Uncategorized

You are my best present from Santa Claus!!!

II Wojna Światowa nie była najlepszym okresem dla dzieł sztuki w wielu państwach objętych wojną. Za największych złodziei dzieł sztuki podczas II Wojny Światowej uważa się powszechnie Trzecią Rzeszę, czyli Niemcy hitlerowskie i Związek Radziecki, a przede wszystkim żołnierzy Armii Czerwonej. Wiele słynnych dzieł sztuki, w tym przede wszystkim z Polski uważane jest, że na zawsze przepadło. Wg. mnie największą tajemnicą owiana jest kradzież obrazu Rafaela z Muzeum Czartoryskich w Krakowie, drugiego najsłynniejszego obrazu po Damie z Łasiczką Leonarda da Vinci, jaki znajdował się w zbiorach polskich. W Muzeum Czartoryskich do dzisiaj jest eksponowane puste miejsce po tym obrazie. Druga słynna kradzież to kradzież słynnej Bursztynowej Komnaty z Carskiego Sioła. Bursztynowa Komnata owiana jest legendą, wielu poszukiwaczy skarbów jej szuka i do dziś spekuluje się miejsca, w których Niemcy ją ukryli. Moim zdaniem jednak Bursztynowa Komnata albo została zniszczona podczas działań wojennych albo Niemcy ją zniszczyli. Gdyby istniała, do tej pory by gdzieś wypłynęła albo jej część, gdyby Niemcy ją pocięli. Tymczasem kamień w wodę! Zbliża się Dzień Św. Mikołaja, wszystkim ludziom życzę, by dzieła sztuki z ich miast, które uważane są za zaginione, by się odnalazły. Szczególnie mieszkańcom Lubina / woj. dolnośląskie/ życzę, by tegoroczny Św. Mikołaj przyniósł im w prezencie jedno z odnalezionych słynnych dzieł sztuki, które przed II Wojną Światową cieszyły oczy mieszkańców Helligenkrantz. A tymczasem zwykłym ludziom i ich dzieciom życzę, by Św. Mikołaj spełnił ich marzenia. Szczególnie mojej rodzinie…

U nas tradycją już się stało, że co roku chodzimy z mężem na zabawę andrzejkową. Ja się świetnie bawię i… wiruję w ramionach kolegów męża. I tradycją też jest, że mój Mirek jest bardzo, bardzo zazdrosny. Po andrzejkach lądujemy w moim łóżku i Mirek jest bardzo… bardzo zazdrosny. Jest mega fajnie i namiętnie do utraty tchu. Uwielbiam taki spontaniczny, namiętny seks z moim mężem. Niegdyś każdy nasz seks w noc andrzejkową kończył się… poczęciem dziecka i Św. Mikołaj przynosił mojemu mężowi najpiękniejszy prezent, kolejnego potomka. Ja zawsze uwielbiałam Mikołajki. Kiedyśmy były z siostrą małe, pisałyśmy listy do  Świętego Mikołaja i chowałyśmy rodzicom pod poduszkę. w nocy na szósty grudnia Mikołaj przynosił nam pod poduszkę paczkę z cukierkami, pomarańczami, czekoladą, co też było frajdą, bo w czasach mojego dzieciństwa, w czasach Gierka to był towar deficytowy i w sklepach pojawiał się dopiero w grudniu, przed Mikołajem i przed Gwiazdką. W podstawówce w klasie wychowawczyni, pani Wanda Pawłowska – polonistka robiła nam klasowe Mikołajki. Losowaliśmy, kto komu da prezent. We wcześniejszych klasach było mi wszystko jedno, kto mi dawał prezent, byle to był atrakcyjny prezent i komu ja dawałam. Kiedy jednak miałam trzynaście lat, uważałam się już za bardzo bardzo dorosłą, która ma prawo do miłości i… zależało mi, by prezent mikołajkowy dawał mi Marek Barnaś, a ja jemu. Z Markiem od szóstej klasy siedzieliśmy razem, razem się bawiliśmy, w klasie uważano nas za parę i w ósmej klasie koledzy nawet wołali na nas: Zakochana para Marek i Barbara! W ósmej klasie pomajstrowałam coś przy losowaniu i…  on wylosował mnie, a ja jego. O moje względy Marek walczył z Robertem Szafrańskim. Podczas organizowania Mikołajek tak się pokłócili, że mnie Marek wylosował, że… do dziś się do siebie nie odzywają. Na  Mikołajki była w klasie dyskoteka. Od Marka dostałam paczkę z cukierkami i małym pluszowym misiem. Mama Marka jeżdziła na handel do NRF. Marek więc mi dawał oryginalne zabawki, jaki pierwszy też przyniósł do szkoły tradycję Walentynek.  Dziś na prezenty pod poduszkę czekają moje dzieci. Niestety, nawet już moja pięcioletnia córka nie wierzy w Św. Mikołaja. Właśnie przyniosła mi list do Św. Mikołaja. Pisać jeszcze nie umie, narysowała więc… lalkę i zestaw do gotowania. No cóż, mój Mirek, który świata poza tymi dziećmi nie widzi i spełnia ich wszystkie zachcianki rozpieszczając jej jak dziadowskie bicze, z którego to powodu się kłócimy, bo ja jestem asertywna w stosunku do dzieci i chcę by chodziły jak szwajcarskie zegarki, będzie teraz latał po mieście i kupował prezenty, by spełnić ich zachcianki. Moje dzieci jak ja uwielbiają słodycze, ale paczki z cukierkami i cytrusami już współczesnej młodzieży nie kręcą. Ośmioletni syn napisał do Św. Mikołaja, że chce smartfona z… internetem. Moje nastolatki od dwunastu lat, udają, że nie zależy im na prezentach pod poduszką, piętnastoletnia Diana bardzo poważnie powiedziała nam, byśmy… poszli na zabawę, bo chce mieć chatę wolną i chce urządzić mikołajkową dyskotekę. Dziś młodzież tak świętuje Mikołajki. Powiedziałam jej, też bardzo poważnie, że mamy Adwent, w Mikołajki nie ma dyspensy i nie chodzi się na zabawy.  Obraziła się i… powiedziała, że przyniesie jedynkę z angielskiego. Odpowiedziałam jej: Twoja sprawa, ale wiedz, że to ty masz się dostać do dobrego liceum i że to ty sama kształtujesz sobie przyszłość. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz! Chyba zrozumiała, choć wyszła obrażona i trzasnęła drzwiami. Nie wiem jak mąż, ale ja planuję dać jej pod poduszkę rózgę z diabełkiem. Kasy w tym roku pod poduszką nie będzie! Pewnie jej się humor poprawi jak dostanie prezent od swojego chłopaka. Wymiana pokoleń jest nieubłagana! Kiedyś ja się cieszyłam jak dostawałam prezent od Marka, dziś moje dzieci mają sympatie. A moje najstarsze dzieci, w tym syn Marka Barnasia dają pod poduszkę lalki, kolejkę, zabawki fisher price swoim berbeciom. Czas biegnie nieubłaganie, my się starzejemy, ale ważne, by jakaś część po nas na tej ziemi pozostała. Poprzez dzieci nie całkiem umrzemy. I ważne jest , by mieć wspomnienia. Wspomnienia to większe bogactwo niż pieniądze. Biedni są ci ludzie, co nie mają wspomnień. Dlatego ważną rzeczą w terapii chorych psychicznie jest wydobyć ich wyparte wspomnienia, to krok na drodze do zdrowienia. Kiedy chory mówi do mnie jako terapeuty: ja nie mam dobrych wspomnień z dzieciństwa, odpowiadam: każdy ma , tylko trzeba je odnależć i… myśleć pozytywnie. Jak ważna jest nauka pozytywnego myślenia. To mój prezent na Mikołajki dla moich pacjentów!!!

Lubin miał trochę inną historię niż większość miast na Ziemiach Odzyskanych. Podczas wojny nie został zniszczony, ani jedna bomba nie spadła na miasto. Niemcy po prosty wyszli, a Rosjanie weszli. Miasto zostało prawie całkowicie zniszczone / zniszczono rynek, klasztor, uszkodzono duży kościół/ podczas pacyfikacji procesji Bożego Ciała w 1956r. Jak przy każdych rozruchach tak i w Lubinie / Helenogrodzie/ z pacyfikacją połączony był rabunek. Kradli żołnierze radzieccy, ale i nasi właśni złodzieje, wtedy pięknie nazywani szabrownikami. Obrabowano kościoły / na szczęście cenny ołtarz z dużego kościoła wcześniej został wywieziony do Wrocławia w celu zabezpieczenia go przed rabunkiem/ i klasztor. Rosjanie ukradli oryginał Żywotu Św. Jadwigi Śląskiej zwany Kodeksem Pruzi, dziś Kodeksem Lubińskim, który był przechowywany w klasztorze. Czy przepadł bez wieści? Mamy czas odzyskiwania cennych dzieł sztuki. Na tegoroczne Mikołajki i tegoroczną Wigilię życzę Lubinianom, aby odzyskane dzieła sztuki znowu cieszyły nasze oczy! Mamy przecież muzeum! Czy trafią doń cenne eksponaty? Czy historycy nie będą się bać, że jak oddadzą władzą lubińskim dzieła sztuki, to znowu… gdzieś przepadną? Może warto by było aby kościół zastanowił się nad zorganizowaniem muzeum w Lubinie? Opiekuje się przecież kaplicą grobową rodziny Awdańców w podziemiach. Szkoda, że tak cenne dzieło sztuki wczesnego średniowiecza nie jest udostępnione do zwiedzania…IMG_20191202_160453_BURST002

1 thought on “You are my best present from Santa Claus!!!”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s