Uncategorized

The End of World or Resurrection?

Wiosna wybuchła swoimi kolorami i napawa nas nadzieją na lepsze jutro. Słońce, ptaki śpiewają i wiją gniazda, zieleń jest świeża i soczysta i to wszystko wpływa na nasze samopoczucie. Znika zimowa depresja, włączamy pozytywne myślenie, rodzi się nadzieja na przyszłość. Czy tak jest w każdym przypadku? Wiosna w Polsce przebiega pod znakiem epidemia śmiercionośnego wirusa. Śmiercionośnego? Tak przynajmniej nam wpajają media, które prześcigają się w szerzeniu paniki i sianu strachu pośród ludzi. A ludzie się boją. Mój znajomy lekarz psychiatra doktor Piotr Znamirowski jest zapracowany. Z powodu epidemii gabinet jest zamknięty, ale uruchomione są teleporady. Telefony się urywają. Nigdy w przeciągu dwóch miesięcy nie było tyle przypadków schizofrenii, co teraz. Ja się śmieję, że… to druga epidemia. Ludzie się boją, przymusowa izolacja, stres robią swoje, słabsze psychicznie jednostki nie wytrzymują i … rodzą się psychozy. Do tego zaczyna się obserwować zjawisko: stres spowodowany przymusową kwarantanną powoduje syndrom stresu pourazowego. Lekarz psychiatra nie może się bać, w wielu przypadkach teleporady nic nie dają, musi się umówić na osobistą wizytę.

Aktualna światowa pandemia koronawirusa rodzi… rozkwit różnych wizji apokaliptycznych. Ludzie przypominają sobie różne przepowiednie i…. wierzą, że przepowiednie się sprawdzają. Pierwszym wizjonerem polskim był… nasz wieszcz Adam Mickiewicz. W Trzeciej części Dziadów zawarł przepowiednię, co do losów narodu: ” Wskrzesiciel Narodu, Z matki obcej, Krew jego dawne bohatery, a imię jego Czterdzieści i cztery.” Nad przepowiednią wieszcza głowili się różni teoretycy literatury. Na lekcji polskiego w ogólniaku moja nauczycielka prof. Irena Horoszczak zapytana przez moją koleżankę, co znaczy symbol czterdzieści i cztery, uśmiechnęła się i powiedziała: Nic nie znaczy, do rymu. Dzisiaj wielu ” znawców” przepowiedni dopatruje się w różnych dziełach literackich… przepowiedni o obecnej epidemii. Prawda jest taka, że dobry literat tak tworzy swoje dzieło, że jest zawsze aktualne i można jego treść dopasować do każdej sytuacji. To samo jest z Mickiewiczem. Można się dopatrzyć, że… przepowiednia z Dziadów dotyczy Jarosława Kaczyńskiego. ” Z matki obcej” – Ród Gołębiowskich ze strony ojca prezesa wywodzi się ze Szkocji. ” Krew jego dawne bohatery” = ród ten wydał wielu przedstawicieli, co walczyli za polską Ojczyznę. ” Imię jego czterdzieści i cztery” – Matka i Ojciec Jarosława brali udział w Powstaniu Warszawskim – rok 1944.  Kiedy w trzeciej klasie ogólniaka na języku polskim omawialiśmy literaturę lat dwudziestych dwudziestego wieku, była to moda na spirytyzm i przepowiednie, nauczycielka zrobiła nam wykład o znanych w historii przepowiedniach. Moja koleżanka powiedziała wtedy, że jest przepowiednia Sybilli, że Chińczycy będą poić swe konie w Wiśle. Pani Horoszczak się roześmiała i powiedziała: Spokojnie, jak oni napoją konie w Wiśle, to te konie im daleko nie zajdą. W tamtych czasach odwiedzałam moją nauczycielkę w domu. Robiliśmy sobie seanse spirytystyczne. Wywołaliśmy ducha znanego w historii literatury kobieciarza Witkacego. Ja do tych seansów nie podchodziłam poważnie , miałam niezły ubaw. Zapytałam Witkacego, czy jest w naszym gronie ktoś kto mu się podoba. Talerzy ” zwariował” i strzałka zatrzymała się na mojej koleżance. Koleżanka zemdlała. Kiedy wywołaliśmy ducha Piłsudskiego, zapytałam, kiedy upadnie komuna. Marszałek powiedział: prrb… Kiedy na studiach mieszkałam na stancji moja gospodyni pani Ela zaraziła mnie i moje koleżanki układaniem pasjansów. Kiedy miałam dość ciężkiej lektury prawniczej i po grdykę nauki, szłam do wspólnej kuchni i tam układałyśmy pasjanse. Najczęściej układałyśmy na okoliczność, czy zdamy najbliższy egzamin i czy dobrze pójdzie kolokwium.  Raz jednak zapytałam, czy winni zbrodni  w kopalni Sieroszowice w 1986r poniosą odpowiedzialność. Pasjans… nie wyszedł!  Jako najpierw studentka psychologii, a potem psycholog i psychoanalityk dyplomowany nie wierzę w prorocze sny. Uważam, że sny to tylko odbicie naszych przeżyć, pragnień, stresów i zahamowań jakie przeżywamy w życiu i które ujawniają się w symbolice sennej. Choć niektóre sny jakie mają ludzie dają do myślenia. Ja sama zastanawiam się nad swoimi snami. Są przynajmniej dziwne! Na studiach śniło mi się, że urodziłam bliżniaki i że jedno zachorowało, i że biegałam po całym mieście i nie mogłam znależć lekarza. Wszystko oczywiście skończyło się happy endem. Wtedy to był tylko pięknym snem wyglądającym niczym film. Dużo póżniej, kiedy zostałam żoną Mirka w 2000 urodziłam bliżniaki i tak jak w tamtym śnie chłopca i dziewczynkę. W 1993r, kiedy grupa ” prawdziwych patriotów” próbowała wykończyć przeciwników politycznych za pomocą plotki, śniła mi się postać rozparta na krzyżu, nie widziałam twarzy tylko przybite do krzyża ręce i dziwny głos, który mówił: ” Wróć do mnie… wspomnieniami!” Najdziwniejszy sen miałam w… 2010r , kiedy Donald Tusk jechał na obchody Zbrodni Katyńskiej z Putinem. Śniło mi się, że przed  Starcem w białej szacie staje kolejka ludzi. I on mówi do każdego: do nieba! Do piekła. Kiedy przychodzi moja kolej, bardzo się bałam, chciałam krzyknąć: Nie! ale nie mogłam wydać z siebie głosu, starzec mówi do mnie: Ty przyjdż za trzy dni. Za trzy dni się obudziłam i usłyszałam w radiu: Na lotnisku w Smoleńsku rozbił się prezydencki samolot! Nikt nie przeżył! Trzeba wiedzieć, jak ja się poczułam! Tłumaczę się, że między członkami rodzin , a bracia Kaczyńscy to moi wujkowie, jest jakaś telepatyczna więż i stąd może ten ” proroczy” sen. Obecnie w dobie epidemii koronawirusa, kiedy ze świata przychodzą ciągle jeszcze przygnębiające wieści o tym, że ludzie umierają masowo, pośród ludzi do głosu dochodzą różne proroctwa o Końcu Świata. Ja do tej pory nie miałam żadnego proroczego snu. Uznaję więc, że będzie dobrze. Mylę się, a może jestem szajbuską?

Czas mamy ciężki. Mamy prawo myśleć, czy będziemy pewni jutra, mamy prawo się stresować. Jest jednak wiosna, piękne dni, czas radowania. Nie straćmy jej, bo następna wiosna będzie za rok. A czas ucieka, życie też. Radujmy się więc każdym przeżytym dniem! Szukajmy szczęśliwych dni nawet w czasach zarazy! I myślmy pozytywnie. Ja nie daję się zwariować, nie daję się mojej chorobie dwubiegunowej i żeby nie dać się zwariować, cieszę się wiosną i… myślę pozytywnie. Wiem, że to lato będzie pełne ograniczeń, że plany wakacyjne wezmą w łeb, a jedynym sposobem spędzenia letniej kanikuły będzie wyjazd nad jezioro czy w góry czy nad morze, ale tylko do własnej daczy. Kompletnie niemożliwe będą wakacje za granicą. Ja myślę pozytywnie i mam niepoprawną nadzieję, że w tym sezonie pojadę z PTTK chociaż na jedną wycieczkę w góry, przynajmniej jednodniową.  Nie dajmy się zwariować i myślmy pozytywnie! Sporo ludzi uważa, że ta epidemia to kara za nasze grzechy. Moja koleżanka nawet wysnuła teorię, że… największe plagi spadły na Europę – kraje Unii, bo Bóg każę Unię za lewackie rządy i lewacką politykę. Ja od takich poglądów jestem daleka, ale uważam, że Bóg nieprzypadkowo nas doświadcza. Ale ta epidemia to nie Koniec Świata! Bóg chce nam doświadczając nas pokazać nam, jakie wartości w życiu trzeba cenić. Wierzę, że z tej epidemii wyjdziemy wzmocnieni duchowo. Zmartwychwstaniemy! Jestem szajbuską?IMG_20200423_150256_BURST001_COVER

2 thoughts on “The End of World or Resurrection?”

  1. Na studiach kiedy układałam pasjansa, stawiałam, go na intencję, czy znajdę prawdziwą miłość i czy będzie to związek na zawsze. Pasjans wychodził, a ja… wychodziłam za mąż i … rozwodziłam się po trzech miesiącach małżeństwa. Dopiero małżeństwo z Markiem Siudymem zawarte w 1990r dało nadzieję, że wreszcie znalazłam swoją przystań. Przystań była, małżeństwo trwało do 1998r, a ja przekonałam się, że to Mirek jest moją miłością życia. Wyszłam za mąż w lipcu 1999r i wiedziałam, że to spełnienie moich marzeń. Dziś już jesteś,y 21 lat po ślubie, nasze kolejne dzieci wchodzą w dorosłość, a ja mam wszystko o czym marzyłam: namiętność i miłość i wiem, że on jest tym jednym jedynym do końca życia, a… nawet na wieczność.

    Like

  2. Jesteśmy z mężem w naszym małym domku nad jeziorem. Za nami pracowity dzień – sprzątanie po zimie. Przed nami gorąca, majowa noc… Nie mogę się doczekać!

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s