Uncategorized

The best teacher – the legend of scool!!!

Ksiądz Twardowski napisał niegdyś słowa, które dzisiaj są aktualne i które zawsze będą aktualne: ” Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.” Zmarł dyrektor lubińskich szkół, nauczyciel i działacz społeczny pan Zenon Sołtysiak. Uczeń jest jak modelina, tylko prawdziwy wirtuoz bardzo dobrze go ulepi. Dobry nauczyciel to wirtuoz! Dobry nauczyciel jest wart tyle złota, ile waży. Niestety, dobrych nauczycieli jest coraz mniej, odchodzą. Nauczyciele starego pokolenia już dzisiaj na emeryturze to wychowankowie przedwojennych szkół i przedwojennych pedagogów. To nauczyciele,którzy nie tak jak dzisiejsi to tylko producenci: produkują absolwentów szkół. Nauczyciele starej daty to pedagodzy, dla nich wychowywanie dzieci i młodzieży to misja. Oni tej misji poświęcili życie. Dla nauczycieli starej daty praca to nie tylko odfajkowanie siedmiu lekcji od ósmej rano do piętnastej, to praca cały dzień: to przygotowywanie się do lekcji, to sprawdzanie prac uczniowskich, rozmowy z uczniami o ich problemach, to odwiedzanie rodziców uczniów, by ich wspierać w wychowaniu pociech, to w końcu organizowanie uczniom zajęć poza lekcyjnych, to wspieranie uczniów w odkrywaniu i rozwijaniu ich zainteresowań. tacy byli nauczyciele starej daty i … nie robili tego wszystkiego dla dodatkowej kasy. Taki był pan Zenon Sołtysiak! Nauczyciel – legenda…

Do podstawówki chodziłam w Lubinie do szkoły nr 4. Była to niepospolita szkoła i… wychowała niepospolitą młodzież. Wychowankowie tej szkoły dali piękny przykład patriotycznego wychowania w ciężkich dla Narodu Polskiego i mieszkańców Lubina dniach. Czwórka już w czasach Gierka była na celowniku Służby Bezpieczeństwa, a ostatnim zwycięstwem Służby Bezpieczeństwa w Lubinie była w 1988r. likwidacja podstawówki, która jak powiedział pewien oficer SB : była siedliskiem małych os i utworzenie w niej drugiego w Lubinie Liceum Ogólnokształcącego. Kiedy ja w 1972r poszłam do pierwszej klasy, dyrektorem ” czwórki” był pan Zenon Sołtysiak. Do klasy chodziłam z jego starszym synem Markiem i … już we wczesnych latach podstawówki wspólny los nas połączył. Kiedy podczas wakacji po drugiej klasie zagubiliśmy się w znajdujących się pod Lubinem podziemiach i błądziliśmy w podziemiach o głodzie trzy dni, była nas czwórka: moja koleżanka Ania Czernik , dziś znany w województwie historyk sztuki, ja, kolega Krzysiek Warczak i Marek Sołtysiak, dziś znany w Lubinie lekarz kardiolog. W trzeciej klasie pani urządziła chłopcom losowanie , mieli wylosować dziewczynkę, której dadzą prezent na Dzień Kobiet. Mnie wylosował Marek. Dostałam od niego książkę. W czwartej klasie, kiedy do programu weszły naukowe przedmioty, geografię mieliśmy z dyrektorem Sołtysiakiem. Dyrektor był surowy i wymagający, ale sprawiedliwy. Jednego piątku zapowiedział na poniedziałek sprawdzian z powtórki materiały. Odnosiłam dziennik do pokoju nauczycielskiego i… usłyszałam, jak jednak nauczycielka mówi do drugiej, że dyrektor jedzie do Włoch. Szybko to przekazałam klasie. Klasa się ucieszyła, bo pogoda była ładna, wiosna, ciepło i wszyscy mieli lepsze zajęcia w weekend niż ślęczenie nad geografią. A w poniedziałek… jakie było nasze żdziwienie, kiedy dyrektor wszedł do klasy i odbył się sprawdzian. Większość, w tym wszyscy chłopcy oczywiście nie napisali nic. Kiedy dyrektor po dzwonku na przerwę wyszedł z klasy, chłopcy rzucili się na mnie. Dziewczynki, kiedy ujrzały , że biją jedną z nich, skoczyły mi na pomoc. Rozgorzała bójka, którą… przerwał Marek Sołtysiak. Krzyknął: Tata rzeczywiście był w niedzielę we Włoszech! Tych pod Warszawą! Marek nie chodził już ze mną do piątej klasy. Jako najlepszy uczeń przeskoczył o klasę wyżej i poszedł od razu do szóstej. Kiedy byłam w piątej klasie dyrektor Sołtysiak też odszedł ze szkoły. Został oddelegowany do pracy w Komitecie Miejskim PZPR. Kiedy byłam w trzeciej klasie Ogólniaka dyrektorem mojego Ogólniaka – jedynego wtedy w Lubinie został pan Sołtysiak. Przyszedł do naszej szkoły w nie najlepszym czasie i z bagażem, że… został przysłany przez PZPR w teczce. Uczniowie mieli mu też za złe, że zastąpił dyrektor Zofię Pieńkowską. Dyrektor Pieńkowska została odwołana i przeniesiona na wcześniejszą emeryturę po tym, jak pierwszego września 1982r. nie zgodziła się, by ZOMO weszło na teren szkoły i spacyfikowało szkołę, bo chłopcy z okien szatni wuefu krzyczeli do zomowców ” Gestapo!”  Sołtysiak jednak okazał się dyrektorem w dechę. Lubił młodzież i wszystko robił w jej interesie. I … kontynuował dzieło dyrektor Pieńkowskiej zwiększania rangi szkoły w kraju. To dzięki niemu doszło do skutku zrobienie ze szkolnego festiwalu piosenki francuskiej imprezy o randze ogólnokrajowej. To dzięki dyrektorowi Domu Kultury panu Mirosławowi Drewsowi i dyrektorowi Zenonowi Sołtysiakowi, którzy byli przyjaciółmi. W 1984r zdawałam maturę. Pisałam maturę razem z profilami, które zdawały matematykę. Na maturze z matematyki… jak to matematyki… ściągi latały. Dyrektor się odwrócił do tablicy i… dostał ściągą w plecy. Udał, że nic nie widział… W sierpniu 1984r przyjechali do nas na wymianę Francuzi. Podczas afery ze słynną imprezą pt. ” La vodka polonaise” prof. Wołczyńska, która opiekowała się wtedy wymianą chciała nagłośnić sprawę i wyciągnąć konsekwencje. Dyrektor uciął sprawę. Powiedział, że one już zdały maturę, nie chodzą już do szkoły i nie będzie wyciągać konsekwencji. A… w tej słynnej imprezie brała też udział moja wychowawczyni – nauczycielka francuskiego prof. Maria Słowikowska. Ta niezłomna postawa dyrektora była też pewnie przyczyną tego, że kiedy w 1990r w Lubinie zwyciężył ” styropian” i zaczęły się przemiany ustrojowe, ówczesny prezydent miasta Robert Raczyński zwolnił go  z funkcji dyrektora Ogólniaka. Przyczyną było jak wtedy wielu wybitnych Lubinian i dobrych fachowców: etykietka że… byli komuchami. Dziś już dyrektora Sołtysiaka nie ma między nami. Czy pośród nauczycieli młodego pokolenia znajdą się tacy, o których uczniowie opowiadają kawały? Nie złośliwe, ale sympatyczne, romantyczne, nostalgiczne, które nam – tym co szkołę kończyli trzy dekady wcześniej wyciskają łzy rozczulenia z oka.

Zbliża się Dzień Nauczyciela! Tegoroczne święto nauczycieli obchodzone jest w cieniu wyborów do polskiej władzy i strajku włoskiego nauczycieli. Czego życzyć nauczycielom? By władza dostrzegła ich trud, a oni sobie uświadomili, że nie wykonują zwykłej pracy, że pełnią rolę najbardziej zaszczytną w społeczeństwie, wychowują młode pokolenie. Na ich barkach spoczywa ciężki obowiązek: wychowanie tak młodego pokolenia, aby kiedyś byli dobrymi gospodarzami tego państwa, aby byli władzą, która dba o dobro Polski, a nie o własną kasę. Aby wiedzieli sprawując władzę, co znaczą hasła: Bóg Honor Ojczyzna. Życzę nauczycielom, aby docenili siebie i swój zawód. By byli pedagogami. A władzy życzę, by doceniła nauczycieli. Kiedyś za komuny wybitnym nauczycielom nadawano Ordery Odrodzenia Polski. Co dziś otrzyma wybitny nauczyciel? Czy order go usatysfakcjonuje? W Dniu Nauczyciela uczcijcie drodzy pedagodzy minutą ciszy nauczycieli, których już nie ma między wami! Oni na to zasługują! Już nigdy nie będzie takich nauczycieli! Ale… oni wyznaczyli wam drogę, po której pójdziecie! Może jednak znowu się pojawią nauczyciele z charyzmą?IMG_20191010_121051

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s