Uncategorized

You are my husband – my dreams – my love.

W Polsce właśnie minęło Święto Niepodległości – święto pamięci i święto wspominania o naszej wielkiej przeszłości, o naszych wielkich bohaterach, co życie poświęcili dla odzyskania niepodległości przez Polskę, dla odnowienia tej niepodległości i dla jej dumy i wielkości, przede wszystkim zaś dla tego, że dzisiaj żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju, że jako społeczeństwo mamy marzenia i możemy je realizować jak każdy inne społeczeństwo innego kraju.  Niedawno w Polsce odbyły się wybory do sejmu. Do gry znowu wróciła lewica. I dobrze! Ale czy jest to odnowiona lewica, która jak przystało na partię lewicową i socjalną chce dobra, bogactwa i szczęścia społeczeństwa? Lubińskim posłem od wielu lat był Ryszard Zbrzyzny. Otóż w tych wyborach Ryszard Zbrzyzny znowu wszedł do sejmu. Gratulacje! W przeszłości, w Lubinie już to nawet weszło w tradycję, że poseł Zbrzyzny organizował w andrzejki bal charytatywny,  z którego cały dochód przeznaczony był dla lubińskich potrzebujących. Raz były to biedne rodziny wielodzietne, innym razem na leczenie chorych dzieci. Czy w tym roku poseł Zbrzyzny podtrzyma tę piękną tradycję? Tegoroczne wybory pokazały jednak zupełnie inną logistykę. W tych wyborach społeczeństwo polskie dało wyrażnie do zrozumienia władzom, że przejadły mu się już nowoczesne trendy socjalne. Społeczeństwo pragnie powrotu do starych wartości: do historii, patriotyzmu i rodziny.  W tych wyborach spektakularny sukces odniosły partie prawicowe. Czy odnowiona lewica wyciągnie z tego wnioski?

Mój mąż Mirek jest romantykiem. Uwielbia samotne spacery po lesie. Często więc sam wychodzi na spacer z psem i długo go nie ma. Kiedy siedzimy razem, to ja często przywracam go do rzeczywistości. Mówię mu żartem: ” Nie zamyślaj się bo cię ukradną. Ja jednak lubię jego romantyzm, bo wiem, że jak ma taką sentymentalną naturę, to jest za swoją rodziną i kocha mnie i mnie nigdy nie zdradzi. Potrafi bowiem przez swoją głęboką naturę wczuć się z moje uczucia i nigdy nie zrobi mi przykrości. Mirek uwielbia samotne spacery po cmentarzu. Kiedy w 1973r, kiedy miałam osiem lat zaginęłam w lubińskich podziemiach i szukano mnie trzy dni i już tracono nadzieję, Mirek poszedł rano na cmentarz. Coś go tam ciągnęło! Jakieś przeczucie? Miał intuicję? W każdym razie był na cmentarzu i akurat w tym miejscu, kiedyśmy wyczerpani wyszli z podziemi przez bunkier na cmentarzu.  My zawsze celebrujemy tradycję i w święto Wszystkich Świętych chodzimy na cmentarz , zanosimy kwiaty i palimy znicze naszym drogim zmarłym. Uczymy tradycji także nasze dzieci. I to procentuje. Nie wszystkie bowiem dzieci potrafią zachować się na cmentarzu. Pamiętam kiedyś na pogrzebie mojego dziadka moja kuzynka szła w kondukcie żałobnym i trzymała za rączkę swoją trzyletnią córeczkę. Dziewczynka szła sobie podskakując. Druga kuzynka bardzo czuła na tradycję i na to co ludzie powiedzą była oburzona. Ja nie, bo przecież nie można wymagać od trzyletniego dziecka, by umiało się zachować na pogrzebie. Od trzyletniego nie, ale… od dwunastolatka i… osiemnastolatka już tak. Szłam z koleżanką i jej synami, dwunastoletnim Antkiem i osiemnastoletnim Mietkiem po cmentarzu. Chłopcy na cmentarzu się śmiali, bili i biegali między grobami. No cóż, zmilczałam, ale pokiwałam w duszy głową, że koleżanka nie umiała wychować osiemnastolatka. Ja swoje dzieci już od najmłodszych lat prowadzą na groby pradziadków i dziadka. Opowiadam, że dziadek jest w niebie, patrzy na nie i dba, aby nigdy nie działo nam się żle. Chyba rozumieją? Bo same chcą palić znicze na grobie, a ostatnio moja pięcioletnia córka sama wyszła z inicjatywą i powiedziała: Chodż mama, pomodlimy się za dziadka! Mój mąż nie lubi święta Wszystkich Świętych, nie lubi tłoku na cmentarzach. Na groby rodziców jeżdzi do Poznania tydzień po Wszystkich Świętych. W tym roku był wczoraj i to akurat w Święto Niepodległości. Zabrał ze sobą dzieci, ale te młodsze: przedszkolaki i z młodszych klas podstawówki. My mamy busa do wożenia rodziny, którego po wyjęciu siedzeń mąż używa do pracy, wozi nim obrazy. Pamiętam jak z powiększaniem się naszej rodziny… powiększał się samochód. Najpierw mąż miał lanosa. Potem znajomy za parę złotych sprzedał mu używanego małego busa. Teraz ma… mikro autobus.  Teraz się martwi, że już niedługo z racji wieku będzie musiał przestać jeżdzić samochodem. Kto wtedy pojedzie z dziećmi na wczasy? Pocieszam go, że nasz dziewiętnastoletni syn, Staś, obecnie student pierwszego roku prawa na Uniwersytecie Wrocławskim ma prawo jazdy. Będzie woził i jego i młodsze rodzeństwo. Nasza rodzina jest bardzo zżyta.  Dzieci starsze, od dwunastu lat, już nie chciały z nim jechać na groby rodzinne. Mówią, że to obciach jeżdzić z rodzicami na groby czy do cioci. Myślę, że to jednak tylko poza. Są typowymi nastolatkami, które uważają, że okazywanie uczuć nie jest cool. Mieszkamy bowiem na osiedlu domków jednorodzinnych, stamtąd jest niedaleko na cmentarz, prowadzi tam nawet ścieżka rowerowa. Moi zbuntowani nastolatkowie po kryjomu chodzą i palą znicz na grobie dziadka. Wczoraj mój Mirek na grobach rodziców wyjaśniał naszym pociechom, że to wczorajsze Święto Niepodległości jest dla niego bardzo drogie. Jego dziadek był Powstańcem Wielkopolskim, a ojciec podczas II Wojny Światowej żołnierzem Armii Krajowej i sporo za to wycierpiał od Urzędu Bezpieczeństwa. Mój Mirek pamięta o rodzicach co go wychowali, choć to nie byli jego biologiczni rodzice. Jego prawdziwy ojciec to słynny dziennikarz, piewca starej Warszawy Stefan Wiechecki Wiech i też wiele wycierpiał podczas okupacji. Był Żydem . Należał do Żydowskiej Organizacji Bojowej i walczył w getcie warszawskim. Przeżył Oświęcim. Mój Mirek urodził się w getcie. Usynowili go mój dziadek z babcią i dali mu swoje nazwisko. Rodziny spotkały się w 1945r w Górze na Ziemiach Odzyskanych. Rewizja UB i aresztowania ich znowu rozdzieliła. Mirek miał szczęście, że nie jak wielu innych co adoptowały słuszne politycznie rodziny komunistycznej Polski. Jego adoptowali kuzyni ze strony mojej babci. Dla mojego Mirka droga jest pamięć wszystkich jego rodziców. W Święto Listopadowe pali znicze i na grobach moich dziadków i swoich rodziców z Poznania.

Święto Wszystkich Świętych to takie święto, którym Polacy pamiętają niezależnie gdzie się znajdują. Wszędzie tam na świecie, gdzie jest grób polskiego bohatera i gdzie znajduje się choć jeden Polak w Dzień Wszystkich Świętych palą się znicze na ich grobach. Palą się więc znicze na grobach polskich pionierów w Brazylii, na grobach polskich zesłańców na Syberii i na mogiłach Powstańców Styczniowych na Litwie. To piękne, że jest taki jedyne państwo, w którym obchodzi się Święto Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny i to piękne, że jest jedyny taki naród, co tak pamięta o grobach swoich bohaterów. To jest miarą wielkości Polskiego Narodu i pal licho! tych, co plują na Naród Polski, tych co na zewnątrz wynoszą narodowe brudy! Naród, który ceni i szanuje swoją historię, swoich przodków nie zginie! ” Jeszcze Polska nie zginęła…” A tymczasem byłam na Cmentarzu Orląt we Lwowie. Smutny widok przedstawiają kolumny  pozbawione lwów. Zapytana przez nas ukraińska przewodniczka, co się stało z lwami, powiedziała, że są na swoim pierwotnym miejscu u wjazdu do jakiegoś miasta i ona i naród ukraiński to popierają. Ale… można osiągnąć jakiś konsensus! Polskie władze mogą pomyśleć, by na kolumnach na Cmentarzu Orląt ustawić kopie lwów. No właśnie mogą pomyśleć… Wszak to kawał polskiej historii!DSCN0123

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s