światowej. Moja koleżanka mówi, że takie pseudo wizje są podszeptami Szatana , a wizjonerzy są narzędziem Szatana, który nienawidzi Boga, człowieka, którego Bóg stworzył na swój obraz i podobieństwo i celowo sprawia, by człowiek się bał i był zagubiony. Moim zdaniem dziennikarze, którzy zarzucają nasze portale internetowe wieściami i proroctwami o zbliżającej się trzeciej wojnie światowej i wizjami końca ludzkości są skrajnie nieodpowiedzialni i w pogoni za sensacją prezentują interesy … nie wiadomo czyje. Z wizji świętych katolickich do mnie przemawiają jedynie wizje Świętej Faustyny Kowalskiej, które mówią, że Chrystus jest Miłością i Miłosierdziem i przewidują ocalenie ludzi przed złem i wprowadzają wizję szczęścia na Ziemi.

To o czym teraz napiszę zakwalifikujecie pewnie, że… na mnie leki nie działają i nachodzi faza manii. Ja staram się interpretować sny naukowo i z przeczytanej lektury wiem, że sny są odzwierciedleniem naszych przeżyć, szczęśliwych i traumatycznych, naszych dążeń i pragnień, które podczas codziennego nawału informacji, jakimi jest nasz mózg bombardowany w życiu, są dla naszego bezpieczeństwa emocjonalnego spychane głęboko w podświadomość, jak nazwał Freud w sferę id, a podczas snów są ujawniane w marzeniach sennych. Marzenia senne nie są dosłowne, operują symboliką. Rozszyfrowywaniem marzeń sennych zajmują się psychiatrzy i psychologowie, oni nam wyjaśniają, co znaczy ich symbolika, jak ta symbolika ma się do naszego życia. Jednak niektóre moje sny były tak dziwne, że… Zaczęłam się zastanawiać czy nie miewam wizji przyszłości . W latach dziewięćdziesiątych np. do dziś pamiętam, śnił mi się następujący sen: postać rozpięta na krzyżu, nie widziałam twarzy, tylko rozkrzyżowane ręce i wyrażny głos, który mówił: Wróć do mnie… wspomnieniami! Trzy dni temu, akurat pierwszego maja miałam koszmar: śniło mi się, że wybuchło auto osobowe na drodze, widziałam żywe płomienie i… bardzo płakałam, bo nie wiedziałam, co się stało z moim najdroższym mężem. Odetchnęłam, kiedy przeczytałam w senniku, że śmierć bliskiej osoby we śnie, własny płacz i żywy ogień, to zapowiedż szczęścia, powodzenia w życiu i szczęśliwych zmian. Ten sen mnie… zafrapował, kiedy wczoraj w wiadomościach radia Zet podali, że na autostradzie w woj. pomorskim zderzyły się trzy samochody osobowe, jedna osoba zginęła, a… minutę po tym podano, że na lotnisku Szeremetiewo w Moskwie przy lądowaniu zapalił się samolot i zginęło 41 osób. Nikomu z mojej rodziny nic się nie stało!  Dziwny to przypadek? Mój Mirek – mój wujek miał w czasach Gierka w Lubinie własną gazetę Nową Miedż, był chyba najmłodszym naczelnym redaktorem w Polsce. Jako dziennikarzowi przysługiwał mu samochód, bo był mu potrzebny do pracy. Niestety, długo jeżdził do pracy rowerem, bo… zawsze się trafiał ktoś ważniejszy kto otrzymywał talon. Talon na malucha / tzw. samochód przeciętnego Polaka – Fiat 126P/ otrzymał dopiero w 1979 r i to… dzięki mnie. Kiedy na Wszystkich Świętych kwestowaliśmy na cmentarzu lubińskim na rzecz rodzin katyńskich obyło się bez incydentów, służba bezpieczeństwa nie reagowała, bo sekretarz komitetu miejskiego pochwalił inicjatywę. Dopiero parę tygodni póżniej zgarnęła mnie milicja. Przesłuchujący mnie oficer straszył mnie, że nie dostanę się do ogólniaka, że mam zamkniętą drogę na studia i… podsunął mi lojalkę do podpisania. Nie bałam się, ale mój umysł działał szybko. Przekalkulowałam za i przeciw i to że bardziej pomogę ludziom jako TW i… podpisałam. Potem napisałam kilka donosów, przeważnie na samą siebie, że… byłam na wagarach, ale mój oficer – opiekun był tak zadowolony, że zapytał, co może dla mnie zrobić. Powiedziałam, żeby dali talon na samochód mojemu wujkowi. I tak mój Mirek dorobił się malucha.  Kiedy w 1980r podpisano Porozumienia Sierpniowe i powstała Solidarność, społeczny związek zawodowy miał swój gabinet cieni: był parlament, rząd i… organ wywiadu. Wtedy to Solidarność postanowiła wykorzystać moje powiązania z peerelowską bezpieką i… tak zostałam Hansem Klossem. O maluchu krążyły dowcipy, że to auto pobłogosławione przez papieża, bo zgrzeszyć w nim nie można. I To prawda, co nie znaczy, że nie próbowaliśmy z Mirkiem. Mirek jeżdził maluchem 10 lat, nie doczekał się talonu na nowy samochód. W 1988r kupił na giełdzie sprowadzonego z Niemiec Fiata Uno. Byliśmy razem, to ja wybierałam i wybrałam autko, które ładnie wyglądało. Mirek póżniej włożył w nie dwa razy tyle za ile kupił, ale służyło mu dalsze 10 lat. W 1995r przeszło generalny przegląd, tylko… fachman zaoszczędził na lakierze, pomalował go na wstrętny brązowy kolor. Mirek nie chciał mnie nim woził, bo wstydził się, by jeżdziła nim piękna kobieta. W 1998r kupił używanego lanosa dewoo – jasnozielony. Mirek nie dbał o samochody, uważał, że służą one do pracy, nawet nie miał garażu, stały na dworze. A poza tym nagminnie pożyczał samochód sekretarce, która mu go tłukła po leśnych wertepach, raz nawet wgniotła karoserię, bo wjechała w słupek. Kiedy mu zwróciłam uwagę, że pani Jola może sobie wreszcie kupić samochód uśmiechnął się speszony i powiedział: A po co dwa samochody do jednej redakcji. Uprzedzę plotki i napiszę, że Mirka z panią Jolą nic nie łączyło. Było mu jej tylko żal, bo mąż ja porzucił i zostawił samą z dzieckiem i pomagał jej tak jakby była jego krewną. A to też nieprawda. W tamtych czasach jeżdziliśmy z Mirkiem i fiatem Uno i lanosem za miasto i… bawiliśmy się w cielesne igraszki, bo nie mieliśmy gdzie. Te samochody zdały egzamin. Ja długo nie pozwalałam Mirkowi, by poszedł na całość. Byłam wtedy żoną Marka, lubiłam go i szanowałam i… nie chciałam mu przynieść cudzego dziecka. Na całość z Mirkiem poszłam w 1997r, było to po urodzeniu Mateusza i po zabiegu usunięciu raka szyjki macicy. Zapomnieliśmy się, zapomnieliśmy, że byłam pozszywana i… skończyło się ciążą poza maciczną. Od tej pory nie miała już oporu, by dawać Mirkowi. Dojrzewałam, że jedyną moją miłością jest on. Myślę, że do mojej małżeńskiej zdrady przyczyniła się faza manii w chorobie dwubiegunowej. Jednak po wyregulowaniu nastroju moja miłość do Mirka nie minęła. W 1989r jako Miss Polonia otrzymałam toyotę. Ja prawo jazdy nie mam, mój tato przywiązał się do warburga i nie chciał toyoty. Dałam ją Markowi Siudymowi, mojemu mężowi od 1990r. Jeżdził nia dziesięć lat, bo też jest ponad miarę oszczędny. Po ślubie z Mirkiem kiedy zaczęły nam się rodzić dzieci i kiedy przekroczyliśmy magiczną piątkę, Mirek odkupił używanego od kolegi busa do wożenia rodziny. Dziś mamy dużego busa, też trochę używanego. Kiedy Mirek zakończył działalność redakcji, niepotrzebny był mu też lanos. Sprzedał go koledze dla syna za symboliczne 5 tys. zł. Obecnie ma tylko busa, wozi nim rodzinę, ale jak się wyjmie siedzenia, to wozi też obrazy, a na pace można wozić rowery. Do miłosnych igraszek już nam samochód nie jest potrzebny. Kochamy się w nocy w naszej sypialni, Mirek ma mieszkanie, więc i w nim się spotykamy, a kiedy wyjedziemy na wczasy, to lubimy spontan, miłość w głuszy leśnej z daleka oczywiście od ludzkich oczu. Vive l’ amour!

Bóg to Jezus Chrystus, a Jezus Chrystus to miłość i miłosierdzie. Najpiękniejszy dar jaki człowiek otrzymał od Boga to swoje ciało i miłość. Uprawianie miłości to wyrażanie swojej miłości do Boga. Bóg jest miłością, a osoba, którą kochamy jest naszym Bogiem. Dlatego nie wierzcie, jak wam wciskają, że nadchodzi gniew boży i kara za grzechy, że zbliża się trzecia wojna światowa , koniec świata i Sąd Ostateczny. To są zapewne podszepty Szatana! Bóg to miłość. Jezus Chrystus to dobry ojciec, który nam grzechy odpuszcza i daje drugą szansę. Być może Chrystus już jest na Ziemi, tylko nie dane jest nam go rozpoznać i sądzi żywych i umarłych jak w Przepowiedni Biblijnej. A potem przyjdzie nie… pustynia nuklearna, ale na Ziemi Arkadia albo Arabia Szczęśliwa, Raj. Pamiętajcie, kiedy Bóg zamyka jedne drzwi, otwiera drugie! To Wam mówi… wariatka.IMG_20190503_123859_BURST001_COVER

3 thoughts on “Lovely cars and my dear lovely love!”

  1. Chciałam dodać jeszcze jedno, bo zapomniałam w notce, a wydaje mi się ważne. Między fiatem uno, a lanosem miał jeszcze kupionego w komisie nissana sunny. Mam z tym autkiem związanych wiele upojnych chwili i… zazdrości, ale może napiszę o tym kiedyś w innej notce.

    Liked by 1 person

  2. Obecnie nie wiadomo z jakich przyczyn, a może wiadomo pewien plotkarski portal internetowy o nazwie pikio / jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze/ promuje samozwańczego jasnowidza z Człuchowa niejakiego Jackowskiego. Pieją palmy zachwytu jak jego przepowiednie są trafne i doprecyzowane, zwłaszcza jak… powie, po jakimś fakcie, że on ten fakt przewidział. Nie wiem, czy to ma coś wspólnego, ja swoją notkę napisałam w poniedziałek, a w środę pan Jackowski powiedział, że dokładnie przewidział katastrofę samolotu na lotnisku w Moskwie i śmierć 41 osób, choć ja dokładnie pamiętam, że mówił, iż w jakieś katolickie święto wielka ciężarówka wjedzie w tłum ludzi, a teraz on twierdzi, że to było spalenie katedry Notre Damme i katastrofa samolotu w Moskwie. Podzielę się więc z Wami moim wczorajszym snem: śniło mi się, że razem z moim ukochanym Mirkiem zwiedzamy jakiś barokowy pałac w Wenecji, pałac w Wenecji, który widziałam wypisz wymaluj przypomina mi wyposażeniem pałac Sans Souci w Poczdamie, w którym byłam w zeszłym roku. Razem z ukochanym zwiedzamy, nie szukamy ustronnego, cichego i pustego miejsca, gdzie moglibyśmy się namiętnie kochać. Nie znajdujemy jednak, bo wszędzie jest pełno ludzi. Dodam jeszcze, że, to ważne w kontekście katastroficznych przepowiedni Jackowskiego na ten rok, ci ludzie, których widziałam we śnie są szczęśliwi. Kurna, to proroczy sen?

    Liked by 1 person

  3. Podzielę się znowu z wami kolejnym snem ” dziwnym”, dla niektórych, bo dla mnie psychologa z dyplomem z zakresu psychoanalizy nie. Dziś w nocy śnił mi… się język polski w ogólniaku. Napisałam wypracowanie z gatunku dalsze losy, tylko zapomniałam go wziąć do szkoły. Wybiegłam do domu i na szkolnym korytarzu spotkałam moją polonistkę panią prof, Irenę Horoszczak. Pyta się mnie: – Dokąd idę? Odpowiadam: Zapomniałam zeszytu z wypracowaniem o dalszych losach. Nauczycielka się pyta: Jakiej powieści to były dalsze losy? Odpowiadam: Spiżowej Bramy! Dla nie zorientowanych informuję, że Spiżowa Brama Tadeusza Brezy to powieść o Watykanie, Podaję ten sen, bo tak mi się jakoś skojarzyło, kiedy oglądam w telewizji ” naukowe” interpretacje przepowiedni ” biblijnych” jakoby Franciszek miał być ostatnim papieżem, a potem nastąpi Koniec Świata.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s