Uncategorized

The Miracles of Christmas for You!

Od pokoleń trwa spór o tym, które święto chrześcijańskie jest ważniejsze: Wielkanoc czy Boże Narodzenie. I jedno i drugie ma swoich zagorzałych zwolenników. Dla mnie, może niekoniecznie ważniejsze, ale na pewno mam większy do niego sentyment, to Boże Narodzenie. W mojej rodzinie Boże Narodzenie zawsze wiązało się z tradycją. Moje dzieciństwo to było śpiewanie kolęd w Boże Narodzenie, to zawsze spotkanie całej rodziny przy Wigilijnym Stole, to dzielenie się opłatkiem, dla mnie jako dziecka ważne też były prezenty pod choinką. Zawsze czekałam na coś cały rok i w Wigilię pod choinką znalazłam wymarzoną lalką. Nic więc dziwnego, że Boże Narodzenie dla mnie to sentyment do dzieciństwa i być może dlatego dla mnie jest najważniejsze. Dziś staram się, aby taki sam sentyment do Wigilii Bożego Narodzenia miały moje dzieci. Dbam aby Wigilia Bożego Narodzenia kojarzyła im się ze wspomnieniami z dzieciństwa i tradycją, aby kiedyś tę wielkość Bożego Narodzenia przekazały swoim dzieciom. I tak z pokolenia na pokolenie istnieje i utrwala się Boże Narodzenie. I oby tak już było do Końca Świata i jeden dzień dłużej. Boże Narodzenie – piękne święto warte jest tego, by na zawsze pozostało w Narodzie. Święto, które co roku daje nam swoje najpiękniejsze Cuda pod choinkę.

Kiedy w 1993r miałam drugi rzut choroby dwubiegunowej to na początku żle mnie zdiagnozowano. Lekarz stwierdził u mnie urojenia i zdiagnozował schizofrenię, a to była faza manii, nigdy bowiem nie miałam typowych dla schizofrenii urojeń i omamów, a do tego byłam pobudzona, zadowolona z życia i tryskałam energią, mogłam góry przenosić, choć moje pomysły były absurdalne. Że mam ADB zdiagnozowałam się póżniej sama, kiedy okazało się, że jak zażywam leki funkcjonuję normalnie i choroba nie wraca. W schizofrenii pomimo zażywania leków następuje nawrót choroby. Faza depresji zaczęła się w 1991r po urodzeniu w lutym mojej córki Marysi. Z początku myślałam, że to zwykły baby blues. Ale to nie ustawało. Płakałam z byle powodu, uważałam, że jestem do niczego, że nic mi się nie udawało i wpadałam w amok na myśl, że mam być prawnikiem. A tymczasem to było absurdalne, bo odnosiłam sukces za sukcesem od kiedy tylko w dniu 3 stycznia 1990r obroniłam swoją pracę magisterską na prawie. Moja praca wygrała konkurs w ministerstwie i otrzymałam stypendium na studia prawnicze w Ratcliff w USA. Także w dziennikarstwie robiłam karierę, razem z moim wujkiem Jurkiem Urbanem założyliśmy gazetę Nie. W 1993r, a pokryło to się akurat z ważnymi wydarzeniami w kraju, kiedy to tzw. ” prawdziwi patrioci” usiłowali wykończyć przeciwników za pomocą plotki, smutek i depresja minęły jak ręką odjął. Zaczęłam działać i cieszyć się życiem, byłam radosna, weszłam w fazę manii. Oprócz tego, że zachowywałam się nieracjonalnie i narobiłam kupę głupstw i umiałam się kontrolować. Spełniały się moje marzenia, skończyłam studia w Ratcliff, triumfowałam w Kabarecie Olgi Lipińskiej, ale Marek Siudym stracił … żonę. Wdałam się w romans z Mirkiem. Ironią losu jest, że dzięki manii w ADB zrozumiałam, że naprawdę kocham tylko Mirka i chcę z nim być. Wyszłam za Mirka w 1999r już całkowicie zdrowa i świadoma. W 1999r zdałam też egzamin prokuratorski. Na studiach marzyłam o zostaniu prokuratorem, bo ta praca kojarzyła mi się z zawodem detektywa i chciałam być Sherlockiem Holmesem. Potem zapomniałam, zdałam egzamin radcowski, przymierzałam się do zawodu sędziego, ale… to było nie dla mnie. Siedząca praca, zagrzebanie w aktach i nuda. Na aplikacji tak się nudziłam, że na rozprawie nie potrafiłam się powstrzymać od ostentacyjnego okazywania, że się nudzę i… drapania się po głowie. Na aplikację prokuratorską poszłam przez przypadek, kiedy w 1997r zwolniono mnie z pracy w urzędzie miejskim i rozpaczliwie szukałam pracy. Aplikację prokuratorską robiłam poza etatową, zdałam egzamin i… nie gwarantował mi on przyjęcia na etat do pracy jako asesor prokuratorski. Myślę, że mój Mirek pomógł mi w przyjęciu. Bardzo mu dziękuję. W prokuraturze szybko się na mnie poznali. Po trzech latach pracy w Prokuraturze Rejonowej w Lubinie awansowałam do Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Awansowałam bardzo szybko, co rzadko się zdarza. Myślę jednak, że w awansie pomógł mi trochę mój Mirek, bo ludzie mówią, że w prokuraturach i sądach awansują tylko swoi. Spełniło się moje marzenie: Zostałam Sherlockiem Holmesem, bo zrobiono mnie prokuratorem nadzorującym CBŚ. Też niezwykle rzadki awans dla kobiety! Kiedyś szliśmy z moim świętej pamięci tatą na spacer po Lubinie. Tato zauważył zaparkowany samochód w ulicy jednokierunkowej. Powiedział: A policji jak zwykle na ulicach nie uświadczysz. Zobaczyliśmy jadący policyjny samochód i powiedziałam: O jadą na patrol! Tato się roześmiał i odpowiedział: Akurat! Pewnie jadą chłopcy na piwo! To był przytyk do mnie. Wszyscy bowiem wiedzą, że bardzo lubię piwo i często chodziłam po pracy z kolegami policjantami na piwo. Ludzie często nie wierzą mi, że pracuję, bo widują mnie na mieście w Lubinie, a nie osiem godzin w pracy. Ja mam nieunormowany czas pracy. Mam rentę i nie mogę pracować na umowę o pracę. Pracuję na umowę zlecenia. Mam z pracodawcą umowę, że jak jestem potrzebna, tak było kiedyś i tak jest teraz w Prokuraturze Krajowej we Wrocławiu, to jestem stale dyspozycyjna pod komórką i dzwonią do mnie. Zwykle też wysyłają po mnie policyjny samochód i policja dowozi mnie do prokuratury. Ja mam taką naturę, że nie potrafię wysiedzieć w pracy osiem godzin i nudzę się bez pracy. Z tego też powodu zwolniono mnie niegdyś z pracy w Urzędzie Miejskim. Nie siedzę osiem godzin w pracy, jestem w niej jak mam pracę. I myślę, że jestem bardziej zawalona robotą niż niejedna biurwa co siedzi osiem godzin w pracy na umowę o pracę na pełny etat. Jest kolejna Wigilia w moim życiu. Spędzam ją z rodziną: mężem, dziećmi, mamą, siostrą i jej rodziną i jestem szczęśliwa. W domu jak co roku był niemożebny pisk, kiedy dzieciaki wpuściliśmy pod choinkę i pozwoliliśmy im wybierać prezenty. Ich marzenia się spełniły. Ale dzieciom  do ich małego szczęścia niewiele trzeba. Wymarzona lalka pod choinką dla czterolatki, smartfon dla ośmiolatka, nowoczesna konsola dla trzynastolatka, karnet do SPA dla szesnastolatki. Dzieci i małe marzenia! Dorośli i duże marzenia! I w tą Wigilię wydarzył się dla mnie kolejny Cud. Cud Miłości! Cud zdrowia! Cud spełnienia zawodowego! Moje marzenia się spełniły. Bo czy jest coś ważniejszego jak mieć zdrowie, ukochaną osobę, która ci w nocy da miliony czułości, rodzinę i satysfakcję z życia? Oby tych cudów, dla niektórych tak nieważnych, nigdy nam nie zabrakło!

Co to jest cud? Cud to niematerialne zjawisko, niedające się objąć rozumem, które przytrafia się człowiekowi w życiu. Cud jest zwykle związany z siłami nadprzyrodzonymi. W chrześcijaństwie cuda są związane z Bogiem, Jezusem Chrystusem, Matką Boską i świętymi Kościoła Katolickiego czy innych wyznań. Cuda związane z są z wiarą i przytrafiają się ludziom, którzy głęboko wierzą. Niektórzy ludzie mają żal do Boga, że im się cuda nie przytrafiają i twierdzą, że cuda to ściema. Cuda są!!! Ale trzeba głęboko wierzyć, by się przytrafiły. Wierz mocno, a cud się zdarzy! I cuda się zdarzają, ale nie zawsze są widoczne. Wierz głęboko, a dojrzysz cud, nawet najmniejszy! Cud to niekoniecznie od razu cud w Kanie Galilejskiej albo zamiana Hostii w krwawe serce. Cud to zdrowie, wymarzona praca, cud to szczęśliwa rodzina. Wierz, a znajdziesz swój cud! Boże Narodzenie to najwspanialszy cud – CUD NARODZENIA MESJASZA!!! Zajrzałeś w Wigilię pod choinkę? Znalazłeś tam prezenty, swoje cuda, o których marzyłeś. I możesz marzyć dalej, bo marzenia to największy cud życia!!!DSCN0186

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s