Uncategorized

We – Great People in the art!!!

Sztuka to nie tylko osiągnięcia w jakiejś materialnej dziedzinie, jak np. malarstwo, architektura, literatura, teatr, film, to także mistrzostwo jakie człowiek osiąga w zawodzie, który uprawia. Mówi się, że to co robimy w swoim zawodzie to praca i choć daje nam pieniądze to zazwyczaj nie daje nam satysfakcji. Będąc np. prawnikiem i pisząc pozew nie mamy świadomości, nawet nam nie przychodzi do głowy, że tworzymy arcydzieło. Także artykuł dziennikarski wydrukowany w gazecie codziennej to dla wielu nie sztuka, to zawód i sztampa. Tymczasem nic błędnego! I uprawiany przez nas zawód może być sztuką. Jeśli nasza praca to nasze hobby, jeśli wkładamy w nią całą duszę i mamy świadomość, że coś tworzymy, to efekt naszej pracy jest sztuką. I tak napisany przez nas pozew czy akt oskarżenia może być arcydziełem. Artykuł informacyjny wydrukowany w bulwarówce może być dziełem sztuki. Mistrzowska obrona w sądzie przez nas naszego klienta może być sztuką oratorską. Może być porównywana z Cyceronem. Wszystko zależy od nas! Od naszego podejścia do tego co robimy. A zatem pracujmy w swoim zawodzie tak, dawajmy wszystko z siebie, aby nasza praca dała nam satysfakcję, ażeby wytwór naszych rąk i umysłu był dziełem sztuki! Sztuka jest wokół nas, tylko trzeba umieć ją dostrzec.  Rafael malował obrazy, konserwator zabytków przywraca je do świetności. To też sztuka…

Mój Mirek jest z zawodu dziennikarzem, dziennikarstwo jest jego pasją, całe życie pracował w tym zawodzie, w demokratycznej Polsce – od lat dziewięćdziesiątych miał własną gazetę i w swoim zawodzie się realizował. Z różnych przyczyn jednak, jego rodzina nie była bogata i w czasach realnego socjalizmu miała niesłuszne pochodzenie – przedwojenne ziemiaństwo, zwane po wojnie pochodzeniem inteligenckim, nie miał rekomendacji partii i nie mógł studiować dziennikarstwa. Studiował prawo, a jako drugi fakultet historię sztuki. Prawo go jednak nie pociągało i zrezygnował z kariery prawniczej, od zakończenia studiów był dziennikarzem. Kiedy w latach siedemdziesiątych mój tato robił aplikację radcowską, Mirek też ją zrobił, oni byli przyjaciółmi, ale ze sobą rywalizowali. Mirek zdał egzamin radcowski, ale nie rozpoczął pracy w zawodzie prawniczym. Już wtedy był spełniony w zawodzie dziennikarskim. Był redaktorem naczelnym lubińskiej gazety Nowej Miedzi.  Kiedy w 1998r. umożliwił mi spełnienie marzeń i jego gazeta finansowała moje zaoczne studia dziennikarskie na Wydziale Dziennikarstwa w Warszawie, powiedziałam mu wtedy z dumą, że spełniają się moje marzenia. Zapytałam, dlaczego on nie studiował dziennikarstwa. Powiedział: Cicho, bo boli! Kiedy w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych miał w Lubinie własną gazetę, Nową Gazetę Lubińską, pomagał ludziom. On zawsze to robił bezinteresownie. Ludzie jednak żle się czuli jak się nie odwdzięczyli za pomoc. Dziękowali mu dając stare , zniszczone obrazy. On je odnawiał i sprzedawał. I połknął bakcyla! Kiedy w 2010r zrezygnował z redakcji, został marchandem. Teraz zajmuje się renowacją obrazów. Ma certyfikat! Jest tak dobry w tym co robi, że zauważali go zawodowi konserwatorzy zabytków i zaprosili do współpracy. Razem współpracują. Jeżdżą po całym województwie dolnośląskim i odnawiają zabytki w kościołach. W gestii Mirka leży odnawianie obrazów, ale zgodnie z certyfikatem tylko tych nie wpisanych do rejestru zabytków. Mamy dużą rodzinę, psa , kota i duży dom, osiem pokoi. Przy czterdziestce dzieci zagęszczenie jest, że nie ma gdzie szpilki włożyć, ale udało nam się wygospodarować pokoje na jadalnię, salon, naszą sypialnię i… gabinet do pracy. Mimo tłoku, że nie ma gdzie szpilki włożyć cieszymy się naszym szczęściem i … naszą czterdziestką dzieci. Mój mąż nawet żałuje, że nie może mieć więcej dzieci, ale ja już weszłam w okres klimakterium. Ale Mój Mirek uważa mnie za Świętą Elżbietę i… żartuje, że czeka na CUD. Gabinet do pracy mamy wspólny. Ja pracuję na komputerze, piszę artykuły czy powieści, a także akty oskarżenia. Czasami bowiem biorę akta do domu, a jako prokuratorowi nie wypada mi brać akt z prokuratury do firmy radcowskiej, bo to konkurencja zawodowa i tam pisać. Mój mąż w gabinecie odnawia obrazy. Uwielbiam ten zapach farb, werniksu pomieszany z jego tytoniem z fajki! On strasznie lubi jak nasze przedszkolaki obsiadają go w koło i z zainteresowaniem przyglądają mu się jak pracuje. Najbardziej jednak lubi jak ja siedzę naprzeciwko i patrzę jak maluje. Mówi, że jestem jego muzą. Przy mnie siada nasz golden retriever i też z zainteresowaniem się przygląda jak pan pracuje. Zabiera Maksia do pracy jak jedzie odnawiać obrazy w kościele.  Nasz piesio jest mądry i grzeczny i… zainteresowany tym, co robi jego pan. Bo mój Mirek tworzy sztukę. Jest wielki!

Kiedy praca jest sztuką? Ano wtedy kiedy praca jest hobby! Trzeba kochać to co się robi. Moja mama często powtarza, że gdyby moja siostra została w Lubinie, to miała by pracę i już by pracowała dwadzieścia lat. Tymczasem siostra nie może zagrzać miejsca w pracy dłużej niż rok. Moja mama jest starej daty, wychowana za Komuny, kiedy panowała zasada: kto nie rabotajet, ten nie kuszajet i każdy musiał mieć pracę. Nieważne, że za Komuny stanowiska pracy nie miały nic wspólnego z ekonomiczną potrzebą i że w wielu przypadkach polegały na przysłowiowym przelewaniu z pustego w próżne. Do dzisiaj wiele osób sądzi, że praca to konieczność, że się pracuje, bo współmałżonek ze swojej pensji nie utrzyma rodziny. Kobiety pracują, bo muszą. Tymczasem wiele kobiet, co się sprawdza w praktyce, nie nadaje się do pracy. Może powinno się dać im sprawdzić w roli matki i żony? Jednakże kobiety, która jest przy mężu, nie traktuje się poważnie, wyśmiewa się ją, wyzywa od kur domowych. Wciąż u nas panuje mentalność komunistyczna i nie traktuje się z szacunkiem ludzi niepracujących. Płacą za to… renciści i to zwłaszcza ci, co są na rencie z powodu choroby psychicznej. Społeczeństwo mówi o nich pogardliwie: świr! A fakt pozostawania przez nich na rencie jest traktowany tak jakby… byli ubezwłasnowolnieni. Pomijając tych chorych psychicznie, co rzeczywiście nie nadają się do pracy i choroba im nie pozwala pracować, to jednak większość jak się leczy, może normalnie funkcjonować, może pracować i sporo z nich marzy o pracy. Są na rentach, bo… społeczeństwo i nie daje pracować! Czasami chory na schizofrenię lepiej pracuje niż wiecznie obrażona na wszystkich i skrzywiona na petentów biurwa za to, że musi pracować, za to że każą jej pracować, a ona nie ma na to w ogóle ochoty. Niestety, jeśli ktoś ma w wywiadzie pobyt w zakładzie psychiatrycznym, w Polsce droga do kariery zawodowej jest dla nie zamknięta. Trzeba siły i energii , by wyrwać się z kamiennego kręgu choroby psychicznej. Ja ze swoją choroba dwubiegunową pracuję w zawodach wymarzonych, jestem spełniona i robię karierę. Ale… wyjątek potwierdza regułę! Sztuka być Wielkim…

DSCN0254

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s