Uncategorized

You are the Inviolability for me!!!

Sztuka uszlachetnia człowieka!!! Przez obcowanie ze sztuką stajemy się lepsi, bardziej empatyczni w stosunku do drugiego człowieka. Kiedy kochamy obrazy, jednocześnie istnieje w nas zrozumienie drugiego człowieka. Wiemy, co nasz bliżni czuje i staramy się postępować tak, by go nigdy nie zranić. Ta empatia jest szczególnie ważna teraz, kiedy zmagamy się z pandemią śmiercionośnego wirusa. Szczególnie to jest widoczne w coraz to bardziej zyskujących popularność ruchach anty covidowych, które wmawiają ludziom, że koronawirus to ściema i zmowa koncertów farmaceutycznych, by trzepać kasiorę. Tymczasem mało kto z otumanionych tymi tezami ludzi wie, że te ruchy antycovidowskie wyrosły z korzeni locdownowych. Rozpropagowują je ludzi , dla których pandemiczne obostrzenia to utrata zysku i brak pieniędzy, czyli w ruchach anty covidowskich też chodzi o kasę. Jest to o tyle grożne od zarabiających na covidzie, że anty covidowscy uderzają w zdrowie ludzi i cynicznie każą ludziom chodzić bez maseczek, nieważne że przez to się zarażą i niejeden umrze. Moim zdaniem gdyby taki anty covidowiec obcował z obrazem albo wielbił piękny budynek gotyckiej architektury, wykazywałby więcej empatii dla ludzi i zastanowiłby się, zanim dla swoich zysków czy swoich zleceniodawców naraził zdrowie i życie bliżnich. Ludzie, żyjmy za pan brat ze sztuką!!!

Zainteresowanie sztuką objęło mnie już wcześniej, bo obcowałam z moimi bliskimi, którzy zawodowo zajmowali się sztuką. Mój Mirek skończył historię sztuki jako drugi fakultet. Poznałam zaś ją dzięki mojej koleżance Ani. Ania poszła do ogólniaka do klasy biologiczno – chemicznej. Niestety, nauki ścisłe to nie była jej bajka, z chemii miała nawet poprawkę. W drugiej klasie ogólniaka zafascynowała ją sztuka, została nawet laureatką centralnej olimpiady z wiedzy o sztuce i to… zadecydowała, że zmieniła profil swojej edukacji. Poszła na historię sztuki do Wrocławia. Myślę, że podkochiwała się trochę w moim Mirku, który był znanym dziennikarzem i fascynacja w nim spowodowała, że wybrała historię sztuki. We Wrocławiu historia sztuki była kierunkiem ciężkim. Wrocławska katedra specjalizowała się w średniowiecznych nagrobkach, których jest multum na Śląsku i które są perełkami w sztuce nagrobkowej. Studenci historii sztuki wykuwali na pamięć dzieje każdego nagrobka i nazywali je swojsko nagrobasami. Pracę magisterską Ania pisała u pani profesor, która pisała historię dziewiętnastowiecznego Wrocławia i kazała swoim magistrantom opisać w pracy jedną dziewiętnastowieczną kamienicę. Ani praca zrobiła furorę. Profesor wykorzystała całe fragmenty jej pracy w swojej monografii. Ja nawet mówiłam Ani, aby domagała się podziału honorarium, ale Ania to olała. Gdyby to była praca doktorska, Ania by się mogła procesować o plagiat. Niestety, praca magisterska jest własnością uczelni i prawa autorskie ma promotor tej pracy. Mój Mirek podstawowy zawód ma dziennikarz. Skończył prawo, ale jako drugi fakultet robił historię sztuki. Ja zawsze interesowałam się mądrymi mężczyznami, który coś sobą prezentowali i którzy mi imponowali. A mój Mirek zawsze mi imponował. W prawie się nigdy nie realizował, bo jego fascynacja to dziennikarstwo, pracował w gazecie, wtedy to był w Poznaniu Głos Wielkopolski, już na studiach. Aplikację radcowską zrobił, ale to raczej dlatego, że mój tato ją zrobił, a oni ze sobą rywalizowali. O miłość też, dopóki Mirek nie zakochał się we mnie. Zawodowo sztuką zajął się w połowie lat dziewięćdziesiątych, miał wtedy własną redakcję, Nową Gazetę Lubińską i jako podziękowanie za pomoc otrzymywał od ludzi stare poniemieckie obrazy. Odnawiał je i z zyskiem sprzedawał. Tak zaczął się dobry biznes. Pomagamy ludziom, a w zamian otrzymujemy od nich dzieła sztuki, niektóre bardzo cenne, które po wojnie zostały uznane za zaginione i pamiątki rodzinne. Ludziom są te zniszczone obrazy, rzeżby na nic, my się cieszymy, a oni w zamian mogą robić karierę polityczną, głównie w Prawie i Sprawiedliwości, bo nie wiadomo czemu dawniejsi szabrownicy są dzisiaj zwolennikami PiSu. Ludzie nam także chętnie dziękują za pomoc w przeforsowaniu dziecka na studia czy na prawniczą aplikację. Pomagamy w każdej dziedzinie. Dziś już mój Mirek nie sprzedaje obrazów. Zawarł kontakt z bardzo dobrą firmą konserwującą dzieła sztuki we Wrocławiu. Oni go zapraszają do pomocy, bo Mirek jest bardzo dobrym fachowcem. Pracują w kościołach w całym województwie. Oni odnawiają dzieła sztuki wpisane do rejestru zabytków, Mirek pozostałe, bo tylko takie pozwala mu jego koncesja. Niedawno mu powiedziałam, że w Lubinie Mały Kościół przechodzi generalny remont, teraz trwają prace wewnątrz kościoła. Powiedziałam, że szukają dobrego, taniego konserwatora. Mirek odpowiedział ze smutkiem: A który proboszcz w Lubinie zatrudni jego? Więcej wiary! Proboszcz w Lubinie go Lubi, a poza tym jak jego firma złoży konkurencyjną ofertę… To naprawdę dobrzy, niedrodzy fachowcy. Kiedy Mirek jedzie do pracy, zabiera naszego psa i … mnie. Jak mawia, oboje siedzimy grzecznie i obserwujemy jego pracę. Dość często zabiera ze sobą nasze dzieci, które chodzą do przedszkola. To dobrze już od przedszkola obcują ze sztuką. Nasze pięciolatki z ciekawością obserwują jego pracę i się nie nudzą siedząc osiem godzin w kościele. Moja pięcioletnia córka… ma gadane. Cały czas nadaje. Mirek żartuje, że przestanie dzieci zabierać, bo ta paplanina rozprasza go w pracy. Bierze ją jednak. Myślę, że on lubi to dziecięce paplanie i gdyby nie ono to by się poczuł smutno. Mówi, że córka przypomina mu mnie, bo też mi się buzia nie zamykała i nadawałam jak Wolna Europa. Kiedy w trasę jedziemy we dwoje, zwłaszcza w góry, to w chwilach wolnych jedziemy w głąb lasu, parkujemy samochód i… umilamy sobie czas. Jest bosko. A jeszcze cudowniej jest w nocy w domu. Mirek nie boryka się ze zmęczeniem pracą, bólem głowy i ochotą na spanie, staje na wysokości męskiego zadania. Jest cudowny i przeżywamy wspólnie w tym samym czasie wspaniały orgazm. Raz w uniesieniu wyszeptał mi na ucho, że jestem jego największym dziełem sztuki. Madonną! Chyba upadłą, po tym co przed chwilą zrobiłam w łóżku…

Obecne czasy to czasy konsumpcjonizmu i agresywnego kapitalizmu. W pogoni za pieniądzem, za sukcesem, kiedy się wdajemy w tak zwany wyścig szczurów, zapominamy o wartościach , o empatii względem drugiego człowieka. W dzisiejszych czasach wartości staniały. Wyśmiewa się je mówiąc, że ciemnota i zabobon. Ksiądz na religii próbuje uczyć młodzież wartości, ale chyba zbyt dużego poważania u młodych ludzi nie ma. Kiedy na religii mówi, że powinno się zachować dziewictwo do ślubu, skutek jest taki, że nastolatki robią loda albo dają analnie, często w ramach tzw. sponsoringu, a potem dumne idą w białej sukni do ślubu, że mają błonę dziewiczą. Dlatego tak ważne jest w dzisiejszych czasach obcowanie ze sztuką. Sztuka uczy nas piękna. Piękna jest kobieta cnotliwa i nie zawsze musi się to łączyć z fizycznym dziewictwem, choć i to jest pożądane. Piękne jest kiedy i chłopak i dziewczyna są niewinni i razem poznają miłość, razem uczą się czułości, oddania i szacunku do siebie nawzajem. To daje mam sztuka. Piękne obrazy Madonn i nie ważne, jak mówiła moja koleżanka historyk sztuki, że do Madonn słynnym malarzom pozowały znane kurtyzany albo ich kochanki. Zostało ponadczasowe piękno – Madonna, która uczy nas wartości. Bądżcie szczęśliwi, tak jak ja kiedy co noc w łóżku z moim jedynym i największym szczęściem tworzymy obraz miłości. Sztuka!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s