Uncategorized

My car – my passion – my love!!!

Samochód – czar czterech kółek! Czy samochód powinien zawładnąć naszym życiem. Dziś samochód ma każdy, w rodzinie może być nawet cztery samochody: ma mąż, ma żona, ma każde dziecko. Dzisiaj samochód to nie towar luksusowy, dzisiaj każdy kto wysupła parę złotych kupi sobie chociaż przechodzonego piętnastoletniego rzęcha. Dzisiaj samochód to podbudowanie naszego ego, na tych co nie mają własnego patrzy się z politowaniem i…. uważa się, że coś z nim nie tak, że pewnie psychiczny. Czy własny samochód daje szczęście? Każdy nastolatek marzy o samochodzie. Kiedy tylko osiągnie wiek i zrobi prawo jazdy rodzice kupują mu samochód, bo im się wydaje, że jego dziecko na niego zasłużyło, że mu się należy, że będzie szczęśliwy. Czy rzeczywiście tak jest? A może robimy krzywdę naszemu nastoletniemu dziecku spełniając jego zachciankę?

Syn mojej koleżanki nie chciał się uczyć, za to marzył o samochodzie. Kiedy tylko zrobił prawo jazdy, rodzice mu kupili samochód. On… zdał maturę ledwo… ledwo. Kiedy składał dokumenty na studia, robił to z łaski, bo rodzice suszyli mu głowę, by poszedł na studia. Zaczął studiować z podejściem: wy mi załatwcie studia, a ja łaskawie będę chodził na zajęcia. W moim domu samochód ma tylko mój mąż. Śmieje się ze mnie, że jestem dama: każę się wozić. Mój mąż traktuje mnie jak damę: zawsze mi otwiera drzwi, kiedy wsiadam i wysiadam z samochodu. Nazywa mnie nawet lady. Czy jestem damą? Ja prawo jazdy nie mam, nawet kiedyś próbowałam robić, ale mi prawa jazdy nie wydali: okulista nie dał zgody, jestem krótkowidzem, a na lewe oko ledwie co widzę i bez okularów albo szkieł kontaktowych na ulicę nie wyjdę. Kiedy w latach dziewięćdziesiątych moja koleżanka Marta Grzywacz zaczynała karierę jako prezenterka Wiadomości w TVP, / ma taką samą wadę jak ja/ musiała siedzieć na wizji w okularach, bo bez okularów nie widziała tekstu na monitorze. W szkłach kontaktowych nie mogła pracować, bo ją oczy bolały. Pamiętam, że przez te okulary miała kłopoty z szefostwem. Chciano ją zwolnić jak nie założy szkieł kontaktowych. Ile musiałam przekonywać szefa, by dał jej szansę. Dał! I Marta się sprawdziła jako prezenterka. Dziś pracuje w radiu RMFFM. Ja jako prezenterka zawsze występowałam i występuję w szkłach kontaktowych. Mój najstarszy syn, Staś zrobił prawo jazdy, jak tylko osiągnął żądany wiek, ale nikt w mojej rodziny nie kupował mu samochodu. Chodził do trzeciej klasy ogólniaka, uczył się do matury i za razem pracował jako dziennikarz w miejscowej gazecie i jako sekretarz w mojej kancelarii prawnej. Zarobił na samochód. Jaką ma frajdę, kiedy za własne pieniądze kupił sobie samochód w komisie, a przy okazji ma praktykę prawną, gdy poszedł na studia. Studiuje prawo we Wrocławiu i jeżdzi na studia własnym samochodem, a kiedy jest w domu, wozi rodzinę. Jego bliżniacza siostra Angelika także studiuje prawo we Wrocławiu, ale… nigdy nie czuła potrzeby posiadania samochodu. Mąż mówi, że jest jak ja, jest damą i chce by ją wozili. Do Wrocławia wozi ją brat, sympatię ma nie z Lubina. W tym roku maturę zdała moja córka Henryka, także zrobiła prawo jazdy i także dostała się na prawo do Wrocławia. Mąż dał jej swojego starego lanosa, trochę się rozsypuje, ale Henryka się cieszy, że swoich pierwszych czterech kółek. Marzy, że po studiach pójdzie na staż do renomowanej kancelarii prawniczej i kupi sobie nową hybrydową toyotę. Mój mąż ma dwa samochody: busa do wożenia obrazów i rodziny oraz niedawno kupił samochód osobowy. Żartuje jednak, że chyba zrezygnuje już z prowadzenia samochodu, bo kiedy z wczasów wracał autostradą, to… czuł się jak zawalidroga. Pierwszy jego samochód to był… słynny polski komunistyczny Fiat 126p, czyli Maluch. Długo o niego walczył, nawet sekretarz komitetu się za nim wstawiał, że jest on redaktorem naczelnym gazety i samochód mu się należy do pracy. Z miernym skutkiem, bo zawsze znalazł się ktoś… kto bardziej potrzebował samochodu. Talon na malucha załatwiłam mu dopiero ja. Kiedy podpisywałam w SB lojalkę, powiedziałam im, że… podpiszę jak redaktor Nowej Miedzi dostanie talon na samochód. Do tej pory jeżdził w teren rowerem, a nawet jego goniec rozbijał się syrenką. Lojalkę podpisałam, bo wymyśliłam, że bardziej ludziom pomogę współpracując z bezpieką niż trzymając się z dala od systemu. Niedługo potem powstała Solidarność, a ja zostałam przez wywiad Solidarności umieszczona w Służbach Specjalnych. Mamy sukcesy! O maluchu chodził dowcip, że to samochód pobłogosławiony przez papieża, bo w nim zgrzeszyć nie można. Otóż Polak potrafi!!! My z Mirkiem wypróbowaliśmy. Można! A jaka była frajda, kiedy się dopasowaliśmy do gabarytów samochodu. Zresztą grzeszyliśmy w każdym samochodzie, który miał Mirek. W latach dziewięćdziesiątych jeżdziliśmy do lasu jego Fiatem Uno. Fajnie było, kiedyśmy wynajdowali sobie różne sposoby sprawienia sobie rozkoszy. Potem już było gdzie się kochać, ale nawet dzisiaj po dwudziestu jeden latach małżeństwa lubimy sobie pojechać samochodem do lasu, zaszyć się w leśną gęstwinę, gdzie nie ma ludzi i… kochać się. A dziś mamy wygodny samochód…

Samochód ułatwia życie, ale szczęścia nie daje. Ja jestem najlepszym przykładem. Nigdy nie miałam własnego samochodu, a właściwie miałam; toyotę zdobytą na konkursie Miss Polonia, ale oddałam ją wtedy mojemu ówczesnemu mężowi, Markowi Siudymowi, długo nią jeżdził i mnie woził i… otwierał mi drzwi, a czuję się spełniona, spełniły się wszystkie moje marzenia: w miłości, o rodzinie i zawodowe. Dlatego nie polecam młodym ludziom zafiksowania się na samochód. Samochód to nie szczyt marzeń. Szczyt marzeń to spełnienie w życiu! A samochód cieszy i daje satysfakcję, kiedy się go kupi za własne zarobione pieniądze, kiedy jest ukoronowaniem naszych życiowych sukcesów. Dlatego rodzice, nie uważajcie, że dziecko będzie szczęśliwe, kiedy od was dostanie swój pierwszy samochód! On sam musi dojrzeć do tego, by zauważyć kiedy będzie szczęśliwy! A własny samochód nie jest szczęściem samym w sobie, jest ukoronowaniem działań własnych, które prowadzą do szczęścia. Szczęście kształtujemy sami. Jak sobie pościelimy, tak się wyśpimy!!!

3 thoughts on “My car – my passion – my love!!!”

  1. Dzisiaj byłam z mężem w lesie kolo Lubina. Mieliśmy czas na… wyznawanie sobie miłości w samochodzie i zbieranie grzybów. Bo u nas jest ciepło i pada deszcz – raj dla grzybów. Nazbieraliśmy sporo, była kolacja i jeszcze się suszą. Zeszliśmy spory kawałek lasu, bo doszliśmy aż na Grzybową górę. Nóg nie czuję, jak mawiał mój kolega w podstawówce: to powąchaj moje!

    Like

    1. Dzisiaj znowu jedziemy na grzyby. całą rodziną. Nawet pięciolatki będą zbierać, tylko muszę je kontrolować, bo zbierają grzyby, które… im się podobają, czyli muchomory z kropkami.

      Like

      1. Przełożyliśmy wyjazd na grzyby. Deszcz się rozpadał. We dwoje z mężem założymy peleryny przeciwdeszczowe, gumowce i możemy jechać. Dzieciaków jednak nie bierzemy.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s