Uncategorized

The combat with the windmills?

Jesień – to czas na refleksję o przemijaniu życia. Aktualne protesty kobiet w Polsce, które się nie godzą z wyrokiem Trybunały Konstytucyjnego, który stwierdził, że aborcja z powodów ciężkich i trwałych wad płodu jest niezgodna z polską Konstytucją i który w rzeczywistości odbiera kobietom prawo do aborcji z tego powodu, które do tego odbywają się w czasie, kiedy wszelkie zgromadzenia są niepożądane, bo szerzy się zaraza koronawirusa , natchnęły mnie do takiej refleksji. Zwłaszcza to, że kobiety najczęściej idą pod dom prezesa partii Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego i tam wyrażają swój bunt. To mi nasunęło skojarzenia z innym czasem i innym przywódcą. 13 grudnia, czyli już niedługo jest kolejna rocznica uchwalenia w Polsce Stanu Wojennego i ludzie w rocznicę tego dnia zawsze zbierali się przed domem jego twórcy Wojciecha Jaruzelskiego i wyrażali swój sprzeciw przeciwko naruszaniu praw człowieka, przeciwko mordom Stanu Wojennego, który uruchomił akty ludobójstwa dając Służbie Bezpieczeństwa wolną rękę. Dziś kobiety uważające, że wyrok TK naruszył ich prawa obywatelskie protestują pod domem Jarosława Kaczyńskiego. Czy Kaczyńskiego czeka taki sam los jak Jaruzelskiego?

Rok 1988r. przyniósł znaczące zmiany w mentalności społeczeństwa polskiego i zaczątek zmian, które się potem odbyły. Rząd komunistyczny został postawiony do ściany: kolejki, brak towarów, krach gospodarki planowej i coraz bardziej galopująca inflacja, a do tego wciąż były kartki, to spowodowało, że rząd komunistyczny musiał radykalnie zmienić… ekonomię socjalizmu. Narodziła się wówczas koncepcja: kapitalizm w gospodarce – socjalizm w polityce, tak jak dzisiaj w Chinach. Rząd chciał urealnić gospodarkę i wprowadzić częściowo wolny rynek i… uchwalił referendum, by społeczeństwo się wypowiedziało w tej sprawie. W tamtych czasach opozycja bojkotowała wszelkie wybory organizowane przez władzę. Modne było hasło: tylko durny idzie do urny. Ja brałam udział we wszystkich wyborach od kiedy tylko skończyłam osiemnaście lat. Tak byłam durna, ale uważałam, że skoro mam prawo głosu, to może on nie ma znaczenia, ale niech się rząd dowie, co o nim myślę. No i opozycja nielegalna nie miała racji wzywając społeczeństwo do bojkotu wyborów, bo … społeczeństwo się nauczyło nie głosować i kiedy trzeba też nie szło głosować. Do dzisiaj pozostało tamto przyzwyczajenie i mamy niską frekwencję wyborczą. W tamtym referendum na temat ” Reformy Rakowskiego frekwencja była dość wysoka i … rząd przegrał z kretesem. Potem Polskę obiegła fala strajków. I… rząd nie mając innego wyjścia zaczął rozmawiać z nielegalną opozycją, ale… jeszcze na swoich warunkach. 30 listopada 1988r odbyła się w telewizji słynna debata Miodowicz – Wałęsa na temat pluralizmu związkowego. Rząd się zgodził, bo myślał, że Miodowicz skompromituje Wałęsę. W rzeczywistości to Wałęsa zapędził do narożnika Miodowicza. Lecha Wałęsa był doskonale przygotowany do debaty, a przygotowywał go w zakresie prawa pracy, układów zbiorowych i prawa do strajku Lech Kaczyński. Po debacie rządowi komunistycznemu już nic nie pozostało jak przystąpić do rozmów z nielegalną opozycją, tym bardziej że przyszło zielone światło z Moskwy od Gorbaczowa. Był więc Okrągły Stół i kłótnie z Kiszczakiem jako zwierzchnikiem Służby Bezpieczeństwa w Magdalence. Tu z kolei wiele rozwiązań zawdzięczamy nieprzejednanemu stanowisku Jarosława Kaczyńskiego. Ja i Joanna Szczepkowska byłyśmy sekretarkami podczas rozmów przy Okrągłym Stole, podawałyśmy obradującym różne papiery , kawę i herbatę. Z tą kawą to było Tak, kiedy na wizji na żywo zemdlałam ze zmęczenia, bo byłam trzecią noc na nogach i krzyknęłam: Kawy!, Kawa dla polskiego szczytu przyszła z… Niemiec. Ja byłam także na zakulisowych rozmowach z Kiszczakiem i wiem, jak trudno się było z SB dogadać. Kiszczak straszył drugim Stanem Wojennym i gorszymi pacyfikacjami. Ale udało się. Zalegalizowana została II Solidarność, rozpisano częściowo wolne wybory na 4 czerwca 1989r. Powstał Komitet Obywatelski Solidarność i opozycja rozpoczęła intensywną kampanię wyborczą. Słynne były wtedy zdjęcia kandydatów KO z Lechem Wałęsą. Ja w tamtym czasie pisałam we Wrocławiu na prawie pracę magisterską i byłam świadkiem kampanii wyborczej opozycji. Sceną polityczną była ulica świdnicka. Swój kramik wyborczy na świdnickiej miał Janusz Korwin Mikke. Muszę przyznać, że wtedy jego koncepcje, taki staroświecki, drapieżny kapitalizm dziewiętnastowieczny mi się nawet podobały. Nawet wtedy na niego głosowałam. Dziś jestem dojrzała i takie oryginały polityczne mnie nie interesują, choć nie twierdzę, że Korwin polską scenę polityczną ubarwia i czyni, że jest śmieszna. Kampanią wyborczą Komitetu Obywatelskiego zajęłam się w moim mieście Lubinie. To ja lubińskiemu sztabowi załatwiłam zdjęcia lokalnych działaczy z Wałęsą. To ja do Lubina przywiozłam słynny plakat z szeryfem. I choć te autorytety Solidarności Lubińskiej były… bardzo dziwne, ale wygraliśmy i ta kampania spowodowała też, że wielu z nich weszło potem do Rady Miejskiej Lubina, w wolnych wyborach samorządowych, które się odbyły za rok, a które też wygrała opozycja. Ale po stronie PZPR kandydaci strony rządowej w Lubinie nie byli wcale lepsi. My z Mirkiem zaangażowaliśmy się w wybory 4 czerwca 1989r po dwóch stronach, ale nasze poglądy były takie same i tego samego chcieliśmy: reformy kraju i odnowy elit politycznych. Mirek w 1981r należał do tzw. zapaleńców, don Kichotów w PZPR, którzy chcieli reformować partię. To się oczywiście nie udało, bo PZPR była niereformowalna. Pacyfikacja Lubina 30 – 31 sierpnia 1982r przyniosła w lubińskim komitecie władzę dawnego betonu esbecko – partyjnego. Podczas kampanii wyborczej w 1989r Mirek usiłował przeforsować kandydatury ludzi młodych z otwartą głową i demokratów, a nie komunistów. Udało mu się przeforsować tylko kandydaturę Ryszarda Zbrzyznego, który dostał się do sejmu. Reszta kandydatów to był partyjny beton. Mirek rozczarowany dość długo się nie włączał w politykę po stronie lewicy. W wyborach 4 czerwca 1989r PZPR choć do sejmu weszła, bo miała rządową listę, przegrała z kretesem i musiała oddać władzę. Powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego. 29 stycznia 1990r odbył się ostatni XI Zjazd PZPR – sztandar wyprowadzono. Powstała Socjaldemokracja Polski. Ale czy to była nowa lewica? W kabarecie wrocławskim Elita był dowcip: Wybiegł z gmachu były komunista i krzyknął: To ja już socjaldemokrata! Z naszą historią ostatniego ćwierćwiecza bywało różnie, ale jest jedna niezaprzeczalna zdobyć gorącej wiosny 1989r to: wolność poglądów i wolność i propagowania. I to widać podczas dzisiejszych protestów kobiet w sprawie zakazu aborcji. To jest zdobyć, która powinna trwać wieki i biada wam rządzący, kiedy robicie próby jej ograniczania. Rządy partii Prawo i Sprawiedliwość, które mamy z woli Boga i Narodu już piąty rok spowodowały polaryzację naszego społeczeństwa. Mój szwagier ostro występuje przeciwko PiSowi, chodził na protesty tzw. Komitetu Obrony Demokracji. Powiedział nawet, że tak jak jego ojciec brał go na demonstracje przeciwko Komunie w Stanie Wojennym, tak on bierze swojego syna na obecne manifestacje antyrządowe, bo dziecko powinno wiedzieć, jak kształtuje się historia. Ja jestem innego zdania. Swoich dzieci na manifestacje nie ciągnę, bo uważam, że to nie dla dzieci. Uczenie wartości, zasad demokracji też, ale nie pokazywanie im jak rządzi ulica. Tego jak już będą na tyle mądre, to same się nauczą i wyrobią sobie poglądy. Ale moje dzieci sytuacją w kraju się interesują. Nawet te najmłodsze. Moja pięcioletnia córka, kiedyśmy szły w mieście i ujrzała protest kobiet, zapytała: A dlaczego te pani tak się tutaj zebrały? Odpowiedziałam: Te panie chcą szczęścia w życiu! A czy możemy iść razem z nimi zapytała, bo ja też chcę szczęścia? – zapytała. Odpowiedziałam grzecznie: Nie, bo te panie chcą innego szczęścia niż ty, dla ciebie szczęście zapewni mamusia i musisz wierzyć, że zrobi to dobrze. Chyba jej to wystarczyło, bo już więcej nie pytała o protest.

W sobotę w Wigilię Dnia Wszystkich Świętych pod domem Jarosława Kaczyńskiego aktorzy zorganizowali przedstawienie Dziadów Adama Mickiewicza. Była to piękna forma protestu, pouczająca i stwarzająca nadzieję, że wielu protestujących młodych ludzi zrozumie więcej niż chęć wyżycia się na ulicy. O wiele był to piękniejszy protest niż wchodzenie do kościołów i zakłócanie mszy, o wiele lepszy niż akty wandalizmu poprzez malowanie sprayem na murach kościołów. O wiele lepsze niż wulgarne okrzyki na protestach. Ale czy ulica rozumie? Wszak ulica rządzi się swoimi własnymi prawami! Tym bardziej, że z rządu nie ma inicjatywy jakiejkolwiek rozmowy z protestującymi kobietami. Rząd przyjął taktykę: Weżmiemy ich na przeczekanie, znudzi im się sami odejdą! Tymczasem protestujące kobiety są zdesperowane, co owocuje śmiesznymi hasłami: To my zabijamy swoje dzieci, nic wam do tego! i śmiesznymi wypowiedziami, jak wpis posłanki lewicy J, Shering – Wielgus do Szymona Hołowni: Pan tylko wykorzystujesz kobiety, bo pan uważa, że aborcja to zabójstwo.” Moja nadzieja na rozwiązanie konfliktu jest w prezydencie Andrzeju Dudzie, który opracowuje zmianę przepisu ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu i zakazie aborcji w myśl kompromisu. Ma być zakaz usuwania ciąży, jeżeli płód ma wady wywołujące zespół Downa, a zezwalać na aborcję, jeżeli ma wady letalne. To dobre rozwiązanie i kobiety się rozejdą jak ujrzą, że władza je wdraża w życie. A wichrzyciele, którzy buntują kobiety i wzywają do obalenia rządu sami się rozejdą jak zobaczą, że nie mają poparcia. A tymczasem co czeka Jarosława Kaczyńskiego? Pomyśl Jarek, bo masz piękną kartę historii i szkoda byś wylądował na śmietniku historii! Masz jeszcze czas…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s