Uncategorized

Run and jump and fly and swim ! Rest in dance and in motion!

Niedawno chwyciłam się za głowę ze zdumienia. Lekarz bowiem stwierdził, że… mój siostrzeniec, de facto osiemnastolatek ma nadmiar cholesterolu i co jeszcze gorsze 300 % trójglicerydów.  Moim zdaniem to nie do pomyślenia, aby osiemnastolatek miał arteriosklerozę i… groził mu udar przed trzydziestką. Za czasów moich małoletnich lat to nawet w najśmielszych snach było nie do pomyślenia. No, ale wtedy małolaty wychowywało podwórko. Biegaliśmy, chodziliśmy po drzewach, po prostu nie można nas było utrzymać w domu. Starsi zaś chodziliśmy na dyskoteki czy dancingi. Pamiętam, jak wymyślało się kłamstwa rodzicom, by się wyrwać na dyskotekę. Dziś młodzież jest inna. Większości z nich nie można wygonić z domu, ale to wcale nie dlatego, że się uczą, siedzą i grają na komputerze. I… też wymyślają kłamstwa rodzicom, ale po to, by… grać na komputerze w nocy. Rośnie więc nam młodzież bez kondycji, jak zrobią skłon to… im dysk wyskakuje, a rodzice jeszcze zwalniają ich z w- efu, bo mówią, że w- ef to strata czasu, a ich pociecha strasznie się męczy podczas ćwiczeń fizycznych. Do tego od komputera rośnie nam pokolenie z kiepskim wzrokiem i słuchem, bo … większość z nich siedzi przy grach komputerowych w słuchawkach na uszach. Uzależnienie od gier komputerowych powoduje, że młodzi ludzie mają zaburzenia psychiczne, są nieodporni psychicznie i mają obniżoną koncentrację. Już teraz pracodawcy mówią, że młodzież, która wchodzi na rynek pracy nie nadaje się do pracy. Czeka więc nas pokolenie żyjące na garnuszku państwa, czyli… rencistów? A wyjście jest jedno: zaszczepić naszym pociechom miłość do sportu i ruchu na świeżym powietrzu! Jest stara prawda: jacy rodzice, tacy ich dzieci…

Do sportu to ja zawsze byłam czarną owcą i w – efu w szkole nie lubiłam, ale są dwie dyscypliny, które zawsze lubiłam i które z niezwykłą chęcią uprawiam. To pływanie, umiem pływać i… nie nauczyli mnie pływać w podstawówce na nauce pływania, nauczyłam się sama tzw. metodą małych kroczków: najpierw pieskiem, a potem żabką 10 m, potem dwadzieścia, by w końcu zdobyć kartę pływacką.  Na nauce pływania w szkole pamiętam zrobiłam straszną awanturę, bo nauczycielka podczas skoku do wody nie podała mi kija.  Druga dyscyplina to jazda na rowerze, ale nie interesują mnie rowery stacjonarne, uwielbiam jeżdzić do celu. Jeżdzimy więc z rodziną nad jezioro sławskie, gdzie mamy domek letniskowy i pedałujemy po lesie zwiedzając całą okolicę. Trzecia moja ulubiona dyscyplina to chodzenie po górach. Uwielbiam chodzić po górach, choć jak jest bardzo strome zejście to się trochę boję. Idę powoli, bokiem i … zwykle na końcu wycieczki. Daję jednak radę i… się sprawdzam i w końcu o to chodzi. Trzy lata temu miałam operację na otwartym sercu, wstawili mi sztuczne zastawki.  Kondycję mam jednak wspaniałą, a mój kardiolog po ostatnich badaniach powiedział, że teraz mogę Rysy zdobywać. W 1982r moja koleżanka Sabina, miała szesnaście lat, zaszła w ciążę. Za mąż nie wyszła. Jej ukochany chciał się żenić, ale jego żona też zaszła w ciążę i Sabina powiedziała mu, by się nie rozwodził. Została samotną matką. Sabina była w liceum medycznym. Tam się dowiedziała, jak wspaniały wpływ na kobietę w ciąży i płód ma pływanie. Zapoczątkowała więc modę na chodzenie w ciąży na basen. Ja zawsze w ciąży chodziłam na basen i chodzę dalej, choć teraz… gdybym zaszła w ciążę to byłby Cud Św. Elżbiety.  Chodzić na basen nauczył nas kolega mojego taty nazywany przeze mnie i moją siostrę wujkiem, Tadeusz. W latach osiemdziesiątych Tadeusz miał sporą nadwagę i wykryto u niego cukrzycę. Zaczął chodzić na basen by schudnąć. I rzeczywiście sporo schudł i nadal chodzi, choć teraz już nie pływa, a korzysta z sauny i różnych masaży, bo lekarz zakazał mu pływania na kręgosłup. Myśmy z tatą zaczęli chodzić na basen pod koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy to w Rudnej w okolicy Lubina wybudowano pierwszy w okolicy nowoczesny basen. W Lubinie wtedy były dwa baseny na modłę komunistyczną, tzn. zamiast szatni przewieszony przez ścianę drąg na ubrania. Koledze taty ukradziono zegarek, a jak się komuś poszczęściło to do domu wracał boso. Kiedy prezydentem Lubina został Robert Raczyński, wybudowano pierwszy nowoczesny basen, gdzie każdy dostaje swoją szafkę i kluczyk przy gimnazjum na Ustroniu. Jakiś czas tam chodziłam. Po 2010r. zmodernizowano basen w centrum miasta w szkole podstawowej nr 7. Przeniosłam się tam, bo bliżej mojego domu i chodzę tam do dzisiaj, uczciwie dwa razy w tygodniu. Mój psychiatra się zapytał, czy nie tracę zapału do chodzenia na basen. Odpowiedziałam, że tak się przyzwyczaiłam, że jak dwa razy w tygodniu nie pójdę, to mi czegoś brakuje. Bardzo się ucieszył! I powiedział, że to normalne u chorych na chorobę dwubiegunową, bo oni działają jak zaprogramowany komputer, u nich wszystko musi chodzić jak w zegarku. Ja nawet zaprzyjażniłam się z obsługą basenu. Na basenie… załatwiam też interesy. Kilka lat temu lubińskie koło Prawa i Sprawiedliwości wpadło na rewelacyjny pomysł, jak pis ma wygrać wybory parlamentarne. Echa pomysłu doszły do Warszawy. Prezes Jarosław Kaczyński przyleciał do Lubina i… mnie szukał. Powiedzieli mu, że jestem na basenie. Pożyczyliśmy mu kąpielówki mojego męża / wtedy byli podobnej postury, Jarek jeszcze nie miał brzucha, mój Mirek jest o 5 cm wyższy od Jarka/  i przyszedł do mnie na basen. Tu tekst kieruję do tych co ośmieszają prezesa Prawa i Sprawiedliwości: Jak na ” starego kawalera”, który całe życie siedział pod spódnicą u mamusi to… pływa jak olimpijczyk. Do siódemki na basen chodzę sama, bo chcę sobie popływać i mieć wysiłek, aby trzymać figurę. Robię czterdzieści basenów / w godzinę / i wychodzę. Mój Mirek przychodzi do mnie, też złapał bakcyla pływania, popływa i wraca do dzieci. Ja zostaję sama i… wydaje mi się, że cały czas jestem na basenie sama. Kiedy Ludzie dowiedzieli się, że do siódemki chodzi mój Mirek, przychodzą na basen ci co mają do niego sprawy, ci co oczekują pomocy, na basenie załatwia interesy.  Na basen chodzę też z całą rodziną. Chodzimy wtedy na basen na Ustroniu, bo jest bliżej naszego domu. Oczywiście jak idziemy z dziećmi nie ma mowy o pływaniu! Jest zabawa i przy takiej gromadce przedszkolaków trzeba mieć oczy w koło głowy. Kiedy idziemy na basen z całą naszą gromadką, wynajmujemy… cały basen, a i tak nie zabieramy wszystkich dzieci. Niania na basen nie chodzi, bo nie umie pływać. Razem z maluchami idą nasze starsze dzieci: syn i córki z liceum. Opiekujemy i bawimy się z przedszkolakami my z mężem / maluchy skaczą mężowi po głowie i to dosłownie. Uwielbiają wodę/ i nasze nastoletnie dzieci. Są bardzo odpowiedzialne i można im powierzyć opiekę nad młodszym rodzeństwem. Dzieci w wieku szkolnym chodzą popołudniami na naukę pływania. Mój piętnastoletni syn złapał takiego bakcyla wodnego, że … zachorował na obóz serfingowy  nad oceanem atlantyckim w Hiszpanii. Nie zgodziłam się, bo serfing na falach oceanu atlantyckiego jest niebezpieczny / wysokie fale/, a on jest jeszcze niepełnoletni. Zapisałam go na obóz żeglarski na Mazury. Boczył się, stawiał, że nie pojedzie, ale w końcu się zdecydował pojechać. Powiedział, że z serfingu nie rezygnuje. Będzie ćwiczył na jeziorze sławskim, a kiedy skończy osiemnaście lat pojedzie na fale oceanu. Przedszkolaki też zapisałam na naukę pływania. Uczy je pani instruktor na lekcjach indywidualnych, z którą się zaprzyjażniłam na basenie. Jest ratownikiem w siódemce, ale ma też zajęcia z dziećmi na basenie na Ustroniu.  Moje dzieci jak każdy współczesny normalny nastolatek przesiadują na grach komputerowych i… szlaban na komputer to dla nich największa kara, ale zaszczepiłam im miłość do ruchu na świeżym powietrzu. Lubią się spotykać z przyjaciółmi. I … lubią wodę!!!

Moje pokolenie to pokolenie … skrzywionych kręgosłupów. To zaś dlatego, że tornister to był w tamtych czasach największy wróg młodzieży. Od klasy czwartej do ósmej nosiło się ciężkie, wypełnione książkami i zeszytami teczki na jednym ramieniu. Wiadomo zaś, że młody kręgosłup dopiero się rozwijał, łatwo więc go było skrzywić ciężarami na jedną stronę. Dziś ten problem został zlikwidowany. Młodzież nosi do szkoły plecaki i to jest nawet bardzo cool. Choć nie zlikwidowano problemu ciężkich plecaków. Tornister ucznia pierwszej klasy podstawówki waży… 7 kg. I to jest skandal! Obecny minister oświaty chce temu zaradzić. Od nowego roku szkolnego przygotowywana jest reforma, że podręczniki będą własnością szkoły, uczniowie je będą tylko wypożyczać. Mają też być podręczniki w szkole. Rodzice będą płacić jak dziecko zniszczy podręcznik. Czy to ma szansę wejść w życie? Wszystkim mam zależy, by polskie dzieci i polska młodzież byli zdrowi i wysportowani. To jest bowiem podstawa zdrowego społeczeństwa. Dbajmy więc o to, by nasze dzieci pokochały ruch na świeżym powietrzy! I na Boga skończmy z pokoleniem komputerowym! Wszystko zaczyna się od tego, by dziewięciolatkowi nie wpajać, że każde dziecko na komunię musi dostać komputer… Że komputer jest mu tak niezbędny jak jedzenie i picie…

IMG_20190530_171450_BURST001_COVER

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s