Uncategorized

How spend you healthily summer vacation?

Wakacje to wolność! To laba dla dzieci! To wolność od szkoły i nauki. Nie na darmo pośród uczniów z dawien dawna jest takie niepisane prawo, ale… skwapliwie przestrzegane przez każdego ucznia: w wakacje się nic nie uczymy i nie zaglądamy do książki! Często ofiarami tego prawa padają nie tylko podręczniki, ale wszelkie książki, w tym przygodowe i młodzieżowe. Normalny uczeń nic w wakacje nie czyta! W wakacje uczeń robi to co lubi i na co ma ochotę. Współczesne nasze dzieci – młodzież XXI wieku najlepiej lubi gry komputerowe i wakacje ma na to, tak uważa, by jak najwięcej czasu spędzać na komputerze. W większości są z tego powodu w konflikcie z rodzicami, bo każdy mądry rodzić ogranicza swojemu dziecku czas spędzony na grach komputerowych. Wie bowiem, że nieograniczony czas spędzany na grach komputerowych jest niezdrowy dla naszych dzieci. Gry komputerowe rodzą zaburzenia psychiczne, od uzależnienia od gier komputerowych, po młodzieżową schizofrenię. Psychiatrzy biją na alarm, że rośnie liczba chorej na schizofrenię młodzieży, a choroba zaczyna się coraz wcześniej, spotyka się przypadki, że chorują już trzynastolatkowie. Ale przetłumacz dziecku, że sobie szkodzi! Przywilej dzieciństwa to: jestem najmądrzejszy i co najwyżej słucham kolegów, a nie rodziców! Dlatego nasi milusińscy wyspecjalizowali się w… oszukiwaniu rodziców. Chowają w nocy tablet pod kołdrą i grają pod kołdrą po kryjomu. Dlatego ważne jest, by organizować im wakacje. Dla ich zdrowia psychicznego należy ich wywieść z miasta na wakacje. W tym roku to bardzo utrudnione, bo… epidemia covid 19. Ale da się zrobić…

Mój mąż Mirek właśnie tydzień temu wrócił z młodszymi dziećmi znad Balatonu na Węgrzech i śmieję się, że przez tydzień przechodzili kwarantannę i … nie przychodzili do domu, w którym mieszkam z mamą. Kurna, zero seksu! Mój mąż powiedział mi, że zbiorowe wyjazdy są niebezpieczne, jeśli już to indywidualne własnym samochodem. Dlatego moje dzieci nie były w tym roku na kolonii. Ale wywieść je gdzieś na wakacje trzeba. Rozważaliśmy wczasy w polskich kurortach, tym bardziej, że polski rząd je w tym roku promuje jako bezpieczne i dał nawet na każde dziecko bon turystyczny w wys. 500 zł, warunek: do zrealizowania tylko w kraju. A my… z racji naszej dwucyfrowej liczby dzieciaków sporo kasy wydębimy od ZUSu i nie zamierzamy z niego rezygnować, choć do popierania rządzącego Prawa i Sprawiedliwości nam daleko. Państwo nam daje nie PiS czy Kaczyński, płacimy uczciwie podatki i nam się należy jak psu micha. Przejrzeliśmy wszystkie kurorty w Polsce i… okazuje się, że bezpieczeństwo w nich to iluzja. Tłumy, wszyscy beztroscy bez maseczek i na plażach czy górskich szlakach nie ma gdzie szpilki wetknąć. Jednym słowem wczasy w Polsce to wczasy z atrakcją – koronawirusem. Usłyszeliśmy, że wczasy za granicą są bezpieczniejsze. Wybraliśmy kraj, gdzie jest najmniej zakażeń. Mąż z dzieciakami pojechał nad węgierskie morze – nad Balaton na Węgrzech. I… nie żałowaliśmy. Mąż zabrał dzieci od pięciu do dwunastu lat. Nastolatki są… już bardzo dorosłe i powiedzieli, że na wczasy z rodzicami nie jadą. Wolą zostać z domu i karmić kota i … spotykać się z kolegami i koleżankami. Trzynastoletnia Antonia już umawia się na randki z kolegami. Miałam z nią nawet scysję podczas nieobecności męża i na trzy dni złapała focha, bo kazałam jej wrócić z ” randki” przed dwudziestą pierwszą. Ja mam zaufanie do moich nastoletnich córek i wierzę, że głupoty im nie w głowie, a randka skończy się na pocałunku. Na pocałunek nawet z języczkiem przymykam oczy, bo sama pierwszy raz pocałowałam się namiętnie z kolegą z klasy Markiem, kiedy w siódmej klasie uciekliśmy z lekcji na wagary do parku. Fajnie było! Oczywiście protestowałabym, gdyby umawiała się ze starszymi chłopcami w wieku szesnastu lat i więcej, ale z kolegami z klasy może. Pies pojechał z mężem na wczasy, ja zostałam pilnować domu i karmić kota, ale dolatywałam do nich co drugi dzień moim własnym, prywatnym helikopterem i wracałam z powrotem. Ale z wczasów nad Balatonem jestem zadowolona. To wielgachne jezioro, nie na darmo nazywane węgierskim morzem, bo ja się stanie na jednym brzegu to nie widać drugiego. Jest otoczone górami i jest dużo dzikich miejsc. Tak że mogliśmy skryć się przed ludzkimi oczami i mój Mirek… był bardzo namiętny, a ja zaspokojona. Wczasy były bezpieczne. Pojechali własnym busem, a na miejscu pełen luz, nie tłumy jak w Polsce. Zajęte tylko trzy domki, a w restauracji pięcioro osób. Oczywiście Węgrzy trzymali reżim sanitarny, przeprowadzali regularne dezynfekcje, a na ośrodku był obowiązek noszenia maseczek. I muszę przyznać, że Węgrzy pod tym względem są bardziej zdyscyplinowani niż Polacy. Wszyscy nosili maseczki i policja nie musiała interweniować. Wrócili z wczasów w zeszły poniedziałek. Jest sierpień. W sierpniu sądy nie pracują, mają kanikułę. Siłą rzeczy prokuratura też nie pracuje, więc mam cały miesiąc przymusowych wakacji. Niedługo się kończą i… nawet nie chcę myśleć, ile spraw się przez miesiąc nazbierało. Moje biurko zawalone aktami. Podczas przymusowego urlopu się nie nudzę. Pilnowałam moich starszych nastolatków, też jest w co ręce włożyć, bo młodzież od 15 do 17 lat jest najdurniejsza, już chce się zachowywać jak dorośli, a jest jeszcze bardzo niedojrzała i ma głupie pomysły. Z chęcią latałam helikopterem nad Balaton. Trzy dni zaś temu byliśmy z mamą i mężem w Stanach Zjednoczonych. Należymy do programu testowania szczepionki na koronawirusa i tamtejsi lekarze chcieli nas zobaczyć. załapaliśmy się do trzeciego etapu i… w ramach sprawdzenia, czy szczepionka działa w obie strony lecieliśmy rejsowym samolotem. Tak więc choć koronawirus grasuje ja i moja rodzina te wakacje spędziliśmy miło. Moja koleżanka mówi, że można olać tę panikę i żyć normalnie. A ja uważam, że tylko ten rok należy spisać na straty, w przyszłym będziemy żyć normalnie. I już w zimie się zaszczepimy, by przyszłe wakacje nie były z koronawirusem, a dzieci bezpiecznie pojechały na kolonię. Żyjmy normalnie, czego sobie i Wam życzę!!!

Wakacje się już kończą! Jeszcze został ostatni tydzień. Dzieci i młodzież wracają do szkół. W Polsce trwa awantura z tym związana, bo epidemia przyspiesza, liczba zarażonych niedługo osiągnie tysiąc, a ludzie wracają z wakacji i pesymiści twierdzą, że… koronawirus wraca z wakacji. Trwa awantura czy szkoły są bezpieczne. Profesor Simon – ordynator szpitala zakażnego we Wrocławiu powiedział, że to dobrze, że dzieci wracają do szkól i powinni wrócić. Spór jest w tym, czy szkoły są dostatecznie zabezpieczone przed transmisją wirusa poprzez szkoły. I w tym jest spór. Rząd uważa, że na dyrektorach szkół i kuratoriach ciąży obowiązek zabezpieczenia sanitarnego szkoły. Dyrektorzy szkół twierdzą, że rok szkolny za tydzień, a oni nie mają żadnych rozporządzeń z ministerstwa w tej kwestii. Moja mama twierdzi, że tu chodzi o odpowiedzialność. Wszyscy wiedzą, że nie da się utrzymać szkoły z tysiącem uczniów z różnych środowisk społecznych w izolacji sanitarnej i nie chcą wziąć odpowiedzialności za ewentualną epidemię w szkołach. Trwa odbijanie piłeczki. Ministerstwo przerzuca odpowiedzialność na dyrektorów szkół, a dyrektorzy szkół na ministerstwo. A co ze zdrowiem naszych dzieci? Wszystkim seniorom, którzy mają wnuki w szkołach życzę, aby byli zdrowi i żyli długo i szczęśliwie! Po internecie krąży następujący dowcip: Śmierć dezynfekuje kosę i mówi : Kurde, narobili takiej paniki, że sama się boję! A jak śmierć się boi, to przestanie przychodzić po ludzi. I tego się trzymajmy!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s