Uncategorized

The Culture through big ” C”

Psychologia rozróżnia kilka rodzai inteligencji. Mamy inteligencję intelektualną, która dotyczy ludzi, którzy mają zdolność uczenia się i dużą wiedzę i inteligencję emocjonalną, czyli inaczej zdolność przystosowania się do określonych warunków życia. Zwykło się mawiać, że osoby, które mają inteligencję intelektualną, a nie mają albo mają zaburzenia w emocjonalnej nie są inteligentne. Jako przykład podaje się osoby z autyzmem. Autyzm to rodzaj upośledzenia umysłowego. Osoby autystyczne potrafią przyswoić sobie dużą wiedzę z jakiejś dziedziny naukowej, niestety nie potrafią komunikować się z otoczeniem przez co uważane są za ograniczone umysłowo. Niektórzy uważają, że… osoby z zespołem Aspergera to … idioci, bo mają zaburzenia w kontaktowaniu się z ludżmi. Niegdyś zespół Aspergera uważano za łagodniejszą odmianę autyzmu. Dziś wiadomo, że osoby z zespołem Aspergera mają normalną inteligencję intelektualną, czasami są to ludzie o wybitnej inteligencji, mają tylko zaburzoną inteligencję emocjonalną. Niektórzy uważają, że nie ma czegoś takiego jak inteligencja emocjonalna. Jest intelekt i kultura i są ludzie od dużej wiedzy, ale niskiej kulturze i mający małą zdolność przyswajania norm społecznych. Takich ludzi nazywa się inteligentny cham. Kultura ma także inne znaczenie. Jako zespół narzędzi i środków mających na celu zaspokajanie potrzeb intelektualnych człowieka. A zatem kultura to film, teatr, malarstwo, muzyka, zabytki. Za komuny modne były tzw. domy kultury, czyli ośrodki, które stanowiły centrum kulturalne miast, najczęściej mniejszych, , które służyły do zaspakajania potrzeb intelektualnych mieszkańców. Domy kultury miały zatem kino, teatr, restaurację, kawiarnię, różne koła zainteresowań. Były centra kultury i młodzieżowe domy kultury, robotnicze domy kultury, wiejskie domy kultury. Ten wpis będzie o kulturze w tym znaczeniu…

Dom Kultury w Lubinie powstał w 1968r. Budynek , w którym się mieści do dzisiaj wybudowany został pod koniec lat sześćdziesiątych w typowym dla Gomułki stylu tzw. oszczędnościowym i był koszmarnie brzydki. Mieszkańcy Lubina za Komuny nazywali go dowcipnie stodołą jako ironiczną aluzję do znanego i renomowanego za Komuny warszawskiego Domu Kultury ” Stodoła”.  Dom Kultury nazwano Muza. W latach siedemdziesiątych ze znanych mi dyrektorów Muzy był Miller , ojciec mojej koleżanki z klasy Beaty. Jego kariera dyrektora skończyła się w 1979r. W kinie wyświetlano wówczas słynny francuski film erotyczny ” Emmanuelle”. Beata przyniosła nam do szkoły bilety, bo film był od osiemnastu lat, a myśmy oczywiście stawali na głowie, by iść na zakazany owoc.  Podczas seansu, kiedy była ostra scena erotyczna nie wytrzymałam i wybuchnęłam głośnym śmiechem. Trzeba było widzieć jaka zrobiła się awantura! Wyproszono nas z kina, a dyrektor Muzy poleciał za to, że wpuścił nieletnich do kina. Dziś kiedy to piszę, w czasach kiedy małolatom wszystko wolno, na wszystko im pozwala i broń Boże nie krzyczy , bo to tłamsi ich osobowość, z rozczuleniem wspominam czasy, kiedy dyrektor domu kultury poleciał za wpuszczenie małolatów na film od osiemnastu lat.  Po nim dyrektorem lubińskiej Muzy został Tokarczuk. Też długo się nie utrzymał, ale w tym, co się stało nie było jego winy. Podczas słynnych andrzejek w 1981r. kupiłam u koników pod Muzą papierosy / w tamtych czasach papierosy to był towar deficytowy i w normalnym handlu do tego podczas zabawy wieczorem nie do zdobycia/ , nie wiedziałam, że papierosy były z haszyszem. Wszyscy: nauczycielki, Piotr Fronczewski, Aleksander Kwaśniewski i my – uczennice nieżle się najaraliśmy się. Trzeżwy pozostał tylko mój Mirek, bo… on palił fajkę a nie papierosy. I … nieżle narozrabiałam. Partia doszła do wniosku, że to wina dyrektora, że na imprezie w domu kultury były narkotyki i dyrektor poleciał.  Nowym dyrektorem, dość długo po został mój Mirek. Mirek bardzo się starał. To dzięki niemu doszedł do skutku organizowany przez naszą klasę Konkurs Piosenki Francuskiej, bo udostępnił nam za darmo salę w domu kultury. Konkurs odbył się w maju 1982r. Śpiewałam wtedy w duecie z kolegą z Warszawy Grzegorzem Przemykiem piosenkę ” Parole, Parole”. Znajdujący się w jury atache kulturalny Ambasady Francuskiej Pierre Cuisset powiedział, że… żeśmy tak pięknie fałszowali, że dał nam główną nagrodę i pierwsze miejsce. Zdobyłam wtedy Encyklopedię Laroussa, którą cieszyłam się… trzy dni, bo mi zeżarł żądny wiedzy mój ukochany pies rasy pundel Toby.  Na pierwszego września 1982r. był planowany w domu kultury Kabareton. Mirek znał wielu artystów. Zaprosił ich. Nikt nie odmówił. Przyjechali, ale… kabareton się nie odbył. 30 sierpnia 1982r było polowanie na ludzi przez ZOMO w Lubinie. Wielu słynnych artystów znalazło mogiłę w Lubinie. Na kabareton został też poproszony Grzegorz Przemyk jako laureat Konkursu Piosenki Francuskiej. Na zawsze pozostał w Lubinie… we wspólnym grobie. We wrześniu 1983r mój Mirek otrzymał oficjalną nominację na dyrektora Muzy. Wtedy bowiem był bezrobotny, bo zlikwidowano Nową Miedż, ta praca spadła mu jak z nieba. Był najlepszym dyrektorem jakiego miała Muza. Już jako po miał sukcesy i dał się poznać jako sprawny manager. Jako dyrektor został wysłany na kurs animatorów kultury do Warszawy, tam poznał wielu znanych aktorów, reżyserów. To zaowocowało licznymi spotkaniami w Muzie ze słynnymi ludżmi kultury, przyjeżdżały znane teatry, na stałe Muza współpracowała z teatrem legnickim. Mirek angażował się w organizowanie co roku przez nas szkolnego Konkursu Piosenki Francuskiej, by w końcu wywalczyć rozdzielenie imprez i otrzymać pozwolenie na zorganizowanie przez Muzę Konkursu Piosenki Francuskiej na randze ogólnopolskiej. W konkursie występowało wielu znanych artystów. To dzięki zdobyciu głównej nagrody w Konkursie Piosenki Francuskiej Katarzyna Skrzynecka została zauważona. Pod koniec lat osiemdziesiątych Mirek czynił starania, aby przenieść do Lubina niektóre imprezy wrocławskiego Konkursu Piosenki Aktorskiej, bardzo prestiżowego i renomowanego. Niestety, w Polsce nastąpiły zmiany polityczne, w Lubinie też, nowa władza w jednostkach miejskich zaczęła się otaczać swoimi ludżmi i… przeniesienie Konkursu Piosenki Aktorskiej do Lubina pozostało w sferze marzeń.  W Ogólniaku uczył mnie wychowania muzycznego pan prof. Kościelny. Był to pasjonat muzyki. To on stworzył z naszej klasy – humanistycznej profesjonalny chórek. Pan Kościelny w trzeciej klasie nas już nie uczył , a nasza sława jako chórku w mieście się roznosiła. Różne instytucje wypożyczały nas na akademie. W 1983r. zaangażował nas Dom Kultury na akademię z okazji Dnia Wojska Polskiego / Ta akademia to nie była inicjatywa dyrektora domu kultury. Polecenie przyszło z góry. Komitet Miejski kazał urządzić, dom kultury musiał/ Pamiętam, jak miałyśmy próby w sali widowiskowej Muzy w strojach ludowych, ” milionach” jak nam mówiła dyrektor szkoły i kazała je szanować, Mirek wtedy przychodził do sali, siadał z tyłu na krześle i się przysłuchiwał nam. Moja wychowawczyni, prof. Maria Słowikowska przysłuchując się jednej próbie na odchodnym powiedziała: Śpiewajcie trochę głośniej, bo ja tylko Magdę słyszę! Nie wiem do dzisiaj, czy to był komplement, bo ja słynęłam, że słoń mi na ucho nadepnął i śpiewając … bardzo wdzięcznie fałszowałam. Co mi nie przeszkadzało pchać się do konkursów i je wygrywać. Kiedy zmieniła się władza w Lubinie, przyszły na fali odnowy rządy ” styropianu” i prezydentem miasta został Robert Raczyński, pierwsze co zrobił, to zwolnił Mirka. Zwalniając nie patrzył na jego profesjonalność i zasługi i na to, że z zapyziałej stodoły w prowincjonalnym mieście zrobił dom kultury o randze ogólnopolskiej, zwolnił, bo mu politycznie z Mirkiem było nie po drodze, a także… z nienawiści osobistej jaką do Mirka pałała rodzina prezydenta. Mirek nie ma za złe Raczyńskiemu zwolnienia. Posada dyrektora placówki kulturalnej to była bardzo niewdzięczna posada i nie była spełnieniem jego marzeń. Mirek mówi nawet, że… jest Raczyńskiemu za zwolnienie. Gdyby nie ten bodziec, który dał mu kopa i zmusił do przejęcia inicjatywy, to do dzisiaj tkwiłby na ciepłej posadce i nic nie osiągnął. A tak wrócił do dziennikarstwa i osiągnął szczyty, nawet międzynarodowe. Przez media ogólnopolskie jest rozchwytywany. Miał bardzo poczytną własną gazetę. Dzisiaj ludzie się pytają, kiedy reaktywujemy Nową Gazetę Lubińską. Mieliśmy nawet propozycję, że chciano za bardzo dużą kwotę kupić od nas ten tytuł. Zastanawiamy się… Mirek był najlepszym dyrektorem, jaki miał lubiński dom kultury. Po przemianach ustrojowych dyrektorzy zmieniają się z każdą władzą. Każdy ma plany co do Muzy, ale renomy z lat osiemdziesiątych, czyli czasów Mirka Muza już nigdy nie odzyskała. Prezydent Tadeusz Maćkała gruntownie odnowił i unowocześnił budynek. W wyniku konkursu lubiński dom kultury nazwano Centrum Kultury Muza. W centrum kultury jest nowoczesna restauracja, dwie sale kinowe, jednak najwyższym osiągnięciem jakim dzisiaj się może poszczyć Muza jest DKF. Muza rzeczywiście sprowadza najlepsze światowe kino i co najlepsze nie idzie na masówkę jak multipleksy w galeriach i podczas filmu w kinach nikt nie żre pop cornu. Nie ta ranga filmów! Dzisiejsze centrum kultury sprowadza imprezy i artystów i nie ma ambicji tworzenia własnych imprez kulturalnych. Konkurs Piosenki Francuskiej zdechł pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Skończyła się jedna epoka… Czy skończył się złoty wiek Muzy?

Kultura jest w życiu narodu bardzo ważna! Kultura tworzy wielkość narodu. Stosunek do kultury pokazuje stosunek do narodu rządów. A ten podczas rządów w demokratycznej Polsce / wszystkich bez wyjątku/ nie jest najlepszy. Już podczas reformy gospodarczej Leszka Balcerowicza pierwsza do cięć budżetowych poszła kultura. Podczas obecnych rządów Prawa i Sprawiedliwości nie jest wcale lepiej, a można powiedzieć gorzej. Rząd zwiększa wydatki budżetowe, ale idą one na powiększające się w lawinowym tempie, zwłaszcza teraz w okresie przed wyborami parlamentarnymi, rozdawnictwo socjalne. Na kulturę wydatki się obcina. Zmniejszono dotację na Instytut Sztuki Filmowej. Ograniczono dotację dla teatrów wyłącznie na sztuki pełniące misję społeczną, co dziś się przedkłada na sztuki patriotyczne i katolickie. Minister Kultury zagroził, że nie da pieniędzy na Festiwal Filmowy w Gdyni, jeśli na nim będą filmy obrażające patriotyzm, naród i katolicyzm. Pokłosie już jest. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Najnowszy film Xawerego Żuławskiego nie został zakwalifikowany na festiwal. Czy można kulturę oddzielić od polityki? Nawet trzeba, ale nie wiadomo, czy się da. Tymczasem ważne jest, by twórca miał własną wewnętrzną wolność. Wtedy będzie tworzył prawdziwą kulturę. Kulturę przez duże ” K”. I tak powinno być, bo bez kultury naród usycha. To tak jak z człowiekiem: człowiek z bardzo dużą wiedzą, ale bez kultury nie jest inteligentny. Naród bez kultury nie jest narodem. Pieniądze na kulturę to nie pieniądze rzucone w błoto! Tak myślą głupcy…

IMG_20180501_131047_BURST001_COVER

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s