Uncategorized

The mine of dreams!!!

Polskie nieduże miasto, dziś 90 tys. mieszkańców to Stolica Polskiej Miedzi. Zasłynęło z powodu odkrycia rud miedzi i dziś jest znane z tego, że kwitnie w nim przemysł miedziowy. Złoża rud miedzi zostały odkryte w 1956r przez doc. z AGH w Krakowie Jana Wyżykowskiego. Dzisiaj wielu naukowców, że złoża rud miedzi odkryły Niemcy hitlerowskie, tylko te złoża są w tak skomplikowanych strukturach skalnych położone, że Niemcy nie znali techniki ich wydobycia. Jan Wyżykowski korzystając z planów niemieckich opracował technikę wydobycia rudy miedzi w okolicy Lubina. Kiedy w słynne Boże Ciało w 1956r. polskie służby specjalne do spółki ze stacjonującymi w mieście oddziałami radzieckimi dokonały zagłady Helenogrodu i jego mieszkańców, polskie władze zadecydowały o wymazaniu z historii i pamięci ludzi tego miasta, powstało nowe miasto Lubin / nazwę oficjalnie uchwalił polski sejm w latach sześćdziesiątych i do Lubina doc. Jan Wyżykowski i rozpoczął próbne odwierty rud miedzi. Tak powstało zagłębie miedziowe. Powstanie Lubina związane jest z odkryciem rudy miedzi, Lubin rozwinął się dzięki miedzi i do dziś z niej funkcjonuje. Miedziowe przedsiębiorstwo to Kombinat Górniczo – Hutniczy Miedzi, którego siedziba jest w Lubinie. Różne były zakusy władz na przeniesienie siedziby Kombinatu do Warszawy, jednak zwyciężyła koncepcja, że Kombinat jest związany z Lubinem, jego siedziba z przyczyn historycznych należy się Lubinowi, a także z przyczyn geologicznych i urbanistycznych. I tak siedziba KGHM pozostała w Lubinie i mam nadzieje, że już żaden warszawski kacyk nie będzie miał zakusów na pozbawienie Lubina siedziby miedziowego holdingu. Pierwszym dyrektorem generalnym KGHM był Tadeusz Zastawnik. Moje wspomnienia i życie mojej rodziny związane jest z jednym z zakładów KGHM Zakładami Górniczymi Lubin. I o nim będę pisać…

W latach siedemdziesiątych, czyli w czasach Gierka dyrektorem ZG Lubin był Adam Jesionek. Jesionek był dobrym dyrektorem dla pracowników, ale słabym menedżerem. Był tak ustępliwy i zawsze chciał być w porządku wobec pracowników, że ludzie wchodzili mu na głowę. Naocznie się o tym przekonałam, kiedy w 199O, kiedy po ukończeniu studiów prawniczych zatrudniłam się u niego jako referent prawny. Bez żadnego sprzeciwu podpisał mi zgodę na robienie aplikacji radcowskiej i finansował ją. Ja go nie zawiodłam, zdałam egzamin radcowski na czwórkę. W roku 1989, kiedy w czerwcowych wyborach upadła komuna, ” nowi” zaczęli robić czystki. Zwalniano ludzi, a przyczyną było to, że nowa władza uznała, że to komuch. Dużo wartościowych ludzi, niektórzy nawet nie należeli do PZPR jak np. Jan Sadecki znależli się bez pracy. Żeby pomóc takim ludziom utworzono spółkę z oo. “Progolub”. Była to spółka zwana w tamtych czasach spółką nomenklaturową, bo powstała na bazie kapitału spółdzielni Geobud w Poznaniu, ale utworzona w szczytnym celu pomocy ludziom. Muszę się pochwalić, że… statut spółki ja opracowałam na piątym roku studiów. opracowanie statutu założyciele przy pomocy mojego taty jako ich pełnomocnika prawnego zlecili doc wówczas na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego Ryszardowi Mastalskiemu, który był kolegą mojego taty ze studiów. Mastalski opracowanie projektu powierzył mnie jako swojej studentce. Był tak zadowolony z tego co zrobiłam, że z małymi poprawkami przekazał go zleceniodawcom. Ja na swojej pracy nic nie zarobiłam, ale dzięki temu dyrektor i prokurent firmy mnie póżniej zatrudnił i finansował moją aplikację. Jesionek był tak dobrym dyrektorem i tak nie znał się na ludziach, że otoczył się w zarządzie i radzie nadzorczej ludżmi, którzy robili ” wałki” i doprowadzili spółkę do upadku. Pracowaliśmy dokąd się dało, a potem uciekliśmy. Najpierw jak, a potem kazałam Jesionkowi. W czasie kiedy w połowie lat siedemdziesiątych Adam Jesionek był dyrektorem ZG Lubin, mój tato po zdaniu egzaminu radcowskiego dostał pracę radcy prawnego w ZG Lubin. Był tak dobrym radcą, że przetrzymał wielu dyrektorów, za demokracji z różnych opcji politycznych, z niektórymi politycznie było mu nie po drodze, ale żaden go nie ruszył, bo ZG Lubin potrzebowało go jako fachowca. W ZG Lubin pracował do emerytury, a nawet dłużej, bo go o to prosili. Najbardziej znani dyrektorzy ZG Lubin to Adam Jesionek, Jan Sadecki, a za demokracji Szeląg, Wdowiak, zresztą przyjaciel mojego męża Mirka. Kiedy mój tato pracował w ZG Lubin, odwiedzałam go w pracy, już w podstawówce zdobywałam tam pierwsze szlify prawnicze. W Ogólniaku na chemii załatwił mojej klasie wycieczkę na flotację. KGHM to nie tylko kopalnia, to szereg zakładów pomocniczych, jak PBK, ZRG, w którym do emerytury pracowała moja ciotka, a poprzednia żona Mirka, Basia, a także… gazeta. Tak najlepsza i najbardziej opiniotwórcza gazeta w czasach komuny w Lubinie należała do… KGHM. Jej siedziba znajdowała się na terenie kombinatu, w budynku, który potem został rozbudowany, a dziś mieści się szpital MCZ. To kombinat dał Mirkowi pieniądze na gazetę, nazwa gazety też została stworzona na cześć polskiego przemysłu miedziowego. ” Nowa Miedż”. Pamiętam, że już od najmłodszych lat fascynowałam się dziennikarstwem i chciałam pisać do Nowej Miedzi. Kiedy skończyłam dziesięć lat, swoimi marzeniami o dziennikarstwie dzieliliśmy się we trójkę, z koleżanką o rok starszą metrykalnie, biologicznie o trzy, Martyną Grzywacz i moją kuzynką Martą Treutz. Kiedy byłam w piątej klasie, Martyna powiedziała, że jej tato jest ważnym dziennikarzem w Nowej Miedzi i że możemy tam pójść, to załatwi nam debiut dziennikarski. Uśmiechnęłam się i poszłyśmy. Gdy byłyśmy na miejscu, jej taty nie było, bo… wysłali go w teren. Powiedziałam: Zaczekajmy! Ja mam mocniejsze koneksje, bo… mój wujek jest tu naczelnym redaktorem. Dość długo nie mogłam zadebiutować. Przynosiłam naczelnemu wielkie epistoły, szumnie przeze mnie nazywane reportażami, Mirek się śmiał i na moich oczach je darł. Jaka byłam dumna, kiedy… zobaczyłam w Nowej Miedzi na pierwszej stronie wydrukowany mój tekst … krótką notatkę informacyjną. To dzięki Mirkowi i wprawkom dziennikarskim w jego gazecie już w ósmej klasie podstawówki zdobyłam szczyty dziennikarskie. Razem z moją koleżanką Anetą zdobyłyśmy Pulitzera. Nowa Miedż istniała i zdobywała sławę w całym kraju do Stanu Wojennego. Służba Bezpeczeństwa nie mogła wykończyć niepokornego dziennikarza, to… zlikwidowała gazetę. Po ogłoszeniu Stanu Wojennego Nową Miedż jak wszystkie gazety w kraju zawieszono, kiedy zniesiono Stan Wojenny gazety wznowiono, Nowej Miedzi nie. Tak skończył się pewien okres w naszym życiu i… mojego dzieciństwa. Coś się kończy , coś się zaczyna… Nie mamy za złe SB, że pozbawiła nas miejsca pracy. W końcu dzięki zamknięciu Nowej Miedzi, wypłynęliśmy wszyscy na szerokie wody…

Polska miedzią stoi! Miedż jest polska i na zawsze zostanie, choć w czasach demokracji różnie bywało z KGHMem. W okresie transformacji ustrojowej w latach dziewięćdziesiątych próbowano sprzedać Kombinat Miedziowy obcemu kapitałowi. Podobno jeden z wysokich polskich notabli wziął za to sporo łapówki? Nigdy jednak nie ujawniono kto. Sprawa się rozmyła, a kombinat uratowali pracownicy kombinatu miedziowego, nie małą w tym rolę odegrał szef miedziowych związków zawodowych Ryszard Zbrzyzny, także skądinąd kolega mojego męża Mirka. Mirek jako szef w tamtych czasach najpierw lubińskiego oddziału Zielonogórskiej Gazety Nowej, a póżniej właściciel Nowej Gazety Lubińskiej był mocno zaangażowany w obronę polskiego KGHM. Ryszard Zbrzyzny przynosił mu wiadomości i to w dużej mierze dzięki jego artykułom uratowano Kombinat. Dzisiaj KGHM ” Polska Miedż” SA jest spółką Skarbu Państwa, dojoną przez państwo, bo państwo na gwałt potrzebuje pieniędzy na swoje rozdawnictwo socjalne. Spółka zaczęła działalność jako akcjonariat pracowniczy. Akcje otrzymał mój tato i ja choć pracowałam w ZG Lubin jako radca prawny krótko też. Większość pracowników swoje akcje sprzedała. Skarb Państwa też już nie ma większościowego pakietu. Ponoć wielki światowy holding miedziowy – konkurent KGHM skupuje akcje KGHM i chce przejąć Polską Miedż? Jak postąpi Polska? Czy znowu jest zagrożenie sprzedażą KGHM obcemu kapitałowi? Czy tym razem górnicy będą mieli siłę, by uratować swoją Alma Mater? Ja swoje akcje trzymam. Dziś polski kombinat miedziowy przeżywa ciężkie chwile. Miedż na giełdach światowych nisko stoi, akcje KGHM spadły na giełdzie bardzo nisko, a mamy epidemię koronawirusa i ekonomiści wieszczą, że kryzys gospodarczy się pogłębia. Jak z niego wyjdzie Polska Miedż? Ja jestem pełna optymizmu. Polska Miedż przetrwała wiele kolei losu, przetrwa i teraz. I… wyjdzie jako Polska Miedż. Czy w tym roku KGHM wypłaci akcjonariuszom dywidendę? Ja jako drobny ciułacz jestem za!!!

1 thought on “The mine of dreams!!!”

  1. Chciałam jeszcze dodać, bo zapomniałam, a to ważne. Kiedy w piątej klasie przynosiłam naczelnemu Nowej Miedzi sążniste epistoły mówiąc mu z dumą, że to… reportaże, mój tato mówił, że to były łączki z bykami. Te epistoły, które wypływały na zasadzie “co mi w duszy gra, co kto w swoich widzi w snach” roiły się od błędów ortograficznych. Ja bowiem w mojej klasie w podstawówce słynęłam nie tylko z tego, że byłam prymuską i co nietypowe u prymuski dawałam odwalać, ale także z tego, że do ósmej klasy byłam z ortografią na bakier, a słownik ortograficzny to był mój najgorszy wróg. Kiedy w siódmej klasie załapałam się na olimpiadę centralną z języka polskiego i zostałam jej pierwszą laureatką. koledzy się dziwili, jak ja napisałam rozprawkę nie robiąc ani jednego błędu ortograficznego.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s