Uncategorized

If success is not the illusion?

Najbardziej znanymi obrazami polskiego słynnego malarza i Wielkiego Patrioty Artura Grottgera są dwa cykle: Polonia i Lituania. Przedstawiają one bardzo romantyczne sceny z Powstania styczniowego. Na moja wyobrażnię szczególnie działa jeden obraz z cyklu Polonia. przedstawia on matkę w czarnej długiej sukni na krynolinie, która daje święty obraz synowi odchodzącemu do Powstania.  Na wszystkich obrazach tych cyklów na pierwszym planie rzuca się bardzo piękna kobieta – Matka Polka.  W postaci Matki  Polki malarz przedstawił swoją największą miłość i narzeczoną Na nagrobku Grottgera na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie – cmentarzu, na którym każdy nagrobek woła: To Ja Polska! jest umieszczona rzeżba przedstawiająca Matkę Polkę z jego obrazów, jego ukochaną narzeczoną. Grottger był bardzo utalentowanym malarzem, ale niestety ciągle w Polsce niedocenionym. Do dziś wielu tzw. znawców sztuki uważa go za… fabrykanta patriotycznych produkcyjniaków. Pierwszym artystą, który docenił artyzm Grottgera był Wojciech Kossak. Do Artura Grottgera najbardziej odnosi się przysłowie: Nikt nie jest prorokiem między swymi.  ” Wielka sława to żart” – jak śpiewał Jan Kiepura. Żart, ale każdy człowiek marzy o sukcesie, nawet ten najmniej znaczący.

W ostatnim czasie Polska znowu została wywyższona w świecie, Polskę się widzi, o Polsce się mówi, Polska pisarka Olga Tokarczuk dostała Nagrodę Nobla. Jak uzasadniał Komitet Noblowski Olga Tokarczuk dostała Nobla za… Encyklopedyczne wiadomości połączone z bujną wyobrażnią. Czyżby nawet to Szanowne Gremium nie uwierzyło, że pisze prawdę. Dziś w Polsce wszyscy się zachłystują Noblem dla Polski, ale mało kto wie, za co dostała tego Nobla i to, że do nagrody zgłosiło ją Towarzystwo Pisarzy Polskich, których większość to przedstawiciele obecnego rządu polskiego. Otóż Olga Tokarska dostała Nagrodę Nobla za książkę wspomnieniową. To pierwszy przypadek, kiedy tę cenną nagrodę przyznano nie za powieść beletrystyczną, a za historię połączoną ze wspomnieniami osobistymi i to… historię Polski.   Ja dzisiaj mogę o sobie powiedzieć z satysfakcją, że jestem kobietą sukcesu. Nie zawsze jednak tak było. Mam też za sobą gorycz bezrobocia i… zasiłku dla bezrobotnych, który zresztą z sukcesem / pierwsze moje procesy wygrane w sądzie jako radca prawny/ wygrałam w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. W znalezieniu pracy bardzo pomógł mi mój Mirek, dziś obecny mąż, choć oficjalnie mówił, że nie jest w stanie nic zrobić. Kiedy szłam szukać pracy do Urzędu Celnego w  Legnicy, powiedział do kogo mam iść i bym się powołała na niego. Pracę dostałam. Jako radca prawny pracowałam w Urzędzie Celnym do czasu, kiedy zlikwidowano województwo legnickie i Urząd Celny przeniesiono z Legnicy do Wrocławia. Dziś pracuję w Prokuraturze Krajowej we Wrocławiu, na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego jako historyk – wykładowca i pracownik naukowy, w poradni zdrowia psychicznego jako psycholog i jako… Orzecznik ZUSu w sprawie chorób psychicznych. Wszędzie mam sukcesy i… wszędzie się przekonałam, że nie należy w pracy być za wybitnym , bo zawalą cię robotą.  Kiedy po miesięcznym urlopie przyszłam we wrześniu do pracy w Prokuraturze Krajowej, moje biurko o mało się nie zawaliło od sterty spraw. Kończy się już pażdziernik, a ja jeszcze nie zdążyłam się wyrobić, choć pracuję jak wół, a… wszystkie sprawy są na wczoraj.  W ostatni piątek kiedy poszłam do poradni, pani z rejestracji mi mówi, że ma dwa pilne przypadki, czy bym ich jeszcze nie wzięła.  Odpowiedziałam, że… ja już i tak nie wiem, jak się nazywam, ale wezmę i te. Wiem bowiem, że zaburzenia psychiczne to nie przelewki, tych pacjentów nie można odsyłać ad acta. Im się ich szybciej zdiagnozuje, tym mają większe szanse na wyleczenie. Być może mam tyle empatii dla tych chorych, bo sama choruję na chorobę dwubiegunową. Jako orzecznik ZUSu pracuję raz w miesiącu. W pażdzierniku zaś zaczęli mi wyznaczać dwa razy w tygodniu i to po dziesięciu pacjentów. Orzekam w sprawie chorób psychicznych. Rozeszło się, że choć nie jestem psychiatrą, a tylko psychologiem, to moje opinie są trafne. Pośród ludzi mam opinię, że jak chory psychicznie stara się o rentę, to ja mu nigdy nie wystawię negatywnej opinii ze względu na stan zdrowia. Już zapomniałam jak się nazywam! Na uczelni zajmuję się historią prawa, w szczególności prawem rzymskim. Aktualnie pracuję nad historią mojego miasta , Lubina. W tej dziedzinie współpracuję  z Instytutem Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego. Moim cennym konsultantem jest moja koleżanka Ania, choć ona nie jest pracownikiem Instytutu Historii Sztuki, raczej historią Lubina i Góry, w której mieszka zajmuje się amatorsko. Mam już spory dorobek publikacji na temat historii Lubina. Moje książki, choć naukowe, rozeszły się jak świeże bułeczki i w księgarniach ich nie można znależć, a lubińska biblioteka się zagapiła i nie kupiła w odpowiednim czasie. Mój Mirek żalił mi się nawet, że nie przynoszę do domu egzemplarzy autorskich, a w księgarni nie może zdobyć moich książek. Podobna sytuacja jest z książkami naukowymi jego syna Marcina, który pracuje we Wrocławiu na uczelni prywatnej. Mirek też nie może zdobyć jego książek, bo szybko znikają z księgarń. Ostatnio był nawet w księgarni uniwersyteckiej we Wrocławiu. Powiedzieli mu, że… przyszedł o dzień za póżno. Obecnie razem z profesorem Instytutu Historii Sztuki we Wrocławiu zajmujemy się historią pierwszego klasztoru w Lubinie. Klasztoru, który został ufundowany we wczesnym średniowieczu przez znaną rodzinę możnych na Śląsku, którzy razem z Bolesławem Chrobrym byli w Kijowie, rodzinę Awdańców. Klasztor istniał do 1241r, został spalony i zrujnowany przez Mongołów. Pozostały po nim w Lubinie tylko podziemia i krypta grobowa w podziemiu rodziny Awdańców. Próbujemy odtworzyć jak klasztor wyglądał i jakie miał wyposażenie.  Muszę się pochwalić, że na moich wykładach z historii sala pęka w szwach, brakuje miejsc dla studentów, bo przychodzą ludzie z miasta. A ja najlepszym mówcą nie jestem, jąkam się, ale i tak audytorium mnie słucha. Sukces, choć rodzi problemy w pracy, bo zarzucają cię pracą przełożeni, a współpracownicy się boczą, bo im podwyższam poprzeczkę, jest jednak miły i wspaniale łechce nasze ego. Jestem dumna ze swojego sukcesu i z nadzieją spoglądam w przyszłość, by … widzieć kolejny sukces. Jestem jeszcze młoda. Co mnie czeka? Czy moje małe dzieci przyniosą mi sukces jako Matki Polki? Będą dla mnie radością jak wydana i pachnąca nowością nowa książka?

Człowiek jest istotą skazaną na sukces. Sukces jest nam potrzebny do życia jak jedzenie, picie i miłość. Bez sukcesu człowiek się czuje wypalony jak spróchniały pień. Człowiek, który z różnych przyczyn nie osiągnął sukcesu, czasami jest to choroba, niekoniecznie psychiczna, czasami nieśmiałość i brak przebicia, a czasami beztroskie podchodzenie do nauki w szkole, wtedy kiedy młody człowiek nie zda matury i pogrzebie wszystkie swoje marzenia na przyszłość, nie jest szczęśliwy.  Jest sfrustrowany, ma niską samoocenę, wszystkich wini za swoje niepowodzenia i czasami może to się skończyć chorobą psychiczną.  Róbmy więc to co lubimy najlepiej, co jest naszym hobby!  Jeśli człowiek robi to co lubi, to cieszy go nawet najmniejszy sukces. Kiedy robi to co lubi, sukces jest na wyciągnięcie ręki. Zróbmy wysiłek, by go dosięgnąć! Wtedy sukces cieszy. Ja jestem tego dowodem! I jeszcze jedno: nie ścigajmy iluzji, bo możemy się rozczarować! Żyjmy w realnym świecie i szukajmy realnego sukcesu! Przyjdzie?DSCN0116

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s